W ostatnich tygodniach uwagę opinii publicznej przyciągnęły sprawy z Francji i Niemiec, gdzie zatrzymano osoby podejrzane o przekazywanie wrażliwych informacji Pekinowi. Francuska prokuratura informowała m.in. o próbach przechwytywania danych satelitarnych z sieci Starlink, a niemieckie sądy skazały byłego asystenta europosła za współpracę z chińskim wywiadem. W Brukseli – według ustaleń dziennikarzy „Die Welt”, „La Stampy” i Bloomberga – od lat funkcjonują rozbudowane siatki agenturalne, których celem jest pozyskiwanie informacji politycznych i gospodarczych.

Eksperci podkreślają, że zagrożenie nie ogranicza się do klasycznego szpiegostwa. W grę wchodzą również operacje wpływu, naciski lobbystyczne w sprawach handlowych oraz działania w cyberprzestrzeni, w tym ataki grup hakerskich powiązanych z państwem chińskim. Zachodnie agencje wywiadowcze zwracają uwagę, że celem jest kradzież technologii, danych strategicznych i know-how przemysłowego.

Pekin konsekwentnie odrzuca oskarżenia, twierdząc, że sam pada ofiarą cyberoperacji prowadzonych przez państwa zachodnie. Jednocześnie w części krajów UE narasta debata czy reakcja rządów na te zagrożenia jest wystarczająca – szczególnie w kontekście zależności technologicznych, importu elektroniki czy udziału chińskiego kapitału w sektorze finansowym i infrastrukturalnym.

Analitycy ostrzegają, że skala ujawnionych przypadków może być jedynie fragmentem szerszego obrazu, a przyszłość relacji Europy z Chinami coraz częściej postrzegana jest nie przez pryzmat partnerstwa gospodarczego, lecz rywalizacji strategicznej.