23.03.17, 15:30fot. YouTube

Dr Krzysztof Liedel dla F: Premier Szydło ma rację. Atak w Polsce...

O wczorajszym zamachu terrorystycznym w Londynie dla Frondy mówi dr Krzysztof Liedel, specjalista w zakresie terroryzmu międzynarodowego.

Fronda.pl: Co można na chwilę obecną powiedzieć o charakterze zamachu w Londynie? To atak „samotnego wilka” czy jakaś zorganizowana akcja?

Dr Krzysztof Liedel: Informacje, które do nas docierają z Londynu, ale także oficjalne doniesienia londyńskiej policji i brytyjskiej premier wskazują na to, iż wszelkie dowody i przesłanki świadczą o zamachu związanym z fundamentalizmem islamskim. Ta więc ideologia przyświecała zamachowi. Jeśli zaś chodzi o charakter tego zamachu, to rzeczywiście jest to dość klasyczny przykład ataku „samotnego wilka”. Raczej nie należy dopatrywać się zorganizowanej operacji. Myślę, że pojedyncza osoba zaplanowała, przygotowała i przeprowadziła ten atak terrorystyczny.

Ataki „samotnych wilków” znamy z Berlina czy Nicei. To chyba coś szczególnie trudnego do wykrycia i przeciwdziałania?

Rzeczywiście jest tak, że islamskie organizacje terrorystyczne takie jak państwo islamskie czy Al-Kaida przyzwyczaiły nas do tego, iż wykorzystują przede wszystkim taktykę „samotnego wilka”. To wynika trochę z tego, że mają ograniczone zdolności operacyjne do wykonywania spektakularnych ataków. Z drugiej strony tego typu ataki są trudne do zapobiegania, ponieważ osoby, której je przeprowadzają najczęściej nie mają żadnego kontaktu z tymi organizacjami. Często radykalizują się za pomocą Internetu. Terroryści liczą na to, że jeśli będzie duża skala tego typu wydarzeń, to uda się osiągnąć ten sam efekt psychologiczny, który udaje się osiągnąć poprzez wykonywanie spektakularnych ataków. Myślę, że jeszcze nie raz będziemy mieli do czynienia z tego typu zamachami.

Czy efekt psychologiczny, o którym Pan wspomniał, terroryści osiągają w tej chwili?

Myślę, że tak. Dużo oczywiście zależy od tego z jaką skalą tego typu incydentów będziemy mieli do czynienia. Uważam, że filozofia tych organizacji polega na stworzeniu psychozy strachu. W tej sytuacji nie będziemy do końca przekonani czy ktoś kto stoi za nami w kolejce w sklepie nas zaatakuje, a szybciej przejeżdżający samochód nie zacznie nas taranować. Chodzi o budowanie strachu, czyli tego na czym bazuje terroryzm. Myślę, że taka taktyka jest równie efektowna co duże, spektakularne ataki.

W jaki sposób można próbować bronić się przed tego rodzaju atakami?

Oczywiście jest to bardzo trudne, ale najważniejsze są działania operacyjne służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Sądzę, że jakimś sposobem jest monitorowanie internetu, ponieważ to internet jest miejscem gdzie tacy zamachowcy się radykalizują. Ważnym elementem jest tzw. edukacja antyterrorystyczna. Musimy edukować społeczeństwa tak by wiedziały, kiedy mają do czynienia z zagrożeniem i jak się wówczas zachować. Pozwalało to będzie na to, by z zagrożeniem sobie radzić, albo przynajmniej minimalizować jego ryzyko.

Sądzi Pan, że w Polsce występuje zagrożenie terrorystyczne?

Myślę, że w tej chwili należy zgodzić się z tym co mówiła Pani premier Beata Szydło, a mianowicie tym, iż obecnie brak jest symptomów i sygnałów, żeby Polska miała stać się celem takiego ataku. Problem z taktyką „samotnego wilka” polega jednak na tym, że to osoby bez powiązań z organizacjami terrorystycznymi, działające na własną rękę, bardzo często o zaburzonej osobowości. Nie można wykluczyć więc, że pojawi się ktoś, kto w formie naśladownictwa lub odwołując się do jakiejś ideologii, będzie chciał dokonać takiego ataku. Ta taktyka jest szczególnie niebezpieczna i żadne społeczeństwo nie może stwierdzić, że jest wolne od takiego zagrożenia.

A jak jest u nas z edukacją antyterrorystyczną, o której Pan wspomniał? Jest na dobrym poziomie?

To co u nas się dzieje nie jest oczywiście rozwiązaniem modelowym. Głównie wynika to z tego jaki jest u nas poziom zagrożenia terroryzmem. Jest wiele problemów, z którymi boryka się nasz kraj na co dzień i terroryzm nie stanowi podstawowego zagrożenia. Myślę, że warto byłoby jednak korzystać z doświadczeń innych i stworzyć rozwiązania systemowe w tym zakresie. Sądzę, że edukacja antyterrorystyczna powinna być wprowadzona do szkół, ale także powinna istnieć na poziomie firm, biznesu, administracji państwowej. Dzisiaj to się dzieje, ale często mamy do czynienia z inicjatywami oddolnymi, prywatnymi firmami, które się tym zajmują. Uważam, że to może być jednak za mało. Jeden z resortów powinien się tym zająć i tylko rozwiązania systemowe dają szanse, że przyniesie to pożądane efekty.

Dziękujemy za rozmowę.