17.07.13, 13:53Wielodzietna rodzina (fot. Free Digital Photo)

"Większość związków posiadających dzieci dąży do sformalizowania". Kolejny zbawienny wpływ potomstwa

Marta Brzezińska-Waleszczyk: Z raportu opracowanego przez demografów z Uniwersytetu Łódzkiego wynika, że im więcej dzieci w rodzinie, tym mniejsze prawdopodobieństwo rozwodu. Pani też dostrzega tą tendencję, że im mniej dzieci, tym większe szanse na rozwód?

Teresa Kapela*: To oczywiście optymistyczna informacja, myślę, że dzieci całkowicie zmieniaja nasze priorytety.Wiele spraw odchodzi na dalszy plan. Dzieci są na pewno ważnym elementem przeciwdziałania rozpadowi małżeństwa, również w aspekcie prawnym. Próbuje się w tym przypadku brać pod uwagę dobro potomstwa. Sformułowanie, „szansa na rozwód” można porównać z sformułowaniem „szansa na sukces” (śmiech).

W artykule pojawia się zdanie, że w momencie pojawienia się drugiego dziecka „chęć rozwodu maleje o połowę”. Czyli chodzi nie tylko o aspekt prawny, ale o to, że rodzice większej liczby pociech po prostu rzadziej chcą się rozwodzić.

Wydaje mi się, że rozwód dla każdego jest porażką a nie szansą. Myślę, że fakt pojawienia się na świecie dziecka, perspektywa jego wychowywania w ogóle wiele zmienia. Niedawno SGH opublikowało badania - famwell, z których wynika, że większość polskich związków posiadających dzieci dąży do sformalizowania się. W przeciągu pół roku od urodzenia dziecka zawierane są związki małżeńskie. Stałość i formuła w Polsce ma więc ciągle znaczenie, jest ważna pomimo różnych opinii obiegowych, forsujących zgoła inny styl życia.

Skąd jeszcze może wynikać ta tendencja rzadszych rozwodów wśród wielodzietnych?

Rzeczywiście, wśród rodzin wielodzietnych jest najmniejsza liczba rozwodów, czego dowodzi także wiele innych badań. Wydaje się, że podstawowe stwierdzenie - dziecko owoc i obiekt miłosci - jest najprostrzym wytłumaczeniem. To po prostu związane z dobrem dziecka. I dla rodziców, i dla dzieci rozwód jest fiaskiem, niepowodzeniem. Ma konsekwencje wielopokoleniowe. Z własnych obserwacji wiem, że zgoda na rozwód jest łatwiejsza kiedy miało się taki precedens w rodzinie. Łatwiej przyjmuje się takie rozwiązanie niż walkę o przetrwanie związku. Nie wiedziałam, że statystycznie tych rozwodów wśród wielodzietnych jest tak niewiele i to jest ciekawe. Za tym idzie także kolejna rzecz, czyli rozsądek i powoływanie dzieci na świat w sposób przemyślany i z pełną akceptacją dla tego faktu. A to jest często przez opinię publiczną poddawane w wątpliwość. Mity krążące wokół wielodzietnych są dziwną polską przypadłością... Natomiast w jednym z raportów europejskich pada takie zdanie: "Dzieci są znakiem nadziei" (Stephan Buffetaut). I jest w tym wiele prawdy... 

Rozmawiała Marta-Brzezińska-Waleszczyk

*Teresa Kapela – przewodnicząca Związku Dużych Rodzin TRZY PLUS, mama piątki dorosłych dzieci

Komentarze

anonim2013.07.17 16:07
Oczywista oczywistość, jeśli się chwilę zastanowić. :)
anonim2013.07.17 16:23
Panie Premierze, na jakiej podstawie sugeruje pan dominację patologii w rodzinach wielodzietnych ?
anonim2013.07.17 16:40
Po cóż tak kombinować? Jeżeli ludzie nie pasują do siebie, są niewierni czy co tam jeszcze to rozstaną się zanim uda im się zrobić tą trójkę, czwórkę, czy piątkę, a najczęściej po pierwszym dziecku. Ot i cała filozofia. A te dzisiejsze rewelacje to zwykła zamiana przyczyny ze skutkiem.
anonim2013.07.17 19:10
Im więcej dzieci w rodzinie tym więcej miłości a mniej egoizmu. W rodzinie wielodzietnej trzeba się dzielić wszystkim: czsem pieniędzmi itp. Tego single egoiści nie potrafią.
anonim2013.07.18 7:26
@Apso44 "Im więcej dzieci w rodzinie tym więcej miłości a mniej egoizmu. W rodzinie wielodzietnej trzeba się dzielić wszystkim: czsem pieniędzmi itp. Tego single egoiści nie potrafią." Nie potrafia, moze nawet nie chca sie niczym dzielic, a Tobie nic do tego. Skad w was tyle zapedow totalitarnych, ze ma byc tylko po waszemu? I jeszcze przy tym, o ironio, gadacie o jakiejs wolnosci...
anonim2013.07.18 12:20
"większość polskich związków posiadających dzieci dąży do sformalizowania się" a poza tym związek nieformalny ma co najmniej 'bardziej pod górkę' (w porównaniu do małżeństwa) przypadku jakiejkolwiek potrzeby załatwienia czegoś formalno/biurokratycznego, z dzieckiem to już niewyobrażalne.. wnioski może na katolicką korzyść, wynikające jednak z fatalnej rzeczywistości. Dziękujemy Pani Krysiu