22.08.16, 20:00

R. Tekieli: Życie zmierza ku śmierci, ale umiera tylko ciało

Życie jest wędrówką przez czas w kierunku sądu.
Oczywiście, wielu ucieka w błędne światopoglądy inaczej sprawy ostateczne przedstawiające - liczne są zastępy ślepych przewodników ślepców.
Sąd jest.
A sędzią będzie sam człowiek, który jasno zobaczy konsekwencje swoich złych i dobrych czynów. Każdy osądzi swoje życie i uzna czy jest godny wejść do królestwa bożego, do nieba, do raju.
Chrześcijaństwo to religia tożsamości, religia imienia, osobności - osoby. Bóg zostawia ludziom ostateczną sprawiedliwość, szanuje ich wolny, odrębny od Siebie byt, ich wolność naprawdę szanuje.
Życie to pielgrzymka przez czas w kierunku śmierci, ale umiera tylko ciało. Dziś wspominana Maryja, została z ciałem wzięta do nieba, do bożego królestwa, do raju. Maryja była godna królestwa bożego od razu i zawsze. My z naszymi grzechami i słabościami, nie jesteśmy godni i gotowi. Święci są gotowi. Życie na ziemi to możliwość dojścia do świętości.
W życiu każdego człowieka są okresy radości i są okresy cierpienia,
nie da się ich uniknąć. Cierpieć można sensownie - za kogoś, dla królestwa. Prześladowania, uciski, cierpienia na ziemi - są zapowiedzią sądu: "Są one zapowiedzią sprawiedliwego sądu Boga; celem jego jest uznanie was za godnych królestwa Bożego, dla którego też cierpicie". Przyjęcie zatem cierpienia, ofiarowanie go dla czyjegoś dobra, przybliża nas do raju, jeśli wynika z miłości do bliźnich: "oby Bóg nasz uczynił was godnymi swego wezwania, i oby z mocą udoskonalił w was wszelkie pragnienie dobra oraz czyn [płynący z] wiary".
Bóg mówi nam dziś: "Pośród narodów głoście chwałę Pana", wczoraj wzywał: "Całemu światu głoście Ewangelię" - bo głoszenie Królestwa Bożego jest to przejaw miłości wzajemnej. Abyśmy byli w niebie, abyśmy zostali uwielbieni w Jezusie Chrystusie, musimy iść za Nim. Naśladować Go w bezinteresownej miłości bliźnich - jest wielu ludzi na świecie, którzy nie słyszeli o Bogu Miłości.
Aspirujemy do wyższego Imienia, do nieba, do raju - do królestwa Bożego. Poprzez czyny miłości możemy się do niego zbliżać. Bóg może nas uczynić godnymi swego wezwania, powołania. Musimy z Nim współpracować, aby - jak mówi Paweł - "zostało w was uwielbione imię Pana naszego Jezusa Chrystusa - a wy w Nim - za łaską Boga naszego i Pana Jezusa Chrystusa".
Mamy Nauczyciela, którego możemy naśladować. Jesteśmy owcami Jego owczarni, On nas zna po imieniu, możemy iść za Nim. Co to znaczy iść z Jezusem, wiemy - pełnić bezinteresownie czyny miłości, współcierpieć z braćmi, ofiarować swoje cierpienie za bliźnich, głosić Dobrą Nowinę wśród pogan oraz wśród chrześcijan-wtórnych-pogan - ale będą przeciwności, pułapki i przeszkody. Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi: na tej drodze możecie spotkać przewodników ślepych. Biada tym, którzy nauczając zamykają przed ludźmi królestwo niebieskie. Biada zwodzicielom, obłudnikom pragnącym duchowej władzy. Pragnącym władzy dla zaspokojenia własnych słabości. Biada zaspokajającym własne żądze kosztem owieczek - żarzące węgle z nieba im na głowę!
Zamknij mi Boże usta, gdybym miał zwieść choć jedną osobę
proszę

Za: Facebook/Robert Tekieli