18.12.19, 17:15

Co to właściwie jest lectio divina?

Wiele mówimy o lectio divina. Co rozumiemy pod tym wyrażeniem?

Istnieją dwie skrajności, których należy unikać:

– poprzestawanie w jakiejś mierze tylko na słowach, nadając im za szerokie znaczenie, a znowu gdy pojęcie będzie zawierać w sobie zbyt wiele znaczeń, może zatracić swą moc oddziaływania;

– albo przeciwnie, zawężając sens lectio, tym samym hamuje się swobodę poszukiwania duchowego.

Lectio divina jest, tak jak modlitwa, czynnością z istoty swej „osobistą”. Dlatego może przybierać tyle różnych postaci, ile jest osób. Istnieje więc wiele sposobów jej praktykowania.

Co więcej, znów porównując z modlitwą, ponieważ jest to czynność „życiowa”, a więc konkretna, odkrywamy ją przede wszystkim przez jej praktykowanie.

Wreszcie, tak jak modlitwa, jest ona „poszukiwaniem”, które z istoty swej ma cechę nieustannego odnawiania się.

Z tych wszystkich powodów poznanie konkretnego doświadczenia innych ludzi może być źródłem wzbogacenia, które uczyni lepszym i bardziej owocnym nasz własny sposób odprawiania tej praktyki.

Jak odprawiać „lectio divina”?

W bardzo różny sposób. Zależnie od temperamentu – w tym bowiem wypadku nie warto „małpować” innych. Może to różnić się też w zależności od okresu i rozwoju duchowego każdego. Nie należy ograniczać się tylko do swojej metody – taki czy inny sposób postępowania, który chwilowo „nic nie daje”, może się okazać bardzo przydatny w odmiennych okolicznościach. Różne potrzeby wymagają rozmaitego pokarmu, dlatego doświadczenie innych może nam niekiedy pomóc.

Wiele sposobów odprawiania lectio divina może być stosowanych jednocześnie i to jest być może... dobry sposób!

Można więc opisać różne „typy” lectio divina.

Lectio jako powolne „smakowanie” tekstu, który się „żuje”, rozmyślając nad jego zawartością duchową tak długo, jak długo „przemawia” on do naszego serca i ducha. Można powiedzieć, że ten sposób jest punktem kulminacyjnym lectio divina. Punkt wyjścia: rozmyślanie nad tekstem w celu poznania go i zrozumienia. Punkt dojścia: rozmyślanie nad tekstem znanym i przyswojonym, aby w nim odnaleźć Boga bardziej bezpośrednio.

Jest to „rozmyślanie” bardzo bliskie modlitwie. Wystarczy poświęcić na nie niekiedy kilka minut i może się ono przedłużyć... Dobrze by było to robić codziennie choćby krótko. Jest to jakby duchowe „kosztowanie”.

– Lektura swobodna i spontaniczna tekstów, które w pewien sposób wiążą się z sobą, wyjaśniając się nawzajem przez paralele, reminiscencje, pewnego rodzaju harmonię. Cechuje ją także pełna swoboda wrażliwa na błyski natchnienia Ducha Świętego. Przygotowuje ona jednak bardziej aktywny charakter poszukiwań, aby lepiej uchwycić myśl Pana wyrażaną w różny sposób. Jest to duchowy „koktajl”.

– Lektura nieprzerwana i szybsza tekstu dłuższego o pewnej jednolitości literackiej, która zawiera właściwe sobie przesłanie.

Taki sposób ma ten plus, że pozwala lepiej wniknąć w mentalność biblijną, a przy trzymaniu się ściślej tekstu literalnego, pomaga odczytać czy też odkryć urywki zazwyczaj omijane jako mniej ważne. Natomiast nowym spojrzeniem ogarniamy wtedy części lepiej znane, które w ten sposób zostają włączone do szerszego kontekstu.

Dobrze jest skorzystać z dłuższego czasu (np. w niedzielę) dla zagłębienia się w jakimś tekście i z umysłem uwolnionym od wszelkich innych rzeczy, czerpać zeń długimi haustami, by poniekąd dać się przeniknąć jego treścią. Można to robić codziennie (księgę Ewangelii da się przeczytać jednym ciągiem w godzinę lub dwie). Daje to pewne odświeżenie duchowe.

– Czytanie, które bardziej jest poszukiwaniem, pytaniami stawianymi tekstowi. Charakteryzuje się ono przez użycie środków bardziej metodycznych, których zakres jest ogromny i różni się w zależności od osobowości każdego.

– Jest to poszukiwanie przesłania właściwego danej książce, autorowi, przy czym często posługujemy się komentarzem itd.

Jest to więc poszukiwanie tekstów, które mają nam odpowiedzieć na stawiane przez nas zagadnienie albo światło, jakie się chce zgłębić. Używamy w tym wypadku porównania, konfrontacji z tekstem oryginalnym przy pomocy komentarzy starych i nowych itd., do chwili, kiedy zabłyśnie nam większe i życiodajne światło, które z wolna nami zawładnie.

Ten sposób wymaga więcej wysiłku i wytrwałości, może też mieć okresy trudne, ale jednak doprowadza do lepszego zgłębienia sensu Biblii (już się jej nie „gracuje”, ale w niej „kopie”) i przyczynia się do tego, że Biblia bardziej może nami zawładnąć przez powstawanie w nas głębokich przekonań i budując strukturę życia duchowego. Oczywiście – o ile praca ta ma charakter prawdziwego poszukiwania wewnętrznego, a nie tylko prostą ciekawość intelektualną. To, co wymaga więcej czasu, by poznać głębiej, trwa dłużej.

Nie ma żadnych barier między tymi różnymi sposobami:

– wzbogacają się wzajemnie: zatrzymanie się refleksyjne i pełne rozkoszy nad tekstem ożywia poszukiwanie bardziej metodyczne, a ono z kolei pozwala wydobyć z poszczególnych tekstów całą treść duchową. Często właśnie przy okazji rozmyślania nad tekstem albo dzięki jego konfrontacji z tekstem innym, tryska światło jako odpowiedź na długie poszukiwanie.

– uzupełniają się również wzajemnie, ponieważ każda może podlegać różnym skrzywieniom. Temperamentom czynnym, które mogłyby się zadowolić pierwszymi sposobami, grozi zastanawianie się nad swymi własnymi myślami, jeśli się nie zmuszą do pilniejszego studium tekstu. Intelektualiści zaś, gdyby od czasu do czasu nie pobudzili uczucia pod wpływem jakiegoś tekstu, uciekaliby w tworzenie pięknych syntez, nie mających żadnego wpływu na życie.

Fragment książki „Jak żyć dzisiaj Regułą św. Benedykta”

Bertrand Rollin OSB (1926-1990), benedyktyn z opactwa En Calcat we Francji. Do klasztoru wstąpił w 1943 r., a dwa lata później złożył profesję wieczystą. Wyświęcony na kapłana w 1951 r.

Komentarze

Konrad Tomasz2019.12.18 21:04
Jakiś taki ten tekst szczątkowy, lectio divina to medytacja, czyli - czytanie Biblii - rozważanie, rozmyślanie o skutkach dla swojego życia - czynienie postanowień wobec siebie.
Antek z Czerniakowa.2019.12.18 19:30
Co za BREDNIE!!!!!!!
Tomaso2019.12.18 18:31
Po komentarzach widać, że jest tu sporo osób duchowo zniewolonych, a ten stan będzie się pogłębiał, aż do opętania włącznie. Do wiadomości Wszystkich "jonasików", "klerbustersów", "topeków", "UHtych", "andrzejhanów" (...): gdy już wasze życie zmieni się w piekło, to nie mówcie, że was nie ostrzeżono.
andrzejhahn32019.12.18 18:42
wy katole rzeczywiscie macie rozumowy problem
anonim2019.12.18 20:49
Ty nie masz rozumowych problemów ,bo rozumu nie masz .
Marek2019.12.18 20:53
Jakże płytkim trzeba być, by rzeczywistość wszechświata sprawdzać tylko do sfery rozumu... Co więcej! I to rozumu nie w pełni wykorzystanego!
Irena2019.12.18 18:58
Tomaso, masz rację. "Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg". (1 Kor 3, 16-17). Wiara w istnienie piekła i diabła jest potrzebna tak samo, jak wiara w istnienie Boga.
andrzejhahn32019.12.18 18:15
co to jest katolicyzm...............kiczowaty idiotyzm
Marek2019.12.18 20:47
Łał! Następny specjalista od obornika... Podobnie jak JANOSIK. Ale jak to już gdzieś pisałem: im więcej plucia na KK i im więcej kału rzucanego na KK, tym lepiej dla KK! "Krew męczenników jest nasieniem chrześcijan!" Nawet jeśli ta "krew" to tylko zwykłe zadrapanie pogardą...
UHty2019.12.18 17:56
Schizofrenia paranoidalna na punkcie religijnym na którą cierpią pisokatomatoły
Marek2019.12.18 20:51
Nie jestem "piskomatołem", a też na to cierpię... Nie wiem dlaczego tak wielu na tym forum ma kompleks pisu czy kaczyńskiego...? Ja bym się z tym krył, a tu to wypływa z co drugiego wpisu...
Topek2019.12.18 17:51
Jest to duchowy koktajl czyli mózg prezesa PiSdzielskiego
Klerbusters2019.12.18 17:44
Jest to mistyczny trans czyli dla was katole czarna magia, a tak du-pami trzęsiecie jak o czarach słyszycie
Marek2019.12.18 20:56
Widzę, że mamy tu jakiegoś mistyka... szacun... W którym niebie już byłeś?
Pisbusters2019.12.18 21:11
Ponoć jesteśmy w niebie ojca Jarosława
JONASIK2019.12.18 17:19
lectio divina? czyli lekka dewiacja? albo lecimy do wina? albo letnia dziewczyna?
Marek2019.12.18 20:42
O, widzę hobbystę-entuzjastę! Słabo zna łacinę, ale w sumie nie o to tu chodzi... Łatwo nawet zgadnąć jakie ma hobby... :-)
JONASIK2019.12.18 23:28
Wino+dewiacja+dziewczyna ... no pewnie:)) Me gusta :))
TAK Z INNEJ BECZKI.....2019.12.18 17:17
https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-jest-areszt-dla-znanego-adwokata-marcina-dubienieckiego,nId,4215427