Do zdarzenia doszło w nocy, gdy służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze pojazdów zaparkowanych w pobliżu synagogi. Na miejscu pracowało sześć zastępów straży pożarnej i około 40 strażaków. Choć sytuacja wyglądała groźnie – doszło nawet do eksplozji cylindrów znajdujących się w pojazdach – nikt nie odniósł obrażeń.

Jak poinformowała policja, spalone pojazdy należały do Hatzalahu – ochotniczej organizacji ratowniczej, która świadczy pomoc medyczną niezależnie od wyznania poszkodowanych. W oficjalnym komunikacie podkreślono: „Podpalenie jest traktowane jako antysemickie przestępstwo z nienawiści”.

Śledczy analizują nagrania z monitoringu i poszukują trzech osób, które mogą mieć związek ze zdarzeniem. Nadkomisarz Sarah Jackson przyznała, że incydent budzi poważne obawy w lokalnej społeczności. „Wiemy, że ten incydent wywoła wiele obaw w społeczności, a funkcjonariusze pozostają na miejscu, aby przeprowadzić pilne dochodzenia” – powiedziała.

Dodatkowe napięcie wywołały doniesienia o nagraniu opublikowanym w internecie przez grupę Harakat Ashab al-Yamin al-Islamiya, która miała przyznać się do podpalenia. Policja zaznacza jednak, że autentyczność tych informacji nie została dotąd potwierdzona i jest przedmiotem weryfikacji.

Na wydarzenia zareagował premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, który nazwał zdarzenie „wstrząsającym podpaleniem o podłożu antysemickim”. „Moje myśli są ze społecznością żydowską” – napisał, apelując jednocześnie o współpracę z policją i przekazywanie wszelkich informacji mogących pomóc w śledztwie.