09.02.12, 12:57

„Czas skończyć z zasadą, że lekarz nie może zabijać”

„Tradycyjna medycyna zakłada normę, że lekarz (…) nie może zabić swoich pacjentów. Ta norma traktowana jest często traktowana jako absolutna i uniwersalna. My jednak argumentujemy, że zabicie samo w sobie nie jest moralnie złe, choć pozostaje moralnie złe spowodowanie całkowitego kalectwa” - napisali Walter Sinnott-Armstrong i Franklin G. Mill.

 

Obaj bioetycy związani z National Institutes of Health całkowicie otwarcie przyznają, że rutynowo uznaje się żywych pacjentów za martwych, by ich narządy mogły być przeszczepione. Zabija się jednych pacjentów, by uratować innych. Dla autorów tekstu „Co czyni zabijaniem złym?” nie jest to jednak problemem, bowiem „zabicie pacjenta pozbawionego wszystkich funkcjonalnych umiejętności i autonomii, nie stanowi braku szacunku dla jego autonomii, bowiem jest on tej autonomii pozbawiony. Nie jest także niczym złym zabicie go, jeśli czyni się to tak, by go nie zranić”. Problem w zabójstwie nie jest, kontynuują moraliści, pozbawienie kogoś życia, ale pozbawienie go wszystkich możliwości życiowych.

 

Artykuł ten ma jednak przynajmniej jedną zaletę. Jego autorzy całkowicie otwarcie przyznają, że „zasada martwego dawcy” (zakładająca, że narządy pobierane są od osoby martwej) jest martwa i absolutnie standardowo łamana. Uświadamiają także, całkowicie otwarcie, że na gruncie tradycyjnej etyki medycznej, transplantacje powinny być natychmiast wstrzymane. Ale ich zdaniem nie można tego zrobić, bowiem dla wielu ludzi byłoby to bolesne i „niezrozumiałe z etycznego punktu widzenia”.

 

TPT

Komentarze

anonim2012.02.9 18:00
<p>dalej, dalej ku Światłości!</p> <p>W IMIĘ POSTĘPU!</p>
anonim2012.02.9 18:40
<p>W takim razie ja podpisuję oświadczenie o niewyrażeniu zgody na transplantację moich organ&oacute;w. Proszę bardzo!</p> <p>Oczywiście, to nic nie zmieni (i tak naprawde mi to zwisa, ba, nawet mi jest na rękę, że skr&oacute;cą mi to życie poza moja zgodą i nie będę musiał za to odpowiadać), jest to tylko formalny prostest. I tak jak zechcą, rozbiora moje ciało na czynniki pierwsze - trup raczej nawet nie krzyknie...</p>
anonim2012.02.9 18:50
<p><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">\"zabicie p<strong>acjenta pozbawionego wszystkich funkcjonalnych umiejętności i autonomii</strong>, nie stanowi braku szacunku dla jego autonomii, bowiem jest on tej autonomii pozbawiony. Nie jest także niczym złym zabicie go, jeśli czyni się to tak, by go nie zranić&rdquo; - <strong>o takich dawcach jest mowa</strong>. Jeszcze żywi, ale będący tuż przed śmiercią, nieprzydatni.Tak sądzę ponieważ: </span></p> <p><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">1. mowa o <strong>zabiciu</strong> - a więc jeszcze pacjenci żyjący</span></p> <p><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">2. </span><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\"><strong>pozbawionego wszystkich funkcjonalnych umiejętności i autonomii</strong> - autorzy tego pomysłu mogliby to ściśclej sprecyzować, ale można podejrzewać, że chodzi o ludzi jeszcze żyjących lecz np. sparaliżowanych, o nieuleczlnych chorobach niemozliwych do wyleczenia, będących w ostatnim (według lekarzy \"specjalist&oacute;w\") przed agonalnym etapie choroby</span><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\"></span></p>
anonim2012.02.9 19:04
<p>&uml;<span \" : Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px;\">Chodzi o pacjent&oacute;w <strong>po śmierci sercowe</strong>j gdzie i tak nie ma szans dla takiego pacjenta <strong>gdyż jego m&oacute;zg jest uszkodzony</strong>&uml;&nbsp; ----------------------------- Ludzie, czy juz w szkolach nie ucza, czym sie rozni serce od mozgu?? Bo czytajac post Mkzot23 mozna dojsc do wniosku, ze to w zasadzie to samo - serce nie dziala wiec mozg jest uszkodzony. Proponuje wiec ze wszytkich oddzialow OIOM-u usunac defibrylatory bo skoro serce nie dziala to mozna od razu pacjenta przeznaczyc na czesci zamienne zamiast fatygowac personel. Mam nadzieje, ze Mkzot23 jest trzymany z daleka od wszelkich szpitali a jego ewentualne dzieci przypadkiem nie ucza sie na lekarza a jesli juz - maja nieco lepsze pojecie o czlowieku niz tatus/mamusia.</span></p>
anonim2012.02.9 19:06
<p>Pomysłodawcy szczerze przyznają, że nie chodzi o martwych pacjent&oacute;w ponieważ może u nich powr&oacute;cić akcja serca (np po reanimacji). Ci szlachetni bioetycy oczywiście nie są mordercami, oni chcą tylko na nowo zdefiniować pojęcie \"zabijanie\". Rzecz jasna nie robią tego z nud&oacute;w, ani dla zgrywy, owi zacni dobroczyńcy nasi robią to kierowani miłością do biorc&oacute;w organ&oacute;w. Można zadać pytanie - bardzo niegrzeczne - ila ta miłość kosztuje i czy dawca, gdyby go było stać na taką miłość, uniknąłby utraty cennych organ&oacute;w pomimo ustania pracy serca?</p> <p>P.S.</p> <p>Pani/Panie Mkzot23 dziękuję za link</p>
anonim2012.02.9 19:18
<p>Najciekawsze jest to, ze niektorym przeszczepia sie serce, kiedy to przestaje pracowac. Pytanie ABuriew-a jest wiec aktualne - ile koszuje milosc panow bioetykow, aby w jej ramch moc takie serce dostac skoro inni po &uml;smierci sercowej - cyt. Mkzot23&uml; ida na czesci.</p>
anonim2012.02.9 19:27
<p>no c&oacute;ż może w końcu do szerszej grupy dotrze że nie pobiera się narząd&oacute;w od trupa - nigdy tak się nie dzieje, a śmierć m&oacute;zgowa to lipa co potwierdzają sami lekarze...</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2012.02.9 19:35
<p><a href=\"http://jacek.norkowski.info/?przerwany-sen,39\"> Ojciec Norkowski o definiowaniu śmierci m&oacute;zgowej: http://jacek.norkowski.info/?przerwany-sen,39 <a href=\"http://jacek.norkowski.info/?smierc-mozgowa-jako-synonim-smierci-czlowieka,3\">http://jacek.norkowski.info/?smierc-mozgowa-jako-synonim-smierci-czlowieka,3</a> </a></p>
anonim2012.02.9 20:15
<p>Ulgen - poczytaj o śmierci m&oacute;zgowej, tu o homeopatii nie dyskutujemy :)</p>
anonim2012.02.9 20:41
<p>\"<span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">Nie jest także niczym złym zabicie go, jeśli czyni się to tak, by go nie zranić&rdquo;.</span></p> <p><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">W życiu nie czytałam większych farmazon&oacute;w... </span></p>
anonim2012.02.9 21:09
<p>Pani/Panie Mkzot23 i Pani/Panie Ulgen</p> <p>Pomysłodawcy szczerze przyznają, że nie chodzi o martwych pacjent&oacute;w ponieważ może u nich powr&oacute;cić akcja serca - to ze strony wskazanej przez Panią/Pana Mkzot23</p> <p>Ustaje praca serca, organy wewnętrzne jeszcze świeżutkie, dobrze ukrwione, w sam raz do przeszczepu. Można pacjenta ratować, podłaczyć do aparatury - m&oacute;zg przecież jeszcze żyje. Tylko po co - biorcy będą niezadowoleni, może będzie im nawet przykro. Poza tym pacient po ustaniu pracy serca nie może funkcjonować samodzielnie, nie jest autonomiczny - więc się go nie skrzywdzi, naraża społeczeństwo na koszty, - można to podciągnąć po uporczywą terapię, można znaleźć mn&oacute;stwo argument&oacute;w tłumaczących ten czyn - bo to wszystko z miłości do dawc&oacute;w, kt&oacute;rzy czekają na jeszcze \"ciepłe\" narządy.</p>
anonim2012.02.9 21:25
<p>Bardzo przepraszam, w ostatnim wersie ostatniego wpisu zamiast <strong>dawc&oacute;w</strong> powinno być <strong>biorc&oacute;w</strong>.</p>
anonim2012.02.9 23:04
<p>I jak tu czekać na przeszczep?</p>
anonim2012.02.9 23:15
<p>@Mkzot23 &uml;<span \" : Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px;\">Śmierć sercowa prowadzi do uszkodzenia m&oacute;zgu, czego nie rozumiesz?&uml; Nie, to Ty nie rozumiesz najwyrazniej ale postram Ci sie wytlumaczyc lopatologicznie. Smierc sercowa prowadzi do ustania akcji serca, co jeszcze nie przesadza o smierci mozgowej - jest przynajmniej kilka minut na uratowanie pacjenta i przywrocenie akcji serca lub podlaczenie go do pompy. Zdaje sie, ze wlasnie tacy pacjenci czekaja na przeszczep serca, czyz nie??? Ale skoro upierasz sie ze smierc sercowa prowadzi do smierci mozgowej to na tej samej zasadzie utrata reki do niej prowadzi gdyz pacjent sie wykrwawi jesli nikt mu nie pomoze. Czegos jeszcze nie kumasz? Pytaj smialo.&nbsp;</span></p>
anonim2012.02.10 1:17
<p>\" Obaj bioetycy związani z National Institutes of Health całkowicie otwarcie przyznają, że rutynowo uznaje się żywych pacjent&oacute;w za martwych, by ich narządy mogły być przeszczepione. Zabija się jednych pacjent&oacute;w, by uratować innych. \" Od dłuższego już czasu Klarcia głosi, że dawca narząd&oacute;w nie do końca jest trup. Oczekuję też, aby Kości&oacute;ł hierarchiczny wreszcie ogłosił, że transplantologia jest etycznie niemoralna. Wyjątkiem jest tutaj tylko tzw. przeszczep rodzinny, czyli ktoś z najbliższej rodziny oddaje jeden ze swoich organ&oacute;w osobie chorej, np. przeszczep nerki.</p>
anonim2012.02.10 11:31
<p>Juz same domniemanie zgody na pobranie narząd&oacute;w jest nadużyciem. Ja takowej nie wyrażam . Nie jestem na części zamienne.</p>