26.07.16, 21:41

Imperium Otomańskie zamiast Unii Europejskiej

Europa, która wpuszcza do siebie milion muzułmanów rocznie, a dziesiątki milionów utrzymuje z kieszeni podatników, dziwi się, że już codziennie słychać o jakimś zamachu. Przecież to niemożliwe, w wakacje muzułmanie mieli być spokojni, a my powinniśmy opalać się na plaży!

 

W dodatku terroryści zamordowali księdza. Co teraz napisać na Facebooku? Może o tym, że dobrze, że już nikt nie chodzi do kościoła, bo mogłoby zginąć więcej ludzi… Na co zmienić status? Je suis catholique? Przecież to nieprawda…

 

Co dzieje się obecnie w Europie wyłożył niedawno jeden z najbardziej znanych korespondentów wojennych z Syrii Waiel Awwad. Doskonały wywiad dla Dziennika przeprowadziła z dziennikarzem Magdalena Rigamonti.

 

Awwad mówi, że europejskie elity nie rozumieją, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, że są rozgrywani z jednej strony przez terrorystów z Państwa Islamskiego, bo destabilizacja Europy jest na rękę wszystkim, a z drugiej przez Turcję.

 

Podczas, gdy terroryści sieją strach i przerażenie i na koszt podatników są importowani przez polityków, aby mogli dokonywać kolejnych zamachów, Turcja przekształca się kosztem Syrii w kraj, który będzie chciał powrócić do czasów świetności Imperium Otomańskiego.

 

Według dziennikarza, za pieniądze Kataru i Arabii Saudyjskiej, Recep Erdogan gra Unii na nosie i przyjmuje do siebie miliony uciekinierów z Bliskiego Wschodu, aby potem, gdy zostaną zniesione wizy dla Turków, przesłać ich dalej – do Europy. W ten sposób ziści się jego główny cel: zbudowanie Imperium Otomańskiego od krańców Azji do Portugalii.

 

Czy to utopia? Ostatnie wydarzenia w Turcji przekonują, że dążenia Erdogana, aby być kalifem w coraz bardziej radykalizującym się kraju, mogą się wkrótce ziścić. Dla reżimu Erdogana płyną miliardy petrodolarów z Arabii Saudyjskiej i Kataru.

 

Jeśli Europa nie otrzeźwieje i nie zacznie na serio bronić swoich obywateli powstanie islamskiego imperium na Starym Kontynencie ziści się w ciągu jednego pokolenia – ostrzega syryjski korespondent telewizji BBC i Al.-Arabija.

 

Tomasz Teluk