24.09.18, 18:17zdj. screen Youtube/The Prazanin

Gronkiewicz-Waltz o reprywatyzacji. Mocna odpowiedź córki Jolanty Brzeskiej

Do tej pory niewyjaśniona pozostaje sprawa śmierci Jolanty Brzeskiej, warszawskiej działaczki na rzecz praw lokatorów. Śmierć starszej kobiety była najprawdopodobniej związana ze sprawą warszawskich reprywatyzacji. 

1 marca 2011 r. 64-letnia Jolanta Brzeska opuściła mieszkanie. Nie zabrała ze sobą torebki ani telefonu komórkowego. Kiedy przez cztery dni aktywistka nie dawała znaku życia, jej córka zgłosiła zaginięcie na policji. Po sześciu dniach od zniknięcia Brzeskiej, spacerowicz natrafił w Lesie Kabackim na spalone zwłoki kobiece. Jak potwierdziły badania genetyczne, ciało należało do Jolanty Brzeskiej. 

Za wcześnie jest, aby śmiercią działaczki na rzecz praw lokatorów obciążać pezydent Warszawy, Hannę Gronkiewicz-Waltz. Niemniej, chyba wszyscy, którzy choć trochę znają sprawę reprywatyzacji są zgodni co do tego, że na Gronkiewicz-Waltz ciąży polityczna odpowiedzialność za zbrodnicze działania "czyścicieli" kamienic. Mimo to prezydent stolicy konsekwentnie uchyla się od stawiennictwa przed Komisją Weryfikacyjną ds. "dzikiej reprywatyzacji", przy okazji pozwalając sobie na dość niewybredne ataki pod adresem PiS. Szczególnie skandalicznego ataku polityk PO dopuściła się wczoraj. Szybko jednak doczekała się odpowiedzi.

Hanna Gronkiewicz-Waltz odniosła się na Twitterze do wypowiedzi prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego. Podczas sobotniej konwencji lider partii rządzącej wspomniał o dzikiej reprywatyzacji, śmierci Jolanty Brzeskiej oraz jej walce o prawa lokatorów. Polityk niestety pomylił imię i nazwał działaczkę "Zofią" Brzeską. Prezydent Warszawy wykorzystała tę pomyłkę do niewybrednego ataku. 

Gronkiewicz-Waltz doczekała się ostrej i celnej odpowiedzi. Dodajmy, od osoby niezwiązanej ani z PiS, ani w ogóle z polityką, bo od... córki Jolanty Brzeskiej. 

"Moja mama zmarła w 2011 roku. Od tego czasu NIKT z Platformy Obywatelskiej nie zaoferował mi żadnej pomocy, nie zapytał nawet czy takiej pomocy potrzebuję."-napisała Magda Brzeska na facebookowej stronie upamiętniającą jej matkę. Córka działaczki na rzecz praw lokatorów opisuje swoje niedawne spotkanie z prezydent Warszawy, była bowiem współorganizatorem Warszawskich Dni Świadomości Autyzmu. Jak czytamy w oświadczeniu, pani Magda podeszła do Hanny Gronkiewicz-Waltz, przedstawiła się i podkreśliła, kim jest. W odpowiedzi usłyszała jedynie "przykro mi". "Nie, nie oczekuję użalania się nade mną i nad moim losem. Ale rzeczywiście w niektórych momentach od tego pamiętnego dnia 2011 było ciężko"- podkreśliła córka Jolanty Brzeskiej. Jak następnie dodała, prezydent Warszawy uznała, że pani Magdzie oraz jej najbliższym nie należy się- przyznane przez Komisję Weryfikacyjną- zadośćuczynienie za krzywdy. Gronkiewicz-Waltz złożyła pozew przeciwko Brzeskiej. Córka tragicznie zmarłej 64-latki została ponadto obciążona kosztami sądowymi. 

"Szanowna Pani Hanno, moja mama zapewne nie miałaby nic przeciw nazywaniu jej "Zofią". Zapewne oczekiwałaby na odpowiedź na pismo, które składała do Urzędu Miasta, na ręce Pana Krettka 28 lutego , dzień przez śmiercią. I zapewne oczekiwałaby pomocy w sprawach lokatorskich - przyznania jej mieszkania zgodnie z przepisami - przecież miała orzeczenie o niepełnosprawności"- czytamy dalej w oświadczeniu p. Magdy Brzeskiej. Autorka podkreśla ponadto, że przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej, Patryk Jaki, był jedyną osobą, która wyciągnęła pomocną dłoń do poszkodowanych w wyniku warszawskiej reprywatyzacji. Brzeska podziękowała politykowi, zapewniając, że radzi sobie, czasami dzięki pomocy przyjaciół. Na koniec apeluje, aby nie politykować na temat jej matki. Autorka oświadczenia podkreśla, że nie życzy sobie tego nie tylko ona sama, ale nie życzyłaby sobie również Śp. Jolanta Brzeska. 

 

yenn/Facebook, Twitter