02.09.13, 09:06Fot. Morgue File

Chodzenie do szkoły powoduje … depresje

Profesor w rozmowie z dziennikiem „Rzeczpospolita” mówi: - Spośród blisko 5 mln uczniów, którzy dziś rozpoczną kolejny rok szkolny, co piąty ma lub miał poważne problemy emocjonalne związane z nauką. Dane te potwierdza prof. Tomasz Wolańczyk, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, który uważa, że około miliona dzieci ma za sobą tzw. epizod depresyjny (lęki, obniżony nastrój, utrudniony kontakt z rówieśnikami). – To jest sytuacja wyjątkowa w skali świata i wymaga podjęcia kompleksowego przeglądu, a następnie reformy systemu edukacji na każdym poziomie od szkół podstawowych po uczelnie wyższe – powiedział „Rz" Zimbardo.

Jakie są powody tak drastycznej sytuacji? Zdaniem profesora Zimbardo, objawy depresji wśród dzieci i młodzieży to efekt odrzucenia przez rodzinę, kolegów, ale przede wszystkim szkołę. – Wrogiem są przede wszystkim ci nauczyciele, którzy powodują, że uczniowie czują się gorsi i zamykają się w sobie. Uczeń czuje się upokorzony, gdy nauczyciel się z niego śmieje, wytyka mu słabe punkty.

Obawy amerykańskiego profesora potwierdzają eksperci z polskich  poradni psychologiczno-pedagogicznych. – Mamy coraz więcej uczniów, którzy trafiają do nas ze wskazaniem psychiatry o konieczności nauczania indywidualnego – mówi Maria Zabłocka, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 20 w Warszawie. Natomiast zdaniem dr. Jerzego Lackowskiego, byłego wieloletniego małopolskiego kuratora oświaty, polska szkoła nie przygotowuje uczniów do zderzenia z rzeczywistością. – Mamy sytuację, w której systematycznie obniża się wymagania wobec uczniów. To prowadzi do sytuacji, że dzieci i młodzież, gdy zaczynają napotykać problemy, z którymi nie potrafią sobie poradzić, a nie potrafią, bo nikt od nich tego nie wymagał, załamują się – tłumaczy dr Lackowski. – Można zrobić amnestię od wymagań, ale nie ma amnestii od rzeczywistości – dodaje. Jako przykłady wadliwego systemu wskazuje np. możliwość promocji z oceną niedostateczną na świadectwie.

„Rzeczpospolita” informuje również, że „problematyka zdrowia psychicznego została ujęta w przyjętym przez rząd pod koniec 2010 r. Narodowym Programie Ochrony Zdrowia Psychicznego. Ministerstwo Edukacji miało m.in. opracować i realizować program zapobiegania samobójstwom wśród młodzieży, a także drugi dotyczący poradnictwa i pomocy w stanach kryzysu psychicznego. MEN nie zrealizował obu tych zadań”.

I tak pani Szumilas, minister edukacji, dba o najcenniejsze dobro jakim są dzieci i ich edukacja. Szybki ogląd polskiej rzeczywistości szkolnej, pozwala ze smutkiem stwierdzić, że dzieci z depresją będzie przybywać. Ale dla MENu najważniejsze są edukacja seksualna, promocja ideologii gender.

SM/Rzeczpospolita

Komentarze

anonim2013.09.2 9:41
Haha właśnie to dla MENu jest najważniejsze :D - edukacja seksualna i promocja gender. To teraz żeby nie być nazwanym zwykłym kłamcą, manipulatorem-tabulatorem, proszę podać jeden przykład tego że to jest właśnie dla MENu najważniejsze. Jakiś % np. na ową edukację wydaję się więcej pieniędzy niż na inne przedsięwzięcia. A może autor dysponuje jakimiś czasowymi statystykami? Cokolwiek co potwierdzi tezę, że to jest dla MENu najważniejsze.
anonim2013.09.2 9:50
Wrog_z_papieru - nie wymagaj takich rzeczy od pana Morynia. W praktyce inżynierskiej istnieje coś takiego jak "goal-driven optimization", co polega na dobieraniu współczynników początkowych aby osiągnąć porządany efekt/wartości na końcu symulacji. Widzisz analogię?
anonim2013.09.2 9:51
polska szkoła to nie placówka wychowania i oświaty, tylko urząd ds. nauczania, z ponurymi urzędnikami oraz placówka okradania rodziców idiotycznie drogie podręczniki tak perfidnie produkowane, żeby utrudnić wtórny obrót to też fabryka idiotów, gdzie celem i racją istnienia jest totolotkowy quiz, tzw. test, zazwyczaj tak durnie sformułowany, że całkiem sporo pytań bywa niezrozumiałych, bo są nie po polsku pisane szkoły nie zapewniają bezpieczeństwa dzieciom, ani poczucia bezpieczeństwa kończy się tym, że moje własne dzieci w zasadzie tyle umieją, ile sam je nauczyłem i WYTŁUMACZYŁEM dorzecznie, naprawdę niewiele więcej
anonim2013.09.2 10:03
Edukacja seksualna TAK ale.. TYLKO na naukach przygotowujacych do MALZENSTWA!!!!! Reszta to zwykle kur...wo i zezwierzecenie. No a edukacja w Polsce??! Moze lepiej nic nie wymagac, zwolnic nauczycieli i rozpuscic do domow zestresowanych "uczniow". Do kopania rowow u szkopa jak znalazl. Wystarczy znac obsluge szpadla. He, he :-)) A jakie oszczednosci dla budzetu gargamela rostosia!!
anonim2013.09.2 10:09
Kiedy 6-latki pójdą obowiązkowo do 1 klasy, to wskaźnik dzieci z depresją wzrośnie dużo bardziej, a wtedy trzeba będzie jeszcze bardziej obniżyć poziom nauczania
anonim2013.09.2 10:30
Zgadzam się z Zimbardo. Ja miałem ogromną niechęć do powortu do szkoły po wakacjach. Ale nie z powodu, że nie chciałem się uczyć. Wręcz odwrotnie - ja chciałem się uczyć, a pozostali uczniowie w większości mieli inne cele... Oto urok tzw edukacji publicznej - gdzie zrzuca się różnego typa do jednej klasy.
anonim2013.09.2 10:41
Moje uczeszczanie do szkoły wiązało sie przeżywaniem katuszy normalnych dla tej sytuacji i nikt nie nazywał tego depresją. Dzisiaj jest tylu fachowców od stanów przygnebienia zwanego deprechą iż ból kolan ci "specjaliści" określaja jako stan obniżenia nastroju po klęczeniu w kościele lub w konfesjonale.
anonim2013.09.2 10:56
@CzęstochowskiPoeta Aha! To jestes tym co zaniża poziom forum?!.
anonim2013.09.2 11:28
Jako nauczyciel muszę z przykrością stwierdzić, że polska szkoła mi się nie podoba, pod wieloma względami. Częstochowski Poeta dobrze zauważył - szkoła często nie pozwala na rozpoznanie swoich talentów, na rozwinięcie ich, jest program i trzeba go realizować i to nie chodzi tylko o to - musi być pewien plan tego co robimy skoro potem egzekwujemy wiedzę, oceniamy itd., ale czas nauki powinien być dla ucznia odkrywaniem nowego i zachętą do eksploracji, poszerzaniem horyzontów, dosłownie. Uczę też indywidualnie i to zupełnie inaczej wygląda. Tu mogę trafić do człowieka, w jego potrzeby, zainteresowania. Niestety w szkole często nie ma na to czasu. Dużo by o tym pisać. Myślę, że generalnie ten ma depresję na myśl o szkole kto jej nie cierpi i to niestety może dotyczyć także n-li. A propos "gender" to oczywiście mam jedno zdanie - chore badziewie przylazło z Zachodu, a my głupcy bierzemy co nam dają. Nigdy nie rozumiałam dlaczego jesteśmy tak zapatrzeni w Zachód. Dobra, kasę mają większą, ale nic poza tym. A z drugiej strony, bez tej kasy się nie da żyć. Pauperyzacja społeczeństwa wpływa na każdego z nas, no z wyjątkiem rządzących. Uważam, że Polska powinna się trzymać swoich korzeni, to jest gwarantem jej istnienia i pomyślności. Pozdrawiam wszystkich Frondowiczów!
anonim2013.09.2 11:38
Każdy obowiazek, wykonywany w niechęci lub niewykonany, co zdarza się także uczniom, powoduje stres albo nawet depresję. To normalne. Więc nie budujmy na tym żadnej teorii odnośnie samej szkoly. Inna rzecz, czy obecny światowy system pedagogiczny, oparty na zasadzie rywalizacji i konkurencji, regularnie stawiający niektórych na pozycjach wygranych, a innych pozycjach przegranych, lub wreszcie przyzwyczajający do myślenia, że ten drugi to konkurent, a więc i wróg - nie jest generatorem zwyrodnień psychicznych i moralnych.
anonim2013.09.2 11:41
@hamaczek Czy znany jest tobie nauczycielski "tuwisizm"?!. Odbębnić swoje godziny nauki i żegnaj Gieniai !!!.Uczniowie sami sie naucza!!
anonim2013.09.2 14:23
@Ondraszek1 Obecnie nie pracuję w szkole, ale zawsze gdy dzieciaki kiepsko napisały sprawdzian to najpierw zastanawiałam się nad swoimi metodami i próbowałam coś zmieniać. Uczę łatwego przedmiotu - anglika - więc nie miałam nigdy takiej sytuacji, żeby ktoś nie mógł zapracować swoimi siłami na trójkę chociaż, a druga rzecz Ondraszek to to, że jest cała ogromna wiedza jak się uczyć, niestety z ignorancji chyba zupełnie nie ruszona przez pedagogów. Tak jak piszesz : masz człowieku słownik i się go naucz na pamięć? No nie, n-l jest od tego, żeby dać wskazówki jak się uczyć jego przedmiotu. Ja z mojej edukacji nie pamiętam, by którykolwiek z n-li miał taką wiedzę. Pozdr
anonim2013.09.2 15:27
Parafrazując Korwina - system szkolny generuje problemy szkolne. Jedyne lekarstwo - homeschooling!
anonim2013.09.2 16:21
Dźwiedź - jedyne lekarstwo to prywatyzacja oświaty.
anonim2013.09.2 17:33
@Dźwiedź Homeschooling to świetna sprawa, ale niewielu na to stać. W Polsce normą jest, że oboje rodzice pracują. System musiałby się zmienić.
anonim2013.09.2 23:45
@Szarlej, Hamaczek - wszystko zależy od priorytetów!