22.04.12, 13:23

Kto ma „Copyright na Jezusa”

Zdaniem ks. Draguły, to my, katolicy, chrześcijanie, sami pozwoliliśmy, by świat przeniósł znaki, rytuały religijne do sfery społecznej. A tam tracimy kontrolę nad tym, co kościelne. Z jednej strony wynika to z tego, że chrześcijaństwo nie jest wiarą „wewnętrzną”, ma siłę tworzenia cywilizacji, wytwarza sferę kulturową. Ale też „winna” jest słabnąca wrażliwość samych katolików. W debacie nt. obrony krzyża w sferze publicznej padają bowiem argumenty narodowe, kulturowe, ale nie religijne. – A przecież krzyż jest znakiem religijnym – mówił ks. Draguła. – My, chrześcijanie, mamy prawo do symbolu religijnego jako symbolu religijnego. I jeśli w aptece wisi krzyż, to ja mam prawo myśleć, że pracują tam farmaceuci upominający się o klauzulę sumienia. To nie może być jakiś znak kulturowy, narodowy, tylko religijny, definiujący moją mikroprzestrzeń.



Ks. Draguła w książce porusza też kwestie wykorzystywania obrazów świętych, jak to określa „do rzeczy czczych”. Zastanawia się nad ubraniami „ozdabianymi” wizerunkiem Matki Bożej bądź Jezusa Miłosiernego, a nawet nad wklejaniem obrazków świętych jako zdjęcia profilowego na Facebooku.



– Wydaje mi się, że grzeszymy niewystarczającą wrażliwością na to, by szanować święte wizerunki – mówił. – Domagamy się od niewierzących takiego szacunku, a sami umieszczamy obrazki jako tapetę pulpitu w komputerze czy podkładkę pod myszkę – ubolewał. I przestrzegał przed myśleniem, że wierzącym wolno więcej niż niewierzącym, z powodu dobrych intencji ewangelizacyjnych. Bo między ewangelizacją a profanacją bywa bardzo cienka granica, jak wtedy gdy chrześcijański muzyk umieszcza obraz Matki Bożej z Guadalupe na plecach swojej bluzy z kapturem. – Dobre intencje nie usprawiedliwiają wszystkiego – podkreślił kapłan.



Mówił także o ostrożności w ocenie artystycznej obrazów świętych. Przypomniał, że żaden z mistrzów pędzla nie stworzył cudownego obrazu. – Patrząc na "Madonnę" Rafaela nie mówimy „o, Madonna!”, tylko „o, Rafael!”, podobnie jest z "Pietą" Michała Anioła. A twórcy obrazków, które wydaja nam się z punktu widzenia artystycznego kiczowate, są ukryci, widzi się dzieło, nie malarza – tłumaczył swój pogląd ks. Draguła.



Jego zdaniem, kicz w sztuce sakralnej spełnia podobną rolę co ikona prawosławna – ikona poprzez swoje piękno przenosi człowieka ku temu co poza obrazem, kicz robi to poprzez brzydotę. Ważna jest treść, którą niesie obraz a nie jego walory. – Jerzy Nowosielski tworzył piękne freski, ale trzeba pamiętać, że w kościołach ozdabianych przez niego ludzie nie chcą się modlić, bo ta estetyka jest im obca – podkreślił.



W książce autor porusza też kwestię „pastoralnej metody kremówki”. Określa tak duszpasterstwo, które opiera się na znakach, odniesieniach. – Naiwne jest myślenie, że wszyscy będą czytać encykliki Jana Pawła II. One nie trafią pod strzechy, ale wspominana przez niego kremówka jest pewnym wyzwalaczem, punktem wyjścia do rozmowy o papieżu – stwierdził ks. Draguła, podkreślając ważną role religijnych „rekwizytów”.



kai

Komentarze

anonim2012.04.22 15:18
<p \"text-align: justify;\">Obrazy i symbole są narzędziami umysłu<span \"color: #494949; : Verdana, sans-serif;\"><span \"line-height: 14px;\">&nbsp;Jako narzedzia moga słuzyc &nbsp;w dobrej i złej sprawie. &nbsp;</span></span></p>
anonim2012.04.22 17:53
<p>\"kicz w sztuce sakralnej spełnia podobna role co ikona prawosławna\" ............??</p> <p>&nbsp;</p> <p>Jest coś takiego jak kicz w sztuce sakralnej ??</p> <p>Jak juz, to chyba kicz w \'sztuce\' o tematyce religijnej. To poważna r&oacute;żnica.</p> <p>Sztuka sakralna, dotyka sakrum (tak jak min ikony-pisane według kanonu)</p> <p>Według mnie jeżeli coś jest kiczowate- nie jest prawdziwą sztuką, a tym bardziej sztuką sakralną- (dotykającą rzeczywistości nadprzyrodzonej).</p> <p>&nbsp;</p> <p>&nbsp;</p>