21.07.14, 16:06fot. sxc hu

Chrześcijaństwo ginie tam, gdzie człowiek wypiera Boga

W 2013 roku na Mszę chodziło jedynie 39,3 proc. wiernych. To pierwszy raz, gdy po 1980 roku wskaźnik ten spadł poniżej 40 proc. Zdaniem Pawła Lisickiego odchodzący wierni nie przyniosą Kościołowi żadnego pożytku. Publicysta uważa, że pogląd, w myśl którego w Kościele zostaną tylko „lepsi, bardziej zaangażowani” wierni to po prostu ucieczka od rzeczywistości, a wręcz częściowy faryzeizm.

„Kościół zawsze był też wspólnotą grzeszników, a nie tylko społecznością doskonałych. Im szerzej dociera nauka chrześcijańska, tym większy jej wpływ na kształtowanie sumień, tym większa szansa ratowania dusz, tym większy wpływ na prawo, na życie publiczne” – pisze Lisicki.

Kto mówi, że dzieje się dobrze, gdy w Kościele zostaje grupa bardzo świadomych wiernych, ogłasza według publicysty de facto „kapitulację religii”. Lisicki sprzeciwia się też wielu receptom przedstawionym w mediach na kryzys katolicyzmu.

 „Nie jest prawdą, że główną bolączką polskiego Kościoła jest zaangażowanie w politykę lub zbyt powolne dostosowanie się do oczekiwań liberalnej cywilizacji. Większość społeczności chrześcijańskich na Zachodzie dawno już straciła wpływ na politykę. Wspólnoty protestanckie w pełni niemal pogodziły się z rewolucją obyczajową, czego dowodem jest coraz częstsza akceptacja związków homoseksualnych, biskupi katoliccy ograniczają się zwykle do rytualnych sprzeciwów. A mimo tego skala dechrystianizacji i tempo, w jakim wierni odwracają się od chrześcijaństwa, są tam znacznie większe niż w Polsce” – zauważa publicysta.

Głównego powodu kryzysu katolicyzmu Lisicki upatruje gdzie indziej. Jego zdaniem jest nim „osłabienie religijnego przesłania chrześcijaństwa”.

„Chrześcijaństwo ginie wszędzie tam, gdzie zamiast Boga na pierwszym miejscu pojawiają się człowiek i jego roszczenia. Im więcej dostosowania, tym szybsze obumieranie. Może przetrwać, sądzę zatem, tylko Kościół, który przenosi człowieka z tego świata ku temu, co nieskończone, Kościół, który potrafi – przez oddawanie Mu należnej chwały – otwierać się na Boga. Inaczej za kilka lat Polska będzie przypominać Irlandię, Hiszpanię czy Belgię, kraje niegdyś katolickie” – kończy Lisicki.

pac/dorzeczy

Komentarze

anonim2014.07.21 16:42
Główna przyczyna upadku polega na rażącym kontraście między przesłaniem pisma, a działaniem Kościoła. W Polsce mamy "Kościół nienawiści", a nie "Kościół miłości". Odchodzą najbardziej wartościowi, ideowi, a zostają małomiasteczkowi wyznawcy Bashobory.
anonim2014.07.21 17:48
Kościół będzie tracił wiernych z własnej winy, bo przestał być "solą ziemi". "Jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi." (Mt 5:13) Jedynym ratunkiem jest powrót do nauczania Kościoła, które zakończono po Soborze Watykańskim II.
anonim2014.07.21 18:12
Kurcze blade, stwierdzam ze zdumieniem, że tem gamoń viperski raz napisał coś sensownego - mianowicie ...Głównie to tylko grzeszyliście i w grzechu trwacie. Nikt nie przelał tyle krwi co chrześcijanie a zwłaszcza katolicy... Zaczęło się od cierpienia i śmierci Jezusa na krzyżu i trwa po dzień dzisiejszy. Przejrzał gościu na oczka czy światło Ducha Świętego go oswieciło
anonim2014.07.21 18:15
Paweł Lisicki wie chłop, co mówi: ...„Chrześcijaństwo ginie wszędzie tam, gdzie zamiast Boga na pierwszym miejscu pojawiają się człowiek... Tylko dalej wyciąga fałszywe wnioski. W liturgii przedsoborowej to właśnie Bóg był na 1 miejscu, obecnie jest człowiek - kapłan. A Boga czasem nawet trudno zauważyć
anonim2014.07.21 18:50
Człowiek wypiera Boga.A kiedy Go już całkiem wyprze,to okaże się,że bez Jego Miłosierdzia nie przetrwa.Może dlatego właśnie Bóg pozwala się wypierać ?
anonim2014.07.22 10:11
Tomaszu_Lida to własnie prostota i gorliowść w stylu Boshobory jest potrzebna Kościołowi. Ale zawsze jest w Kościele napięcie pomiędzy jakością i ilością o której wspomina red. Lisicki. Ja bym pozwolił na ilość ale wspierał jakość. Bo kimże jesteśmy by osądzać innych. Jedni chcą działać we wspólnotach, innym wystarczy (niestety) niedziela i wieczorny pacierz. Ale ci ostatni rzadko zagłosują na Palikota, albo pójdą na manife. "Bo kto nie jest przeciwko nam ten jest z nami"
anonim2014.07.22 18:50
Nie, chrześcijaństwo ginie tam, gdzie opowiada się o wierze, ale jej się nie uzasadnia. Wiara wzięta "z chmur", bez uzasadnienia jej prawdziwości, nie jest atrakcyjna dla współczesnego (i żadnego) człowieka. Taka wiara ma wartośc tylko jako obyczaj społeczny i zjawisko kultury. Ona na pewno nie łączy z Bogiem.
anonim2014.07.22 21:50
Sparafrazuję Lema: Nikt Biblii nie czyta. A jak czyta, to nic nie rozumie. A jak rozumie, to zaraz zapomina.