25.10.14, 11:21Fragment gry (fot. materiały prasowe)

Gra na komórki: "Każdy może zostać papieżem"

Producenci gry wiedzą, że na fali popularności papieża Franciszka można nieźle zarobić. Przygotowując grę o konklawe mają jeden cel: pokazać, że podczas wyboru głowy Kościoła katolickiego nie chodzi o działanie Ducha Świętego, ale o spryt i strategię. Sami się do tego przyznają w opisie swojej gry.

A gra, wizualnie bardzo miałka ma jeden cel: "Każdy gracz, wchodzący do cyfrowej Kaplicy Sykstyńskiej, może z niej wyjść jako "papież"". Gra zachowała bardzo realistycznie wszystkie procedury jakie występują podczas konklawe: począwszy od extra omnes, czyli zamknięcia drzwi kaplicy po biały dym, obwieszczający wybór, bądź brak rozstrzygnięcia zwiastuje obserwatorom na zewnątrz czarny dym.

Imiona kandydatów na Papieży są oczywiście zmienione, ale i tak każdy domyśla się o kogo chodzi.

Czy warto produkować takie gry? Moim zdaniem absolutnie nie, gdyż konklawe to nie element popkultury ani medialny show (a wielu tego pragnie). Widać jednak, że wielu jest takich dla których zabawa w papieża jest cool.

Philo/Papaboys.org

Komentarze

anonim2014.10.25 11:29
Pomysł na grę ciekawy. A co do tego wybierania przez Ducha Świętego... Radzę poczytać, co na ten temat pisał kard. Ratzinger.
anonim2014.10.25 15:20
Gra jak gra, ale czy uwzględnia problem wyboru Antypapieża?
anonim2014.10.25 23:24
To nie Duch Święty wybiera papieża, tylko ludzie...gdyby rzeczywiście siły nadprzyrodzone działały na conclave, to Rodrigo Borgia raczej nie zasiadłby na tronie watykańskim.