22.02.20, 12:00Fot. via Pixabay

Budżet UE. Zbigniew Kuźmiuk: Do porozumienia nadal daleko

1. Wczoraj rozpoczęły się w Brukseli negocjacje dotyczące budżetu UE na lata 2021-2027 i mimo tego, że były zapowiadane nawet na klika dni, wieczorem zostały przerwane bo szefowi Rady Europejskiej Charlesowi Michelowi nie udało się doprowadzić do kompromisu.

Rozbieżności pomiędzy tzw. głównymi płatnikami netto, a beneficjentami netto okazały się tak duże, że mimo zabiegów przewodniczącego RE i jego propozycji kompromisowych, porozumienia jednak nie udało się osiągnąć.

Holandia, Szwecja, Dania i Austria nazywana grupą oszczędnych chce ograniczenia wydatków budżetowych do 1% DNB 27 krajów członkowskich, co oznaczałoby, że trzeba by jeszcze zmniejszyć o 70 mld euro w stosunku do propozycji Komisji Europejskiej.

Z kolei tzw. grupa „Przyjaciół Spójności” do której należą wszystkie kraje przyjęte do UE po roku 2004, a więc 3 kraje nadbałtyckie - Litwa. Łotwa i Estonia, państwa Grupy V4 - Polska, Czechy, Słowacja i Węgry, oraz Rumunia, Bułgaria, Cypr, Malta, Słowenia i przyjęta najpóźniej Chorwacja ale także kraje „starej” Unii: Grecja, Hiszpania, Portugalia i Włochy, zdecydowanie się tym oszczędnościom przeciwstawiają.

Co więcej grupa „Przyjaciół Spójności „ wydała komunikat, w którym podkreślono konieczność utrzymania w przyszłym budżecie UE środków na spójność i rolnictwo przynajmniej na poziomie porównywalnym obecnym 7-letnim budżetem UE.

2. Jak się wydaje kompromis w Radzie w sprawie budżetu jest możliwy ale pod warunkiem, że odejdziemy od negocjacji opartych na konstrukcji płatnicy netto, kontra beneficjenci netto, a weźmiemy także pod uwagę korzyści poszczególnych krajów UE wynikające z uczestnictwa we wspólnym rynku, a także przepływy kapitałowe.

Należy przypomnieć, że jak wynika z danych Eurostatu, płatnicy netto z reguły korzystają mocno z udziału we wspólnym rynku, np. Niemcy wpłacają do budżetu UE składkę w wysokości 0,88% DNB czyli ok. 27 mld euro rocznie, a ich korzyści z udziału we wspólnym rynku są szacowane na 5,22 DNB czyli ok.210 mld euro rocznie, dla Holandii te wskaźniki wynoszą odpowiednio 0,83 DNB czyli 8 mld euro i aż 9,46% DNB czyli 84 mld euro.

Ponadto kraje Europy Zachodniej osiągają inne korzyści z rozszerzenia UE, jedną istotnych o których mało się mówi są dywidendy i odsetki od kapitałów na rachunkach bieżących i depozytów, co oznacza, że np. z Polski wypływa corocznie z tych tytułów około 25 mld euro.

3. Według innych oficjalnych danych od 2010 roku do 2016 roku Węgry, Polska, Czechy i Słowacja otrzymywały z budżetu UE od 2 do 4% swojego PKB, z kolei odpływ dochodów i zysków z tych krajów do Europy Zachodniej wynosił od 4 do 8% PKB, co dobitnie pokazuje, że tak naprawdę biedniejsze kraje Europy Środkowo-Wschodniej były dostarczycielem kapitału do krajów Europy Zachodniej.

Tę niekorzystna sytuację pogłębia jeszcze drenaż mózgów, młodzi ludzie z krajów Europy Środkowo-Wschodniej wykształceni za duże publiczne pieniądze (lekarze, informatycy, inżynierowie) wyjeżdżają do krajów Europy Zachodniej i tam pracują, a ten ogromny transfer bogactwa nie jest odnotowywany w negocjacjach budżetowych, a przecież powinien.

Tylko wzięcie pod uwagę tych wszystkich przepływów (kapitałowych i ludzkich), daje moim zdaniem możliwość racjonalnej rozmowy o kształcie przyszłego budżetu UE i szansę na porozumienie wszystkich krajów członkowskich (wieloletni budżet UE, musi być przyjęty jednomyślnie).

4. Niestety tych argumentów tzw. płatnicy netto nie chcą specjalnie przyjmować, uważając, że skoro kraje Europy Środkowo- Wschodniej są coraz zamożniejsze, powinny otrzymywać mniejsze niż do tej pory pieniądze z UE.

Według ostatnich informacji z Brukseli przewodniczący Rady i Komisja dążąc do kompromisu, zaproponowali nieduże cięcia wydatków, ale jednocześnie zwiększenie środków na politykę spójności i Wspólną Politykę Rolną, kosztem wydatków na obronność, politykę migracyjna i innowacyjność czyli tzw. nowe priorytety UE.

Ale i te propozycje nie zostały przyjęte ostatecznie przez obydwie strony sporu, Rada Europejska będzie miała posiedzenie w marcu i jego porządek ma być uzupełniony o negocjacje budżetowe, do porozumienia jak widać jednak daleko.

Zbigniew Kuźmiuk

Komentarze

gio'2020.02.23 8:05
Można tu też przytoczyć przypadek tzw.funduszy norweskich czy szwajcarskich.Wiele osób kojarzy to z prezentami od bogatej cioci dla biednego siostrzeńca! Tymczasem te fundusze od krajów nie należących do UE są po prostu rekompensatą za nieoclony dostęp do polskiego rynku - i to nie tylko dla łososia czy dorsza! Fundusze te winny trafiać do rządu polskiego i tak było np. za PO-PSL. Później lewactwo polskie przekonało lewactwo norweskiej,że pieniądze te można i trzeba przekazywać np. na "walkę z homofobią", czy wsparcie "postępowych samorządów"! Nasz rząd nie zaprotestował - i mamy skutki. Bezprawie i bezczelność,najwyższy czas na uregulowanie tej kwestii, zamiast wnioskowania o nowe podatki!
Jack Stonk2020.02.22 13:07
Sypie sie az milo ...
alcapone2020.02.22 12:48
A jest jeszcze w przygotowaniu system indywidulanego ważenia śmieci ( każdy woreczek musi być oddzielnie zważony i rozliczony później). Co jasne system koszmarnie drogi w zakupie i w użytkowaniu, ale Polskę na to stać ( najwyżej wyżebramy znów dotację w UE ). Co jasne w wyniku tego część obywateli zacznie pozbywać się śmieci gdziekolwiek. Proszę państwa mały problem, zainstaluje się miliony kamerek jak Polska długa i szeroka, dosłownie wszędzie będą kamerki wtedy, i wszyscy będą już wtedy bardzo szczęśliwi.
Filmy online2020.02.22 12:41
Oglądaj Hit- 365 Dni (2020) oraz inne filmy/seriale https://filmvod.pl =========================== Nowa strona z filmami o jaką teraz ciężko. Wejdź zapisz sie i oglądaj same nowości :)
alcapone2020.02.22 12:32
Albo takie śmieci, też na pasożyta, system odgórnie zorganizowanej mafii. Jak się zdaje od początku ta dziedzina została potraktowana jako domena mafijnych grup przestępczych powiązanych z politykami. Tam się żre kasę za darmo po prostu. Aha, to są takie mafie niestety które działają w pełni legalnie, bo takie robi się prawo, więc nie ma podstaw aby kogoś posadzić do kryminału. Natomiast widać efekty, system działa wręcz coraz gorzej, natomiast opłaty za wywóz rosną gwałtownie ( i dalej będą rosnąć, te obecne podwyżki to tylko etap, będą kolejne). I to chodziło od początku. Kolejne nielogiczne idiotyczne coraz droższe rozwiązania, i coraz wyższe koszty, i coraz wyższe opłaty. Winni są co jasne obywatele, bo nie są zdyscyplinowani. I to powie urzędnik z ministerstwa, z urzędu marszałkowskiego, i z miasta, jedna wyćwiczona melodia. Tylko żaden z nich nie powie dlaczego likwiduje się na potęgę klasyczny skup surowców wtórnych. Na ten temat oni zaciekle milczą, ani słowa. A wczoraj znajomy emeryt, co "dorabia" nosząc co się da na skup, mówi do mnie - złom coraz tańszy i tańszy, a makulatury już w ogóle nie wolno im skupować, został wprowadzony urzędowy zakaz skupu makulatury. Warto wyjaśnić różnicę, na skupie obywatel dostaje pieniądze gdy coś przyniesie, gdy dostarczy to do segregacji jeszcze sam musi dopłacić. Tak to działa, idiotycznie. Bo na skupie ten co odbiera popatrzy, czyste, jak trzeba, i wrzuca do odpowiedniego kontenera, i do papierni, proste. Gdy oddajemy do segregacji, to dopiero jest początek. Przyjeżdża wielki samochód z dźwigiem, później wysypuje to na pakę samochodu, czyli następuje proces mieszania, zgniatania, skręcania i też brudzenia ( bo cześć wrzuconych śmieci jest brudna, jak papier to papier ). A dalej już z górki, wielka hala sortowni, 10 czy 20 ludzi pracowicie wybiera z tego chlewu cokolwiek co się jeszcze do papierni nadaje. Toż to musi bardzo dużo kosztować, więc idą kolejne wnioski o podwyżkę opłaty za śmieci. A to tylko jeden przykład, cały system jest robiony dokładnie według tej samej metody - ma być głupio, nielogicznie, idiotycznie i drogo. A wystarczyłoby aby obok każdego marketu był pawilon gdzie prowadzi się skup surowców wtórnych. Zrobić zachęty ekonomiczne i prawne, to będzie. A do marketu niemal każdy jedzie samochodem od czasu do czasu, wrzucić do bagażnika i na skupie kilka groszy przy okazji się zarobi. Proste, aż za proste. Wprowadzić standaryzacje opakowań szklanych, za niestandardowe ekstra podatek. Wtedy normą by było że szkło używa się 10, 20 czy 30 razy zanim trafi do huty ( bo ubite ). Swoją drogą, jak huty radzą sobie z tą masą szklaną z tej segregacji? Toż tam są różne rodzaje szkła i też nakrętki, to wszystko wymieszane, wariactwo się rozwija.
alcapone2020.02.22 12:30
Niech władze III RP nauczą się wreszcie dobrze gospodarować, zamiast robić z Polski międzynarodową instytucję żebraczą. Bo u nas owszem na wszystko brakuje, jak najbardziej, poza rozbudowanym systemem "na pasożyta". Tak, tak, u nas miliony Polaków ciężko pracują aby wyżywić pasożyta, jawnego i bezczelnego. Ten pasożyt ma postaci wiele i wiele głów co jasne. Proszę, nauczycielstwo, w Niemczech 26 godzin przy tablicy, u nas 18. Bo w polskim nauczycielstwie są ulokowani rozliczni krewni i znajomi z układów, i tych wielkich i tych małych lokalnych. Są tam ulokowani po to aby brać łatwy pieniądz za byle co, taka jest obecnie prawdziwa misja polskiej oświaty. Tam jest jazda na pasożyta, jakby kto śmiał zaproponować aby było tak jak u Niemców 26 godzin, to łeb mu odrąbią i na pice poniosą ulicami miasta.
Nina2020.02.22 12:22
Politycy Prawa i Sprawiedliwości przedstawiają się jako bohaterowie, którzy nigdy nie dali się systemowi komunistycznemu uwikłać w działalność w PZPR. Ale to nieprawda, bo w szeregach partii są byli członkowie PZPR i przybudówek. Tacy jak europoseł Zbigniew Kuźmiuk. Jak polityk tłumaczył się z członkostwa w ZSL? Niezbyt przekonująco. Na początek wytarty slogan: "Od nikogo nie można wymagać bohaterstwa". Ale politycy Prawa i Sprawiedliwości wymagają, bezlitośnie tropiąc jakiekolwiek powiązania swoich politycznych konkurentów z PRL. Ale tylko konkurentów, bo w swoich szeregach mają członków PZPR lub przybudówek. Na przykład Zbigniewa Kuźmiuka, który był członkiem ZSL. Tego samego, w którym była Ewa Kopacz, z czego PiS udało się rozkręcić przed wyborami aferę. O przynależność do satelity PZPR-u spytał Kuźmiuka Konrad Piasecki w "Gościu Radia ZET". – Byłem pracownikiem uczelni. Jeżeli chciało się robić doktorat, i to jeszcze na ówczesnym SGPiS, to bez przynależności trudno się było w ogóle pojawiać. (...) To było takie moje uwikłanie, później przeszedłem do PSL, ale nie byłem sztandarowym działaczem – przekonywał polityk PiS. – Trudno było bronić doktorat, a w ogóle rozpocząć przewód doktorski, bez przynależności. Tak przynajmniej tłumaczył mi mój promotor – mówił. Wyjaśniał też dlaczego zdecydował się akurat na ZSL. – Wybrałem taką organizację, która była blisko mojemu rodowodowi, bo wywodzę się ze środowiska wiejskiego i PZPR była dla mnie nie do przyjęcia. Ale to służyło tylko temu, z głęboką działalnością nie miałem nic wspólnego – mówił poseł do Parlamentu Europejskiego. – W ZSL byłem chyba zaledwie dwa lata i to tylko dlatego, że tak mi promotor podpowiadał – dodał.
Laura2020.02.22 12:05
Nie tak szybko uchwala budżet.Panstwa takie jak Polska Bułgaria Rumunia Czechy Słowacja i reszta tzw.nowej unii nie moga sie zgodzic na dominację Niemiec i Francji
anonim2020.02.22 20:07
NIe mogą się zgodzić, aby Niemcy i Francja, nie chciały podnieść swoich wkładów, aby finansować nierobów UE.