18.06.13, 13:07Budynek seminarium diecezji sosnowieckiej w Krakowie (fot. Wyższe Seminarium Photos_Picasa.web)

Ciąg dalszy sprawy sosnowieckiego seminarium. "Znowu sprawa została potraktowana tak, jakby księża to były małe dzieci, którym można wszystko powiedzieć, a oni uwierzą"

Prowadzę Fundację br. Alberta, która na terenie diecezji sosnowieckiej od dwudziestu lat prowadzi ośrodek dla osób niepełnosprawnych intelektualnie. W tym czasie poznałem wielu księży, którzy pracują na terenie diecezji, a o których mam jak najlepsze zdanie. Kiedy napisałem książkę „Chodzi mi tylko o prawdę”, jeden z tych księży zgłosił się do mnie właśnie w sprawie problemów, jakie trawią sosnowieckie seminarium. O tych sprawach poinformowałem swoje władze kościelne. Uznałem, że nie mam kompetencji, aby oceniać, czy to jest prawdziwe, czy nie. Rok temu przekazałem informację o wielu listach, jakie dostałem z całej Polski, w tym także z diecezji sosnowieckiej. Przynajmniej rok temu, mój bezpośredni zwierzchnik, czyli ks. kard. Stanisław Dziwisz wiedział o tym ode mnie.

Przez rok napływały do mnie jeszcze inne informacje. Trzeba pamiętać, że pierwszymi, którzy opisali tę sprawę, byli dziennikarze śledczy z dwóch tygodników - „Przekroju” i „Newsweeka”. Nie podali nazwiska osoby, o którą chodziło, ale jednoznacznie wskazali byłego rektora seminarium w Sosnowcu. Sytuacja paradoksalna – dużo informacji dopływa do władz kościelnych, czy to od duchownych, świeckich czy dziennikarzy, a władze kościelne zachowują się tak, jakby się nic nie stało. Głęboka cisza, a później pojawia się informacja o likwidacji seminarium.

Nie ma co się dziwić ludziom, którzy orientują się w sprawie, że nie wierzą w oficjalne tłumaczenia, jakoby seminarium zamknięto ze względów ekonomicznych. Z wielu nieoficjalnych informacji wynika, że chodzi o względy moralne. Pani Anna Łoś, dziennikarka Radia Kraków, która prowadzi programy katolickie wyraźnie napisała na stronie internetowej, że przyczyną nie są kwestie ekonomiczne, ale moralne.

Liczyłem na to, że w czasie wczorajszego spotkania biskupa z księżmi zostanie wszystko wyraźnie powiedziane, od A do Z. Z tego, co słyszę, znowu sprawa została potraktowana tak, jakby księża to byli małe dzieci, którym można wszystko powiedzieć, a oni uwierzą. Nie wyjaśniono w ogóle tej sprawy.

Oczywiście, biskup ma prawo tworzyć seminarium, rozwiązywać je, ale trzeba wyraźnie powiedzieć, że do tej pory nie było takiego przypadku. Żadne z do tej pory działających seminariów (w przypadku Sosnowca – przez 20. lat) nie zostało rozwiązanych. A przecież jest wiele mniejszych seminariów! Czy tam względy ekonomiczne nie są brane pod uwagę? Z pewnością tak, więc oficjalne wyjaśnienia nie są przekonywujące.

Jest tyle niedopowiedzeń, że tylko jasne postawienie sprawy wobec księży może ten problem rozwiązać. Napisałem dziś w „GPC”, że podstawą działalności każdej diecezji powinno być zaufanie pomiędzy biskupem a księżmi oraz duchownymi a ludźmi świeckimi. Po to przecież powstawały mniejsze diecezje, żeby były lepsze relacje. Aby to nie były wielkie molochy, gdzie nikt nikogo nie zna, ale diecezje mniejsze, biskup znał swoich księży, duchowni mieli dobry kontakt ze swoim pasterzem. Dlatego powstała m.in. diecezja sosnowiecka. Chodzi o zaufanie. Ja znałem poprzedniego biskupa sosnowieckiego, bp Adama Śmigielskiego, który był wzorem relacji ze świeckimi, z księżmi, niesłychanie życzliwy, otwarty, szczery. Taki model dobrych relacji został więc w Sosnowcu wcześniej wypracowany, choć teren jest trudny, bo to dawne tzw. czerwone zagłębie, gdzie Kościół nie jest tak mocny, ludzie nie są religijni, jest mało powołań. Bp Śmigielski zrobił dużo w tym kierunku, by scalić diecezję.

Przenoszenie w inne miejsce seminarium, czyli de facto jego likwidowanie wywołuje emocje i nie ma się czemu dziwić. Ludziom trudno jest się z tym pogodzić. To mi przypomina wcześniejsze podobne sprawy. Zawsze na początku jest zaprzeczenie. Wszyscy powtarzają: „Nieprawda, nieprawda”. Później sytuacja się trochę zmienia i zaczynają się pojawiać argumenty, ale okazuje się, że są one poboczne. Kościół musi się wreszcie nauczyć, zwłaszcza za pontyfikatu Franciszka, że nie da się językiem urzędniczym czy tuszowaniem rozwiązywać takich problemów. Te problemy będą się tylko mnożyć. Co jest istotą takich działań? Moim zdaniem zaufanie – biskup musi mieć zaufanie do swoich księży, a biskup do swoich świeckich. To jest fundament. Niestety, ta ostatnia sprawa zostawiła tyle znaków zapytania, że na pewno nie rozejdzie się to kościach. Choć oczywiście życzę diecezji sosnowieckiej jak najlepiej.

Chcę zwrócić uwagę na jeszcze jedno – dziś na ten temat najwięcej piszą świeccy ludzie Kościoła – dziennikarze katoliccy. Kościół nie może upatrywać w tych osobach wrogów. Niestety niektóre sformułowania, jakie padły wczoraj w katedrze, były raczej krytyczne pod adresem katolickich publicystów. Nagle okazuje się, że Kościół chce widzieć wroga w katolickich publicystach. Na razie nie padły nazwiska, tytuły gazet czy portali internetowych, ale nietrudno się domyślić o kogo chodzi. Przecież wiele osób związanych z Kościołem wypowiadało się ostatnio na ten temat. To było dla dobra Kościoła, nie przeciwko niemu! Jeśli jednak ustawi się ich przeciwko Kościołowi, to wtedy pojawią się jeszcze większe problemy, bo okaże się, że rozbicie jest bardzo głębokie. 

Not. Marta Brzezińska-Waleszczyk

Komentarze

anonim2013.06.18 13:38
I jak zwykle: zero konkretów, zero dowodów. Na to miejsce dziesiątki insynuacji, przypuszczeń, spekulacji a wręcz pomówień. Idąc tą drogą ks. Zaleski niczego w Kościele nie naprawi i niczego nie zmieni. Powiem krótko: znane sa wypowiedzi ks. Dariusza Oko na temat homolobby w Kościele i powtarzam: nikt z hierarchów Koscioła nie atakuje ks. Oko za jego wypowiedzi. Ks. Oko to rzetelny naukowiec, który widzi problem, bada go i rzetelnie opisuje. Z jego zdaniem liczą się biskupi nawet w Watykanie. Ks. Zaleski, to niestety gaduła, który niewiele wie, jeszcze mniej rozumie za to dużo i najczęściej bezpodstawnie oskarża. Moim zdaniem ks. Zaleskiemu w ogóle nie zależy na dobru Koscioła. Ten kapłan po prostu wyładowuje swoje osobiste frustracje szkodząc ewidentnie Kościołowi.
anonim2013.06.18 13:50
Też mam takie wrażenie.
anonim2013.06.18 13:50
Też mam takie wrażenie jak Gandalf.
anonim2013.06.18 14:07
normalnie to chore jest
anonim2013.06.18 14:51
Częstochowski mglisty [email protected] Mam nadzieję, że masz dowody na to co napisałeś, także w stosunku do Biskupa Paetza?
anonim2013.06.18 16:38
@Gandalf: "I jak zwykle: zero konkretów, zero dowodów. " W Los Angeles też było "zero konkretów, zero dowodów", a jak w końcu diecezja dostała sądowy nakaz ujawnienia archiwum, to okazało się, że biskup miał "konkrety i dowody" od samego początku... Biskup Finn z Kansas też twierdził że było "zero konkretów, zero dowodów", ale sąd ten sam materiał dowodowy ocenił inaczej i wlepił mu rok więzienia (w zawiasach) za niezłożenie wymaganego prawem zgłoszenia o przestępstwie.
anonim2013.06.18 16:49
@aux1 Nie oznacza to jednak , że należy generalizować. Prawdą jest , iż amerykański Kościół miał okres kryzysu. Pozdrawiam , Przyjaciele :)
anonim2013.06.18 17:26
@ antolek Jakich dowodów potrzebujesz? Nagrań wideo? Konieczność zaangażowania dr. Półtawskiej w sprawę abp Petza nic Ci nie mówi?
anonim2013.06.18 18:49
Częstochowski Poeta, Co do tego że ks. Zaleski to jest szaleniec, to ja nie mam wątpliwosci. Co do tego czy jest to szaleniec Boży to ja mam same wątpliwości. To, że ktos jest nieugięty w swoim uporze, jeszcze nie oznacza że ma rację. Aux1 To co sądy amerykańskie zrobiły z Kosciołem w USA to nie było nic innego jak prawnie zalegaliziwany "skok na kasę". Te sądy stosunkowo mało uwagi poświęciły pojedynczym przestępstwom popełnianym przez pojedynczych duchownych. Cała uwaga tych sądów była skierowana na to aby odpowiedzialnością za przestępstwa kilkudziesięciu zboczeńców, którzy pojawili się na przestrzeni kilkudziesięciu lat obarczyć instytucję, która nie posiadała żadnego przygotowania do obrony przed tego rodzaju agresją. Jeżeli dokładnie nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo że chodzi o pieniądze. Jeżeli wsadza się do wiezienia kogoś za to że nie poinformował policji o tym że coś słyszał w jakiejś sprawie i w dodatku ściąga sie na tej podstawie z całej isntytucji kierowanej przez takiego człowieka milionowe kwoty, to prosze wybaczyć ale autorytet moralny takich sądów jest równy zeru. Co ciekawe, po tych rzekomo strasznych aferach pedofilskich, Kosciół w USA odrodził się jak nigdy dotąd, aktualnie seminaria w USA są jeszcze bardziej pełne niż przed tą całą sztucznie nadmuchiwaną "aferą". Pozdrawiam.
anonim2013.06.18 19:10
Zgadzam się z Gandalfem. Zatrzymam się tylko nad jednym sformułowaniem ks. Isakowicza: "Przenoszenie w inne miejsce seminarium, czyli de facto jego likwidowanie". I tu ks. Tadeusz stracił u mnie resztki wiarygodności. Czyli każde seminarium, które zostało przeniesione zlikwidowano??? To już Sosnowiec nie będzie miał seminarium? Wszyscy księża profesorowie pójdą na bruk? O ludzie! Co więcej - to wiele diecezji i ich biskupów nie wie, że nie mają seminariów wspomnę niektóre: Białystok, Częstochowa, Katowice, Koszalin, Kalisz, Warszawa, Opole, Radom, to nie cała lista. Oj! I teraz ludzie nie wiedzą dlaczego to zrobiono, bo jakoś te przenosiny umknęły ks. Isakowiczowi-Zalewskiemu, oczywiście to, co mówili wtedy biskupi nie jest warte wspomnienia. Niech się też ksiądz Isakowicz tak nie użala nad losem katolickich dziennikarzy, bo "co to za ojciec, który nie dyscyplinuje swoich dzieci"? Pasterzem diecezji jest biskup, a nie samozwańcze autorytety. Jakoś jeszcze nigdzie ks. T. I-Z nie wytłumaczył się ze swojej niejasnej przeszłości, co do której nawet jego ówcześni koledzy mają duże wątpliwości, ale rzucać niejasne podejrzenia potrafi bez zająknięcia.
anonim2013.06.18 19:59
Marek22 W USA nie było specjalnego "prześladowania" Koscioła. To był zwykły skok na kasę tyle że zalegalizowany. Kościół w USA i Kosciół w Polsce to sa dwie kompletnie różne sytuacje w jakich funkcjonuje ta sama instytucja.
anonim2013.06.18 20:31
Ja popieram Gandalfa. Fakty: Przeniesiono seminarium z Sosnowca gdzieś tam. Oficjalnie podano względy finansowe. Tu się kończy dyskusja. Reszta to plotki. Jeśli komuś się stała krzywda niech idzie na policję. Jeśli ktoś wie o jakiś przestępstwach niech idzie na policję.
anonim2013.06.18 20:47
@Gandalf nie pozostaje mi nic innego ja się zgodzić z twoją opinią. Ksiądz Zaleski niestety chce rozwiązywać sprawy Kościoła na pogańskim gruncie. Spowiedź w Kościele jest objęta największą tajemnicą. Bo takie sprawy wymagają delikatności i dyskrecji. Jeśli istniał/ istnieje gdzieś problem homoseksualizmu to trzeba tę sprawę rozwiązać, ale nie potrzeba jednocześnie siać publicznego zgorszenia. Co z tego że głośno powie się publicznie że w tym seminarium jest loby gejowskie, media będą miały pożywkę, dziesiątki "znawców" tematu w TVN i GW którzy nie przepuszczą takiej okazji by dokopać Kościołowi. Sprawę można rozwiązać dyskretnie, wewnątrz instytucji nie a potrzeby publicznego piętnowana kogokolwiek.
anonim2013.06.18 20:47
Gandalf ma rację.
anonim2013.06.18 23:04
No, cóż. Prawdę pisząc, jeżeli chodzi o takie "tuzy", jak ks. Isakowicz-Zaleski, T.Terlikowski, E.K. Czaczkowska itp... to w gruncie rzeczy często zgadzam się z większością idei, które są im bliskie i cenię bezkompromisowość ich w głoszeniu tego, co z pewnością wchodzi w zakres podstaw tożsamości chrześcijańskiej. Tyle, że nieszczęśliwie czasami słyszą ewangeliczne "prawda was wyzwoli" jako polecenie, by prawdę propagować waląc nią na oślep, prosto między oczy, dobijać nią jak maczugą a nie tylko konsekwentnie zawsze głosić. Może Wielebny Ks. Tadeusz spróbowałby jednak czasem używać logiki? Owszem, jest prawdą, że należy wsłuchać się w głos tego, co piszą także krytycznego ludzie świeccy, bo może to jest prawdą i faktycznie należy najpierw założyć, że czynią to z troski o dobro Kościoła. Niemniej - nie jest to przecież niepodważalne. Może się okazać jednak, że także ci ludzie świeccy niekoniecznie napisali prawdę, niekoniecznie z troski o dobro Kościoła itp. Podobnie - byłoby dobrze, gdyby zdołał sobie wyobrazić ks. Tadeusz, że skoro domaga się zdolności zauważenia, że świeccy piszą dla dobra Kościoła - to podobne prawo można by przyznać także księżom, przynajmniej dwóm a nie tylko jednemu ks. T. Isakowiczowi-Zaleskiemu? Niestety, ks. Tadeusz ponadto sugeruje, że wszystko jest OK!, jeżeli pociągnie się do odpowiedzialności zbiorowej całą diecezję, wszystkich seminarzystów i innych ludzi, którzy bynajmniej nie mają w prawie 100 procentach tych osób żadnego współudziału w gorszących i skandalicznych poczynaniach w seminarium, jeżeli one faktycznie były. Niestety, ks. Tadeusz sprawia wrażenie bycia przyjacielem dla diecezji - trochę jednak jak Robespierre bywał przyjacielem rewolucjonistów nie dość spełniających wymogi widzianej przez niego wizji doskonałości. Najbardziej zaś komiczne jest, gdy się oburza i dziwi zarazem, zostawszy potraktowany jak zdemaskowany Robespierre.
anonim2013.06.19 4:11
Mindbender3 Za krzywdę ofiar owych zboczeńców winę ponoszą wyłącznie owi zboczeńcy. Tyle tylko że w momencie wszczęcia postępowania karnego owi zboczeńcy albo juz nie zyli albo byli tak starzy, że z wsadzenia ich do więzień nikt nie mógłby czerpac żadnych korzyści finansowych. Dlatego oskarzono całą instytucję, po to tylko zeby wyciągnąć od tej instytucji maksymalną ilość kasy. I tak zrobiono. Dla prawników zaangazowanych w te sprawę, krzywda ofiar stała się dosknałeym narzędziem do wyciągnięcia maksymalnych korzyści finansowych. O to głównie chodziło w całej tej sprawie.
anonim2013.06.19 5:09
Mało konkretów wypowiedzianych przez ks. Tadeusza wiąże się ze stwierdzeniem: "O tych sprawach poinformowałem swoje władze kościelne. Uznałem, że nie mam kompetencji, aby oceniać, czy to jest prawdziwe, czy nie. Rok temu przekazałem informację o wielu listach, jakie dostałem z całej Polski, w tym także z diecezji sosnowieckiej. Przynajmniej rok temu, mój bezpośredni zwierzchnik, czyli ks. kard. Stanisław Dziwisz wiedział o tym ode mnie." Ja mam zaufanie do ks. Isakowicza a pedalstwo należy tępić bezwzględnie, zwłaszcza w środowisku katolickim (świeckim i duchownym). Każdy kompromis czy półprawda to kłamstwo.
anonim2013.06.19 5:39
Kriss W sprawach o których tutaj mowa zaufanie do ks. Zaleskiego to chyba jednak trochę mało. Kto to jest ks. Zaleski że to do niego własnie ludzie piszą listy z całego kraju? To że ludzie piszą listy, to jeszcze nie jest dowód na cokolwiek. Wystarczy że ktoś ogłosi się w mediach jako "orędownik uciśnionych" a wówczas liczba owych "uciśnionych", którzy uciekną się pod opiekę takiego "orędownika" zawsze radykalnie wzrasta. Ks. Zaleski cały czas kogoś o czyms informuje, tyle tylko ze nie dostarcza żadnych dowodów poza plotkami. Jak dla mnie o wiarygodnosci owego człowieka świadczy skuteczność jego dzialań. Ta skuteczność nigdy nie prowadzi do wykrycia konkretnych winnych ale zawsze winą obarcza hierarchów Koscioła.
anonim2013.06.19 6:52
@ Gandalf Możesz podac jakieś materiały odnośnie sprawy , o której piszesz. Chodzi o aferę pedofilską w USA . Nawet Mindbender napisał ,że jest kilkadziesiąt ofiar kilkudziesieciu zboczeńców . Jak się śledzi polskie mass media to można nabrac przekonania ,ze co drugi ksiądz w USA to pedofil . Przed dwoma meisiącami GW opublikowała wywiad z kobietą z ruchu ofiar księzy pedofilów one nie mówiła o tym ilu sprawców było mówiła tylko o ilości oskarżeń które szły w setki . Jeśłi ktoś by miał jakieś materiały na ten temat to chętnie się zapoznam.
anonim2013.06.19 7:52
@ Gandalf Narzucasz ocenę pedofili duchownych, że kilkadziesiąt zboczeńców w sutannach to nikły procent, znacznie niższy niż w innych grupach społecznych. Trudno mi to przyjąć. Seminaria muszą odsiewać 100 proc. zboczeńców, a biskup wypieprzac takich natychmiast, nawet tylko przy podejrzeniach o zboczenie (!) Inaczej będe miał problem ze spowiedzią. Nie wyobrażam sobie w spowiedzi postawy ograniczonego zaufania wobec spowiednika, a taką musiałbym przyjać w wypadku, gdyby zboczeńcy stanowili jakiś procent spowiedników. Już w tej chwili, wiedząc o szerokiej kolaboracji z tajnymi służbami duchownych, o zboczeniach (sporo z obserwacji, ale też nie mam mocnych dowodów), o luksusach, w których żyją, mam naprawdę poważny problem ze spowiedzia. W Katowicach był swego czasu uczciwy komunista, Moryń mu było czy Moroń, Swego czasu członek Komitetu Wojweódzkiego. Mili z nim kłopot, gdyż stwierdził, że nie postępują jak ideowi komuniści i wrócił do pracy jako robotnik. Żeby uniknąć skandalu, zrobili go dyrektorem Centrostalu. Pochodził z Chorzowa, przed wojną na niemieckiej stronie. Stracił wiarę, gdy się zorientował, że jego spowiednik raportuje spowiedzi tajnym służbom. W mojej parafii żyje człowiek, którego ojcu - uczestnikowi powstania śląskiego - niemiecki kapłan nie chciał dać rozgrzeszenia. Chciałbym, żeby to już była przeszłość. Czy za dużo wymagam?
anonim2013.06.19 8:10
PiotrZW Widzę że masz powazne problemy z odróżnieniem idealizmu od realizmu. Idealizm polega na odrzucaniu realnej rzeczywistości w imię idealnej fikcji. Realizm polega na akceptacji rzeczywistości taką jaką ona jest po to aby zmieniać to co jest realnie złe na to co może stac sie realnie dobre. Kościół naprawdę nie jest jakąś idealną fikcją. Kosciół to jest wspólnota rzeczywistych grzeszników, dażących do rzeczywistego zbawienia. Rzeczywiste zbawienie grzesznika jest uzależnione od jego rzeczywistego nawrócenia. "Nie przyszedłem po to aby potępiać ale po to aby zbawiać to co zaginęło". Pozdrawiam
anonim2013.06.19 8:20
2013, Było dokładnie tak jak mowisz: rozpętano medialną nagonkę pod tytułem: "Uwaga każdy ksiądz może być pedofilem". W praktyczną realizację tego hasła zaangazowały się najlepsze kancelarie prawnicze w USA. Okazało sie że gra była warta świeczki. Kosciół w ogóle nie był przygotowany pod wzgledem prawnym do tego rodzaju agresji a dysponował przecież ogromnym majątkiem. Miliony dolarów zmieniły właściciela w sposób calkowicie legalny. Potem jak sie okazało że na polowaniu na "księdza pedofila" można zarobić fortunę, pojawiło sie nawet setki a nawet tysiące "myśliwych"z których kazdy miał jakieś "oskarżenie". Obecnie Kosciół w USA wypracował odpowiednie mechanizmy obronne w postaci zabezpieczeń przed konsekwencjami na jakie całą instytucję mogą narazić poszczególni jej członkowie, nie tylko łamiący prawo państwowe ale także łamiący elementarne zasady jakimi ta instytucja się kieruje. Kościół w Polsce podejmuje również podobne działania. Celem tych działań są takie regulacje prawne, które winą za przestępstwa duchownego łamiącego prawo obarczają tylko i wyłącznie tego duchownego a nie całą wspólnote wiernych. Pozdrawiam.
anonim2013.06.19 8:45
@ Gandalf Zdaję sobie sprawę, że zbyt idealistycznie patrzę na Kościół, może zbyt wiele wymagam, ale mój problem jest konkretny: czy stosować wobec spowiedników zasadę ograniczonego zaufania?
anonim2013.06.19 9:20
Trudno zgodzić się z pojawiającymi się tu opiniami krytycznie wręcz odnoszącymi się do osób chcących poznać prawdę na temat likwidacji sosnowieckiego seminarium. Nie wierzę, że tak znani publicyści narażaliby swój autorytet, by głosić tezy niesprawdzone. Nawoływanie do wyjaśnienia sprawy gdzieś po cichu, w zaciszu gabinetów, bez informowania wiernych jest w mojej ocenie przejawem bardzo słabej wiary. Bo czy komukolwiek, kto wierzy w Jezusa Chrystusa może przyjść do głowy, że ta sprawa może mieć negatywny wpływ na stosunek ludzi do Boga, sakramentów i Kościoła? Nawet jeśli tak, to prędzej zatrzymamy ich w Kościele prawdą niż kłamstwem. Trzeba być bardzo wystraszonym, zalęknionym i zakompleksionym, by bać się prawdy i otwartej dyskusji.
anonim2013.06.19 9:30
@ Gandalf Czy opinia @ pawro też jest wyrazem idealizmu? Ja się z nim zgadzam.
anonim2013.06.19 9:43
PiotrZW Na spowiedzi wyznajesz grzechy a nie przedstawiasz materiał dowodowy jaki moze być wykorzystany w sądzie. Wydaje mi się że Ty nie tyle szukasz zaufania w Kościele ile raczej własnie starasz się wszelkimi mozliwymi sposobami to zaufanie podważać.
anonim2013.06.19 9:55
@ Gandalf Chyba tym razem masz rację. Spowiednik nie musi być równocześnie kierownikiem duchowym. Rozgrzesza. O rady nie musze go wcale pytać. Do podważania zaufania w Kościele jednak się nie przyznaję.
anonim2013.06.19 9:55
@ Gandalf Jakbyś jeszcze podał jakąs literaturę byłbym bardzo wdzięczny.
anonim2013.06.19 10:12
@ Gandalf W zasadzie powinienem Ci podziękować. Niepotrzebnie wynajduję sobie problemy tam, gdzie ich nie ma.
anonim2013.06.19 11:31
@Gandalf: W L.A. jak były procesy o odszkodowania, to też biskup mówił że nic nie wiedział. W tym roku sąd nakazał diecezji ujawnienie teczek personalnych księży. I jak się okazało, teczki księży-pedofilów zawierały liczne listy od wiernych z opisem ich skłonności, idące 30 lat wstecz....
anonim2013.06.19 18:42
Gandalf Oczekuję by twoje słowa były Tak,Tak ,Nie,Nie pokrętne i psedointelektualne tłumaczenie "bractwa tęczowej sutanny" niczemu i nikomu nie służy a szczególnie Kościołowi.
anonim2013.06.20 6:02
aux I tym swoim ostatnim wpisem potwierdziłeś tylko to ze jesteś skończonym i zakłamanym ścierwojadem, który żywi się wszelką padliną, która ma jakiś związek z Kosciołem. Piszesz ścierwojadzie o licznych listach wiernych... Tak? Jak rozumiem, ci wierni byli dorosłymi ludźmi pełnoprawnymi obywatelami USA... Tak..? I co? Ci ludzie nie wiedzieli o tym kogo nalezy w pierwszej kolejności zawiadomić o fakcie popełnienia przestępstwa? Nie znali adresu do prokuratury? Biskup dostawał listy z jakimiś plotkami i pomówieniami, zatem zmieniał miejsce legalnej pracy takiego kapłana. Robił tyle co mógł zrobić. Biskup diecezjalny nie ma uprawnień śledczych i nie może prowadzić działań operacyjnych skierowanych przeciwko przestępcom. Nie ma zatem mozliwości zdobycia żadnej pewnej wiedzy o przestępstwie. To co biskup wiedział na pewno, to tylko to że są plotki na temat zachowania danego duchownego. Na takiej podsatwie biskup nie miał prawa wszyczynać jakichkolwiek kroków prawnych, bo mógłby łatwo zostac oskarżony o pomówienie. A teraz o prawnkach amerykańskich. W normalnym kraju nie skazuje się nikogo na więzienie i milionowe odszkodowania ponieważ ten ktoś nie chciał wierzyć plotkom albo nie chciał ich sprawdzać.A tak zrobili amerykańscy prawnicy i sprawy w sądach wygrali! I to jest skandal! Skandal natury czysto prawnej. Tutaj oskarżyć nalezałoby raczej tych ludzi, którzy będąc bezpośrednimi swiadkami przestępstw, zamiast zawiadomić prokuraturę obarczali wątpliwą wiedzą biskupa. To oni powinni siedzieć w więzieniach, bo to oni mieli bezpośrednią wiedzę o przestępstwach i nie powiadomili o tym, odpowiednich organów władzy państwowej. Tymczasem prawnicy amerykańscy zadziałali w tej sprawie w taki sposób że faktycznym przestępcom prawie nic nie zrobiono, świadków przestępstw, którzy nie zawiadomili prokuratury, przerzucając cała odpowiedzialność na biskupów oraz cała instytucję Koscioła. Wynagrodzono ich za to milionowymi gratyfikacjami pienięznymi, natomiast ukarano z całą surowościa prawa osoby trzecie, które tak naprawdę z żadnym z tych przestepstw nie miały nic wspólnego. I nie chodzi tu tylko o kary dla biskupów ale o ogromne straty finansowe jakie poniosły wspólnoty ludzi zupełnie nic nie winnych. Ta afera w USA pokazuje całą obłudę i zakłamanie amerykańskich prawników. Wyroki sądów amerykańskich w tych sprawach sa oczywistym skandalem! Natomiast w takich wpisach jak Twój słychać tylko skowyt hien, szakali oraz krakanie sępów, kruków i wron. Jesteś dla mnie skończonym ścerwojadem i to nie dlatego ze ja Ciebie nie lubie ale dlatego ze Ty sam się zachowujesz jak ścierwojad. Mamy jasność w temacie..?
anonim2013.06.20 10:01
Drogi Gandalfie bardzo mi przyjemnie nazywam się Jakub :::::::::::))))))))))) bha ,hahaha ::::::::))))) i wszestko w temacie :::)) Pokój i Dobro.
anonim2013.06.26 20:13
Obgadując kogoś dopuszczamy się trzech rzeczy: dezinformacji, bo mówimy tylko tę połowę, która jest dla nas wygodna, a drugiej nie - bo nie jest wygodna. Rzecz druga to zniesławienie" - wymieniał Franciszek. Wyraził opinię, że ten, kto rozpowszechnia wiadomości o czyichś błędach czy winach, chce zachowywać się tak, "jakby był dziennikarzem". Tymczasem - zastrzegł papież - niszczy się czyjąś reputację. Jako trzeci Franciszek wymienił szkalowanie kogoś. "To kalumnie, mówienie rzeczy nieprawdziwych. To jest jak zabić brata" - wskazał. Na koniec podkreślił, że chrześcijanie powinni bronić się przed pokusą "wtrącania się w życie innych". Przestrzegał też przed zazdrością, która szkodzi "wspólnocie chrześcijańskiej". "Stajemy się chrześcijanami o dobrych manierach i złych przyzwyczajeniach" - mówił Franciszek.