21.11.13, 11:01Elżbieta Bieńkowska (fot. Adam Nurkiewicz/Wikimedia Commons)

"Blondynka" ministrem transportu. Przeczytaj co mówi sama o sobie i swoich kompetencjach!

Nowa minister jest uczciwa w swojej opinii na swój temat. To plus, i to duży. Nie jest postacią zafałszowaną. Jest szczera. Ale czy to wystarczy do bycia ministrem?

Pani Bieńkowska zdaje sobie sprawę, że od teraz będzie rozliczana "z każdego faceta, który będzie wsiadał do pociągu przez okno". I kontynuowała dalej mówiąc: "Wczoraj mi radzono, żebym nie mówiła, że się boję, że się denerwuję. Ale musiałabym być nienormalna, gdybym się nie obawiała (...) Oczywiście, że się obawiam. Zawieje, zamiecie, zamarznięty, przepraszam, kibel w pociągu. To będą teraz nasze sprawy".

Minister transportu o swoim doświadczeniu pracy w ministerstwie, mówi: "Kiedy przychodziłam do mojego ministerstwa sześć lat temu, wydawało mi się znane. Znałam ludzi, znałam materię. A ile zrobiłam tam zmian! Na zmiany nastawiam się też w Ministerstwie Transportu, to nieuniknione. Łączymy dwa organizmy, jeden będzie mniejszy. Jakieś zmiany jak każda wściekła kobieta przeprowadzę. Większość rzeczy, nawet wszystkie, które się dzieją w tym ministerstwie, znam. Wszystkie pieniądze, które idą na koleje i drogi, idą przeze mnie".

Co jest priorytetem pracy nowej minister w ministerstwie transportu? "Mamy przed sobą ogromną masę pieniędzy. I dwa dość trudne lata kończenia obecnej unijnej perspektywy budżetowej. Mamy już sprecyzowane plany, na co wydawać te pieniądze. A pieniądze, o których mówimy, są nawet większe, niż się spodziewaliśmy. 72 mld zamieniły się na 80 mld, bo przeliczyliśmy je na ceny bieżące. Nie lubię dużych słów, ale chcemy doprowadzić kraj w 2020 roku do takiego stanu, że będzie to kraj zasobny w infrastrukturę. Nie nadmiernie bogaty, jeśli chodzi o lotniska na przykład. Jednak ta infrastruktura jest bazą do podstawowego działania, inwestowania w to, co się będzie rodzić w naszych głowach. Chodzi o to, żebyśmy byli miejscem, w którym kupuje się myśl, nie tanią siłę roboczą. Oczywiście do 2020 roku najwięcej pieniędzy będzie szło na infrastrukturę, bo ona jest cały czas potwornie droga. Jednak procentowo wzrośnie udział tego, co nazywamy połączeniem nauki z rynkiem. Musimy więc dokończyć infrastrukturę. Jeśli chodzi o drogi, z dużym mozołem, ale system jest zbudowany. Jeśli chodzi o koleje, jesteśmy na dobrej ścieżce. Wczoraj pół dnia spędziłam ze spółkami kolejowymi. Przed nimi jest ogromna droga".

Na koniec Pani Bieńkowska powiedziała o przyszłości szybkiej kolei w Polsce: "Nigdy nie byłam superfachowcem, ale naczytałam się na ten temat, wysłuchałam opinii z wielu krajów. Polska ciągle jest krajem na dorobku, w którym tak ogromne inwestycje nie muszą się zrównoważyć. Przy czym Pendolino to nie jest szybka kolej. Szybka kolej to ok. 300 km/godz., a Pendolino to ok. 200 km/godz. Co do szybkich kolei jestem bardzo sceptyczna, absolutnie nas na to nie stać. Plany co do 2020 roku są słuszne, ale zobaczmy, co się dzieje w Hiszpanii. Liczba autostrad i połączeń kolejowych, które zbudowali, przyprawia ich już o ból głowy".

Z wypowiedzi Pani wicepremier widać, że będzie ona gwiazdą mediów i gwiazdą salonów.

philo/TOK FM


Komentarze

anonim2013.11.21 11:09
To po co przyjęła nominację jeśli w co drugim zdaniu podkreśla swoją niekompetencję??? Czyżby dla kasy? A może dla zabawy? Panie Jezu, ratuj nas!!!
anonim2013.11.21 11:15
Ta Pani jednak jest nie tyle blondynką, ile socjalistką, wierząca, ze państwo ma się zajmować tymi zamieciami i toaletami w pociągach, a mogłaby zwyczajnie zlikwidować to ministerstwo i to byłby jej wielki sukces, za który zyskałaby nieśmiertelna chwałę. Prostackie słownictwo świadczy o jej kiepskim wychowaniu, wiec jest dysonans między jej poziomem a piastowanym stanowiskiem i niczego dobrego po niej i jej koleżankach czy kolegach nie można się spodziewać.
anonim2013.11.21 11:23
Świetne rzęsy,pożyczone od Myszki Miki ?
anonim2013.11.21 11:24
Z całym szacunkiem, ale Pani Bieńkowska jest po prostu za głupia by piastować skutecznie powierzone jej stanowisko. Podobnie z resztą jak nasza obecna minister edukacji. Już teraz na fejsie robią furorę wypowiedzi Bieńkowskiej o dorobku Niemców na inwestycjach zagranicznych z których wynika, że nie wie o przynależności Polski do grupy wyszehradzkiej. Nie uważa się za polityka, ale przyjęła nominację na ministra. Przecież nad tym można tylko ręce załamać i płakać. Tusk, Ty trutniu polityczny - won!
anonim2013.11.21 11:33
Jesteście już żałośni. Ta kobieta jest jedną z nielicznych, która ma kompetencje i dobrze wykonuje swoją prace. Rozmawiałem z posłami opozycji - wszyscy mówią o niej z szacunkiem. I dajcie sobie spokój z "gwiazdą mediów i salonów", jej na tym nie zależy.
anonim2013.11.21 11:37
https://www.youtube.com/watch?v=dwbkHLBjZQw&list=TLPl6CV65sowMZ11ITy4N8Kj8US8kuCs2K cała Ona.
anonim2013.11.21 11:42
A jakie zegarki lubi ta ministra ?
anonim2013.11.21 11:54
to dalej pacynki!!! Ludzie a wy na poważnie ... oni rządzą o ile mają zgodę ... teatrzyk!
anonim2013.11.21 12:07
@jula Też sobie takie kup, choć to raczej nie wystarczy, żeby zostać druga Bieńkowską.
anonim2013.11.21 12:11
Dla niezorientowanych - pani Bieńkowska jest ministrem od dawna. Ba, jest ministrem kompetentnym, pracowitym i nie pchającym się do mediów. Teraz tylko poszerza się zakres jej obowiązków. Gdyby cały rząd był złożony z takich ludzi, w Polsce byłoby całkiem nieźle. Nawet się nie dziwię, że ten "artykuł" nie został przez nikogo podpisany imieniem i nazwiskiem: kilka cytatów i złośliwości na poziomie zbuntowanego nastolatka. Dno!
anonim2013.11.21 12:34
Na usta cisną sie dowcipy o blondynkach!Hahahahahaaa!! Na to feministki wpadłyby w furię dyskryminacyjną!.Hehehehehee!!!!
anonim2013.11.21 12:52
1982 ukończyła IV Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Staszica w Sosnowcu, w 1988 orientalistykę w zakresie iranistyki na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, w 1996 Krajową Szkołę Administracji Publicznej (IV promocja), a w 1998 studia podyplomowe w Szkole Głównej Handlowej. To tyle o niej Wikipedia
anonim2013.11.21 13:01
"Blondynka" tytuł godny Frondy.
anonim2013.11.21 13:06
Fajna babka.
anonim2013.11.21 14:06
GenesisX Tobie odpowiem, bo reszta sprawia wrażenie, jakby nie wiedziała jak się robi cokolwiek pożytecznego i nie znała elementarza ekonomii. Masz częściowo rację, z tym pośrednim zarabianiem na drogach, ale autostrada to w wielu krajach prywatny biznes, podobnie koleje, które jednak w USA przegrały z ciężarówkami. Krótko pisząc, działalność gospodarcza państwa jest delikatnie mówiąc mało efektywna, podczas kiedy nie jest to wcale konieczne. Wystarczy uruchomić wyobraźnie, lub zwiedzić świat. :)
anonim2013.11.21 14:31
To niczego nie zmienia. W Polsce też, mimo fatalnej sieci dróg przegrywają, a autostrady za państwowe pieniądze, budowane bardzo drogo i źle z oczywistych powodów, dostają firmy prywatne .
anonim2013.11.21 14:54
To prawość, uczciwość, kompetencja wydawania trafnych decyzji polityka, decyduje o następstwach w dziedzinach gospodarczych, społecznych, ekonomicznych. Dobry fachowiec w polityce nie zawsze służy swojemu narodowi, jeżeli jest nieuczciwy, chciwy, uzależniony od kolegów. oraz powiązany różnymi zobowiązaniami, układami. Przecież przez tych swoich kolegów stają na szczycie władzy i czują się zobowiązani do zadośćuczynienia ich wymaganiom, które nie zawsze są uczciwe.
anonim2013.11.21 15:29
paprotka?
anonim2013.11.21 16:43
Fajna blondi. Nic nie zrobi dla mojej branży jej podległej, bo się na tym nic nie wyznaje. Będzie syf taki jak był. Tusk coś tam pod publiczkę w maSSmediach powie, urzędasy z tej kurewy psl dostaną nowe druki i trzeba będzie im tłumaczyć gdzie krzyżyk trzeba postawić.... a życie będzie toczyć się dalej. Mam dość, zaczynam spoczywać ostro. pozrawiam P.S. w sumie fajna blondi ;)
anonim2013.11.21 18:41
blondynka nic nie zdziała
anonim2013.11.21 20:07
Szambo, po sto kroć szambo!, nie perfumeria!