04.12.16, 16:30Fot: Wikipedia

Stanisław Pięta dla Frondy: Polska jest za suwerenną Ukrainą. Mamy wspólne interesy

Fronda.pl: Ukraina obchodzi 25 lat swojej niepodległości. To święto nie odbywa się chyba jednak w atmosferze wielkiej radości. Czy to święto niepodległości, czy raczej walki o niepodległość, dzisiaj zagrożonej przez aspiracje Rosji Putina i nadszarpniętej jego dotychczasową polityką?

Stanisław Pięta, poseł PiS: Wydaje mi się, że Ukraina pomimo toczącej się wojny z Rosją, pomimo utraty Krymu na skutek rosyjskiej aneksji, nadal jest państwem niepodległym. Obywatele Ukrainy mają świadomość potrzeby zachowania swojej niepodległości. Paradoksalnie wojna z Rosją pokazuje, że pokojowe sąsiedztwo z tego typu państwem jak Rosja, jest bardzo trudne. Putin ostatnio stwierdził, niby żartem, że Rosja nigdzie się nie kończy. To krótkie zdanie w istocie odzwierciedla ideę, na których Rosja jest budowana od momentu, kiedy uzurpuje sobie prawo bycia trzecim Rzymem. To fałszywe i bezpodstawne przekonanie ulega wzmocnieniu poprzez nasączenie świata rosyjskiego okrutnymi tradycjami azjatyckimi. Na to jeszcze nakłada się doświadczenie bolszewickie. Więc ten przekładaniec idei rosyjskiej dzisiaj składa się z uzurpacji, przemocy i azjatyckiego barbarzyństwa. Ukraińcy jako naród młody, ale kształtowany w kontakcie z cywilizacją zachodnioeuropejską chce zachować swoją wolność i niepodległość. Polska powinna takie aspiracje wspierać.

Powinniśmy wspierać takie aspiracje pomimo poważnych różnic w patrzeniu obu narodów na historię?

Powtórzę raz jeszcze, że Polska powinna takie aspiracje wspierać, pomimo niezałatwionych, poważnych problemów dotyczących naszej historii. Losy polskiej ludności cywilnej w okresie II wojny światowej, zbrodnie, których dopuścili się ukraińscy nacjonaliści na ludności polskiej, nie da się ukryć, że rzutują na nasze wzajemne relacje. Mam nadzieję, że w duchu poszanowania chrześcijańskiego dziedzictwa naszych narodów i w odwołaniu się do prawdy, będziemy mogli naszą przyszłość kształtować pomyślnie. Rozumiemy, że sytuacja Ukrainy nie jest łatwa. Próba negocjacji w formacie czterech stron: Ukrainy, Rosji, Niemiec i Francji nie jest wystarczająco efektywna. Mam nadzieję, że władze Ukrainy zdają sobie sprawę z nastawienia rządów Niemiec i Francji wobec polityki rosyjskiej. Ukraińcy muszą dostrzegać i mam nadzieję dostrzegają, że ani Francja, ani Niemcy nie nadwyrężą swoich relacji z Rosją dla Ukrainy. Pomijam już nastroje społeczne w Niemczech i we Francji, które są prorosyjskie i dotyczy to zarówno formacji lewicowych, jak i formacji skrajnie prawicowych. Te ostatnie w Niemczech uzyskują teraz popularność na fali protestu przeciw emigracyjnej polityki kanclerz Merkel. Mam nadzieję, że Ukraińcy widzą jak niemieckie firmy oszukują i omijają sankcje ustanowione przez UE. To właśnie niemieckie firmy budują elektrownie na Krymie. To niemieckie firmy podejmują współpracę w przemyśle zbrojeniowym. Niemiecki koncern Rheinmetall i rosyjska firma Kamaz będą budować opancerzone ciężarówki. Do tego dochodzi główny projekt rosyjsko-niemiecki, czyli Nord Stream 2. Tego rodzaju przedsięwzięcie gospodarcze będzie bardzo szkodliwe dla Ukrainy i przesunie ten kraj w strefę gospodarczej nieistotności. Mam nadzieję, że Ukraińcy rozumieją powagę problemów, przed którymi stoją. My byliśmy pierwszym państwem, które uznało niepodległość Ukrainy. Pomimo zaszłości historycznych, Ukrainę traktujemy jako państwo nam przyjazne, a naród ukraiński jako naród nam bratni.

Czy politycy ukraińscy mogliby zadeklarować to samo? Traktują nas jako naród bratni i przyjazny?

Mam nadzieję, że tak. Mamy wiele sygnałów bardzo ciepłych, odbieranych w relacjach bezpośrednich. Dla nas znaczącym gestem była przedostatnia wizyta p. prezydenta Poroszenki w Polsce, kiedy wraz z ministrem obrony narodowej, ambasadorem Ukrainy, a także wicepremierem rządu ukraińskiego złożył kwiaty pod pomnikiem ofiar rzezi wołyńskiej i pod tym pomnikiem uklęknął. Wiemy, że rodzą się na Ukrainie także inne głosy. Słyszymy je i sprawiają nam wielką przykrość, ale pomimo tych napięć uważam, że powinniśmy rozmawiać, budować wzajemne relacje polityczne, gospodarcze, kulturalne i naukowe. Powinniśmy wykorzystać potencjał turystyczny Ukrainy, w tym potencjał w tej kwestii Morza Czarnego. Wydaje mi się, że interesy Polski i Ukrainy są zbieżne. Setki tysięcy Ukraińców pracuje w Polsce. Wiele polskich firm funkcjonuje na Ukrainie i przypuszczam, że przyszłość jest przed nami. Musimy unikać pewnych drobnych nieporozumień. Mam tu na myśli nominacje personalne, które miały miejsce na Ukrainie, a które dotyczą polskich polityków i są odbierane ze zdziwieniem. Jestem przekonany, że gdyby polski rząd zatrudniał na istotnych stanowiskach polityków prezydenta Janukowycza, to na pewno nie wzbudzało by to entuzjazmu strony ukraińskiej. Chcielibyśmy apelować o pewną wrażliwość przy podejmowaniu tego rodzaju decyzji personalnych.

Jakie wyzwania stoją przed Polską i Ukrainą we wzajemnych stosunkach? Stosunek do Rosji jest jedną z takich spraw?

Polska stoi na stanowisko uznania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy. Będziemy wspierać Ukrainę w jej dążeniach do uzyskania kontroli nad terytorium ukraińskim. Mówię o terytorium Donbasu i półwyspu krymskiego. Nie możemy zaakceptować rosyjskiej uzurpacji. Jeżeli zaś chodzi o cele naszej polityki i ukraińskiej, to ważna jest intensyfikacja naszych relacji gospodarczych. Musimy na tyle rozwinąć naszą współpracę, by Polacy i Ukraińcy mogli się lepiej poznawać i na co dzień współpracować. Jestem przekonany, że to przyniesie efekt, zwłaszcza jeżeli będą postępy w dialogu historycznym, opartym na dążeniu do poznania prawdy o przebiegu tych tragicznych dla naszych narodów wydarzeń, jakie miały miejsce w okresie II wojny światowej.

Dziękuję za rozmowę.