13.08.15, 19:39

Czy wiesz, że istnieją relikwie św Maksymiliana M. Kolbe

Skąd są te relikwie?
Czytamy na profilu facebookowym Br. Jana Hruszowca OFMConv: “Co do relikwii o Maksymiliana, to są to włosy z jego brody. Na początku II wojny światowej ojciec Kolbe zgolił brodę, którą zapuścił na misjach w Japonii. Klasztorny fryzjer, br. Akurcjusz Pruszak schował włosy z brody Ojca Kolbe i skrupulatnie je przechowywał. Współbracia przypuszczali, że Ojciec Maksymilian może zostać kiedyś świętym, dlatego przechowywali rzeczy Ojca Maksymiliana, a brat fryzjer przechował włosy z brody.” Na fotografii widzimy mały okrągły relikwiarz, który umieszczony będzie w ostenstorium, służącym do ukazywania wiernym podczas nabożeństw i adoracji. Napis głosi że są to relikwie św. Maksymiliana Marii Kolbe, z jego włosów. Dobrze że zachowano tę brodę, ponieważ teraz stanowi ona łatwy do podzielenia materiał. Takie relikwie są rozprowadzane po wielu miejscach w Polsce i poza jej granicami. Wierni modląc się przed takimi relikwiami otrzymują wiele łask. Na przykład stale do adoracji wiernym ukazywane są relikwie św Maksymiliana w warszawskim kościele Najświętszego Zbawiciela, w bocznej kaplicy w której jest czczony obraz Matki Bożej Zbawiciela.

Jak uczcić relikwie?
Są też okazje do publicznego uczczenia tych relikwii w publicznych obrzędach. W wielu kościołach w których są te relikwie praktykuje się błogosławieństwo wiernych tymi relikwiami, w dni szczególnie poświęcone kultowi tego świętego. W klasztorach Braci Mniejszych Konwentualnych, w których jest szczególny kult św. Maksymiliana, w Polsce w Niepokalanowie gdzie żył i pracował, oraz w Harmężach blisko miejsca męczeństwa praktykowane jest nabożeństwo „Transitus” przypominające przejście św. Maksymiliana drogi z ziemi do nieba, ułożone na wzór nabożeństwa do św Franciszka. Rozpoczyna się ono w celi świętego a kończy w kościele, tekst nabożeństwa jest różny w każdym sanktuarium. ( tekst z Harmęży http://www.harmeze.franciszkanie.pl/index1.php?zm=138 ) W Niepokalanowie  “W piątek - 14 sierpnia - będziemy przeżywać uroczystość św. Maksymiliana. Przygotujemy się do niej przez Triduum, odprawiane codziennie od wtorku o godz. 18:00 - rozważania prowadzić będzie o. Ryszard Żuber. W uroczystość św. Maksymiliana Msza św. o godz. 7:00 zostanie odprawiona w Sanktuarium św. Maksymiliana. Pozostałe Msze święte będą odprawiane w Bazylice jak w dzień powszedni. Mszy świętej o godz. 11:00 będzie przewodniczyć J.E. Ks. Abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. O godz. 17:00 odbędzie się nabożeństwo TRANSITUS. Rozpoczniemy je w Sanktuarium św. Maksymiliana, a następnie udamy się procesjonalnie do Bazyliki. Msza święta o godz. 18:00 zostanie odprawiona w intencji rodzin i małżeństw, szczególnie tych, które zawarły sakrament małżeństwa w miesiącu sierpniu. Uczcijmy św. Maksymiliana, założyciela Niepokalanowa, naszą obecnością na Mszy świętej w tym dniu. http://niepokalanow.pl/news,386

Opis śmierci św Maksymiliana według tekstu „Transitus” z Harmęży
„Zaraz też esesmani kazali zdjąć buty skazanym i poprowadzili ich do bunkra głodowego. A jeden z nich tak był słaby, że słaniał się na nogach, więc ojciec Maksymilian objął go ramieniem, podtrzymał, i tak szli razem. I zaprowadzili ich do bloku numer 11, oznaczony wówczas numerem 13. Kazali im rozebrać się do naga. Wpędzili ich wszystkich dziesięciu do piwnicy, do celi numer 18, bardzo niskiej i małej, o wymiarach dwa i pół metra na dwa i pół metra, z jednym zakratowanym, kwadratowym okienkiem pod sufitem, z podłogą z betonu. W rogu stało wiadro na odchody. Tam mieli umrzeć głodową męką. Esesmani zatrzasnęli żelazne drzwi. 
Więzień Polak, Bruno Borgowiec, w Auschwitz numer 1192, był zatrudniony w administracji obozu, ale w tamtym czasie został też przydzielony do opróżniania wiadra i wynoszenia zmarłych z celi numer 18. Wchodził tam każdego dnia. Dał on zeznanie, że ile razy otworzył drzwi zastawał więźniów na modlitwie. I że cały czas dochodziły z celi śpiewy pieśni nabożnych, słychać było odmawianie litanii i różańca, które to prowadził jeden głos, ojca Maksymiliana, a inne głosy mu odpowiadały. 
Z czasem głosy stawały się coraz słabsze. Każdego dnia Borgowiec, nadzorowany przez dwóch esesmanów, wyciągał z celi śmierci kolejne ofiary. Po dwóch tygodniach męki, dnia 14 sierpnia 1941 roku, ojciec Maksymilian pozostawał jeszcze żywy, i jeszcze trzech innych. Co widząc, esesmani wezwali pielęgniarza a zarazem kata, niemieckiego kryminalistę o nazwisku Bock, aby dobił ich zastrzykami trucizny. Widząc oprawcę ze strzykawką pochylającego się nad nim, ojciec Maksymilian sam wyciągnął do niego ramię lewej ręki. A widząc to więzień Borgowiec nie był w stanie powstrzymać szlochu i na chwilę się usunął.
A gdy więzień Borgowiec wrócił po krótkiej chwili, znalazł ojca Maksymiliana siedzącego na podłodze i, jak poprzednio, opartego plecami o ścianę. Jego czyste ciało jakby promieniowało. Jego głowa była pochylona nieco w bok, a oczy szeroko otwarte, utkwione w jeden punkt, jakby zastygłe w radosnym zachwycie. Całe oblicze jaśniało radością. Borgowiec wrócił do biura, w którym pracował i stwierdził, że godzina była dokładnie 12.50, a więc ojciec Maksymilian zmarł, w wigilię święta Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Pomyślał, że to ona sama pospieszyła przyjść po swego rycerza. Zaraz potem, Borgowiec, pod nadzorem esesmanów, wraz z innym więźniem, a był to Maksymilian Chlebik, numer obozowy 1251, przenieśli ciało ojca Kolbego do umywalni, a następnego dnia wyznaczeni więźniowie w drewnianych skrzyniach zanieśli je do pobliskiego krematorium. Spalenie ciała nastąpiło już w pełni święta Wniebowzięcia, 15 sierpnia Roku Pańskiego 1941. Popioły z krematorium rozsypywano po okolicznych polach i rozniósł je wiatr. Użyźniały polską glebę. Stało się tak, jak przepowiedział… Pragnę być starty na proch dla Niepokalanej i aby ten proch został rozniesiony przez wiatr po całym świecie.”

Nazajutrz odpust maryjny
Niepokalanów przeżywa dwie uroczystości, ponieważ śmierć św. Maksymiliana miała miejsce w wigilię święta maryjnego. „W sobotę - 15 sierpnia - przypada uroczystość Wniebowzięcia NMP. W Bazylice w Niepokalanowie w tym dniu przypadają uroczystości odpustowe. Mszy świętej o godz. 11.30 przy ołtarzu polowym przewodniczył będzie J.E. ks. bp Roman Marcinkowski, biskup pomocniczy włocławski. Poświęcenie kwiatów, owoców i ziół będzie po każdej Mszy świętej. O godz. 15:00 zostanie odprawione wokół bazyliki nabożeństwo z rozważaniami radości Matki Bożej zwane Dróżkami. Dzień zakończymy Apelem Maryjnym o godz. 21:00. Serdecznie zapraszamy wiernych na Msze święte i nabożeństwa organizowane w tę uroczystość.” ( Radio Niepokalanów)

Maria Patynowska

Komentarze

anonim2015.08.14 9:25
https://forumdlazycia.wordpress.com/2014/08/14/swiety-maksymilian-maria-kolbe/ W oświęcimskim krematorium ciało Świętego Maksymiliana nie spaliło się, pomimo tego, że kilka razy było wkładane do rozpalonego pieca. Strażnicy obozowi kazali więźniom zakopać ciało w okolicach krematorium. - z relacji świadka tych wydarzeń. Ciekawe czy Kuria Krakowska zbadała sprawę wg zaleceń JP II ? Czy też przejdziemy do porządku dziennego i tak samo jak z Cudem nad Wisła będziemy mówić że to zasługa WP. Komu tak bardzo w tym kraju zależy na tym by dzieła Boże były minimalizowane albo przemilczane.
anonim2015.08.14 9:26
http://eugeniuszsendecki.neon24.pl/post/97215,on-nie-spalil-sie-jego-cialo-wykopali-masoni-i-gdzies-ukryli-przerazeni-ze-wladza-sie-im-z-rak-wymknie
anonim2015.08.14 9:31
Wasza Świętobliwość Jan Paweł II Papież. W czasie mojego rocznego czuwania w obronie Krzyża na Żwirowisku w Oświęcimiu, na największym w świecie cmentarzu Polaków, przybyli do mnie członkowie rodziny więźnia Polaka, który obsługiwał piece krematoryjne i był świadkiem tego niezwykłego wydarzenia. W dniu 15 sierpnia 1941 roku przyniesiono do krematorium ciało Świętego Maksymiliana Marii Kolbego, położono Je na wózek i wsunięto Je do pieca. Płomień ogarnął Ciało, lecz nie uległo ono spaleniu. Nastąpiła niezwykła konsternacja. Po pewnym czasie ciało zostało wyjęte z krematorium i powtórnie włożono Je do innego pieca i sytuacja się powtórzyła. Po dłuższym okresie czasu Ciało Świętego nietknięte przez ogień, wyjęto z pieca i w wielkiej tajemnicy pogrzebano na terenie obozu. Dlatego bardzo proszę Waszą Świętobliwość o powołanie komisji Kościelnej, w celu przeprowadzenia dochodzenia w tej sprawie. Ponieważ mam wiele informacji dotyczących tego wydarzenia, których ze względu na moje bezpieczeństwo do czasu powołania komisji ujawnić nie mogę Dlatego uprzejmie proszę o włączenie mojej osoby do w/w komisji. Szczęść Boże Podpis K. Świtonia Do wiadomości; Ks. Prymas Józef Glemp, Warszawa. Przewodniczący Episkopatu Polski Ks. Arcybiskup Józef Michalik, Przemyśl. Z tego co mi wiadomo żadna komisja w tej sprawie nie powstała i nie istnieje. Watykan skierował p. Świtonia do biskupa ordynariusza T. Rakoczego a ten (p. Świtoń) napisał do niego i odpowiedzi nie otrzymał.
anonim2015.08.14 9:36
W obawie przed Polakami, rasiści żydowscy przejęli patronat nad obozem i utworzyli z tego największego cmentarza Polaków muzeum, którego strzegą do dzisiaj jak oka w głowie. Nawet modlić się pod Krzyżem na Żwirowisku nie pozwalają, bo za modlitewne spotkanie z okazji piątej rocznicy profanacji Krzyży zostałem ukarany przez Sąd w Oświęcimiu grzywną 330 złoty. — Pan Kazimierz Świtoń pyta dlaczego ?
anonim2015.08.14 9:36
referendum w sprawie powszechnego dostępu do broni.
anonim2015.08.14 14:44
Żydzi przestańcie szkodzić Polsce na nic się to wam wszystko zda. Bóg jest Bogiem miłości i z tego coście bracia swoim uczynili z tego Was rozliczy a wybrał was boście byli najbardziej zatwardziałym "narodem". Macie cuda macie swoich proroków którzy przez własne nawrócenie mówią wam byście się nawrócili a wy nadal trwacie w swoim kulcie mamony i ziemi obiecanej. To całe zmierzanie do NWO skończy się tylko rozlewem krwi a i tak będzie tak jak PAN zapowiedział więc na nic to niszczenie wszystkiego.