08.10.14, 12:3917-latka skazana za protest przeciwko „Golgota Picnic” (fot. Andrzej Jaworski)

17-latka skazana za protest przeciwko „Golgota Picnic”

Maria Kołakowska została skazana przez sąd na 40 godzin prac społecznych. To kara za rozpylenie w salonie „KP” dezodorantu w geście protestu przeciwko bluźnierstwom pseudo-sztuki Golgoty Picnic, która miała zostać tam odczytana.

Jest to wyjątkowo oburzający wyrok – zwłaszcza, że bezkarni pozostali osobnicy ze świetlicy „KP”, którzy Marię w odwecie zaatakowali. Rzuciło się na nią czterech mężczyzn, przewrócono na szklany stolik, który się zrobił. Wreszcie założono jej na głowę worek. Jak się okazuje tak brutalny atak na katolika jest dozwolony. Rozpylenie dezodorantu jako protest przeciwko szyderstwu z Pana Boga – już nie.

Marii postawiono zarzuty z art. 51 par. 2, a więc oskarżenia o czyn chuligański. W trybie zaocznym wyrok zapadał 2 października. Według matki dziewczyny o zakończeniu śledztwa, w dniu rozprawy i wyroku skazującym, nie poinformowano ani samej zainteresowanej ani jej adwokata.

Nie przesłuchano wcale żadnego ze świadków obrony 17-latki. „Sposób prowadzenia śledztwa i wydania wyroku przypomina sądy kapturowe z bolszewickiej Rosji i praktyki sądowe z czasów stalinowskich. Nawet w stanie wojennym nie zapadały wyroki w trybie zaocznym, bez możliwości obrony oskarżonych! Marysi nie tylko nie dano możliwości obrony ale też sąd nie dochodził prawdy o przebiegu zajścia, bo nie wysłuchał świadków, którzy zostali przez nią zgłoszeni. Trudno nie zarzucić organom ścigania i sądowi stronniczości skoro niejaki Filip Gąsiorek, mężczyzna, który w Świetlicy Krytyki politycznej pobił Marysię i założył jej na głowę worek został uniewinniony. Prokuratura w ściganiu Gąsiorka „nie dopatrzyła się interesu społecznego” – wyjaśnia matka dziewczyny, Anna Kołakowska.

„Marysia z ciążącym na niej wyrokiem za odwagę obrony wiary i wartości zapisała kolejną kartę w historii swojej rodziny, w której każde pokolenie doświadczyło represji i wiezień, począwszy od czasów zaborów, a skończywszy na stanie wojennym. Jej wuj ks. infułat Stanisław Bogdanowicz został aresztowany w 1966 r., matka w stanie wojennym w wieku 17 lat była skazana na 3 lata pozbawienia wolności, dziadek od strony ojca spędził półtora roku w sowieckim więzieniu w Charkowie i Kijowie. Pradziadek, bojowiec POW zastrzelił w 1908 r. z rozkazu Piłsudskiego carskiego tajnego radcę gubernatora w Piotrkowie. Od więzienia uratowała go ucieczka do Brazylii” – wspomina rozgoryczona kobieta.

Maria i jej rodzice nie zamierzają godzić się z wyrokiem. Zapowiadają, że złożą w tej sprawie zażalenie.

bjad/tv republika

Komentarze

anonim2014.10.8 12:50
Męskie cioty - wi
anonim2014.10.8 12:51
Męskie cioty - wiadomo, podniosą chętnie rękę na kobietę. Nie ma się co dziwić
anonim2014.10.8 12:54
Polski katolicki beton programowo popiera brutalność policji i surowość sądów. Nie wypada być niekonsekwentnym w tak ważnej dla chrześcijaństwa sprawie...
anonim2014.10.8 13:13
Sąd widocznie nie uznaje dezodorantów i woli, żeby wszyscy śmierdzieli. To jakiś nawyk jeszcze PRLu.
anonim2014.10.8 13:45
@Paweł .NN i częstochowski Czym innym jest rozpocznie nawet śmierdzącej substancji - a czym innym jest pobicie, rzucanie czy zakładanie worka na głowę. To jest skurwysyństwo nie do opisania.
anonim2014.10.8 13:51
Proponuję, żeby Państwo najpierw się trochę podszkolili z prawa, a dopiero potem rzucali oskarżenia o stalinizm, bolszewizm, sądy kapturowe i PRL. Przypominam o VIII przykazaniu, a także zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości i odpowiedzialności dziennikarskiej. Sprawa zaoczna ma to do siebie, że - jak sama nazwa wskazuje - odbywa się bez przesłuchania oskarżonego i świadków. Przeprowadza się ją wtedy, gdy sprawa jest mniejszej wagi, a prokurator uzna, że jest też oczywista. Wtedy, żeby nie uruchamiać całej machiny sądowniczej, prokurator daje sędziemu zebrany materiał, a sędzia może na tej podstawie od razu wydać wyrok bez przeprowadzania rozprawy. Oskarżony nie jest informowany o rozprawie, bo taka się nie odbywa. Dostaje dopiero wyrok. Gdzie więc okłamaliście czytelników? Oskarżony zostaje poinformowany o wyroku i wtedy może znieść od niego sprzeciw. Nie jest to odwołanie do wyższej instancji. Jest to wskazanie, że osoba nie zgadza się z wyrokiem, a wtedy sprawa **obligatoryjnie** trafia na zwykłą ścieżkę procedowania, czyli **normalny** proces w I instancji, potem prawo do apelacji etc. Tak więc nie mamy tu do czynienia z żadnymi sądami kapturowymi ani innym stalinizmem, a z powszechną praktyką, która odciąża sądy i zmniejsza koszty postępowania, zapewniając jednocześnie oskarżonemu pełnię praw do obrony. Jako Polak kochający swoje państwo oczekuję od Redakcji przeprosin, jako że fałszywie pomówiliście mój kraj.
anonim2014.10.8 14:12
wyrok zaoczny nie jest ostateczny, można się odwołać i przeprowadzić pełny proces ze świadkami. Skoro coś rozpylała w zamkniętym pomieszczeniu to uznano ją winną chuligaństwa. Jej adwokat powinien wytłumaczyć jej i jej rodzinie jaka jest procedura w sądzie. Jeszcze nic nie jest przesądzone ostatecznie tak na prawdę.
anonim2014.10.8 15:38
@Max49: "Jak się nieproszonym przychodzi z podejrzanym rozpylaczem," Co za czasy?! Ciesz sie, ze nie byl to rozpylacz uzywany podczas okupacji.
anonim2014.10.8 16:23
@Elrond Sam przyszedł nieproszony i rozpyla bąki. Teraz niech idzie sprzątać ulice.
anonim2014.10.8 16:32
@Cella o tym czy było to chuligaństwo, czy usprawiedliwiona obrona wartości powinien zadecydować niezawisły i sprawiedliwy sąd. W tym przypadku była to karykatura sprawiedliwości i niezawisłości. Zwykłe UB-ectwo.
anonim2014.10.8 16:33
@ Max49 Na takie spotkanie przydałby się inny rozpylacz. Sten by wystarczył...
anonim2014.10.8 17:06
Niestety, nikt nie wiedzial,ze to dezodorant. Mogl byc sarin albo gaz paralizujacy, mysle ze gdyby sytuacja byla symetryczna,zareagowano by rownie stanowczo. Natomiast wyrok sadu oczywiscie bezprawny i niewazny,poniewaz nie mozna orzekac kar chroniacych faszyzm,bo to tak jakby karac za protest przeciw delegalizacji gwaltow. Z tym ze faszyzm, czyli lewicowosc jest czyms duzo gorszym. Sedzia kariery nie zrobi, przynajmnej w Wolnej Polsce, ktora nastanie juz niedlugo.
anonim2014.10.8 17:51
policjanci to sprzedajne krowy
anonim2014.10.9 13:11
ha ha ha hi hi hi ale z komentujących to banda wiecholi ciemnogród i zaścianek - komuszki, pedałki i wszelka wiocha jest z was dumna. Co za kraj, co za naród? Polactwo z was wychodzi. Prawda jest taka sąd do dupy. Gdzie prawo do obrony. Dziewczyna dobrze zrobiła. Co komuszki myślicie że katolik będzie wiecznie nadstawiał drugi policzek, to dopiero początek. @CzęstochowskiPoeta ale ty to durny jesteś wieśniaku, przestań marnować litery i pomódl się o zdrowie bo rozumu to ty nigdy nie miałeś i mieć nie będziesz.
anonim2014.10.9 20:48
Czy rozpylenie dezodorantu i jakieś słowa to zbrodnia?Potrzebny byłby dokładniejszy opis zajścia,najlepiej dane z monitoringu.Jeśli było tylko rozpylenie nieszkodliwej substancji to wątpię czy to w ogóle przestępstwo(???). Jaki jest na to paragraf?Może weszła do prywatnego lokalu samowolnie(włamanie?)-czy lokal KP jest prywatny?Z jakiej paki taka afera?Natomiast pobicie jest sprawą poważną zdecydowanie-nie usprawiedliwia go rozpylenie dezodorantu...ale czy oni wiedzieli co to za substancja?Może sądzili,że to szkodliwy gaz i stąd ostra odpowiedź?Na podstawie tak ogólnikowego opisu nikt rozsądny orzekać nie może-musi być opis co dokładnie sekunda po sekundzie się stało alb-jak nie możecie tego opisać to lepiej zamilczcie.Jeśli opisujecie wszystko poprawnie to jest to sprawa o pobicie-i winni są ci z KP a nie dziewczyna...chociaż ta rozpylona nieznana substancja to okoliczność łagodząca,na atak gazem można silnie reagować..ideologicznie jestem przeciw golgota picnic i lewactwu,ale trzeba tu interpretować konkretne zajście niezależnie od ideologicznej wojny.Tym lewakom minus za poglądy i musimy ich zatrzymać bo atakują dobre wartości.Obrażanie Jezusa i jego ofiary zbawczej to jest dla nas coś na co nie pozwolimy.Tutaj jednak mamy konkretne zajście i trzeba odnosić się do niego.
anonim2014.10.9 21:00
robienie z drobnego wybryku w gruncie rzeczy takiej afery i robienie z zaocznego orzekania jakiegoś strasznego zła to rzecz niepoważna.Na atak gazem odpowiada się natychmiastową obroną...po namyśle uważam,że to sprawa zbyt drobna by robić takie larum-prace społeczne przez 40 dni osobie,która jeszcze nie musi na siebie zarabiać ani nie ma innych zobowiązań nie zaszkodzą.Dobór formy protestu był bardzo ekscentryczny,jakaś pikieta byłaby lepsza i nie w lokalu lewaków tylko tam gdzie można zebrać ludzi,którzy zastopują ich działania.Nie chcemy golgota picnic i dlatego protestujemy...najlepiej bojkotować aktorów i nie iść nigdy na spektakle z tymi aktorami-prosty bodziec ekonomiczny,który pokaże bluźniercom na co się nie zgadzamy,podobnie jak np bojkot gazety aborczej czy innego lewackiego syfu.Nie karm trolla,nie kupuj takich spektakli i tyle.