31.12.19, 18:30

Tajemnice objawione przez Apokalipsę św. Jana

 Potocznie myślimy o Apokalipsie św. Jana, że to utwór trudny i tajemniczy, że dotyczy czasów ostatecznych, a więc ma małe znaczenie dla życia chrześcijańskiego, oraz że jego wizje przyszłości są katastroficzne. Opinie te okazują się niezbyt trafne.

     Na początek przypomnę treść Apokalipsy, bo przecież niewielu czytelników ostatnio do niej zaglądało. Jest to ostatnia księga w kanonie Nowego Testamentu. Ma postać uporządkowanego zbioru wizji, jakie otrzymał i spisał autor imieniem Jan gdzieś pod koniec I wieku po Chrystusie.

     W początkowej sekcji Chrystus osobiście objawia się w chwale, dyktując prorokowi listy z naganami i pochwałami pod adresem siedmiu Kościołów, wspólnot chrześcijańskich w Azji Mniejszej. Potem oglądamy niebo z tronem Boga i postacią Baranka. Baranek otwiera pieczęcie na tajemniczym zwoju, czemu towarzyszą katastrofy na ziemi, przed którymi wybrani są jednak zabezpieczeni. Rozlega się siedem trąb, które oznajmiają następne klęski. Prowadzi to do wizji świątyni i dwóch Bożych świadków, wrogo przyjętych przez ludzi.

     Następna sekcja pokazuje ataki złych mocy: smok czyli szatan zagraża kobiecie i jej synowi, a bestia obejmuje władzę na ziemi, przy czym wspiera ją druga bestia. Kontrastuje z tym obraz zbawionych otaczających Baranka. Złych natomiast czeka sąd i kara. Przedstawiają to krwawe żniwa, aniołowie z plagami i czasze gniewu Bożego.

     Kara spada w szczególności na Babilon, czyli wielką prostytutkę. Potem widzimy radość w niebie i ostateczne zwycięstwo oraz ostateczny sąd. Ostatnie sceny przedstawiają odnowienie świata i przyszłą niebiańską Jerozolimę.

     TAJEMNICZA?

     Szwajcarski biblista Brutsch zatytułował swoją książkę "La clarite de 1'Apokalypse", "Jasność Apokalipsy". Amerykanin Osborne prowokacyjnie stwierdził, że Apokalipsa mniej sprawia trudności badaczowi, niż Ewangelie. Dzisiejszy czytelnik ma z nią bowiem problemy, ale starożytny miał ich znacznie mniej. Apokalipsa wykorzystuje obrazy, które były szerzej znane. Odbiorcy mieli klucze do jej szyfrów, gdyż znali Stary Testament i ówczesną literaturę posługującą się wizjami, jak też rozumieli nawiązania do ówczesnych wydarzeń.

     Pierwsze słowo Apokalipsy, które potem stało się jej tytułem, brzmi po grecku apokalypsis. Oznacza to odsłonięcie, objawienie. Autor chciał więc rozjaśnić umysły odbiorców, a nie zaciemnić! Zaraz potem czytamy opis wizji nieba, w której ukazuje się zmartwychwstały Jezus. Jest otoczony świecznikami - świeczniki to Kościoły lokalne -to znaczy światłem i kultem. Jego strój jest królewski i kapłański, biel oznacza wieczystość i brak zmazy, spiżowe stopy - potęgę, żar - Bożą obecność, gwiazdy w ręce - panowanie nad kosmosem, a głos wód to głos boski. Sens wizji jest przejrzysty.

     Sama forma wizji budzi dziś wątpliwości, gdyż przez wizję rozumie się naiwnie kolorowy film wyświetlony prorokowi. Starożytni rozumieli, że o rzeczach boskich i przyszłych trzeba mówić przez symbole. Język zwykły nie ma bowiem odpowiednich słów. Jak to zwięźle ujął C.S. Lewis, przedstawianie anioła ze skrzydłami oznacza, iż anioł tak nie wygląda, gdyż skrzydła są symbolem duchowości.

     Nadziemskie doznanie przekładano więc na język obrazów. Te z kolei mają prosty odpowiednik w języku katechizmu: "Chrystus jest Bogiem, potężnym Panem świata, królem i kapłanem, przebywa w niebie, a Kościół otacza go kultem". Rozumiemy, że apokaliptyczny Baranek to Chrystus, zabity, ale zmartwychwstały i zwycięski.

     Niektóre trudności wymyślili późniejsi komentatorzy. Dla starożytnych teologów greckich było oczywiste, że "aniołowie Kościołów" to ich anielscy opiekunowie. Potem zaczęto to rozumieć nietrafnie, uznając ich za przełożonych kościelnych albo posłańców z listem. Kobieta z rozdziału 12. to czytelny obraz ludu Bożego, najpierw Starego a potem Nowego Przymierza. W tym ludzie przyszedł na świat Mesjasz, Jezus. Indywidualne odniesienie do Maryi nałożono na to potem, na tej zasadzie, że Maryja też wyobraża ogół wiernych Bogu i jest fizyczną matką Jezusa.

     Trudniejsze szyfry występują rzadko. Znany przykład to liczba 666 (Ap 13, 18), która może stanowić liczbowy odpowiednik imienia Neron, kwintesencję zła i niepełności, albo też symbol wyzysku podatkowego (jak w 1 Krl 10, 14). Biorąc pierwsze litery listy kamieni szlachetnych z Ap 21, 19-20, można je od-, czytać jako grecki skrót imienia Jezus Chrystus (gr. ICXC).

     CZASY TYLKO OSTATECZNE?

     Dopiero rozdziały końcowe, 19-22, kierują się ku dalszej przyszłości. Trzon księgi przedstawia sytuację w czasach historycznych. Odbiorcy świetnie wiedzieli, dzięki Księdze Daniela, że potwór, bestia z rozdziału 13., to totalitarne imperium, a konkretnie Rzym, ukryty pod mianem Babilonu. Jego prostytucja to biblijny symbol pogaństwa. Żadnego uciekania w eschatologię, jasna polityczna krytyka ówczesnego państwa, którą na zasadzie analogii można odnieść do innych państw nadużywających przemocy i domagających się kultu. Nie ma tu więc rozkładu jazdy końca świata.

     Katastrofy dotykające ziemię przedstawione są w języku poetyckim i przesadnym, ale nie są nieziemskie. Wiele z nich mogło się zdarzyć (dziadek mój wspomniał, że po bitwie pod Komarowem w 1920 r. krew naprawdę stała w bruzdach i jego koń miał nią zachlapane pęci-ny i rząd; por. Ap 14, 20). Ludziom zagraża morze, ogień, drapieżniki, wojna. Autor skądś wiedział, że w ziemię może uderzyć groźny meteoryt. Są to wszystko zdarzenia z czasu obecnego, kiedy grzeszna ludzkość żyje na ziemi, ale mimo nieszczęść nie chce się zwrócić ku Bogu. Zagraża jej też smok, czyli szatan.

     Równolegle oglądamy sceny z nieba, ale nie są to sceny przyszłe. Zbawieni już teraz skupieni są wokół Chrystusa, Bóg i Baranek już teraz królują. Można sobie wyobrazić, jak do nich dołączamy.

     NIEŻYCIOWA?

     W związku z tym w Apokalipsie można szukać wskazań dla życia chrześcijańskiego dzisiaj. Co trzeba czynić, by znaleźć się w gronie zbawionych w białych szatach? Stanąć przy Baranku, uwierzyć, ale też właściwie postępować.

     W Apokalipsie spotkamy szereg zaleceń moralnych. Potrzebne i możliwe jest nawrócenie. Potrzebne są właściwe czyny. Bóg oczekuje przestrzegania przykazań i świadczenia o Jezusie (Ap 12, 17). Zaleca Apokalipsa postawy moralne: miłość, wiarę, służbę i wytrwałość (Ap 2, 19). Potępia wady (Ap 21, 8; 22, 15; notabene kłamstwo na liście wad nie oznacza kłamstewek, lecz postawę fałszu i zakłamania). Podaje przykłady dobrego i złego postępowania. Potępia nadużycia ze strony władzy politycznej.

     Bardzo wyraziste są wezwania do chrześcijańskiego radykalizmu w rozdziałach 2-3. Chrystusowi nie podoba się letniość, chce gorliwości i nawrócenia (Ap 3,15-16.19 i inne). Zaleca trud i wytrwałość (Ap 2, 3). Miłość chrześcijańska nie powinna słabnąć z powodu rutyny (Ap 2, 4-5). Wierność może prowadzić do męczeństwa (Ap 2, 10 i inne). Nie godzi się Chrystus na duchową pustkę (Ap 3, 1. 17) ani na "liberalną" tolerancję wobec odstępstwa, na łączenie chrześcijaństwa z uległością wobec świata pogańskiego, jego kultów i obyczajów (Ap 2, 14. 20).

     PONURA?

     W obecnych czasach spotyka się pretensję do Apokalipsy, że jest; w niej wiele scen groźnych oraz nasyconych przemocą. Wizje kar Bożych są jednak przedstawione w języku umyślnie przesadnym i odpowiadają w dużej mierze gnębiącym ludzkość klęskom naturalnym. Bóg karze złych i karci dobrych, bo ich kocha (Ap 3, 19). Apokalipsa daleka jest od "politycznie poprawnego", ulizanego obrazu pobłażliwego Boga, który niczego nie wymaga.

     Trzeba jednak raz jeszcze przypomnieć, że obrazy te dotyczą zasadniczo obecnej sytuacji ludzkości tkwiącej w grzechu. Wizja ostatecznej przyszłości jest jasna, wręcz promienna. Dotyczy to zresztą wielu miejsc w Biblii. Nasze wyrażenie "koniec świata", sugerujące globalną katastrofę, ma po grecku odpowiednik, który by należało tłumaczyć raczej "wypełnienie wieku". Kres, ale nie zagładę.

     Ostatnie strony Apokalipsy przedstawiają najpierw zwycięstwo Chrystusa, który jest Królem i Panem świata. Biały koń niesie idealnego zwycięzcę. Jego bronią jest słowo, i to ono wiedzie do zwycięstwa. Wierni, który zginęli, odnajdują życie w "tysiącletnim królestwie", które stanowi obraz nieba. Natomiast do gruntu złych czeka potępienie.

     Potem na miejsce obecnego świata przychodzi z nieba świat nowy, rajski. Bez nocy, czyli zła. Przepełniony obecnością Boga. Jaśniejący jak wszystkie drogie kamienie. Karmiący wszystkie narody owocami drzewa życia i pojący życiodajną wodą. Dla chrześcijanina Apokalipsa niesie nadzieję. Nie lubić jej mogliby politycy i wszyscy należący w całości do tego świata. 


Michał Wojciechowski


Tekst pochodzi z Tygodnika Idziemy
28 XII 2010

Komentarze

anonim2020.01.2 23:26
Apokalipsę na skalę światowa to my mamy teraz, ona się rozpoczyna.
maryla2019.12.31 23:36
Warto posłuchać ks.dr Pawła Murzińskiego jak wyjaśnia Apokalipsę św.Jana
Albert extra VERGIN oil do smarowania rectum.2019.12.31 22:10
- "Have/Did - w tym konkretnym przypadku nie ma to nic wspólnego z czasami analfabeto językowy." - 𝐎𝐇 𝐖𝐇𝐀𝐓?! -"Pytanie "have you read" zadajesz wtedy, kiedy spodziewasz się odpowiedzi pozytywnej"-!!! SPODZIEWASZ SIĘ ODPOWIEDZI POZYTYWNEJ!!! 𝐍𝐨, 𝐈 𝐡𝐚𝐯𝐞 𝐍𝐎𝐓 𝐫𝐞𝐚𝐝 𝐢𝐭! - 𝐲𝐨𝐮 𝐟𝐮𝐜𝐤𝐢𝐧𝐠 𝐢𝐝𝐢𝐨𝐭! - "Pytanie "did you read" zadajesz wtedy, kiedy spodziewasz się negatywnej odpowiedzi."- !!! SPODZIEWASZ SIĘ NEGATYWNEJ ODPOWIEDZI !!!! 𝐘𝐄𝐒, 𝐈 𝐝𝐢𝐝 𝐫𝐞𝐚𝐝 𝐢𝐭! - 𝐲𝐨𝐮 𝐟𝐮𝐜𝐤𝐢𝐧𝐠 𝐢𝐝𝐢𝐨𝐭! - "Mogę też napisać do ciebie po hiszpańsku, włosku lub duńsku" Popracuj nad swoimi jazykami towariszcz Albert extra Vergin oil do smarowania rectum.
DawaćForsęKatoCiemnotoZaTajemniczeObjawienie2019.12.31 20:45
Tajemnice i objawienia, objawienia i tajemnice... Kleruchy pchają te bzdety pod kołtuny kato-ciemnocie i żyją w luksusie. Proboszcz z zadupia pod Turkiem zrobił zbiórkę na nowe drzwi na plebanię za 30.000 złotych. Nie na okazałe WIERZEJE do kościoła - wejściówki na plebanię! Za TRZYDZIEŚCI TYSIĘCY złotych polskich. Parafianie zebrali 10.000 (zidiociała kato-ciemnota), a ten kleszy skruwysyn, zołdziej i podła kanalia publicznie napiętnował tych, którzy nie dali mu forsy. Odrąbaną głową tego skunksa powinny już bawić się dziki po polach na plebanią.
andrzejhahn32019.12.31 19:42
oto tajemnice katolickiego kretynizmu
wania2019.12.31 20:30
głębokie. Jak twój intelekt.
andrzejhahn32019.12.31 20:44
wania......a ty jaki masz gleboki odbyt
Ewander2019.12.31 19:30
Fajna taka wizja. Trzeba jakoś swoich wiernych straszyć żeby dawali na tacę. Jakby ktoś zaczął mówić o wizji w której ludzie zaczynają żyć w pokoju, kończą się wojny, terror, nacjonalizm, stalinizm i tak dalej, a ludzie się szanują. Następnie Jezus zstępuje z nieba i w nagrodę za to że w końcu dorośliśmy zabiera wszystkich do nieba.
guess who2019.12.31 19:25
Dlaczego w Księdze Objawienia nie ma ani słowa o duszach czyśćcowych (jak w wizjach o.Pio) i o poświęconych świecach (jak w przepowiedniach zmarłej w 1837 r. Marie Taigi) ?
az2019.12.31 20:17
W Apokalipsie jest odniesienie do czyśćca. Św. Jan, nawiązując do Izajasza, opisuje nową rzeczywistość nieba i przekonuje, że nie wejdzie tam nic nieczystego. Nie wejdzie tam ten, „kto popełniał ohydę i kłamstwo” (Ap 21, 27). O czyśćcu jest mowa choćby w tych fragmentach PŚ: (1 Kor 3,13-15) „… to okaże się w dniu, w którym wyjdzie na jaw dzieło każdego. Objawi się to w ogniu, gdy każdy czyn przejdzie próbę ognia. Jeśli jakaś budowla wytrzyma, budowniczy dostanie zapłatę. Ten, którego budowla spłonie, poniesie stratę, sam jednak ocaleje, ale tak, jakby przeszedł przez ogień”. (Łk 12,47-48) „Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą”. (Mt 18,34) „I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec Mój niebieski, jeśli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”. (Mt 5,25-6) „Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz”.
guess who2019.12.31 20:55
> Nie wejdzie tam ten, „kto popełniał ohydę i kłamstwo” To jest odniesienie do magicznego zagajnika w którym brykają różowe jednorożce, a nie do czyśćca. > O czyśćcu jest mowa choćby w tych fragmentach PŚ: Chyba pomyliłeś fragmenty przy wklejaniu. Znowu ani słowa o czyśćcu.
az2019.12.31 21:15
Nie ma tu błędu. To są alegorie - oczyszczenie po śmierci. Alegoria domu – życia budowanego na fundamencie Jezusa Chrystusa. Wartość tego, co każdy budował okaże się po śmierci. Ten, kto nie buduje na Bożym fundamencie, może ocaleć, ale przejdzie „jakby przez ogień”. Inna przypowieść, w której chłosta występuje jako synonim sprawiedliwej kary i cierpienia. Sługa, który nie postępował zgodnie z wolą Bożą otrzyma „chłostę” po śmierci itd.
Urszula2019.12.31 22:06
Gdyby istniał jakiś czyściec to niepotrzebny byłby Sąd Ostateczny bo człowiek już zostałby osądzony, a 2-ch sądów Biblia nie przewiduje. "Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą i już nie ma dla nich żadnej zapłaty..."(Kaz. 9:5) Umarli nie idą też do nieba "Umarli nie będą chwalili Pana Ani ci, którzy zstępują do krainy milczenia.." (Ps. 115:17) Gdyby po śmierci od razu zmarłych osądzono to kto w czasach ostatecznych zmartwychwstanie na sąd? No i co z Księgą Żywota? Przecież będzie niepotrzebna skoro wszyscy po śmierci od razu znajda się albo w niebie, albo w czyśćcu, albo w piekle.
az2019.12.31 23:01
@Urszula - Lektura Pisma Świętego jest tylko wtedy głęboka, kiedy natchnione zdania nie zamykają nas rygorystycznie w swoim sensie literalnym, ale prowadzą ku pełniejszej prawdzie Bożej. Dla przykładu - saduceusze odrzucali prawdę o przyszłym zmartwychwstaniu, a uzasadniali to tym, że Pismo Święte (dla nich to był Pięcioksiąg Mojżesza) na temat tej prawdy milczy - nie ma tam mowy wprost o zmartwychwstaniu (Wj 3,6). A co Jezus im na to odpowiedział? - (Mt 22,31-3): «A co do zmartwychwstania umarłych, nie czytaliście, co wam Bóg powiedział w słowach: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba? Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych”. Podobnie jest z nauką o czyśćcu, której potwierdzeniem są przytoczone przeze mnie wcześniej słowa (Ap 21,27), która mówi, że do Królestwa Bożego "...nic NIECZYTEGO (...) nie wejdzie". Ponieważ każdy z nas jest choć trochę nieczysty i dlatego musi istnieć - dzięki Chrystusowi i Jego krwi (Ap 1,5; 1J 1,7) - możliwość oczyszczenia się nie z grzechów, z których On nas wybawił, ale z winy za skutki, jakie grzechy nasze wyrządziły innym. Z licznych świadectw Pisma Świętego jasno wynika, że nikt skalany nie może dojść do niebieskiej chwały. O udziale w Bożej mądrości powiedziano, że jest „przeczystym wypływem chwały wszechmogącego Boga i dlatego nic skażonego do niej nie przylgnie” (Mdr 7,25). A ponieważ szczęście niebieskie polega na doskonałym udziale w mądrości, kiedy to Boga będziemy oglądać, dlatego ci którzy tego dostąpią muszą być bez żadnej zmazy. Jeszcze wyraźniej mówi się o tym u Izajasza: „Nazwą ją drogą świętą, nie przejdzie nią żaden nieczysty”(Iz 35,8). Gdyby nie było „stanu oczyszczenia” po śmierci, to jaki sens miałyby te słowa w 2 Księdze Machabejskiej (12,45): "Piękną i zbawienną rzeczą jest modlić się za zmarłych, by byli od grzechów uwolnieni". Bardzo znamienne słowa napisał św. Grzegorz Wielki (+604) "Co do pewnych win lekkich trzeba wierzyć, że jeszcze przed sądem istnieje ogień oczyszczający, według słów Tego, który jest prawdą. Powiedział On, że jeśli ktoś wypowie „bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu, nie zostanie mu to odpuszczone ani w tym życiu, ani w przyszłym” (Mt 12,32). Można z tego wnioskować, że niektóre winy mogą być odpuszczone w tym życiu, a niektóre z nich w życiu PRZYSZŁYM.”
guess who2020.01.1 0:49
> kiedy natchnione zdania nie > zamykają nas rygorystycznie w > swoim sensie literalnym, ale > prowadzą ku pełniejszej prawdzie > Bożej. Żeby można było dopasować tekst do swoich wierzeń? Gdy bardziej pasuje dosłownie - wtedy rozumiemy dosłownie, a kiedy nie pasuje - jako "przenośnię" ?
az2020.01.1 12:48
@Stachu - może to krótkie rozważanie nieco przybliży alegoryczno - symboliczny charakter Biblii: https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/petrus_2015_symbol_00.html
Urszula2020.01.1 13:30
Biblia jest pisana prostym czytelnym językiem bo inaczej nie zrozumieliby jej ludzie niewykształceni. Należy Biblię przyjmować taką jaka ona jest. Jeśli mamy wątpliwości to po przeczytaniu wersetu lub wersetów mamy możliwość skonfrontować je z odnośnikami. Przykład: "A jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego" (Obj. 20:15) Czy chodzi o to, że grzesznicy będą się przez wieki smażyć w ogniu? NIE! W wersecie poprzednim czytamy: "...owo jezioro ogniste, to druga śmierć". Grzeszni zostaną unicestwieni raz na zawsze.
az2020.01.1 16:13
@Urszula - piszesz: "grzesznicy zostaną unicestwieni na zawsze". NIE zostaną „unicestwieni” - mowa jest tutaj o śmierci duchowej, o wieczystym odłączeniu do Boga. Pan Bóg jest MIŁOŚCIĄ, a Miłość nie unicestwia żadnego Swojego stworzenia. Każdy byt stworzony, jest odwieczną MYŚLĄ Boga i nigdy Pan Bóg nie przestanie o nas myśleć, a więc nikt nie będzie nigdy „zabity”. O Tobie Urszulo również Pan Bóg myśli od całej wieczności, zawsze o Tobie myślał i zawsze Cię miłował – to się nigdy nie zmieni, nawet jeżeli jakieś stworzenie, obdarzone rozumem, pamięcią i wolną wolą, powie Bogu NIE – jak to uczynił szatan. To właśnie Lucyfer – doskonale przez Stwórcę obdarowany – pierwszy powiedział Bogu „nie” – zaprzeczając rzeczywistości i Prawdzie, którą jako archanioł posiadał wlaną od momentu swojego stworzenia. Nasi pra rodzice w Raju zgrzeszyli wobec Boga, skuszeni właśnie przez szatana – to jest ta „pierwsza śmierć”. To szatan, doprowadzając do upadku pierwszych ludzi, spowodował skażenie ludzkiej natury, polegające na dziedziczonej przez wszystkich ludzi skłonności do grzechu. Pierwsi ludzie nie byliby w stanie - żyjąc w harmonii z Bogiem - sami z siebie popełnić grzechu, zrezygnować z Jego miłości, powiedzieć Bogu "nie". W wyniku tego upadku grzechowego nastąpiło załamanie się doskonałości stworzenia, którego konsekwencją jest oddzielenie od Boga i śmierć. Gdyby nie było grzechu odrzucenia Stwórcy przez człowieka, żylibyśmy wszyscy w Raju i nie byłoby całej historii zbawienia – czyli nie byłoby chrześcijaństwa, które jest ze swej natury dialogiem zbawienia między Bogiem a człowiekiem. Taki jest „ciąg” wydarzeń. I gdyby nie było dopustu Bożego, to na Adamie i Ewie zakończyła by się historia stworzenia. Czyli szatan odniósłby genialny sukces i ukazałby Boga, jako słabego Boga, który Swojego planu stworzenia nawet nie może doprowadzić do końca, bo mu diabeł skutecznie przeszkodził. A ponieważ nasz Stwórca jest Miłością, która stwarza byty osobowe do wolności – to nie niszczy swoich stworzeń - i dlatego dopuszcza działanie złego, przy jednoczesnym przeprowadzaniu Swojego planu zbawienia do dnia ostatecznego - czyli do finału. cdn.
az2020.01.1 16:14
@Urszula - cd. I „druga śmierć” na pewno NIE jest śmiercią - unicestwieniem stworzeń (grzesznych). W Apokalipsie czytamy: ''A diabła, który ich zwodzi, wrzucono do jeziora ognia i siarki, tam gdzie są Bestia i Fałszywy Prorok. I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków.'' (Ap 20,10) Czy napisano, że zostaną unicestwieni? Nie. Aby cierpieć katusze na wieki wieków, MUSZĄ oni ŻYĆ na wieki! Tak więc "śmierć druga” - jezioro ognia na pewno NIE jest unicestwieniem! Człowiek obdarzony rozumem, pamięcią i wolną wolą sam może się potępić i odrzucić Boga-Miłość. Do tego stopnia obdarzył nas Stwórca wolnością, że możemy się Go wyrzec na wieki. Na szczęście Chrystus pokonał "pierwszą śmierć" na Krzyżu, ale kto z nas dotrze do finału – kto będzie uznany za godnego zbawienia - to jest już decyzja samego Pana Boga, Jego sprawiedliwy osąd. Jan Paweł II powiedział m.innymi: „Chrystus został ukrzyżowany i zmartwychwstał, by złamać potęgę osobowego Zła, byśmy według zamysłu Bożego doznali przemiany i doszli do pełni doskonałości”.
Urszula2020.01.1 17:10
Śmierć to śmierć i nie należy jej pojmować jako coś niezrozumiałego. Biblia pisze, że do jeziora ognia, które jest drugą śmiercią wrzucono również śmierć. To nie znaczy, że śmierć będzie się tam piekła w jakichś bólach na wieki. To znaczy, że śmierć zostanie zniszczona, unicestwiona i nikt już nie będzie umierać.Już pisałam kogo dotyczy pierwsza śmierć, a właściwie pierwsze zmartwychwstanie bo nie dotyczy ono wszystkich ludzi. Podlegający pierwszej pierwszemu zmartwychwstaniu są szczęśliwcami bo druga śmierć nie ma już nad nimi władzy i nie podlegają sądowi ostatecznemu. "Błogosławiony i święty ten, który ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu; nad nimi druga śmierć nie ma już mocy lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i panować z nim będą przez tysiąc lat." (Obj. 20:6) Drugie zmartwychwstanie dotyczy reszty ludzi, którzy z martwych powstaną po upływie 1000 lat. Oni podlegają drugiej śmierci i oni będą sądzeni. Łaskę znajdą ci, którzy będa zapisani w księdze żywota. Biblia nie pisze aby ta druga śmierć to była śmierć duchowa. Pisze natomiast, że "jezioro ognia i siarki to druga śmierć". Jeśli to nie jest prawda to znaczyłoby, że Biblia sama sobie zaprzecza. Tak samo jest z fałszywym prorokiem: "I pojmane zostało zwierzę, a wraz z nim fałszywy prorok....Zostali obaj wrzuceni żywcem do jeziora ognistego, gorejącego siarką." (Obj.19;20) A jezioro ogniste wg Biblii to druga śmierć. Czym jest śmierć? Na dodatek w ogniu? Czy nie unicestwieniem? Obróceniem się w popiół? Czy uważasz, że Bóg jest zdolny skazać swój twór na wieczne męki? Czy Bóg jest okrutny i mściwy? Nawet ja nie byłabym zdolna skazać nawet największego łotra na takie męki. Czy jestem lepsza od Boga skoro więcej we mnie współczucia niż u Niego? Po co Jezus zamyka szatana w czeluści na 1000 lat zamiast go zgładzić od razu. Co na to wiara katolicka?
Urszula2020.01.1 17:40
"Oto wszyscy ludzie są moi, zarówno ojciec, jak i syn -są moimi. Każdy kto grzeszny umrze." (Ez. 18:4) Każdy kto grzeszy umrze. Z woli Boga bo jest własnością Boga.
az2020.01.1 22:43
@Urszulo - „Karą za grzech jest śmierć" - tego uczy Biblia. Tak. Pytanie brzmi: o jaką ŚMIERĆ tu chodzi? Pierwsza śmierć - utrata społeczności z Bogiem – a w KONSEKWENCJI choroby, starzenie się i śmierć biologiczna. Druga śmierć - wtrącenie w Jezioro Ognia - ostateczna utrata społeczności z Bogiem, cierpienie wieczne. (Ap 21,8) Kara może polegać tylko na tym, że człowiek zobaczy, jaką nagrodę stracił bezpowrotnie, będąc na wieki z dala od Boga. Większej kary nie potrzeba. Pan Bóg nie zabija nikogo, mowa jest o wiecznej karze: • (Mt 25,46) "... I odejdą ci na kaźń WIECZNĄ, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego. " • (2 Tes 1,9) „Jako karę poniosą oni WIECZNĄ zagładę [z dala] od oblicza Pańskiego i od potężnego majestatu Jego.” • (Łk 13:28) „Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych.” • (Mt 10,28) "A nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz DUSZY zabić NIE MOGĄ; ale raczej bójcie się tego, który może i duszę i ciało zatracić w piekielnym ogniu" • (Mk 9,47) " I jeśli cię gorszy oko twoje, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do Królestwa Bożego, niż mieć dwoje oczu, a być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich NIE umiera, a ogień NIE gaśnie. " • (Judy 1,12-13) „Oni to są zakałą na waszych ucztach miłości, w których bez obawy biorą udział i tuczą siebie samych, chmurami bez wody unoszonymi przez wiatry, drzewami jesiennymi, które nie rodzą owoców, dwakroć obumarłymi, wykorzenionymi, Wściekłymi bałwanami morskimi, wyrzucającymi hańbę swoją, błąkającymi się gwiazdami, dla których zachowane są NA WIEKI najgęstsze ciemności.” ...najgęstsze ciemności, i to NA WIEKI. Nie uważasz, że trochę dużo tego tekstu, żeby powiedzieć, że po prostu UMRĄ , albo co gorsza Pan Bóg ich unicestwi?
Urszula2020.01.1 23:20
Póki co to dziękuję Ci za rozmowę. Posprawdzam te teksty, zobaczę co na to odnosniki i napiszę. Chciałabym jeszcze dodać, że bardzo cenię katolików, którzy autentycznie wierzą i postępują zgodnie z katolickimi zasadami bo KK, mimo iż nie podzielam tych wierzeń to nie namawiają do złego. Tak na marginesie to czy nie uważasz, że za te zaledwie kilkadziesiąt lat życia na ziemi co dla Boga jest ledwie ułamkiem milisekundy karać taką karą jak podajesz? To jest niemożliwe, żeby doskonały Bóg, pełen miłości dla człowieka tak potwornie karał tych, którzy zbłądzili. Pozdrawiam
az2020.01.3 20:35
Pozdrawiam [email protected]
az2020.01.2 18:33
@Urszula – również dziękuję za rozmowę. Boże tematy i poszukiwanie Prawdy jest niezwykle fascynujące. Tak… prawda o wiecznym potępieniu jest trudna. Myślę, że potępiają się takie osoby, które zabiły w sobie miłość. Przepraszam za prostackie porównanie, ale wyobraźmy sobie, że Bóg, który Jest doskonałą Miłością - to taki olbrzymi magnes Miłości, która przyciąga swoje stworzenia. I teraz każdemu człowiekowi został podarowany czas, żeby mógł poznać i napełnić się miłością. Im więcej dobra i miłości w jego sercu, tym bliżej tego Bożego magnesu Miłości. Jednak są ludzie, którzy zamiast napełniać się miłością, pogrążają się w złu i grzechach, i odwracają się nieustannie od Boga (który przecież przez całe nasze życie puka w nasze drzwi, posługując się ludźmi i różnymi okolicznościami). I trudne jest to nawet do zrozumienia, że człowiek obdarzony wolnością, może się tak zdeprawować, że stanie się duchowym trupem, wypełnionym złem zamiast miłością. Taka jest niestety natura zła, że niszczy ono człowieka. Czy rzeczywiście Źródło Życia jest właściwym miejscem dla duchowych trupów? Dlatego słusznie mówią mistycy, że choćby potępiony znalazł się w samym środku nieba, nadal pozostanie nieszczęśnikiem, bo po prostu jest do szczęścia NIEZDOLNY. Niestety, mimo dokonanego odkupienia, można się zmarnować na wieki. Jeśli chory nie przyjął Lekarza, który sam się za niego ofiarował na Krzyżu i sam się do niego zapraszał, to czy ów Lekarz jest winny temu, że chory pogrążył się w śmierci wiecznej, gdzie "robak nie umiera, a ogień nie gaśnie?" Kto odważy się źle myśleć o Bogu, dlatego, że przy końcu czasów powie do niektórych: "Idźcie precz ode Mnie! cdn.
az2020.01.2 18:34
@Urszula – cd. Przecież wszystko, co mówi nam Chrystus w Ewangelii, jest słowem miłości. Również jeśli grozi nam potępieniem wiecznym, to dlatego, że nas kocha. Proszę cierpliwie doczytać do końca tę myśl, bo ja tu naprawdę niczego nie naciągam. Miłość zna bowiem twarde słowa, a nawet słowa groźne. Jeśli nie ma innego sposobu, żeby doprowadzić do opamiętania tego, kogo się kocha. Serce ludzkie może bowiem obrosnąć tłuszczem albo przemienić się w kamień. Może do tego stopnia utracić wrażliwość, że nie rozumie nawet moralnego i duchowego elementarza. Pan Jezus próbował dotrzeć nawet do takich serc i używał wówczas środków różnych. Potrafił w oczy powiedzieć faryzeuszom, że są plemieniem żmijowym i grobami pobielanymi, ostrzegał nas wszystkich, abyśmy sobie nie przygotowywali ognia wiecznego. Są to środki ostateczne, którymi próbował dotrzeć do zatwardziałych serc, niewrażliwych już na inne argumenty. Sięgał po nie dlatego, że nas kocha, że nie jest Mu obojętny los faryzeuszy ani los kogokolwiek. Dlatego zamiast filozofować, czy przypadkiem prawda o potępieniu wiecznym nie sprzeciwia się Bożemu miłosierdziu, przyjmijmy ją jako realne ostrzeżenie skierowane do każdego z nas, zwłaszcza do tej najbardziej zatwardziałej części mojej duszy. I bądźmy wdzięczni Panu Bogu za to, że się nam nie przypochlebia, ale -- okazawszy nam nieskończone miłosierdzie -- przyznaje się zarazem, On, Wszechmogący Bóg, do swojej bezsilności wobec tych, którzy nie chcą Go kochać i czynią zło. cdn.
az2020.01.2 18:37
@Urszula -cd. Jest taki starożytny, wielki teolog – Orygenes (III w.n.e), który tak pisał na ten temat: "Być może jest to ogień niewidzialny. Niewidzialny ogień może rzeczywiście palić. Przecież już teraz doświadczamy wewnętrznego ognia, który nam zadaje niemało bólu". Niestety, jest to ogień straszliwy, bardziej rzeczywisty niż zwykły ogień materialny, bo wnikający nawet w duszę. Jakieś przeczucie tego ognia możemy mieć wówczas, jeśli zdarza nam się wejść w przedsionek piekła. Jeśli wyłączamy się z krwiobiegu miłości i próbujemy budować swe szczęście wbrew prawdzie i dobru. Jest to ogień straszny, bo człowiek nosi go w sobie. I słusznie mówią mistycy, że choćby potępiony znalazł się w samym środku nieba, nadal pozostanie nieszczęśnikiem, bo po prostu jest do szczęścia niezdolny.” @Urszulo - nigdy sobie nie myślmy, że piekło jest alternatywą nieba. "Bóg bowiem nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, żeby świat został przez Niego zbawiony" (J 3,17). Bóg nie przypatruje się obojętnie, którą drogą człowiek pójdzie. On gorąco chce, abyśmy wybrali drogę życia. Dlatego "cieszcie się i radujcie, bo wasze imiona zapisane są w niebie" (Łk 10,20). Trzeba tylko przylgnąć do Chrystusa i wypełniać Jego przykazania. A prawda o potępieniu wiecznym niech będzie dla nas tylko groźnym ostrzeżeniem, żeby nie zboczyć z drogi życia. Dobrze, jeśli droga na szczyt zaopatrzona jest w tablice, ostrzegające przed przepaścią. Chętnie wymienię się z Tobą różnymi myślami, ale mam taką trudność, że nie otrzymuję od Frondy powiadomień o wpisach i muszę sama sprawdzać, czy ktoś odpowiedział. Ni wiem czy to dobry pomysł, ale możemy przejść na maile. Jeżeli taka forma Ci odpowiada, to podam mój adres 😊 Życzę Ci wytrwałości w poszukiwaniu Prawdy zgodnie z tą nadzieją, o której czytamy w PŚ: „szukajcie a znajdziecie”. Pozdr.
Urszula2020.01.2 19:13
Znalazłam taką wypowiedź. Wprawdzie jest to wypowiedź świadków Jehowy, z którymi w wielu kwestiach się nie zgadzam, ale w tej kwestii akurat przyznaję im rację. Wklejam link bo gdyby sama to pisała to pewnie nie ujęłabym tego w tak zrozumiały i prosty sposób. https://www.jw.org/pl/nauki-biblijne/pytania/jezioro-ognia/ Oczywiście, że chętnie z Tobą poklikam i posłużę się mailami. Nie jestem alfa i omegą w dziedzinie Biblii i zawsze chętnie poczytam kto ma coś w tej materii do powiedzenia. Pozdrawiam
az2020.01.2 21:21
@Urszula - Przepraszam Cię Urszulo, ale czy wiesz coś więcej o Świadkach i czy znasz choć trochę nauki ŚJ? Osobiście miałam okazję trochę poznać ich pisma i historię. W krótkim czasie zorientowałam się, że posługują się PŚ, które zostało sfałszowane i dostosowane do głoszonych przez nich „nauk”. Uczą, że człowiek po śmierci zostaje pozbawiony świadomości i nie egzystuje. Mówią, że doktryna o nieśmiertelności duszy nie pochodzi z Biblii, lecz od Szatana i jego demonów; że ludzkiego ducha, czyli siłę życiową, można przyrównać do prądu elektrycznego płynącego przez jakieś urządzenie itd. Trudno zatem opierać się o to, co jest napisane przez tą organizację – bo sami siebie NIE nazywają kościołem, ani nie uważają się za chrześcijan. ŚJ zaprzeczają prawie wszystkim prawdom wypływającym z Biblii. Jedną z nich jest nauka o nieśmiertelności duszy, którą ŚJ zawsze atakują. Poza tym przeprowadzili podział na dwie grupy zbawionych. Jedni mają egzystować na ziemi -‘wielka rzesza’, drudzy - 144 tys. - w niebie. Teksty mówiące o niebie przydzielają wyłącznie tym 144 tyś. bo są oni ponoć narodzeni z Ducha, a ci pierwsi nie. Takich jak ja uważają za straconych, bo żeby się „załapać” do jednej czy drugiej grupy, trzeba być ŚJ. Więcej nie będę pisać, chyba że Cię to interesuje? W każdym razie, jeżeli obie szukamy Bożej PRAWDY, to bardzo zachęcam, żeby jednak nie sięgać do pism ŚJ. Jeżeli uważasz się za chrześcijankę, to nawet ostrzegam Cię przed ich pismami. Pozdrawiam
Urszula2020.01.3 11:23
Znam świadków Jehowy i ich religię, mam dużo znajomych wśród nich. No i znam trochę Biblię. Jeśli mnie odwiedzają to nawet nie próbują mnie nauczać. Spotykamy sie towarzysko. Nie można o nich powiedzieć, że przeczą Biblii, ale jest dużo błędnej nauki, no i są zafałszowania. Np. W NT tam gdzie jest "Pan" (chodzi o Jezusa) tam wstawiają Jehowa. Takim przykładem jest werset:"Kto wzywa imienia Pańskiego ten będzie zbawiony. (Rzym. 10) W miejsce "Pańskiego" śJ wstawili Jehowa i w ten sposób zmienili nakaz biblijny aby wzywać imienia Jezusa. Cała ich religia jest oparta na ustalonym przez nich przedziale czasowym 637p.n.e. - 1914 n.e. czyli 2520 lat jako 7 biblijnych czasów. Do tego celu sfałszowali datę zburzenia świątyni w Jerozolimie, sfałszowali tekst z Jeremiasza "a gdy upłynie 70 lat dla Babilonu" na "a gdy upłynie 70 lat w Babilonie". Widzisz różnicę? Błędnie zinterpretowali też Księgę Daniela i dzięki temu wyszło im te 2520 lat. Oni nie dyskutują ze mną, brakuje im argumentów. Jeśli chce sie z nimi rozmawiać to nie należy forsować swojej religii tylko krytykować ich własną poprzez wytykanie im błędów i wypaczeń. Boisz się podać mi swój adres mailowy tu na forum? Jeśli masz obawy to ja Ci podam swój. Pozdrawiam
az2020.01.3 19:37
@Urszula - Cieszę się, że masz świadomość błędów, jakie głoszą ŚJ. Ten istotny motyw dot. wstawienia imienia „Jehowa” w NT jest jakby „sztandarowy” dla fałszerstw dokonanych przez - nota bene - anonimowych autorów ich Biblii przekładu Nowego Świata. Odważyli się zamienić określenie „Pan” lub „Bóg” aż 237, zazwyczaj w miejscach, które KK odnosi do Chrystusa (np. Rz 10,13). Niestety Świadkowie i nie tylko, nie mają świadomości, że wypowiadanie Imienia Bożego, w życiu codziennym, izraelici uważali za niedopuszczalne bezczeszczenie świętości Bożej, a w czasach Jezusa Imię Boga wymawiał tylko i wyłącznie arcykapłan, składając RAZ w roku ofiarę w Miejscu Najświętszym. W każdej innej sytuacji Żydzi zastępowali je słowem Adonai (czyli – “Pan”) albo Haszem (czyli – “imię”). Na tak postawione fakty historyczne ŚJ nie mają żadnych argumentów 😊 Domenę mam taką: gmail.com w innym wpisie podam resztę ...
az2020.01.2 22:38
@Urszula – ponieważ, z tego co piszesz wynika, że interesujesz się i czytasz PŚ, to z pewnością znana jest Ci Arcykapłańska modlitwa Pana Jezusa do Ojca, m.innymi w intencji jedności Kościoła: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.” (J 17,20-21). Piszę o tym, ponieważ myślę, że my chrześcijanie, czyli katolicy, protestanci i prawosławni, trwamy w „tragicznym” podziale, który nastąpił z powodu ludzkich grzechów i błędów. Myślę, że Panu Bogu bardzo zależy na naszej jedności i jeżeli tak można powiedzieć, Bóg cierpi z powodu tego podziału. Dlatego proponuję Tobie i sobie wędrówkę ku Prawdzie, bo tylko Prawda, którą jest przecież sam Bóg, powinna być tym jedynym spoiwem dla wszystkich chrześcijan. Nie wiem czy należysz do jakiejś protestanckiej wspólnoty, czy też może sama jesteś na jakiejś drodze…? Nie wiem o Tobie nic? Może urodziłaś się w rodzinie katolickiej, a może protestanckiej albo jakiejś innej? ☹ W każdym razie jeśli chodzi o mnie, to bardzo zależy mi na zachowaniu czystość wiary i zgłębianiu Prawdy przekazanej nam przez Pana Jezusa. Dużym "odkryciem” dla mnie ostatnio było uświadomienie sobie faktu, że ta walka o czystość wiary, czyli o prawdziwy obraz Pana Boga w sercu każdego człowieka, toczy się od początku dziejów ludzkości. Już to zdanie w naszej rozmowie napisałam, że pierwsi ludzie nie byli by w stanie, żyjąc w harmonii z Bogiem, sami z siebie popełnić grzechu, zrezygnować z Jego miłości, powiedzieć Bogu "nie". To szatan dodając do Bożego przykazania swoje „dlaczego?”, celowo je wypaczył i wraz ze zmianą tego przykazania odwróceniu i zafałszowaniu uległ wizerunek Boga. Zwróć uwagę, że w przebiegłych słowach węża Bóg „wygląda” na kogoś zupełnie innego, na kogoś kto uzurpuje sobie nienależne mu prawo względem człowieka. Czyli Bóg, którego wolą jest dobro człowieka, został przedstawiony jako przeciwnik. I teraz jak spojrzymy na nasze czasy, to za wypaczeniem wizerunku Boga natychmiast idzie głoszenie bezkarności człowieka, co stanowi jedno z najważniejszych cech wielu współczesnych ideologii. Natomiast zło staje się tym większe i groźniejsze, gdy wdziera się do wnętrza Kościoła, do wnętrza nawracającej się wspólnoty, do jego wiary i teologii. I wtedy w sposób wypaczony niektórzy powołując się na Biblię i tak ją cytują, że staje się ona narzędziem złego. Może rozmowa na ten temat byłaby dla Ciebie jakoś ciekawa i może przyniesie nam obu „dobre owoce”?
Urszula2020.01.3 13:43
Interesuję sie Biblią w takim znaczeniu, że szukam potwierdzenia słuszności innych religii w prawdach biblijnych. Jest to tyle utrudnione, że wiele wersetów mówiących o tym samym zjawisku różni się, niestety. Jestem skłonna wierzyć, że jest to efekt tego, że różnych tłumaczy było tak wielu, że błędy musiały się wkraść. Dla mnie istotne jest to co przekazuje Jezus. I to jest drogowskaz.
az2020.01.3 20:32
@Urszula - Porównania Biblii, czy też konkretnych wersetów w przekładach różnych organizacji religijnych są pewnie ciekawe, jednak z tego co piszesz rozumiem, że jakby szukasz tego właściwego źródła Prawdy – i masz rację, bo ono JEST. Ponieważ nasz Najświętszy Bóg jest Bogiem ładu i harmonii, dlatego założył tu na ziemi Swój Kościół – „którego bramy piekielne nie przemogą” (Mt 18,16) i który posiada pełen depozyt Prawdy jaką Jezus pozostawił ludzkości oraz pełną asystencję Ducha Świętego, o czym zapewnia nas Chrystus: „To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.”(J 14,25-26) I wszystkie religie świata, to są ludzkie ręce wyciągnięte do nieba, ale te ręce są jakby „za krótkie”, nie potrafią sięgnąć klamki domu Ojca Niebieskiego. Natomiast w chrześcijaństwie, w Kościele, mamy Rękę Boga wyciągniętą do ludzi – mamy największy Boży dar – Jezusa Chrystusa. Stosunkowo łatwo można więc podejść i uchwycić tę Rękę, tylko trzeba dać Panu Bogu szansę i otworzyć się na Niego…. Pozdrawiam
guess who2020.01.1 0:45
"Alegorie" mają opisywać rzeczywistość? Czy ta sama zasada obowiązuje w przypadku drzewa z księgi Daniela, tak wysokiego, że widać je z najdalszych regionów Ziemi?
az2020.01.1 12:13
@Stachu – Podałam przykład "saducejskiego" podejścia do Pisma Świętego – saduceusze nie wierzyli w zmartwychwstanie, ponieważ nie było o tym wprost napisane w Piśmie Św. i Jezus wykazał błąd w ich myśleniu. Wszyscy mamy ogromną pokusę takiego saducejskiego czytania Biblii. Ma to swoją nazwę – NOMINALIZM – co oznacza rygorystyczne ograniczenie się do treści, zawartej bezpośrednio w słowach i zdaniach, i nie ma tu wejścia "w głąb". Dlatego Biblii nie można czytać dosłownie. W samym PŚ jest napisane wyraźnie: „to przede wszystkim miejcie na uwadze, ze żadne proroctwo Pisma NIE JEST dla prywatnego wyjaśniania” (2 Pt 1,19). Czyli jak mamy czytać Biblię? Biblię mamy odczytywać we wspólnocie Kościoła, w oparciu o wielowiekową Tradycję teologiczną KK. Jeśli ktoś nie chce się stosować do tej wskazówki, wtedy lektura Biblii przestaje być dla niego źródłem życia, a staje się trucizną prowadzącą do zguby. Apostoł Piotr ostrzegał również: „…. nasz brat Paweł napisał do was we wszystkich listach ... są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę” (2 Pt 3,16). Św. Piotr poleca, aby opierać interpretację Pisma o tradycję apostolską Kościoła, aby wśród sprzecznych nauk, opartych o pokrętne tłumaczenie Pisma, przypomnieć sobie, jakie było nauczanie pasterzy Kościoła: „pobudzam wasz zdrowy rozsadek, abyście przypomnieli sobie ... przykazania Pana i Zbawiciela, podane przez waszych apostołów (2 Pt 3,1). Co do drzewa, to tak - jest to alegoria - i w PŚ znajdziemy wiele drzew-symboli. Mamy „drzewo życia" i "drzewo poznania". Drzewo jest też symbolem mądrości Bożej: "Szczęśliwy mąż, który się ćwiczy w mądrości i (...) postawi swe dzieci pod jej dachem, i pod jej gałęziami - jak pod drzewem - będzie przebywał. Ona zasłoni go przed skwarem i odpoczywać będzie w jej chwale" (Syr 14, 20. 26-27). W Piśmie Świętym są też fragmenty, w których drzewo jest alegorią człowieka, jego przemijania, wartości i marności, a także jest symbolem ostatecznego losu. W Księdze Hioba i Koheleta drzewo jest natomiast symbolem zmartwychwstania. Dla mnie osobiście najpiękniejsze jest przyrównanie samego Jezusa do drzewa: "Nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! (...) Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?" (Łk 23, 28; 31). Drzewo jest też symbolem wiary - zaufania Bogu i nadziei na Jego opiekę: „Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców” (Jr 17, 8). W Nowym Roku życzę nam wszystkim światła Ducha Św. na drogach wiary …
Urszula2020.01.1 13:14
Wszystko pięknie ładnie tylko swoje przekonania opierasz m.in. na Księdze Machabejskiej a Księga Machabejska jest księgą apokryficzną tzn. nie jest zaliczana do kanonu świętych ksiąg natchnionych. Biblia to 66 ksiąg i tylko Biblia Tysiąclecia zawiera tych ksiąg więcej bo aż 73 przez dodanie w wieku bodajże XVI ksiąg apokryficznych. A wszystko po to aby usprawiedliwić treści niebiblijne, np. modlitwy za zmarłych. Czyściec jest niebiblijny. Nie tak ma się odbywać sąd nad światem wg Pisma Św. Nie będzie 2-ch sądów bo Biblia tego nie przewiduje. Wg Biblii każdy kto umiera idzie do grobu i czeka na zmartwychwstanie. Pierwsze zmartwychwstanie będzie dotyczyło wiernych wyznawców Jezusa, którzy zginęli za wiarę. Jednocześnie szatan zostanie pochwycony i uwięziony na 1000 lat. Po upływie 1000 lat szatan zostanie na krótko uwolniony. Wtedy też będzie miało miejsce drugie zmartwychwstanie i sąd ostateczny. "I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed tronem i księgi zostały otwarte; również księga żywota..I wydało morze umarłych, którzy w nim się znajdowali, również śmierć i piekło wydały umarłych, którzy w nich się znajdowali i byli osądzeni, każdy według uczynków swoich" (Obj.20:12-13)
Urszula2020.01.1 13:18
Apokryfy: "Biblioi apokryfoi” (czyli „księgi ukryte”) oznaczały dzieła zawierające tajemną wiedzę, propagowaną przez heretyków (najczęściej gnostyków). Ponieważ księgi te używane były najczęściej dla podparcia różnych poglądów fałszujących naukę Kościoła, dlatego też termin „apokryfos” zaczął przybierać znaczenie: „sfałszowany”, „niepewnego pochodzenia”. Takie rozumienie owych pojęć można odnaleźć na przykład w pismach Ireneusza z Lyonu czy Tertuliana. Później terminem tym zaczęto określać nie tylko dzieła heretyckie, ale także liczne dzieła powstałe w środowisku judaistycznym, zwłaszcza należące do literackiego rodzaju apokalips. Stało się tak również dlatego, że i żydzi odróżniali te księgi od ksiąg stanowiących Pismo Święte. Od IV wieku termin „apokryf” ma już utrwalone znaczenie: „niekanoniczny”. Np. w swym 39 liście wielkanocnym Atanazy przeciwstawia „księgi włączone do kanonu przekazane i uznawane za boskie” księgom zwanym apokryficznymi, które „heretycy zmieszali z księgami Pisma natchnionego przez Boga”. Dziś, najogólniej rzecz ujmując, mianem apokryfów określa się pisma żydowskie lub wczesnochrześcijańskie, które pod względem treści lub tytułu upodabniają się do ksiąg biblijnych, ale nie zostały uznane przez Kościół za natchnione i kanoniczne."
az2020.01.1 17:41
@Urszulo – ja jestem katolikiem i w moim Kościele katolickim obowiązuje Biblia obejmująca 73 natchnione księgi – czyli 46 wchodzących w skład ST i 27 zawartych w NT. Rozumiem z Twojego wpisu, że posługujesz się protestanckim przekładem Biblii i ta różnica rzeczywiście nastąpiła w XVI wieku, bynajmniej NIE z tego powodu, który podajesz pisząc: „a wszystko po to aby usprawiedliwić treści niebiblijne”. Tak się składa, że od czasów starożytnych, kiedy to ustały wątpliwości co do świętości deuterokanonicznych ksiąg NT, aż do czasów rewolucji protestanckiej, nikt w Kościele nie dyskutował na temat kanonu ksiąg biblijnych. Dlaczego to się nagle zmieniło? Temat powrócił wraz z wystąpieniem Lutra, który przedstawił własny wykaz ksiąg świętych. Odrzucił on siedem ksiąg deuterokanonicznych ST i cztery deuterokanoniczne NT (Hbr, Jk, Jud, Ap). Zastanawiałaś się dlaczego to zrobił? Warto się dowiedzieć…. Ale to już osobny temat. Współcześnie rzeczywiście część protestantów powróciła do pełnego kanonu NT (27 ksiąg), jednak zachowała kanon krótki ST (39 ksiąg), dlatego też Twoja protestancka Biblia obejmuje dziś 66 pism biblijnych. W wyniku tego tragicznego podziału (w łonie chrześcijaństwa) i na skutek stanowiska Lutra, Kościół katolicki, chcąc zachować ciągłość, przejrzystość i jedność, ogłosił na Soborze Trydenckim w 1546 roku i w sposób uroczysty, jako DOGMAT, podał wykaz ksiąg uznawanych przez niego za natchnione: czyli jak wyżej podałam 73 księgi zawarte w dwóch zbiorach Starego i Nowego Testamentu. cdn.
az2020.01.1 17:42
@Urszula cd. Piszesz m.innymi tak: „Biblia jest pisana prostym czytelnym językiem bo inaczej nie zrozumieliby jej ludzie niewykształceni. Należy Biblię przyjmować taką jaka ona jest. Jeśli mamy wątpliwości to po przeczytaniu wersetu lub wersetów mamy możliwość skonfrontować je z odnośnikami.” Wobec tego zadam Ci proste pytanie: kto umieścił te „odnośniki”? Ewangeliści? Przecież odnośniki są wynikiem namysłu nad wiarą następców Apostołów, którzy zgodnie z wolą Bożą, pod wpływem działania Ducha Świętego, odczytują Słowa Boże w PŚ, które w żadnym razie nie są napisane „prostym czytelnym językiem”. Wiara mojego Kościoła jest duchem, z którego narodziło się Pismo, a w związku z tym wiara jest jedyną bramą wprowadzającą do wnętrza Biblii. To w Kościele Powszechnym zostało spisany NT i przyjęto kanon pism ze ST – Biblia nie spadła na ziemię z Nieba! Dlatego nie wolno zapominać o katolickiej zasadzie: „nie pojedynczy teologowie, ale cały Kościół jest podmiotem teologii”. Jeśli w interpretacji Biblii chcesz dojść do uwzględnienia Boskiego wymiaru Pisma Świętego, to „metodę” historyczno-krytyczną, sięgającą jedynie ludzkiego wymiaru Pisma, musisz uzupełnić o kryteria teologiczne. Zawsze należy interpretować tekst, pamiętając, że Pismo stanowi jedną całość. Trzeba uwzględniać żywą Tradycję całego Kościoła, i w końcu uwzględniać analogię wiary. Czysto historyczny czy literacki punkt widzenia nie jest w stanie dostrzec jedności Biblii i boskiego charakteru ksiąg, ponieważ słowo Boga w pełnych napięć wewnątrz i między sobą księgach biblijnych przychodzi do nas w ludzkich słowach i historii. Nie jest możliwe, by od słów wznieść się do Słowa bez wspólnoty Kościoła, w której to Słowo się ukształtowało i tóra nim żyje. Dlatego już o tym wcześniej pisałam, św. Piotr przestrzega: „to przede wszystkim miejcie na uwadze, ze żadne proroctwo Pisma NIE JEST dla prywatnego wyjaśniania” (2 Pt 1,19).
Urszula2020.01.1 18:51
Odnośniki to nic innego jak wersety potwierdzające to co interesujący nas werset mówi. I nie jest ważne kto tam te odnośniki wstawił. One mają tylko potwierdzić prawdę innego wersetu. Jezus często w swoich nauczaniach powoływał się na księgi StaregoTestamentu. Co do tego na pewno nie masz żadnych wątpliwości. Nigdy, w ani jednym przypadku nie powołał się na księgi apokryficzne. Czy w Nowym Testamencie znajdziemy potwierdzenie wersetów przez którąś z ksiąg apokryficznych? Ja nie spotkałam ani jednego. Czy Jezus nauczał aby modlić się za zmarłych? Ja się z tym nie spotkałam. Księgi natchnione mają to do siebie, że wersety jednej księgi potwierdzają wersety innej. Czy tak się dzieje w przypadku apokryfów?
Urszula2020.01.1 19:05
Przy rozumieniu Biblii nie jest wymagane kierowanie się katolicką teologią. Katolicy w swojej wierze mają dużo elementów wymyślonych, dodanych, nie mających oparcia w Biblii. Jest wiele elementów pogańskich i hellenistycznych. Nie o takie czczenie Boga chodzi.
az2020.01.1 19:56
@Urszula - To przecież Kościół założony przez Chrystusa (Mt 16,18), będący "Jego Ciałem" (Ef 1,23), któremu Pan posyła "na zawsze" (J 14,16) swego Ducha przypominającego mu "wszystko" (J 14,26) i doprowadzającego go "do całej prawdy" (J 16,13), który dzięki temu jest "filarem i podporą prawdy" (1 Tm 3,15) oraz "raz na zawsze" wie "już wszystko" (Jud 5) jest jedynym autorytetem w doborze Ksiąg świętych i tylko ten Kościół z ustanowienia i woli Bożej ("kto was słucha, Mnie słucha", Łk 10,16) rozpoznaje, która księga (zarówno ST, jak i NT) należy do kanonu, a która nie. To Luter - ojciec protestantyzmu - w sposób dowolny wybrał i zmienił Biblię, przeciwstawiając ją reszcie nauki katolickiej - i miałoby to sens tylko wtedy, gdyby Pismo Św. było czymś spoza Kościoła. Jednak to przecież Kościół przechował Pismo Św. przez tyle prześladowań, kiedy w Augsburgu jeszcze szumiała puszcza i wyły wilki. Po niemal półtora tysiącu latach – zmienił obowiązujący kanon ksiąg biblijnych, usuwając z niego szereg ksiąg. Pozwolił sobie na to, by jego własne poglądy stanowiły normę dla orzeczenia, czy dana księga jest natchniona, czy nie. Dla katolików najważniejsze jest co w tej sprawie ma do powiedzenia Jezus: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.”(Mt 5,17-18) A czy wiesz jaki był powód wyłączenia niektórych ksiąg przez Lutra i protestantów? Kiedy Luter ograniczył swoją naukę jedynie do Pisma szybko okazało się, że samo Pismo wystarczy, żeby zadać kłam nauce Lutra. Co w takiej sytuacji robi Luter? Po prostu odrzuca księgi, które przeczą protestanckiej nauce.
az2020.01.1 19:58
@Urszula - cd. Oto trzy przykłady: 1.Ponieważ Luter walczył z modlitwą za zmarłych, nie mógł tolerować tego, że Druga Księga Machabejska pochwala składanie za nich ofiar (2 Mach 12,43-45). Zaatakowany tym cytatem podczas dyskusji o Czyśćcu w roku 1519, świadomy iż fragment ten stoi w jaskrawej sprzeczności z jego nauką, nie wiedząc co odpowiedzieć, przypomniał sobie że św.Hieronim pierwotnie nie uznawał ksiąg niehebrajskich i wpadł na pomysł wyłączenia Drugiej Machabejskiej pod pretekstem usunięcia wszystkich ksiąg euterokanonicznych. W ten sposób Reformator, pozwolił sobie na to, by jego własne poglądy stanowiły normę dla orzeczenia, czy dana księga jest natchniona, czy nie. 2. Do dziś protestanckie wydania Biblii mają o 7 ksiąg mniej - jednak mało kto wie, że Luter podjął próbę wyrzucenia z kanonu Biblii także kilku niewygodnych ksiąg Nowego Testamentu. Uważał on, że List św. Jakuba, przeczący zbawieniu wyłącznie przez wiarę („Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków” Jk 2,26) jest – jak to określił Luter -„listem słomianym”. Podobnie w Liście do Hebrajczyków Luter znajduje tylko: „drzewo, słomę i siano razem pomieszane”. 3.W wydanym przez siebie tłumaczeniu Biblii posunął się do zafałszowania tekstu Listu do Rzymian zastępując sformułowanie "sprawiedliwość Boża" na "sprawiedliwość, która jest ważna wobec Boga" a "usprawiedliwienie przez wiarę" na usprawiedliwienie tylko przez wiarę" (Rz 3, 26). Marcin Luter deklarował, iż Jego nauka zgodna jest z nauką Pisma - ale przystosowywał Pismo do nauki, a nie odwrotnie.
guess who2020.01.1 14:49
"co oznacza rygorystyczne ograniczenie się do treści, zawartej bezpośrednio w słowach i zdaniach" Jeśli dyskutuje się o treści Pisma per se, to trudno nie przyjąć tej zasady - i nie trzymać się rygorystycznie treści Pisma.
az2020.01.1 16:43
@Stachu - Otóż niekorygowana postawa literalnego pojmowania wszystkiego, co zawiera Biblia, doprowadza w gruncie rzeczy do trzymania się litery Pisma, a nie jego ducha. Taka postawa naraża nas na niebezpieczeństwo rozminięcia się ze słowem Bożym. Przykładowo, wyrazem postawy bezkrytycznej wobec Biblii jest przekonanie, że Bóg dosłownie ulepił człowieka z wilgotnej ziemi, żebro pierwszego mężczyzny przekształcił w niewiastę, stwarzał świat przez całe sześć dni naszego tygodnia, ponad ziemią umieścił wielkie zbiorniki wody, kazał słońcu poruszać się dokoła ziemi, albo sądzenie, że człowiek mocno wierzący jest w stanie przenosić z jednego miejsca na drugie drzewo i całe pagórki, że niebo znajduje się w górze, a piekło pod ziemią…itd. Spotkałam kiedyś osobę, pełną pretensji do Kościoła o to, że potępia używanie narkotyków, a przecież PŚ nic na ten temat nie mówi, a przecież niektórzy buddyści używają narkotyków wręcz w celach religijnych. Inna znów dziewczyna mówiła o takim "pobożnym" chłopcu, który próbował ją namówić na życie bez sakramentu ślubu, ponieważ wg niego PŚ nigdzie nie zakazuje przedmałżeńskiego współżycia. Natomiast od Świadków Jehowy usłyszałam kiedyś, że miłość ojczyzny jest wymysłem pogańskim, bo NT nigdzie o niej nie wspomina. I tak można by mnożyć. Dlatego postawa właściwa wobec Biblii domaga się wiary, ale wiara z kolei szuka zrozumienia. Zdaje się, że taka jest krótka definicja nauki zwanej teologią – jest to namysł nad wiarą. Można by sobie łatwo wyobrazić taką treść Pisma Świętego, w której Pan Bóg w punktach podałby człowiekowi wszystko o Sobie. Tylko czy wtedy byśmy Go szukali, czy byśmy chcieli Go poznać i nade wszystko czy byśmy Go w wolności byli w stanie POKOCHAĆ? Gdyby Pan Bóg był oczywisty, gdyby stanął w całym tym Swoim majestacie obok nas, teraz, w tej chwili – gdyby nagle stanął pośród nas, wówczas nie mielibyśmy szans Go nie wybrać. Wtedy musielibyśmy Go wybrać, musielibyśmy wszystko przyjąć, cały pożar Jego obecności, i spłonęlibyśmy nie tylko ze wstydu. Nie zostawiłby nam wolności, nie mielibyśmy wyboru. Postawieni bylibyśmy wobec takiej oczywistości, że nie mielibyśmy szans, żeby Mu powiedzieć „tak” albo „nie”. To byłby przymus, a Bóg nie jest Bogiem przemocy. Czy tam gdzie jest przymus można mówić o miłości? Czy raczej miłość ma szansę narodzić się tam, gdzie jest możliwy jakiś wybór? To dlatego On jest ukryty. Bóg się ukrył, bo chce być kochany, a nie budzić przerażenia, a potrafi przerażać: „Horrendum est incidere in manus Deus viventis”- "Straszną jest rzeczą wpaść w ręce Boga żyjącego." (Hbr 10,31)
Katolicka Kretynizacja Polski2019.12.31 18:42
Jaki tam utwór trudny i tajemniczy! nażarł się Janek czegoś nieświeżego na noc i w czasie snu miał koszmary, spisał to rano w swoim senniku a kościół jak zwykle z sennego opowiadania zrobił dogmat!
wania2019.12.31 20:30
hue hue, stalker, krejzol z ciebie. Joł.