20.12.18, 15:00fot: Youtube/Tvpinfo

Ryszard Czarnecki dla Frondy: Moda w UE na krytykę chrześcijańskiej Polski

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Co sadzi Pan o tym, co dzieje się we Francji, czy protesty „żółtych kamizelek” wygasną i nic się nie zmieni, czy prezydent Macron, w końcu będzie musiał ustąpić?

Ryszard Czarnecki, poseł do Parlamentu Europejskiego: Protesty „żółtych kamizelek” nie wygasną, myślę, że będą się nawet rozszerzać np. poprzez dołączenie związków zawodowych (już jedna grupa dołączyła do protestu). Paradoks polega na tym, że wbrew tezie postawionej w pańskim pytaniu nie jest tak, że gdy protesty się nasilą, to prezydent ustąpi lub gdy protesty ustąpią, to prezydent utrzyma stanowisko. 

Dlaczego?

Dlatego, że głowę państwa francuskiego w dużym stopniu chroni konstrukcja republiki. W republice, to prezydent nadaje bieg wydarzeniom np. poprzez rozpisania nowych wyborów czy poprzez zdymisjonowanie rządu. We Francji, w tym układzie politycznym, to prezydent trzyma główne karty w ręku. Reasumując: „owca protestów” będzie cała i „wilk” (red.prezydent) będzie syty. Prezydent Macron, może być zmuszony, do rozpisania wcześniejszych wyborów parlamentarnych.

Czy będzie oznaczać to jego porażkę?

Nie, proszę tak tego nie widzieć, gdyż właśnie w tym fakcie prezydent Macron może mieć nawet nadzieję na odwrócenie sondaży. Zwracam uwagę, że jego dwóch poprzedników: jeden z lewicy -François Hollande, drugi z centroprawicy - Jacques René Chirac, również mieli „kiepskie” sytuacje (może nie tak bardzo jak Macron, ale jednak) i rozpisali wcześniejsze wybory, po czym ich partie przegrały. Efekt był taki, że prezydenci mogli mówić, że chcą wprowadzać dobre zmiany dla państwa jednak rząd ich blokuje co skończyło się tym, że oni sami wygrali kolejne wybory prezydenckie i przedłużyli swoje kadencje.

Jak to?

Myślę, że Macron, dlatego tak twardo się dziś trzyma, bo ma w zanadrzu pomysł, który wcześniej wykonali jego poprzednicy i zakończyli sprawę sukcesem. Stąd proste stwierdzenie, że „to koniec Macrona” jest nieprawdziwe. Prezydent Francji broni nie złożył i ma jeszcze w ręku instrumenty konstytucyjno-polityczne.

Frans Timmermans, nie widzi problemu w tym co dzieje się we Francji, równocześnie zapowiada, że dopóki w Polsce nic się nie zmieni, dopóki będzie u nas łamana praworządność - ten będzie o Polskę walczył. Pytanie jakie się tu nasuwa, to skąd ta „szczególna miłość” Timmermansa do Polski?

Odpowiem przysłowiem, „Panie Boże chroń nas od przyjaciół (takich jak Timmermans), bo przed wrogami obronimy się sami”. Timmermans, człowiek Gazety Wyborczej sprzed dwóch lat jest w tej chwili kandydatem na szefa Komisji Europejskiej z ramienia Europejskich Socjalistów (czyli lewicy, tej, której nie ma w polskim parlamencie, stąd ma on prawo nas nie znosić – tak jest i Timmermans pokazuje to niemal przy każdej okazji). Jego troska o Polskę jest obłudna, jest to przykład hipokryzji, gdyż nie chodzi mu o to by mówić prawdę, a o to, by „być modnym” - a dziś w kręgach lewicowych modne jest krytykowanie chrześcijańskiej Polski, gdyż ewidentnie jest ona „solą w oku” europejskiej lewicy.

Teraz zapytam ogólnie - jaka jest sytuacja Polski w UE, tuż przed rozpoczęciem roku wyborczego do Parlamentu Europejskiego?

Mimo, iż w naszym kraju niełatwo się rządzi, po trzech latach Prawo i Sprawiedliwość zyskuje w sondażach. Chcę jednak zwrócić uwagę, że frekwencja uczestniczących w głosowaniu do Europarlamentu jest znacznie większa w dużych miastach niż na wsi, co oczywiście faworyzuje „totalną opozycję”. Jeżeli więc się nie zmobilizujemy, to wbrew dobrym dla Prawa i Sprawiedliwości sondażom wynik może być dla nas negatywny, stąd apel o maksymalną frekwencję po stronie wyborców centroprawicowych i prawicowych, bo inaczej absencja wyborcza, brak obecności ludzi dla których ważne jest hasło „Bóg, honor, ojczyzna”, przy urnach może spowodować zwycięstwo liberałów.

Donald Tusk od przyszłego roku dostanie podwyżkę. Będzie ona wynosić ponad 2 tys. zł. Od 1 stycznia 2019 roku pensja przewodniczącego Rady Europejskiej wyniesie 140 tys. zł miesięcznie - informuje "Super Express". Za co ta podwyżka? W czym wyróżnił się Pan Tusk jako przewodniczący RE?

Jest to podwyżka dla szefa Rady Europejskiej, a nie za zasługi (których nie ma) dla Donalda Tuska. W przeciwieństwie do swojego poprzednika Hermana Van Rompuy'a, Donald Tusk nie przedstawił żadnego planu, żadnej wizji. Pan Tusk znany jest w RE raczej z nic nierobienia, bądź z akcji pirajrowskich. Każdemu życzę dobrze, każdemu życzę dużych zarobków, natomiast w tym przypadku, trzeba postawić pytanie czy Donald Tusk tak ciężko pracuje by otrzymywać taką pensję – ale na to każdy z nas może odpowiedzieć sobie we własnym zakresie.

Dziękuję za rozmowę.