20.04.13, 15:05Fot. MorgueFile

Austriaccy i amerykańscy psychiatrzy: religia może być lekarstwem

Religia chroni zdrowie psychiczne, a także może być postrzegane przez medycynę jako ważny zasób – do takich wniosków doszedł prof. Raphael M.Bonelli ze swoimi współpracownikami z Duke University.  W rozmowie z portalem Kathpress prof. Bonelli powiedział, że „depresja, uzależnienia a także samobójstwa w sposób jednoznaczny rzadziej występują u osób religijnych niż u ateistów”.

Przeanalizowano wszystkie prace badawcze poświęcone religijności i zdrowiu psychicznemu, które od 1990 roku ukazały się  w najczęściej cytowanych pismach specjalistycznych z całego świata. W 72 proc. z nich wskazano, że im bardziej człowiek angażuje się w sprawy religijno-duchowe, tym silniejsze jest jego zdrowie psychiczne – w zaledwie 5 proc. z nich uznano, że w ogóle nie ma takiego związku, a w 18 proc. wyniki były niejednoznaczne.

Bonelli był „zaskoczony”  tak „jednoznacznymi wynikami” – w trakcie badań zostały wydzielone grupy chorobowe. Jak powiedział, wskazania na ochronną funkcję religijności najczęściej pojawiały się przy nałogach, depresji i myślach samobójczych, również w przypadku demencji były bardzo obiecujące.  Tak więc religia na równi z wiekiem czy płcią jest parametrem psychiatrycznym. – Gdyby religia była lekarstwem, można powiedzieć, że z całą pewnością zostałaby dopuszczona – powiedział psychiatra.

Wyniki badań Duke University mają ogromny potencjał – dotychczas religia była postrzegana przez psychiatrów jako blokada. Prof. Bonelli określił taką postawę „przestarzałą spuścizną Zygmunta Freuda” . – Freud odkrył wiele wspaniałych rzeczy, ale w przypadku religii jego oczywiście antyreligijne uprzedzenia zwiodły go na manowce.  Obserwacje pacjentów pozwalają wykluczyć słuszność jego wypowiedzi, że religia to „kolektywna nerwica natręctw” – stwierdził prof. Bonelli.

Psychiatra podkreślił, że z badania nie wynika, co dokładnie w religii wpływa na zdrowie psychiczne.  Wyraził jednak przypuszczenie, że transcendencja pomaga ludziom „znaleźć swoje miejsce w świecie oraz uświadomić sobie, że nie wszystko kręci się wokół nich, lecz są również inne osoby, które należy wskazać”. Nie bez znaczenia są jego zdaniem nauki wyrażone m.in. w Dekalogu zachęcające do zdrowej postawy wobec otoczenia, jak i również „związek z istotą wyższą, która daje ludziom poczucie stabilności i czyni im dobrze”.

Prof. Bonelli dodał, że wprawdzie nie można mówić o 100-procentowej skuteczności takiej ochrony, ponieważ „także osoby religijne będą wciąż cierpieć na choroby psychiczne lub targać się na swoje życie”.  Najważniejsze jest jednak to, że terapeuci będą mogli postrzegać występującą religijność jako użyteczne źródło, o które należy pytać „tak samo jak o rodzinę”.  Jednak zdaniem profesora psychoterapeucie nie wolno „przepisywać” pacjentowi religijności, bo to oznaczałoby merytoryczną ingerencję. – A tego zabrania kodeks etyczny – powiedział.

Po badaniach nasuwają się jeszcze nowe pytania.  Z jednej strony religia zapobiega demencji i nerwicom, ale z drugiej niewyjaśniony pozostaje jej związek z zaburzeniami na tle żywieniowym i osobowościowym.  – Interesujące jest to, w jakich rzadkich przypadkach religijność nie oddziałuje dobrze na zdrowie – i co jest jej patologicznym przejawem -  stwierdził. Zaznaczył jednak, że niewątpliwie  wielkie religie światowe przynoszą wyraźnie stabilizujące efekty.

Duke University to jedna z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie – w 2012 roku według QS University Rankings była 20-tą najlepszą szkołą wyższą na świecie. Prof. Raphael Bonelli jest zaś m.in. docentem na  Uniwersytecie Zygmunta Freuda w Wiedniu oraz szefem Instytutu Religijności w Psychiatrii i Psychoterapii. Ponadto jest lekarzem specjalistą z dziedziny neurologii, psychiatrii i medycyny psychoterapeutycznej prowadzącym własną praktykę w austriackiej stolicy

Jr3/kath

 

Komentarze

anonim2013.04.20 15:08
Wiara jest najwyższą Boską Łaską!!!.
anonim2013.04.20 15:14
Zawsze z ogromnym sceptycyzmem podchodzę do tego rodzaju badań naukowych. Osobiście nie mam najmniejszych złudzeń co do tego że prawidłowo przezywana wiara religijna, podobnie jak prawidłowo przeżywane doświadczenie piekna artystycznego, podobnie jak prawidłowo rozwijana kultura fizyczna, podobnie jak prawidłowo wykonywana praca zawodowa, podobnie jak prawidłowe odżywianie się, podobnie jak prawodłowo prowadzone życie rodzinne pozytywnie oddziaływuje na zdrowie człowieka. Po prostu jak dla mnie: nihil novi sub sole...
anonim2013.04.20 16:56
trouble2: Czy ten co uważa, że jego życie jest jedynym jakie się ma, nie będzie unikał o nim prawdy będąc zdrowym i szczęśliwym? Kto z tych, co się narodzili by umrzeć, będzie szukał tego co „..jest drogą i prawdą, i życiem...”?
anonim2013.04.20 16:59
tesserakt: Ty piszesz prześmiewczo czy poważnie, bo dwojako to można rozumieć. Jeśli poważnie (takie mam przeczucie) to rozwiń myśl - myślisz o takich ludziach z troską, pogardą czy jak?
anonim2013.04.20 17:24
Jeśli chodzi o medytację to dla zdrowia najlepszy jest buddyzm. A takie badania pokazują czym tak naprawdę jest religia. Tylko narzędziem kontroli i manipulacji ludźmi.
anonim2013.04.20 17:37
Jezus Chrystus daje życie wieczne. Zatem nie masz lepszego lekarza. Amerykańscy wierzą zapewne w uzdrawiającą moc mamony.
anonim2013.04.20 17:52
Panie Pluder, Pan to powtarza od 1973 roku, za dziadkiem Leninem, jak rozumiem.
anonim2013.04.20 17:55
Mamony, jako religii rzecz jasna.
anonim2013.04.20 18:50
Poruszyłeś ciekawy temat tesserakt i dość dobrze to ująłeś. Jednocześnie w takim ujęciu to jest problem dla chrześcijaństwa. Bóg daje wolność człowiekowi, ale nie daje łaski wiary, a nie daje bo człowiek się nie modli o łaskę? Dziwne to. I potem taki człowiek zmierza ku potępieniu? Jeśli nie ma potrzeb religijnych to jest winny? Czy może być wtedy brany do odpowiedzialności? Dlaczego Bóg nie wszystkim daje łaskę wiary To nie są łatwe pytania.
anonim2013.04.20 18:54
Prawda zawsze obecna jest w Kościele katolickim, ten, kto korzysta z tej obecności jest szczęśliwy i pozbawiony różnych kompleksów. Różnica między katolikami a ateistami jest taka, że ci pierwsi modlą się za tych drugich, aby się nawrócili i radowali, by byli szczęśliwi; natomiast ci drudzy potrafią szydzić z tych pierwszych, twierdząc, że ci pierwsi żyją w urojeniu. Urojenie natomiast rządzi tymi, którzy potrafią szydzić z ludzi, a jeśli ci, co potrafią szydzić, upierają się przy swoim szyderstwie, to najwięcej godni są politowania, bo szyderstwo wynika z cierpienia, chociaż wielu o tym nie wie.
anonim2013.04.20 23:43
Bonelli nie pierwszy doszedł do takich wniosków. Wyniki badań (pochodzące od różnych badaczy) wskazują, że religijność (being religious) lub szeroko rozumiana duchowość (spirituality - która może ale nie musi mieć nic wspólnego z wiarą w boga/bogów) może i często ma dobry wpływ na zdrowie psychiczne i dobre samopoczucie. W pychologii pojawiła się niedawno nowa dziedzina - psychologia pozytywna - która skupia się na pochodzeniu dobrego samopoczucia i szczęścia jake ludzie odczuwają. W związku z tym możemy się spodziewać kolejnych doniesień o tym co promuje ów dobre samopoczucie i co może również pomóc w zwalczaniu stanów depresyjnych. Właśnie w ramach tego nurtu bada się również efekt religijności lub duchowości (np. medytacja) na stan umysłowy ludzi. W tej chwili wiadomo, że w sposób dobroczynny działają: religijność - i nie ma tu znaczenia w jakiego boga się wierzy i jak często się chodzi do kościoła/świątyni/meczetu..., medytacja - która na przykład wzmacnia odporność, poprawia samopoczucie, wspomaga zwalczanie bólu, umiejętność przebaczania, rozmyślanie nad tym co dobre w naszym życiu i co udało nam się dobrze wykonać, wyrażanie wdzięczności, podtrzymywanie bliskich kontaktów i wiele innych.
anonim2013.04.21 12:26
marihuana też