06.10.17, 14:30

Po co kartuzi? O duchowości milczenia

Cel

Zakon kartuzów został ustanowiony "ku chwale Bożego Majestatu", która znajduje swój wyraz w tym, iż Bóg "z intymną miłością jednoczy nas ze sobą", abyśmy w ten sposób wydali obfity owoc. Wprawdzie jest to cel każdego chrześcijańskiego życia, jednak nasze zgromadzenie wyróżnia to, iż my nie mamy żadnych  dodatkowych celów. Wszystkie zasady naszego życia zmierzają ku temu jedynemu celowi, a mianowicie, abyśmy mogli "gorliwiej szukać, szybciej odnaleźć i pełniej posiadać samego Boga" i tak dojść do "doskonałej miłości" (Statuty 1,4). W tym celu wyrzekamy się wszystkiego, co nie pomaga w osiągnięciu tego jedynego, co konieczne.

Samotność

Jezus powiedział: "Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać." (J 14,21) On żyje w nas swoim Bożym życiem, i zgodnie ze swoją łaską, przemienia nas w siebie. Samotność, do której my kartuzi jesteśmy szczególnie powołani, zapewnia idealne warunki do tego intymnego zjednoczenia. „W samotności urzeczywistnia się wielka tajemnica, a mianowicie tajemnica Chrystusa i Kościoła, której najdoskonalszym przykładem jest błogosławiona Maryja Dziewica. Cała ta tajemnica skrywa się także w duszy każdego wiernego, a dzięki sile tkwiącej w samotności lepiej się odkrywa" (Statuty 2,1).

Klauzura i stałość

Przez wybór ograniczonej przestrzeni życiowej (klauzura) z modlitwą wewnętrzną łączymy nasze ciało, aby w modlitwie składać Bogu hołd z tego wszystkiego, do czego ma On prawo. Stałość życia w określonym miejscu (łac. stabilitas loci) jest według mniszej tradycji koniecznym warunkiem do tego, aby własne myśli i uczucia na stałe skierować ku Bogu.

Oddalenie od świata

"Ponieważ nasze zgromadzenie jest nastawione tylko na kontemplację, powinniśmy jak najpobożniej strzec naszego oddalenia od świata. Dlatego jesteśmy wyłączeni z jakiejkolwiek posługi duszpasterskiej – choćby nawet nagliła konieczność czynnego apostolstwa - aby w mistycznym ciele Chrystusa spełniać swoje własne zadanie." (Statuty 3,9).

Modlitwa

Nie mamy uniwersalnej recepty na życie modlitewne. Powołanie eremickie zawiera bowiem sporą dozę swobody i spontaniczności w kształtowaniu przyjacielskiej relacji z Bogiem. Obok odmawianych przez nas liturgicznych i innych obowiązkowych modlitw, osobistą modlitwę możemy dowolnie ubogacać, czerpiąc z bogatej skarbnicy duchowości katolickiej, i praktykować to, co przybliża nas do Boga. W życiu kontemplacyjnym nie jest jednak najważniejsze to, co czynimy my, lecz to, co czyni w nas Bóg. Dlatego mnich "uważnie nasłuchuje podszeptów swojego serca, aby pozwolić Bogu chodzić po wszystkich ścieżkach i wchodzić przez wszystkie prowadzące do serca drzwi". (Statuty 4,2).

Posłuszeństwo

Największą przeszkodą w szukaniu Boga jest z pewnością własna wola, własne "ja". Staramy się je złożyć w ofierze przy pomocy posłuszeństwa, które powinno – jeśli ma być doskonałe – objąć nawet własny osąd. Takie radykalne wyzbycie się samego siebie umożliwia nam, z prostotą i spontanicznością dziecka, otwierać się na działanie Ducha Świętego oraz jednoczyć się z Synem Bożym, który przyszedł na świat, aby wypełnić wolę Ojca.  Postawa ta równocześnie uwalnia nas od nieuporządkowanej troski o samych siebie, a także od niepokojów i obaw które tej trosce towarzyszą.

Wiara

Nasze życie toczy się w ciemności i w świetle wiary. W samotności możemy wniknąć w głębię naszej wiary, którą przyjęliśmy od Kościoła. I tak, o ile jesteśmy otwarci na spotkanie z Jezusem jako żywą osobą i pozwolimy na to, aby nas całkowicie przeniknął On i Ewangelia, ciemność, w której zaczynamy naszą drogę, stopniowo przemienia się w światło wiary. Nie widzimy tego, w co wierzymy, jednak treść wiary może się stać dla nas tak namacalna, że potrafimy z niej żyć. Kiedy wyrzekniemy się wszystkiego, co nie jest zgodne z wiarą, poznajemy głębię i blask tego, co żyje w naszych sercach.

Radość

"Ile zaś samotność i cisza pustelni niesie miłośnikom swoim korzyści i boskiej radości, wiedzą tylko ci, którzy tego doświadczyli. Tu bowiem ludzie dzielni mogą powracać do siebie i, o ile tylko zechcą, mogą mieszkać z samym sobą, stale pielęgnować zalążki cnót oraz szczęśliwie pożywiać się owocami raju. Tu szuka się owego oka, które pogodnym spojrzeniem rani miłością Oblubieńca; i przez które, o ile jest ono czyste i szczere, spostrzega się Boga. Tu święci się pracowity odpoczynek i w spokojnym odpoczywa działaniu. Tu za trud bitewny Bóg odpłaca swoim bojownikom upragnioną nagrodą: pokojem, którego świat nie zna, i radością w Duchu Świętym" (Św. Brunon – założyciel zakonu kartuzów – List do Radulfa zwanego Zielonym, 6).

mod/kartuzija-pleterje.si