14.09.15, 15:55Prof. Jan Żaryn (screen TV Republika)

Prof. Żaryn dla Fronda.pl: Pomoc Żydom była celem Państwa Podziemnego

- Przywracanie wiedzy na temat II wojny światowej, szczególnie jej przebiegu w Europie Środkowej jest związane bardzo ściśle ze stanem naszego bezpieczeństwa narodowego dzisiaj – mówi prof. Jan Żaryn, historyk.


Jan Tomasz Gross pisze w „Die Welt”, że podczas wojny Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców. Tak było?

Na szczęście pan profesor Jan Tomasz Gross nie jest ambasadorem Polski i nie powinien być uznawany za źródło wiedzy na temat polskiej historii, choć w praktyce może być inaczej w świecie odbierany. W kontekście historii Polski podczas II wojny światowej należałoby także wspomnieć, o udzielaniu przez Polaków pomocy obcym, czyli tym, którzy w innych częściach świata byli represjonowani. Należy przypomnieć szczególnie w Europie, że byliśmy od zarania swoich dziejów mocno związani z myśleniem w kategoriach wolności, zarówno wolności jednostki, jak i grup etnicznych czy grup terytorialnie i wyznaniowo się od siebie bardzo różniących. Potrafiliśmy co najmniej od średniowiecza wchłaniać i adaptować do warunków prawa państwowego bardzo różnorodnych obcych, którzy z czasem albo stawali się Polakami, albo lojalnymi współobywatelami Rzeczpospolitej, nie tracąc swojej odrębności. Ewentualne stawali się nielojalnymi obywatelami, i tylko w takim przypadku – przykładem siedemnastowieczna sprawa arian – byli pozbawiani prawa do dalszego pobytu jako zdrajcy ojczyzny, która ich przyjęła. Lata II wojny światowej wydają się tu czasem szczególnym. Trzeba o nich mówić w długim kontekście, bo inaczej Zachód nie rozumie, dlaczego Polacy podczas II wojny światowej mimo tak okrutnych warunków stworzonych przez okupanta byli w stanie wydźwignąć się na tak wysoki z punktu widzenia człowieczeństwa poziom altruizmu czy bohaterstwa. W czasie II wojny światowej niewątpliwie byliśmy narodem, który potrafił samorządnie zorganizować się w struktury, które nieprzypadkowo zostały nazwane Polskim Państwem Podziemnym. Polskie Państwo Podziemne, mające posłów w społeczeństwie będącym pod opresyjnym prawem okupacyjnym potrafiło w swoich celach wojny umieścić także bardzo realną pomoc, która nie służyła wprost odzyskaniu niepodległości, ale była następstwem rozumienia bieżących potrzeb wojny. Najważniejszą i najtragiczniejszą sprawą był tu Holokaust. Od 1942 r. bez wątpienia Holokaust stał się faktem dostrzeganym zarówno przez polityczne środowiska żydowskie istniejące w gettach, zwłaszcza warszawskim, jak i przez Polskie Państwo Podziemne. W Polskim Państwie Podziemnym powstała specjalna struktura, Rada Pomocy Żydom, która była wkomponowana w cywilne struktury państwa podziemnego, czyli w Delegaturę Rządu na Kraj. Rząd polski na uchodźstwie ze swoją dyplomacją oraz bardzo wiele struktur państwa podziemnego, zarówno cywilnych, jak i wojskowych zadecydowało, że pomoc Żydom będzie w orbicie najważniejszych celów obok odzyskania niepodległości. Trudno w związku z tym jednoznacznie powiedzieć, jak wiele osób wzięło udział w niesieniu pomocy Żydom. Niesienie im pomocy stawało się udziałem wszystkich uczestników Polskiego Państwa Podziemnego, niezależnie od tego, czy byli oni tego do końca świadomi. Na przykład budżety państwa zatwierdzane przez polski rząd zamieniały się w konkretne pieniądze, które były przesyłane do kraju. Te pieniądze konspiracyjnie, bez wiedzy ludzi, którzy się tym zajmowali, przez kolejnych łączników przekazywano do dyspozycji struktur, które miały dopiero określoną sumę rozdysponować na rzecz na przykład Rady Pomocy Żydom. Tak samo osoby dokonujące egzekucji szmalcowników na polecenie sądownictwa podziemnego nie musieli do końca wiedzieć, jaki jest cel i skutek tej egzekucji. Wykonywali rozkaz. Co nie znaczy, że nie pomagali pośrednio Żydom, wspierając jednoznaczny werdykt Polskiego Państwa Podziemnego mówiący, że szmalcownictwo jest kolaboracją, formą zdrady interesów narodu i państwa polskiego. Osoby, które nie znają historii Polski mają zapewne pewien kłopot poznawczy dotyczący fenomenu Polskiego Państwa Podziemnego i fenomenu udzielania pomocy obcym przez Polaków. Obcym w tym sensie, że Żydzi przed II wojna światową byli polską mniejszością, a jednocześnie za zgodą obydwu stron chcieli kultywować swoją odrębność. II RP to niewątpliwie najlepszy czas dla społeczności żydowskiej budującej swoją tożsamość narodową w formie po raz pierwszy od wielu lat nieskażonej dyktatem zewnętrznym.

Z drugiej strony mamy takie głosy, jak ten Jana Tomasza Grossa. Nie dalej niż dwa lata temu brytyjski autor Kieth Lowe wydał książkę o sytuacji w Europie po wojnie, gdzie część poświęcona pogromowi kieleckiemu jest niemal w całości oparta o książki Jana Tomasza Grossa.

To jest konsekwencja przyjęcia w dominującej na świecie opowieści o czasach powojennych i, jak w tym wypadku, pogromie kieleckim narracji Żydów, którzy opuszczali polskie ziemie w wyniku wydarzeń roku 1946, 1956 czy 1968. Jako Polacy, będąc pod sowiecką opresją nie byliśmy w stanie przekazać naszym zdaniem prawdziwej wiedzy na temat tego, co się w Polsce wówczas działo. W przypadku pogromu kieleckiego jedyna próba przekazania na Zachód polskiego głosu została podjęta przez kardynała Augusta Hlonda. Podczas spotkania z amerykańskimi dziennikarzami kilka dni po pogromie stwierdził on, że źle się dzieje, iż giną Żydzi, ale też źle się dzieje, gdyż ginie niewspółmiernie więcej Polaków. A dzieje się tak dlatego, że wprowadzono w Polsce system nie odpowiadający polskiej wrażliwości, system nam obcy. Nosicielami tego systemu są także przedstawiciele narodu żydowskiego. I to spowodowało, jak mówił kard. Hlond, popsucie stosunków polsko-żydowskich w porównaniu z tym, jak te stosunki wyglądały podczas II wojny światowej. Inaczej mówiąc, to komuniści, w tym ci pochodzenia żydowskiego – to już dopowiedzenie moje – byli źródłem tej odpowiedzialności za pogrom. To nie oznaczało oczywiście, że kardynał usprawiedliwiał przebieg wydarzeń Jak łatwo się domyślić, jego głos został zamknięty w jednym stwierdzeniu: prymas Polski jest antysemitą. Obrzydliwe jest stwierdzenie, że kard. Hlond był antysemitą. Zwłaszcza, że będąc we Francji próbował pomagać społeczności żydowskiej jak tylko mógł.

Nawet dostał od niej za to podziękowanie po wojnie.

No właśnie. Problem polega na tym, że tę politykę historyczną przez wiele dziesięcioleci uprawiali ludzie, którzy nie byli zainteresowani pokazaniem polskich racji. A wśród tych, którzy prezentowali tę rzekomo polską opowieść o przebiegu II wojny światowej dominowali komuniści. W związku z tym po 1989 r. okazało się, że jesteśmy zupełnie inaczej widziani i opisywani, niż w naszych przekazach rodzinnych. Uderzeniem obuchem w głowę była pierwsza z książek prof. Jana Tomasza Grossa, czyli „Sąsiedzi”. Okazało się nagle, że wolny świat zachodni czy amerykański jest nosicielem potwornego kłamstwa na temat dziejów Polski, na temat naszych przeżyć, naszej pamięci narodowo-rodzinnej. A to kłamstwo jest bliźniaczo podobne do manipulacji i kłamstw, które pamiętaliśmy z okresu peerelu. Dziś, po ponad dwudziestu latach trzeba sobie powiedzieć, że nadal jesteśmy stroną słabszą w niesieniu informacji na temat dziejów Polski. Szczególnie dziejów II wojny światowej, a jak się okazuje spełniają one dzisiaj bardzo ważną rolę. Przywracanie wiedzy na temat II wojny światowej, szczególnie jej przebiegu w Europie Środkowej jest związane bardzo ściśle ze stanem naszego bezpieczeństwa narodowego dzisiaj. Widać wyraźny związek przyczynowo-skutkowy między historią a decyzjami politycznymi, również tymi w sprawie rozmieszczenia przez Amerykanów broni, która chroniłaby nas przed potencjalnymi zawieruchami wojennymi na terenie Europy Środkowo-Wschodniej czy napięciami, które niekiedy są widoczne od wielu stuleci. Na świecie panuje nieznajomość naszej historii, a nam brak siły przebicia z prawdą o Polsce i Polakach, o tym, że w gruncie rzeczy jesteśmy stabilizatorem tego regionu. Jeśli inni nie zrozumieją, że stanowimy ważny fragment na globie ziemskim, nie zaznamy bezpieczeństwa.

Not. Jakub Jałowiczor

Komentarze

anonim2015.09.14 16:04
Obejrzyjcie sobie na YT: Komentarz Andrzeja Pochylskiego do wyroku za "mowę nienawiści" Ciekawe czy sąd ukarze siewcę nienawiści.
anonim2015.09.14 16:14
"No właśnie. Problem polega na tym, że tę politykę historyczną przez wiele dziesięcioleci uprawiali ludzie, którzy nie byli zainteresowani pokazaniem polskich racji" - może właśnie dlatego, bo byli i są Żydami tak jak pan Stolzman vel kwaśniewski, ban Buholtz vel balcerowicz, inne antypolskie sukinsyny. Polska przyjmując Żydów pod swój dach, wpuściła agresywny i nienawistny antypolonizm.
anonim2015.09.14 16:32
anonim2015.09.14 16:35
Natomiast tysiące Polskich rodzin zostało wymordowanych w obławach, gułagach przez nieprzypadkowych Żydów - starszych w uprawianiu plemiennego rasizmu; tak ? No ale przecież nie od dziś wiadomo, że ten jest bardziej święty i godny kajania, kto więcej filmów w kinach wyświetli.
anonim2015.09.14 16:36
@Zebzydowski W myśl przepisów prawa międzynarodowego za Kielce odpowiada okupant kraju okupowanego. W II RP nigdy coś takiego nie miało miejsca...Podobna rzecz wydarzyła się w Białymstoku w 1905...I we Lwowie w 1941 z udziałem Ukraińców. Polska nie miał w tym czasie struktur państwowych. Kropka.
anonim2015.09.14 16:38
@betonowy_lolek Nie bez powodu powstała "Lista Schindlera" a nie lista Kossak-Szczuckiej...
anonim2015.09.14 16:52
"to co powiedzial gross o ilosci zabitych to oczywista bzdura, natomiast faktem jest ze ze wzgledu na silny antysemityzm nakrecony przez media juz przed wojną (np. "nie kupuj u Żyda), ze Żydom pomagali nieliczni i najodwazniejsi a grabiło wielu" kors ... a pogrom w buku - rok 1848 ? a liczne organizacje żydowskie organizujące napaść na gospodarza ? ... Nie Panie kors, to nie jest antysemityzm, ale słuszna postawa obronna wobec agresywnego plemienia oraz - to nie ta słuszna postawa, czyli np. "nie kupuj u Żyda" była źródłem odpłaty Żydom, ale ich wrogość do Polaków. Za to co uczynili Polakom wraz z wkroczeniem żydobolszewików do Polski, oczekujesz, że Polacy mieliby się nie mścić ? A tu jeszcze tylu się znalazło, którzy ich ratowali. To nie jest nakręcony antysemityzm, ale niedostatecznie należyta odpowiedź za antypolonizm, za tysiące polskich rodzin zakatowanych w obozach zagłady na Syberii (a w zasadzie w drodze do nich).
anonim2015.09.14 17:01
"Obrzydliwe jest stwierdzenie, że kard. Hlond był antysemitą" - nie to nie jest obrzydliwe stwierdzenie, obrzydliwe to jest przyjmowanie do swojego umysłu urojenia o nazwie "antysemityzm" - urojenia, które wsparte lobby oraz finansami zostało wniesione do kodeksu jako przestępstwo. Obrzydliwym jest brak działań na rzecz obalenia tego knebla. "Antysemityzm" jest takim samym czynem zasługującym na represje ze strony przemocy urzędowej co czyn "przejeżdżanie duchów na przejściu dla pieszych". Skoro w kodeksie istnieje takie przestępstwo jak "antysemityzm" to równie dobrze można do tego kodeksu wpisać kary za "przejeżdżanie duchów na przejściu dla pieszych".
anonim2015.09.14 22:23
@Zeb-żydowski Przecież dobrze wiesz że tzw pogrom Kielecki zorganizowało NKWD w porozumieniu z UB Bo były dwa bloki z żydami w tym jednym byli nie żydzi z Bezpieki i milicji tylko ci którzy chcieli jechać do Izraela. Pogrom poza pragnieniem zeszkalowania Polski na arenie międzynarodowej u progu Referendum! miało również cel inny a mianowicie zastraszenie żydów którzy chcieli jechać do Izraela i na zachód - po prostu byli im potrzebni do realizacji ateizacji Polaków. Nie będę tu cyt bezpośrednich świadków tego wydarzenia bo na antenie Radia Maryja min w tej sprawie występował X prof dr hab. Jan Sledzianowski
anonim2015.09.14 22:27
Dodam że jeszcze nie zaczął się pogrom a już Informacja o nim podano agencjom prasowym na zachodzie.
anonim2015.09.15 8:54
Ze co? Polska pomagala? Hahaha, Dziesieciu Zydom pomogla, a stu innych zabila. Moze nie Polska jako panstwo, ale zamieszkujacy ja katoliccy tubylcy.
anonim2015.09.15 10:09
@vis-dum - głupi jesteś czy udajesz głupa, bo nie można inaczej mówiąc wprost jasno i zrozumiale interpretować twojej wypowiedzi. jak jesteś żydem prześmiewcą Niemcem to tym bardziej nie masz prawa podważać wypowiedzi prof. . aby żeby ci twoją głupotę udowodnić podam ci świadectwo 100% żyda piszącego pod pseudonimem Janusza Korczaka ++++ Świadectwo „Janusza Korczaka” ++++ Wielu zastanawia się jaki los spotkał zamordowanych przez Niemców obywateli RP narodowości żydowskiej. Świadectwo o ich losie składa wychowawca młodzieży żydowskiej, lekarz, działacz społeczny Henryk Goldszmit,, pisarz piszący pod pseudonimem; „– Janusz Korczak -— Moje dziecko. Nie obawiaj się, że ci powiem coś zbyt trudnego. Raczej uzupełnię relacje innych osób, z którymi zapoz¬nałem się, gdy poznałem życzenie Pana.— Którego Pana? Miałam na myśli to, czy Jahwe, czy Jezusa. Pytanie było agresywne. Pan Janusz Korczak odpowiedział cierpliwie, ze spokojem i powaga. — Jest tylko jeden Bóg: Ojciec całej ludzkości, Zbawiciel nasz, Odkupiciel, Mesjasz, Słowo Boże i Duch Prawdy i Miłości — Jeden Bóg w trzech Osobach, Jedna Miłość stwórcza, nieskończona, odwieczna i niezmienna, Miłość darząca istnieniem nieogarnioną mnogość bytów i przygarniająca je ku sobie. Zrozumiałam, że Bóg stwarza nieustannie nowe byty, aby mogły w wolności wyboru, radośnie —jak dzieci ku ojcu — powracać ku Niemu. — Ja, dziecko, wierzyłem w Jezusa i — Jezusowi. Byłem Żydem i pozostałem nim w obliczu zagłady mojego narodu (chodzi o zaniechanie zmiany wyznania). Sama to rozumiesz, bo nie postąpiła¬byś inaczej. Znałem całe Pismo święte i całe (!) je przyjmowałem, a więc i Ewangelię. Byłem ponadto obywatelem państwa polskiego, polskim Żydem. Pisałem po polsku i działałem dla dobra całego narodu, wszystkich jego obywateli, bo chciałem, aby cały rozwijał się prawidłowo, szlachetniał i dojrzewał ku swojej własnej doskonałości... Ale nie o tym chcę ci opowiedzieć. Jezus, Pan nasz, polecił mi, abym powiedział ci o „chrzcie krwi", którym ochrzczony został ogromny zespół moich współziom¬ków na polskiej ziemi; a że żyli na niej i z jej dóbr korzystali, śmierć ich — jeżeli przyjęta została z poddaniem, bez nienawiści, a przez nielicznych jako zadośćuczynienie za winy narodu żydowskiego — przyjął Pan i zaliczył na dobro obu narodów: tego, którego krew mieliśmy w żyłach, i tego, który nas przygarnął i karmił przez ponad pięćset lat, nie czyniąc nam krzywdy, podczas gdy my, niestety, jako naród mamy ciężkie winy wobec Polski. Nie będę ci o tym mówił, tym bardziej że nie dotyczyły one biedoty żydowskiej (z nielicznymi wyjątkami), lecz planów żydostwa międzynarodowego, które jednak pragnęło realizacji ich na terenach Polski w oparciu o liczebność masy moich współziomków. Te plany zostały obalone z wyroku Pana, bo realizować pewne miały cele nieprzyjaciela ludzkości, któremu, niestety, służą świadomie i świętokradczo nieliczne, lecz najbogatsze, bo władające pieniądzem, grupy Żydów w świecie zachodniej Europy, obu Ameryk i Izraela. I te plany obali nadcho¬dząca na ten świat — na ten, o którym ci powiedziałem, (czyli zachodni) — katastrofa, lecz nie dotyczy to Polski, mojej i twojej Ojczyzny. Powiedziałem ci to, abyś nie posądzała mnie o stron¬niczość. Teraz zaś wracam do sedna sprawy. Wiesz, że królestwo Pana jest wspólną Ojczyzną całej ludzkoś¬ci. Bóg kocha wszystkich swoich synów i pragnie ich obecności przy sobie. Chrzest jest potencjalnym aktem przyjęcia dziecka, uczynionym w jego imieniu przez rodziców z ich dobrowolnego wyboru, lecz aby stał się aktem dokonanym, konieczne jest potwierdzenie go życiem przez ochrzczonego. Chrzest św. jest przynależnością do Kościoła Chrystusowego — a więc ponadczasowego — jest jak gdyby wstąpie¬niem w szeregi wiernych, przyznaniem z góry obywatelstwa królestwa wraz z towarzyszącymi temu przywilejami (wszystkimi sakramentami). Lecz wiadomo, że wśród obywateli kraju bywają też renegaci, zdrajcy lub po prostu ludzie, których nic los ich Ojczyzny nie obchodzi, byleby im samym się dobrze działo; jeśli tak nie jest, szukają sobie innego miejsca w świecie (Mówiłem to w przenośni, * - ale sama wiesz, co dzieje się w ostatnich latach z Polakami. Tragiczne jest, że ich ucieczka pozbawi ich opieki, którą Królowa nasza roztacza nad Polską) *. A Bóg, dziecko, jest poważny i nasz wybór także traktuje poważnie; przecież „synami Bożymi jesteśmy" (Słowacki). Nosimy w sobie Jego podobieństwo, a na sobie — chrześcijanie — piętno Krwi Zbawiciela swego (która ich odkupia). Jednakże Pan jest Bogiem całej ludzkości i powinnością Izraela było szerzenie tej prawdy. Kiedy chcieli ograniczyć miłość Bożą (wraz ze spodziewanymi przywilejami) tylko do swego narodu, Bóg rozproszył ich, a służbę światu zlecił tym, którzy przyjęli Słowo Boże, Mesjasza, i zechcieli Dobrą Nowinę nieść całemu światu z zapałem i radością. Chcieli dzielić się tym, co było dla człowieka najważ¬niejsze, najcenniejsze i najlepsze, z każdym, kto potrzebował, tęsknił, szukał prawdy i miłości. Bo widzisz, dziecko, oni nieśli światu miłość Boga, a ta jest zawsze darząca, bezinteresowna, wspaniałomyślna i pragnie wypełnić sobą pustkę i głód każdego człowieka, nasycić go. „Resztą Izraela" byli moi rodacy. Ich krew płynęła w żyłach moich i po wielu wiekach wydała i we mnie swój owoc. Jakżeż bym mógł nie przyjąć Boga w całej pełni Jego miłosierdzia. Miłosierdziem Ojca był Syn, Słowo Boże, Mesjasz. Krwią Jego odkupieni jesteśmy wszyscy — cała ludzkość, wszystkie pokolenia — bo miłość Boga nie zna ograniczeń. Zna je natomiast wola ludzka: może powiedzieć „nie" Panu swemu. Na naszych oczach tak się działo z tyloma milionami ludzi — sprzeciw, jakiego chyba nigdy dotąd nie było wśród ludzkości, już znającej naukę Chrystusa Pana. Naród żydowski nadal od wieków oczekujący Mesjasza,. odrzucający Jezusa Chrystusa i Jego orędzie miłości i przebaczenia wrogi Mu, zawzięty, mściwy i żywiący w sobie nienawiść do innych niż oni, do „gojów", stał się nagle obiektem nienawiści innego narodu i jego ofiarą. I to było zbawieniem dla wielu, bardzo wielu z nas. Pan sprawiedliwość ma dla katów, ale ich ofiarom okazuje oblicze Miłosierdzia, chociażby na miłosierdzie nie zasługiwali. Ale czyż wśród tej głodującej biedoty, schorowanych i starych kobiet i mężczyzn, chorych i słabych, bezradnych, bezbronnych i prześlado¬wanych, ginących z głodu na ulicach, wśród dzieci bezdomnych, przerażonych, niczego nie rozumiejących wielu ich było? Nie, ci żyli bezpieczni na Zachodzie, w Szwajcarii, USA i innych krajach (Chodzi o tych, co świadomie walczyli z Bogiem i odrzucali Słowo Boże, starając się zniszczyć chrześcijaństwo, ośmieszyć je i wyrwać z dusz ludzkich — słowem, o niektóre kręgi międzynarodowego żydostwa). Prawdą jest też, że i tu byli liczni donosiciele, policja, łapownicy (jak w każdym społeczeństwie — a w tak zagrożonym, jak nim było nasze, cechy te potęgują się, ludzie pragną się ratować za wszelką cenę), ale wreszcie zginęli i oni. Mówię więc o całości, która przeszła przez czyściec i piekło za życia. Cierpienie spala winy, jeśli się je zrozumie. Tu odczuwano nienawiść wroga, a wtedy trudno analizo¬wać własne winy, lecz byli i tacy. Ja, jak wiesz, opiekowałem się dziećmi, bo one były najbardziej bezbronne i pierwsze ginęły (nie mogły pracować, więc były niepotrzebne). Chciałem, aby moja miłość osłaniała je przed lękiem, póki można. Bóg dał mi tę łaskę, że mogłem być z nimi do ostatniej chwili i dlatego mogłem oddać je wszystkie w Jego wyciągające się ku nam przebite dłonie — przygotowane, więc ufne i oczekujące zapowiedzianego przeze mnie Spotkania. Zapewnić cię mogę, że „chrzest krwi" — chociaż krwi nie było (był gaz, a przedtem nienawiść, groza, krzyk, strzały, bieg, szczekające, rzucające się ku nam psy, i trupy, masa trupów po drodze) — jest kluczem do Serca Pana. Jego współczucie, litość, łagodność, nieskończona dobroć i to, czego ja nie przewidziałem: Jego pośpiech (!), z jakim spieszył ku nam! Jego obecność już w komorze gazowej — zupełnie przesłoniła nam ból i lęk śmierci (bo szczęście duszy niezmiernie przewyższa lęk i ból ciała). Był On i niebo otworzyło się w komorze „kąpielowej", plugawym miejscu mordu. Widzieliśmy Go, jak gdyby kolejno otwierały nam się oczy, i wtedy moja miłość do dzieci wydała mi się nikłym cieniem, zaledwie śladem tej, która nas ogarnęła. Dzieci, moje dzieci, przyciągane tą miłością były zachwycone, olśnione, jak gdyby budziły się ze snu, garnęły się ku Niemu, otoczyły Go, a On wziął dwoje najmniejszych na ręce i powiedział: „Chodźcie, przyjaciele, zabieram was do Mojego domu, do wiecznej radości, a o tym, co było, zapomnijcie". I zostaliśmy otoczeni przez piękne, świetliste, radosne postacie aniołów — sług pańskich (dzieci zobaczyły, że każde miało swego opiekuna), potem przez rodziny nasze, tych, których pogrzebaliśmy i pożegnali, a to, co dotąd było realne, stało się mgłą, nicością. Czy wiesz, że dzieci nie zdążyły nawet zauważyć swoich ciał? Ja nas widziałem przez moment jako jak gdyby ślad przeszłości. Nie tylko ja jestem z Panem. Są wszystkie moje dzieci i w ogóle wszystkie nieszczęśliwe dzieci. I niezmierzona jest liczba moich rodaków tu, w domu Pana. To są Jego plony z rzezi kierowa¬nej przez moce nieprzyjaciela. Każda ofiara, każdy człowiek zamor¬dowany przez ludzi — też Jego synów — ma wstęp do Jego królestwa, a ci, którzy wiele zawinili i oczyszczać się muszą (często bardzo długo), też błogosławią Pana, bo dobrze rozumieją, że otrzymali łaskę ratującą ich przed potępieniem siebie, przed wieczystością konania, straszniejszą niż wszystkie katownie świata. Chciałbym ci jeszcze przekazać, że mogę wam pomagać, zwłaszcza w zakresie swoich umiejętności, ale chciałbym bardzo, abyście oddawali mi moich współwyznawców, bo mogę prosić o ich nawrócenie ku Panu — Cieszę się, że zniknęły twoje wątpliwości. (Bo tak było). Chcę ci teraz powiedzieć, ile my, polscy Żydzi, zawdzięczaliś¬my polskiej kulturze, tolerancji, zdolności do przyjmowania innych jako równych sobie. Mówię o tych z nas, którzy wyszli ze swoich gett i żyli życiem całego społeczeństwa. Wiem o tym, że tyś zadecydowała o przyjęciu do domu będącej w tragicznym położeniu rodziny żydowskiej, państwa „Sadowskich". On jest tu z nami i opowiadał mi o tym, że nigdy nie zaznali od was niczego, co by świadczyło, że uważacie ich za „gorszych" od siebie, co było dla nich odprężeniem, radością i przywróciło im poczucie godności, że po prostu poczuli się znowu ludźmi; a przecież wiedzieli, że ich pobyt u was jest wyrokiem śmierci dla was wszystkich. Twoja matka mówiła mi, że decyzję przyjęcia ich pozostawiła tobie z obawy, aby nie odpowiadać za śmierć córki przed Bogiem, bo wydawało się niemożliwe, żebyście przeżyli, i wiem, że byliście o tym wszyscy przekonani. Wiem, że wygląd p. Zofii (która jeszcze żyje) był tak bardzo „semicki", a mimo to nie było w waszym domu lęku. On czuł się i czuje się Polakiem; tylko ze względu na żonę i córkę nie mógł brać udziału w konspi¬racji. Pan Jerzy zawsze pamięta o tobie i teraz przekazuje wyrazy wdzięczności i szacunku. Odbiegłem od tematu, lecz nie tak bardzo, bo właśnie on, jak również ja, a przede wszystkim nasza młodzież, która kształciła się już w polskich szkołach, gimnazjach i na uniwersytetach (świadomie pomijam ekscesy, bo to wymaga dłuższego tłumaczenia) czerpała z polskich wartości, i one właśnie zaszczepiły się w naszych du¬szach — dlatego może, że do porzucenia niczego nas nie zmuszano, nie dzielono, nie upokarzano, niczego nie narzucano. Wielka poezja narodowa, umiłowanie wolności, tradycja zrywów i powstań, która w niektórych rodzinach żydowskich żyła już od pokoleń (p. Janusz przypomina mi wiersz Norwida „Żydowie polscy", obrazy Grottgera, udział w walkach) — to wszystko, a i harcerstwo spowodowały, że polski szacunek dla godności człowieczej w młodym pokoleniu zmienił je tak, że było zdolne do powstania. Powstanie w Getcie Warszawskim było jedynym w Europie! Było skutkiem wartości polskich, które wchłonęliśmy. Ja je widziałem już stąd i sam wraz z innymi przyjmowałem nasze poległe dzieci, które Pan witał z radością i wielu z nich wprowadził wprost do swego domu. Bóg nasz kocha odwagę, poświęcenie i męstwo. Niebo pełne jest tej radosnej, męczeńskiej młodzieży żydowskiej i o wiele liczniejszej waszej, a właściwie naszej polskiej. Tu nie ma różnicy pomiędzy narodowościami — jest wspólnota dróg, którymi szło się ku Panu, wspólnota umiłowań. Bo ta wartość, za którą człowiek oddał życie, jest zawsze jego wyborem, jego drogą, jego umiłowa¬niem Boga w Jego atrybutach, np. w mądrości, pięknie, szlachetności, ofiarności, męstwie, miłosierdziu, w ukochaniu Jego praw. Dla Polski jest nim prawo do godności ludzkiej-, do wolności wyboru, sprawie¬dliwości i miłosierdzia społecznego. W tej miłości spotykamy się. Dziękuję i błogosławię — Panie Januszu. Dziękuję panu za przekaz, ale chciałabym spytać, czy na odmianę cechy żydowskie nie oddziaływały na Polaków i jak? — Dobrze, odpowiem pani. Otóż mogły one oddziaływać tylko przez tych Żydów, którzy kończyli polskie szkoły, poznawali język i zyskiwali przyjaciół w społeczeństwie polskim. Owszem, słyszałem, co pani mówiła o karczmarzach rozpijających chłopstwo, lichwia¬rzach, a w okresie zrywów narodowych i szpiclach — na usługach zaborców. Nie zaprzeczam, że takie wypadki były, ale gdzie miała się wcisnąć społeczność bardzo liczna i bardzo biedna w kraju rolni¬czym? Pozostawał jej tylko handel i pośrednictwo... — I lichwa — podpowiedziałam. — To prawda, ale też iluż było wśród Żydów w małych miasteczkach nędzarzy? W wielodzietnych rodzinach, które trzeba było wyżywić, pracowały już małe dzieci. Żydzi są pracowici. Wykształcili w sobie tę umiejętność przez wieki poniewierki w społeczeństwach, gdzie byli zawsze poza nawiasem życia społecz¬nego. Pozostał im tylko handel i rzemiosło, a u najbardziej prze¬myślnych i pozbawionych skrupułów — lichwa, obrót pieniądzem, no i popieranie się wzajemne, poparcie wspólnoty żydowskiej. Powracam do tych, którzy postanowili wyjść z getta żydow¬skiego z jego nie zmienionymi od wieków obyczajami i nauką wyłącznie religijną, hebrajską, z narosłymi przez stulecia tomami komentarzy, Kabałą i Torą. Jest prawdą, że w świat chrześcijański wnosili oni sceptycyzm i ateizm. Z trudem odrywali się od religij¬ności żydowskiej w pożądaniu wolności umysłu, wolności od niesłychanej ilości przykazanych reguł zachowania i zakazów i nakazów Prawa. Niełatwo im było powrócić znowu do jakiejkol¬wiek religii. Lecz ile dali talentów wedle swej specyfiki uzdolnień w muzyce, w literaturze, poezji, wtedy gdy włączali się w kulturę Europy, w kulturę łacińską? Ile zawdzięcza Żydom język polski w XX wieku, jak go opanowali, jak stał się im językiem ojczystym? Jeśli pani bez uprzedzeń rozważy ich wkład do kultury, zobaczy pani, że nie był taki mały. To samo z wiedzą, chociażby Askenazy i Hirszfeld. Chodzi mi o sprawiedliwy osąd. Natomiast to, co popełnili złego względem narodu polskiego, a co jest zbrodnią, jest nią również tu, w oczach naszych — bo Pan nie zna stronniczości — i za tych z nas nie przestajemy was przepra¬szać i prosić was o przebaczenie. Tym bardziej też staramy się — stąd — naprawiać ich winy. Widzimy bowiem jasno, że działali z inspiracji nieprzyjaciela i usiłowali zniszczyć nie tylko wasz naród, lecz i plany Boże względem niego i ludzkości, którym i my z całego serca służymy. Tu nie ma nikogo, kto by nie pragnął otoczyć was pomocą, i to, co teraz mówię pani, jest też usiłowaniem dopomożenia — wedle moich słabych możliwości, lecz z całego serca czynionych. Przecież nasze ciała użyźniają polską ziemię, a nasze dusze, nasze serca i pamięć są z nią na zawsze związane. Polska jest także i moją Ojczyzną. I ja czerpałem wzory z tych samych źródeł: z historii, tradycji i kultury polskiej, tak jak wy czerpiecie z najpiękniejszego daru mojego starodawnego narodu: z Pisma świętego. Ludzkość, dziecko, jest jednym umiłowanym dzieckiem Pana, jedną rodziną, w której wszyscy powinni wspomagać się i dzielić tym, co posiada¬ją — a właściwie co wypracowali jako naród — najpiękniejszego, własnego, niepowtarzalnego. Teraz nadchodzi czas, kiedy my, Polacy, ukażemy światu drogę ratunku, drogę Pańską: miłości i przebaczenia, sprawiedliwości i miłosierdzia społecznego. Pan przez nas daje światu nową pomoc: dla tak zdegenerowanej i martwej duchowo ludzkości Polska będzie obrazem odrodzenia, nadziei, prawidłowości rozwoju — ku Bogu i we współpracy z Nim. Wszyscy bierzemy w tym działaniu udział, a zwłaszcza ci, którzy kochali i nadal — lecz bardziej — kochają swoją Ojczyznę ziemską, a których Pan zechciał do współpracy dopuścić, jak mnie teraz. Widzisz, dziecko, naród żydowski to naród wschodni, krańcowy: gwałtownie kocha i gwałtownie nienawidzi. Wielu Żydów nienawidzi nie tylko Jezusa i chrześcijaństwa, lecz całej ludzkości. Są wśród nich świadomi i potężni słudzy nieprzyjaciela pragnący zagłady ludzkości, zwłaszcza zniszczenia planów Boga dla niej. (...) Jest też wielu wśród nas, którzy pośród narodów służymy Panu i Jego wspaniałym prawom. Żydzi odrzucili Mesjasza, odrzucili Zbawienie narodu, dlatego jako naród powrócą ostatni. Lecz pojedynczo już powracają ku Niemu. Ostatnia wojna do pierwszych świętych chrześcijaństwa Żydów, jak i Jezus, dołącza nowych, jak Edyta Stein i mnóstwo innych. To początek powrotu. Koło się zamyka. Wy, Polacy, pomogliście nam w tym powrocie. Dlatego macie naszą pomoc i miłość. Błogosławię w imię Chrystusa.. 33. /