20.12.14, 12:37Rodzina Ulmów, która została zamordowana za ukrywanie Żydów

Jak Polacy ratowali Żydów przed zagładą

Fragmenty książki Grzegorza Górnego „Sprawiedliwi. Jak Polacy ratowali Żydów przed zagładą” (Rosikon Press, Warszawa 2013)

BEŁŻEC

Julia Pępiak zamarła z przerażenia. Nogi jakby wrosły jej w podłogę. Ze strachu nie mogła nawet ust otworzyć. Czyżby teraz miało się to skończyć? Ponad trzy lata ukrywania dwóch Żydówek, zachowywania maksymalnej ostrożności i oto na koniec taka głupia wpadka?

Gestapowiec szedł w stronę łóżka, żeby się zdrzemnąć, a tam pod pierzyną leżały przykryte Salomea z Bronką. Julia w myślach przyzywała Matkę Bożą, prosząc o cud.

To przecież Matka Boża nakazała jej przyjąć pod dach dwie uciekinierki. Kiedy 27-letnia Salomea Helman zapukała do jej okna, tuląc do piersi 5-letnią córeczkę, nie wypowiedziała ani słowa. „Nigdy nie przypuszczałam, że wzrokiem można tak zniewalająco prosić”, opowiadała po latach Julia i wspominała, że w tym momencie stanęła jej przed oczami Maryja uciekająca z dzieciątkiem przed Herodem. Ukryła matkę z córką w stodole, gdzie wykopała dla nich skrytkę pod ziemią.

Nie powiedziała o tym swoim dzieciom ani nawet mężowi. Być może obawiała się, że Jan nie wytrzyma nerwowo życia w ciągłym napięciu. A może łudziła się, że jeśli Niemcy znajdą Żydówki, to zabiją tylko ją, a nieświadomego niczego małżonka zostawią w spokoju.

Kiedy w sierpniu 1941 roku uciekinierki zdecydowały się szukać pomocy w gospodarstwie Pępiaków, peryferyjny Bełżec wydawał się znajdować poza zasięgiem zainteresowania Niemców. Z dnia na dzień powstał tam jednak nagle jeden z największych obozów zagłady ludności żydowskiej. W domu Pępiaków przymusowo zakwaterowano dwóch gestapowców z obsługi obozu. W takich warunkach Julia, zachowując zasady konspiracji, musiała potajemnie ukrywać i żywić ścigane kobiety.

Gdy wojna zbliżała się do końca, a front przesuwał się ze wschodu w stronę Bełżca, gospodyni postanowiła wynagrodzić swym podopiecznym niedogodności ukrywania się i zorganizować dla nich świąteczny obiad. Znała dokładnie rozkład zajęć Niemców. Kiedy wyszli do pracy, zastawiła wystawnie stół, wypuściła z kryjówki matkę z dzieckiem i zaprosiła je na ucztę. Nagle wrócił jednak jeden z gestapowców. Dobijał się do okna i krzyczał, żeby otworzyła. Szybko kazała się położyć Żydówkom do łóżka i nakryła je pierzyną. Niemiec wtoczył się do mieszkania lekko pijany. Poprosił Julię, żeby kupiła mu wódkę, a sam oznajmił, że musi się trochę zdrzemnąć. Ruszył w stronę łóżka, a przerażona Julia wezwała na pomoc Matkę Bożą.

Gestapowiec już miał się położyć, gdy nagle w pobliżu za oknem rozległy się strzały karabinu maszynowego. Niemiec momentalnie jakby otrzeźwiał, zaklął, złapał za broń i wybiegł z budynku. Kilka zaledwie sekund dzieliło Julię, jej rodzinę i dwie Żydówki od śmierci. Przeżyli wszyscy.

SIEDLISKA

W domu Baranków trwała rewizja. Niemcy przetrząsali dom w poszukiwaniu Żydów. Pilnowany przez żandarmów Wincenty wiedział, że nic nie uratuje już ani jego, ani żony Łucji. Myślał tylko o ocaleniu synów. W zamieszaniu powiedział im, żeby się schowali. Chłopcy wczołgali się pod żłób. Niemcy, gdy zobaczyli, że nie ma dzieci, przerwali szukanie Żydów. Zaczęli szukać chłopców. Wyciągnęli ich spod żłobu i zamknęli w izbie. Postawili przed domem jednego z okolicznych chłopów, by ich pilnował. Dwunastoletni Henio i dziesięcioletni Tadzio wyszli przez okno, ale mężczyzna złapał ich i z powrotem wrzucił do izby.

W końcu Niemcy odkryli w gospodarstwie dwie kryjówki, w których ukrywało się czworo Żydów. W obecności spędzonych w to miejsce mieszkańców wioski kazali przemaszerować uciekinierom przez całe podwórze pod studnię. Tam zastrzelili ich, strzelając do każdego po kilka razy. Potem wyprowadzili Wincentego i Łucję Baranków. Jak wspominał jeden ze świadków: „Prowadzili ich na śmierć na oczach wszystkich, a nikt nie drgnął, taki był strach. Ludzie stali jakby skamienieli. Oni też szli jakby skamienieli, tak sztywno wyprostowani jak do ślubu, tylko że twarze to już mieli jak nieżywe. Ona była w różowej halce i jego kufajce narzuconej wprost na bieliznę, a on był w spodniach i koszuli. A cisza to była taka jak w kościele, jakby dech w ludziach ścięło. Dopiero jak wyprowadzili dzieci i prowadzili je do stodoły, a one się tak trzymały za ręce i trzęsły, i szły, to płacz się podniósł. Niemcy wycelowali w ludzi karabiny i wołali: „Ruhe! Ruhe!'”

Tego dnia, 15 marca 1943 roku, w Siedliskach pod Miechowem żandarmi rozstrzelali małżeństwo Baranków i ich dwoje dzieci oraz czworo Żydów, najprawdopodobniej z rodziny Goldfingerów. Nazajutrz zabili też Katarzynę Baranek, matkę Wincentego, której nie znaleźli poprzedniego dnia.

WARSZAWA

W środku nocy rozległo się walenie do drzwi. Irena Sendlerowa wyjrzała przez okno. Chciała wyrzucić na zewnątrz rulonik zwiniętych karteczek, lecz zauważyła, że dom otoczony był przez gestapo. Podała więc zwitek swej koleżance Janinie Grabowskiej, która nocowała akurat u niej, a sama poszła otworzyć drzwi. Do środka wpadło jedenastu Niemców. Zaczęli szukać dowodów zbrodni.

Zbrodnią była pomoc Żydom. Dowód stanowiła kartoteka, gdzie wypisane były adresy ukrywanych dzieci. Jeśli gestapowcy znajdą listę, zginą wszyscy żydowscy uciekinierzy oraz ich polscy opiekunowie. Grabowska zdążyła wcisnąć rulon w bieliznę pod pachą i założyć przepastny szlafrok Sendlerowej z przydługimi rękawami. Tak ubrana z udawanym spokojem przypatrywała się rewizji.

Niemcy tymczasem przetrząsali szafy i szuflady, rozpruwali poduszki, a nawet zrywali podłogę. Irena nie dawała po sobie poznać, jak bardzo się bała. Strach ściskał jej jednak gardło. Na łóżku, pod posłaniem, znajdował się bowiem plik fałszywych dokumentów, metryk chrztu, pieniędzy i kolejny spis adresów. Podczas rewizji łóżko załamało się i przygniotło dowód zbrodni. Gestapowcy zajęci przetrząsaniem innych zakamarków przestali zwracać na nie uwagę.

Rewizja trwała trzy godziny, ale nie znaleziono niczego. Niemcy kazali się ubrać Sendlerowej i zawieźli ją do głównej siedziby gestapo przy alei Szucha. W kieszeni marynarki kobieta miała trzecią listę – spis nazwisk dzieci, którym nazajutrz miała zanieść pieniądze. Dyskretnie podarła więc kartkę i korzystając z nieuwagi eskorty wyrzuciła ją przez lekko uchylone okno samochodu. Ponieważ było ciemno, nikt nie zauważył tego. „Byłam spokojna o los dzieci. Swojego przeznaczenia nie znałam”, wspominała.

Śledztwo trwało ponad trzy miesiące. Niemcy wiedzieli, że pomaga Żydom, lecz nie znali konkretów. Była torturowana, ale nie wydała nikogo. Skazana została na karę śmierci. Tuż przed egzekucją „Żegota” przekupiła jednego z funkcjonariuszy gestapo, który wyprowadził Irenę na plac Na Rozdrożu i kazał uciekać. Kilka dni później przeczytała swoje nazwisko na afiszu wśród rozstrzelanych.

Dowiedziała się, że życie zawdzięcza prowadzonej przez siebie kartotece. Sendlerowa była bowiem szefową referatu Referatu Dziecięcego „Żegoty” i jako jedyna dysponowała pełnym spisem ukrywanych dzieci. Po jej aresztowaniu koledzy z organizacji nie wiedzieli, co się stało z listą Żydów. Bez niej tracili kontakt ze swymi podopiecznymi. Zdecydowali się na niebezpieczną akcję ratowania Polki tylko po to, by ratować żydowskie dzieci.

Grzegorz Górny

„Sprawiedliwi. Jak Polacy ratowali Żydów przed zagładą” (Rosikon Press, Warszawa 2013)


Komentarze

anonim2014.12.20 8:52
Chwała im. Miejmy nadzieję, że cała rodzina Ulmów zostanie święta. https://www.youtube.com/watch?v=of9O67rIX0g
anonim2014.12.20 11:44
@twowish.Przed wojną jakoś specjalnie nie uciekali,chyba że z Niemiec do Polski.Później nie tylko Żydzi chcieli uciekać przed brunatną i czerwoną zarazą.Polacy nadal uciekają,ale nie od Polski.To dotyczyć może "kaszubskiego magika".
anonim2014.12.20 12:06
Tymczasem niedaleko Bełżca: "22X 1942 Obcy żandarmi i SS-owcy wyjechali wczoraj. Dzisiaj działają nasi żandarmi i granatowi policjanci, którym kazano zabijać na miejscu każdego złapanego Żyda. Rozkaz ten wykonują bardzo gorliwie... W ogóle ludność polska nie zachowywała się poprawnie. Niektórzy brali bardzo czynny udział w tropieniu i wynajdywaniu Żydów. Wskazywali gdzie są ukryci Żydzi, chłopcy uganiali się nawet za małymi dziećmi żydowskimi, które policjanci zabijali na oczach wszystkich. 23 X 1942 Tymczasem w Szczebrzeszynie działało gestapo przy pomocy miejscowych żandarmów, granatowych policjantów i przy czynnym udziale niektórych obywateli miasta. Popisywał się też młody policjant z Sułowa, Matysiak. Woźny Skórzak nie mając karabinu ani rewolweru, siekierą rąbał głowy wyciąganych z kryjówek Żydów. Inni cywile z amatorstwa też gorliwie pomagali, wyszukiwali Żydów, pędzili ich do magistratu lub na posterunek, bili, kopali itp. 26 X 1942 Wczoraj, w niedzielę, przez cały dzień nieliczni cywile wyłapywali Żydów i odprowadzali ich do aresztu przy magistracie... I w dalszym ciągu tropiono wszędzie Żydów. Widziałem jak w pobliżu szpitala, w zabudowaniach znanych powroźników Dymów, wynaleziono i wyprowadzono 50 Żydów. Liczyliśmy gdy pędzono ich do aresztu. Tłum gawiedzi stał i przyglądał się. Niektórzy „z amatorstwa” pomagali: rozbijali dachy i ściany szukając Żydów, a potem bili ich pałkami... Ludność z otwieranych żydowskich domów rozchwytuje wszystko, co jest pod ręką, ludzie bezwstydnie dźwigają całe toboły z nędznym, żydowskim dobytkiem lub towarem z małych sklepików. 26 XI 1942 Chłopi w obawie przed represjami wyłapują Żydów po wsiach i przywożą do miasta albo nieraz wprost na miejscu zabijają. W ogóle w stosunku do Żydów zapanowało jakieś dziwne zezwierzęcenie. Jakaś psychoza ogarnęła ludzi, którzy za przykładem Niemców często nie widzą w Żydzie człowieka, lecz uważają go za jakieś szkodliwe zwierzę, które należy tępić wszelkimi sposobami, podobnie jak wściekłe psy, szczury itd. [...]”
anonim2014.12.20 13:07
@baszcz.Jeśli podaje się dokładne cytaty,to należy wskazać na ich źródło.Domyślam się,że pochodzą one z książek niejakiego J.T.Grossa.Ich wartość naukowa jest zaś wysoce wątpliwa.Nie chcę przez to twierdzić,że postawa wszystkich Polaków wobec tragedii Żydów była właściwa.Tym bardziej należy docenić tych,którzy z narażeniem życia swojego i swoich rodzin ich ratowali.A jak zachowaliby się Żydzi w analogicznej sytuacji ?
anonim2014.12.20 13:29
@Max49.Nie wątpię,że są to piękne okolice.Raczej się tam jednak nie wybiorę.Mieszkańców pamiętających tamte czasy jest już niewielu i na ogół byli oni wtedy dziećmi,więc niewiele rozumieli z tego co się działo.Trzeba zatem bazować na ustaleniach historyków i stale dokonywać weryfikacji ich rzetelności.Dopiero to może nas zbliżyć do całościowego i obiektywnego obrazu sytuacji.Z tego co wiem,akurat na tamtych terenach Żydzi brali czynny udział w denuncjacji Polaków sowietom.Dlatego sytuacja ta była znacznie bardziej skomplikowana,niż sugerują to GW,Gross i inni szkalujący Polaków.
anonim2014.12.20 13:39
@Eccehomo Komentarz internetowy to nie praca naukowa, ale oczywiście służę źródłem: Klukowski Zygmunt, „Dziennik z lat okupacji Zamojszczyzny”, wyd. LSW, Lublin, 1958 Gross także korzystał z tych dzienników w swoich pracach. "Nie chcę przez to twierdzić,że postawa wszystkich Polaków wobec tragedii Żydów była właściwa" To nie była "postawa wobec", ale współtworzenie tej tragedii. "Tym bardziej należy docenić tych,którzy z narażeniem życia swojego i swoich rodzin ich ratowali." Pełna zgoda! "postawa wszystkich Polaków wobec tragedii Żydów […] A jak zachowaliby się Żydzi w analogicznej sytuacji ?" Zamiast odbijać piłeczkę może warto zadać także pytanie o stosunek Polaków wobec Polaków. Dlaczego ukrywający Żydów Polacy bali się własnych sąsiadów? Gorąco polecam "Miejsce Urodzenia": https://www.youtube.com/watch?v=0E-i22ifEGI
anonim2014.12.20 13:58
@baszcz.Dziękuję za informację.Z tym współtworzeniem(współsprastwem ?) tragedii pozwolę się jednak nie zgodzić.Na tej zasadzie można by także samym Żydom zarzucić współtworzenie i współsprastwo tragedii warszawskiego getta.Znany jest przecież czynny udział tzw.żydowskiej policji.Jeśli zaś chodzi o samą Zamojszczyznę,to Polacy także przeżywali na tej ziemi tragedię,porównywalną w skali do tej żydowskiej.Nie należy zatem stawiać ofiar w szeregach sprawców(choć mogło się zdarzyć,że w czasem były także oprawcami),lecz rzetelnie dokumentować konkretne przypadki,mając na uwadze ich szeroki kontekst.
anonim2014.12.20 14:03
@Eccehomo "niż sugerują to GW,Gross i inni szkalujący Polaków." Akurat Michnik polemicznie podchodzi do Grossa i wypowiada się raczej w Twoim tonie: "Zasadniczo, jak wiadomo z Biblii, dziesięciu sprawiedliwych ocala miasto. Janka Grossa interesuje dziesięć tysięcy grzeszników, a mnie bardziej interesuje dziesięciu sprawiedliwych. Uważam, że jeśli historia jest nauczycielką życia, to mamy się z niej uczyć nie tylko tego, że w naszej przeszłości jest tak wiele zła. Warto się uczyć także od tych dziesięciu sprawiedliwych."
anonim2014.12.20 14:26
Aha,jeszcze "dlaczego ukrywający Żydów Polacy bali się własnych sąsiadów ?".Są różne relacje.Zależało to od wielu czynników np.stopnia zintegrowania danej społeczności.Ogólnie jednak należy przyjąć,że stopień niemieckich represji oraz ogólna atmosfera bezpośredniego zagrożenia życia nie sprzyjały wzajemnemu zaufaniu.Nie jest to zatem żaden dowód na powszechną denuncjację,chociaż niewątpliwie były i takie przypadki.
anonim2014.12.20 14:59
@Max49."Nie mieli powodów,by to robić".Jest wiele relacji,że tak było i to też są fakty.A powody ? - zgodzę się,że nie miały one charakteru ekonomicznego.Istotny był brak identyfikacji z niepodległym państwem polskim oraz chęć przypodobania się nowym władcom ze wschodu.Czynnik ideologiczny także odgrywał istotną rolę - Żydzi byli w nieproporcjonalnej liczbie członkami KPP,a szczególnie w jej kierownictwie.Co do "beneficjów" po wymordowaniu Żydów,to chyba nie chcesz twierdzić,że naród polski był beneficjentem II-ej wojny światowej ?A może także sprawcą ?
anonim2014.12.20 15:37
@Eccehomo Jeżeli ktoś dobrowolnie polował, wydawał, zabijał to jest sprawcą. Co nie wyklucza oczywiście, że mógł być później też ofiarą. Pacyfikacja Zamojszczyzny zaczęła się miesiąc po przytoczonych przeze mnie wydarzeniach. "Zamojszczyznę,to Polacy także przeżywali na tej ziemi tragedię,porównywalną w skali do tej żydowskiej." Nie lubię ważyć takich spraw, ale chyba jednak skala była inna. Liczba ofiar pacyfikacji Zamojszczyzny to jak znalazłem ok. 8 tysięcy. Sam Powiat zamojski w 1934 to 122 490 Polaków (83,7%), Żydów 16 738 (11,2%). Ilu tamtejszych Żydów przeżyło wojnę? Nie muszę przypominać jak pachniało powietrze na Zamojszczyźnie. "Nie jest to zatem żaden dowód na powszechną denuncjację,chociaż niewątpliwie były i takie przypadki" Nikt nie mówi o powszechności, ale skala była zbyt duża, żeby mówić o przypadkach. Liczba szmalcowników w samej tylko Warszawie była porażająca. Dokładnych szacunków nie pamiętam, ale zdaje się, że jest to do sprawdzenia w: "Utajone Miasto. Żydzi po aryjskiej stronie Warszawy 1940-1945" Gunnar S. Paulsson.
anonim2014.12.20 15:57
@baszcz.Tą liczbę ośmiu tysięcy stanowią ludzie rozstrzelani w samej Rotundzie Zamojskiej.Ogółem była zaś znacznie wyższa,choć trudno policzalna,ze względu na problem ustalenia dalszych losów wypędzonych dziesiątek tysięcy Polaków.Szczególnie tragiczny był los dzieci polskich,których wiele zamarzło w nieogrzewanych towarowych wagonach kolejowych.Jeśli chodzi zaś o tzw."szmalcownictwo" to warto pamiętać,że było ono surowo karane przez polskie państwo podziemne.Istniało także zjawisko szmalcownictwa żydowskiego(np.sprawa tzw."trzynastki").Zainteresowanym tematem polecam książkę Tadeusza Bednarczyka "Życie codzienne warszawskiego getta" dostępną w sieci.
anonim2014.12.20 16:15
@Eccehomo Tak czy inaczej ciężko postawić znak równości. "Jeśli chodzi zaś o tzw."szmalcownictwo" to warto pamiętać,że było ono surowo karane przez polskie państwo podziemne." Wyroki zapadały głównie na papierze. Zdaje się, że wykonano dosłownie parę. Więcej kobiet rozstrzelano za to, że sypiały z Niemcami. Dzięki za namiar.
anonim2014.12.20 16:20
@twowish.Z pewnością przedwojenne państwo polskie nie było gorsze dla Żydów,od współczesnego państwa izraelskiego dla Palestyńczyków.Nie chcę przez to powiedzieć,że polityka tego państwa nie była obciążona pewnymi błędami w stosunku do mniejszości narodowych.Jeśli jednak jestem obywatelem nawet w nielubianym przez siebie państwie,to obowiązuje mnie pewna lojalność wobec niego,szczególnie wtedy gdy jest ono napadnięte i okupowane.Nie twierdzę,że wszystkim Żydom brakowało tej lojalności.Problem jednak był i dotyczył także niektórych Polaków.
anonim2014.12.20 17:10
Dlaczego ciągle biczujemy się za zachowania motłochu w skrajnych okolicznościach!Spójrzmy na państwo francuskie,które urzędowo wydawało Żydów Niemcom.Czy J.Gross popełnił może jakieś studium naukowe na ten temat?Jeśli Rzeczpospolita była tak opresyjnym krajem,skąd wzięła się w jej granicach wielomilionowa społeczność żydowska?Jeśli społeczeństwo z mlekiem matki wyssało antysemityzm,skąd tysiące ratujące Żydów a setki płacące za to najwyższą cenę?Oscara być może dostanie film,który utrwala na świecie przekonanie,że Polacy to najwięksi na świecie antysemici i wreszcie w to uwierzymy.I oto właśnie chodzi:poczucie winy,przeprosiny/a'la Kwaśniewski/ i ekspresowy zwrot majątków poza ogólną ustawą reprywatyzacyjną...Podobno już płacimy rodzinom żydowskim jakies odszkodowania ale od Niemiec nie potrafimy ich uzyskać dla naszych obywateli.Rząd polski nigdy nie zrzekł się odszkodowań;no cóż POlityka miłości wyklucza takie starania....
anonim2014.12.20 18:42
"Spójrzmy na państwo francuskie,które urzędowo wydawało Żydów Niemcom.Czy J.Gross popełnił może jakieś studium naukowe na ten temat?" To znaczy, że co? Że Gross powinien pisać wpierw o Francuzach a później o Polakach? Czy, że dobrze by było, żeby nie pisać ani o jednym ani o drugim? Nie rozumiem. "Oscara być może dostanie film,który utrwala na świecie przekonanie,że Polacy to najwięksi na świecie antysemici " To ciekawe bo na polskiej lewicy Idzie dostało się za to, że jest filmem antysemickim (nie, że "o antysemitach") a w dodatku, że "chrystianizuje" temat Zagłady.
anonim2014.12.20 19:06
@Eccehomo "Czynnik ideologiczny także odgrywał istotną rolę - Żydzi byli w nieproporcjonalnej liczbie członkami KPP,a szczególnie w jej kierownictwie." Dobrze ponad 90% członków KPP, którzy znajdowali się pod koniec 1937 w zasięgu łapek Stalina zostało uwięzionych i najczęściej zamordowanych; z kierownictwa KPP przeżyli głównie ci, którzy wtedy garowali w Polsce. To raczej nie powinno nastroić tych, którzy przeżyli do entuzjastycznej współpracy. @baszcz "Dlaczego ukrywający Żydów Polacy bali się własnych sąsiadów? " A kogo niby mieliby się obawiać? Niemców wcale tak dużo nie było, poza tym większość Niemców Żyda umiała na ulicy rozpoznać tylko po jarmułce i chałacie. Niemcy rzadko byli sąsiadami Polaków a to sąsiedzi widzą, że coś "podejrzanego" się dzieje. No i - może być stu sąsiadów, prawie wszyscy przyzwoici, ale jak jeden kabel się znajdzie to i tak po sprawie. A jak nie ma pewności, to trzeba się obawiać wszystkich...
anonim2014.12.20 20:18
@Max49.Wcale nie trzeba chodzić pod budkę z piwem.Wystarczy sięgnąć po tak dobrze udokumentowane pozycje jak: J.R.Nowak "Przemilczane zbrodnie.Żydzi i Polacy na Kresach w latach 1939-41" lub M.Wierzbicki(historyk IPN) "Polacy i Żydzi w zaborze sowieckim".Podałem dwa przykładowe tytuły,są jeszcze inne.Historia naprawdę nie kończy się na "mądrościach" J.T.Grossa.
anonim2014.12.21 16:26
Ciekawe, że jakoś zupełnie nic nie słychać o Żydach ratujących Polaków. A pewnie okazji by się trochę znalazło, skoro po 1945-tym roku w ubeckim aparacie bezpieczeństwa - wg obliczeń IPN-u - Żydzi stanowili ponad 60% średniej i wyższej kadry oficerskiej.
anonim2014.12.23 14:50
Bywało różnie. Jednak to w GG Niemcy ustanowili w 1942 r. karę śmierci za jakąkolwiek pomoc Żydom, nawet za niedoniesienie o widzianym przez siebie Żydzie poza gettem .Koniecznie trzeba pamiętać o tym, inaczej nie wiemy o jakich potwornych uwarunkowaniach rozmawiamy. Namawiam gorąco wszystkich rozmówców do cierpliwego zapoznawania się ze statystykami. Biednych, komunizujących Żydów na wschodzie Polski było multum i to tych młodszych. Terroryzowali oni swoich rodziców i starszych krewnych. Jak już grzebiemy w historii to proszę jeszcze zapoznać się z oddziałami niemieckich Żydów w służbie Hitlera na froncie w Finlandii. Coż tak milczycie, ilu ich było?
anonim2014.12.28 16:52
przetlumaczyc na angielski, niemiecki, hebrajski! rozeslac po bibliotekach od Kanady do Australii!