03.10.18, 12:21zdj. Adrian Grycuk, CC BY SA 3.0, via Wikimedia Commons

Wassermann wskazuje jeden istotny fakt w sprawie 'taśm Morawieckiego'

"Stara taśma, nic nadzwyczajnego, rozmowa kilku osób"- w taki sposób kandydatka Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Krakowa, a także przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold, Małgorzata Wassermann odniosła się do sprawy "Taśm Morawieckiego". 

"Muszę powiedzieć, że z wielką satysfakcją słucham, że ani nie handluje się tam Ciechem, ani nie ma tam rozmowy o lokowaniu kontroli urzędu skarbowego w stosunku do żony jednego z ministrów. Jest analiza sytuacji, notabene bardzo trafna"-stwierdziła posłanka PiS w programie "Graffiti" w Polsat News. 

Małgorzata Wassermann zwróciła uwagę również na jeden, bardzo istotny fakt- w udostępnionym przez portal Onet.pl materiale nie znajdziemy rzekomo nagranej przez kelnerów wypowiedzi, w której premier Mateusz Morawiecki- w kwietniu 2013, gdy miała miejsce udostępniona przez media rozmowa, prezes BZ WBK- miał mówić o zakupie nieruchomości na tzw. słupy. Dziennikarze Onetu, powołując się na zeznania kelnerów, przypisują szefowi rządu taką wypowiedź. Jak wskazała posłanka, istnienie taśmy i zeznania kelnerów to dwie różne sprawy, a wiarygodność tych ostatnich ocenia sąd. 

"To ma chyba służyć temu, że ma się coś przykleić do premiera - a czy to będzie rower czy samochód, czy to będzie taśma czy zeznania, czy pomówienie - to chyba taki jest tego cel"-stwierdziła rozmówczyni Polsat News. Wassermann była pytana również o prace komisji śledczej ds. Amber Gold. Polityk poinformowała, że raport z prac komisji "jest praktycznie gotowy", pozostało przesłuchanie ostatniego świadka i spięcie materiału w całość. Mówiąc o ostatnim świadku, przewodnicząca komisji śledczej miała na myśli oczywiście przewodniczącego Rady Europejskiej, Donalda Tuska. W ocenie posłanki, zeznania byłego premiera mogą to zmienić. 

Tusk ma zostać przesłuchany 5 listopada. Jego pełnomocnik, mecenas Roman Giertych domagał się w wypowiedziach medialnych przesunięcia tego terminu. 

"Nie dostałam informacji, że ten termin odpada, nie śledzę ekscesów Romana Giertycha, który robi wszystko, żeby zaistnieć medialnie. Roman Giertych jest dla mnie osobą mało istotną w tym postępowaniu"- podkreśliła Małgorzata Wassermann, dodając, że Giertych powinien skontaktować się bezpośrednio z komisją w sprawie przesunięcia terminu.

yenn/Polsat News, Fronda.pl