21.12.16, 10:45

Jan Maria Jackowski dla Frondy: Andrzej Rzepliński okazał się kiepskim prawnikiem i politykiem

Fronda.pl: Dzisiaj kończy się kadencja prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego. Kończy się wraz z jego odejściem pewna epoka?

Jan Maria Jackowski, senator PiS: Na pewno zamyka się jakaś historia, fragment sporu o Trybunał Konstytucyjny. Co zabawne, prezes Rzepliński niejako sam zainicjował cały ten spór. Był przecież wielkim promotorem ustawy, którą kilka lat temu zaproponował, a którą formalnie złożył pan prezydent. Andrzej Rzepliński brał udział w pracach nad tą ustawą, zarówno w sejmie na etapie podkomisji jak i komisji sejmowych. Później został wprowadzony do tej ustawy zapis, który ostatecznie okazał się niekonstytucyjny. Chodzi o zapis pana posła Kropiwnickiego, którego promotorem pracy doktorskiej był właśnie prof. Rzepliński. To zainicjowało cały kryzys związany z Trybunałem Konstytucyjnym. Ówczesny obóz władzy, czyli PO chciała przecież mieć czternastu sędziów ze swojej nominacji na piętnastoosobowy skład Trybunału. To co się działo później, było pokłosiem tej praprzyczyny i zamachu na Trybunał, który się wówczas dokonał.

Prezes Rzepliński, jeżeli jego kadencję oceniamy już z perspektywy historycznej, doprowadził swoimi działaniami do upadku autorytetu Trybunału Konstytucyjnego. Przypomnę w tym miejscu badania ośrodków analizujących zaufanie do instytucji publicznych. Badania owe jednoznacznie wskazują, że w tej chwili zaufanie do Trybunału Konstytucyjnego jest na najniższym poziomie od kiedy w ogóle takie badania są prowadzone. Jest to więc wyraźna zasługa pana profesora Rzeplińskiego, który prezesując Trybunałowi, jest odpowiedzialny za taki upadek prestiżu tej instytucji w oczach opinii publicznej.

Czy odejście prezesa Rzeplińskiego oznacza utratę przez opozycję oręża w walce o „obronę demokracji”?

Trudno powiedzieć czy opozycja straci w ten sposób oręż w walce o „obronę demokracji”. Mam jednak nadzieję, że jesteśmy w tej chwili na dobrej drodze do normalizacji sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym.

Kim był szczególnie w ostatnim roku Andrzej Rzepliński? Politykiem przebranym w strój sędziego?

Sam na ten temat wielokrotnie się wypowiadałem. W moim przekonaniu niewątpliwie wyszedł poza rolę bezstronnego sędziego. Zajmował stanowiska par excellence polityczne. Wypowiadał się politycznie. Mało tego, zachowywał się też w sposób nieprofesjonalny. Prezes Trybunału Konstytucyjnego nie może uczestniczyć w imprezach, które są finansowane przez instytucje zagraniczne. A jednak uczestniczył w takich wydarzeniach. Prezes Trybunału nie powinien się wypowiadać na temat konstytucyjności ustawy, zanim TK nie zbada owej konstytucyjności. Nie może ponadto ograniczać sędziom wybranym przez sejm i zaprzysiężonym przez prezydenta, uczestnictwa w pracach Trybunału Konstytucyjnego. Andrzej Rzepliński brał bezpośredni udział w pracach legislacyjnych nad ustawą dotyczącą Trybunału Konstytucyjnego, co narusza zasadę trójpodziału władz.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego nie może podejmować całego szeregu czynności, jakie jednak w ostatnim roku podejmował. W moim głębokim przekonaniu okazał się kiepskim prawnikiem, ponieważ jego uzasadnienia prawne nie znajdowały oparcia w obowiązujących przepisach prawa. Okazał się też kiepskim politykiem, ponieważ tych celów politycznych, jakie przed sobą stawiał, absolutnie nie osiągnął.

Andrzej Rzepliński to przyszły lider opozycji? Czy uważa Pan, że może być szykowany na taką pozycję?

Moim zdaniem to niemożliwe. Mógł odegrać pozytywną rolę, ale nie sprawdził się na stanowisku prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Zachowywał się jako prezes Trybunału nieprofesjonalnie. W tej chwili Andrzej Rzepliński stanowi obciążenie nawet dla środowisk opozycyjnych.

Dziękujemy za rozmowę.