11.10.13, 05:04Marsz Niepodległości 2012 (fot. archiwum fronda.pl)

Kto się boi Ruchu N.?

Zaczęło się kilka lat temu dość „niewinnie”. Sympatyzujący z ONR i Młodzieżą Wszechpolską młodzianie, czasem przerośnięci i przedwcześnie wyłysiali zaczęli się gromadzić 11 listopada na patriotycznych marszach z okazji Święta Niepodległości. Z czasem było ich więcej i więcej. Dochodzili również niezwiązani z organizacją spod znaku falangi. Młodzi, starzy, całe rodziny z dziećmi. Łączyło ich jedno – poczucie umiłowania Ojczyzny i dyskomfort związany z tym, że obecny kształt Polski znacznie dobiega od tego, o jaki walczyli wielcy bohaterowie, a których oni noszą w sercach. Głośniej zrobiło się o nich, kiedy domorośli, samozwańczy  antyfaszyści postanowili zablokować ich pochód. Ale postrach zaczęli budzić mniej więcej od 2011 roku, kiedy udało im się ściągnąć do stolicy blisko 100 tys. osób, a o prawdziwe palpitacje serca zaczynają przyprawiać od kiedy usystematyzowali swoje szeregi, nazywając się Ruchem Narodowym.

Kto tak bardzo boi się organizacji, która po prawej stronie sceny nie ma już nikogo za sobą? Bo to, że się boją nie ulega najmniejszej wątpliwości. Premier Donald Tusk i jego minister Bartłomiej Sienkiewicz ogłaszają, że „idą po nich”, SLD chce ich zdelegalizować. Portkami trzęsie trochę także PiS, bo w miejscu, w którym frakcja Kaczyńskiego najmniej się tego spodziewała, wyrasta jej konkurencja, która bije ją na głowę w radykalizmie podnoszonych postulatów.

Z pomocą w znalezieniu odpowiedzi na to pytanie przychodzi książka Magdaleny Mądrzak. Autorka rozmawia z głównymi liderami Ruchu Narodowego – Robertem Winnickim, Arturem Zawiszą, Marianem Kowalskim i Przemysławem Holocherem (ten ostatni po aferze związanej z ujawnieniem przez Wikileaks treści jego facebookowych rozmów wycofał się z Rady Decyzyjnej organizacji). Narodowcy opowiadają o tym, co dla nich ważne, jaka jest ich wizja Polski i dlaczego tak mocno kontestują zastaną rzeczywistość. Bez skrępowania snują wizję tego, jak wyglądałaby Polska gdyby oni doszli do władzy (choć jednocześnie zastrzegają, że na razie wolą działać oddolnie, a na polityczne plany czas przyjdzie później). Mówią, kim jest dla nich narodowiec i czym różni się od faszysty („polscy narodowcy mają tyle wspólnego z faszyzmem, że ginęli w niemieckich, zwanych faszystowskimi, obozach koncentracyjnych”). Wreszcie opowiadają o wymarzonej roli Polski w Europie i o tym, jaka jest ich misja jako Ruchu Narodowego. Dość buńczucznie, bo porównując się do… „Solidarności”. „Odwołujemy się w pewnym stopniu do doświadczenia „Solidarności” lat ’80, która też nie była partią polityczną, a zmieniła Polskę. Nie brała udziały w wyborach, nie dokonała zamachu stanu (bo niektórzy mówią, że skoro nie wybory, to pewnie zamach stanu), tylko przeorała świadomość Polaków i dokonała próby zmiany ustrojowej” – deklaruje Artur Zawisza.

Rozmówcy Mądrzak właściwie nie muszą się specjalnie napocić – mogą swobodnie snuć swoje polityczne wizje, opowiadać o tym, jak chcą zmieniać Polskę. Szkoda, że w książce tak mało jest pytań „pod włos” (tylko raz Winnicki tłumaczy się z krążących po sieci zdjęć hajlujących działaczy MW). Brak też wypowiedzi działaczy Ruchu Narodowego spoza Młodzieży Wszechpolskiej i ONR, którego jest aż nadreprezentacja (w książce pojawia się także Anna Holocher). Szkoda, że autorka nie odpytała na przykład Krzysztofa Bosaka, którego analizy ekonomiczne i gospodarcze dostarczają ciekawych przemyśleń.

Tytułowe pytanie pada w książce właściwie raz i konkretnej odpowiedzi udziela na nie onegdaj jeden z założycieli ZChN, dziś jedna z bardziej medialnych twarzy Ruchu Narodowego Artur Zawisza: „Za granicą niech się boją ci, którzy chcą wyzyskiwać Polaków, a w kraju, niech się boją ci, którzy mają coś za uszami. Te dwie grupy mają powód do strachu. Tej pierwszej nie będzie łatwo ograbiać Polaków w życiu politycznym i gospodarczym, tej drugiej grupie nie będzie łatwo otumaniać Polaków w sferze medialno-propagandowej. My jesteśmy od tego, aby stawać w świetle słońca i mówić, jak jest” – deklaruje hardo Zawisza.

Czy jest się czego bać? Czas pokaże.

Marta Brzezińska-Waleszczyk

Magdalena Mądrzak  Kto się boi Ruchu Narodowego?”, Bollinari Publishing House, Warszawa 2013, ss. 190 

Komentarze

anonim2013.10.11 7:06
śmiesznym stwierdzeniem jest to, że PiS ich się boi. Oni nie mają praktycznie swoich struktur lokalnych, więc żadną konkurencją dla PiSu nie są.
anonim2013.10.11 7:41
Każdy kto ma czyste sumienie, nie ma się czego bać tak za życia jak i po smierci.
anonim2013.10.11 8:01
@szyderczyszats to jak się boją to niech głosują na PiS, bo przy rządach PO jeszcze bardziej będą się radykalizować. Fidesz zneutralizował na Węgrzech Jobbik.
anonim2013.10.11 10:08
gdyby nie przyciągali do siebie stadionowych chuliganów byliby nawet rozsądną siłą polityczną, bo sorry, ale budowanie sprawiedliwej Polski z ludźmi zarabiającymi na sutenerstwie czy handlu narkotykami jest żałosne;
anonim2013.10.11 10:35
do Gipsena: jak chcesz, żeby twój długawy bełkot był czytany z zaciekawieniem w całości, to musisz te lewackie bzdury wypisywać na forum wyborczej. Tutaj każdy przewidzi następującą konstrukcje tych narracji typu nacjonalizm-faszyzm-strach-totalitaryzm itd. już po linijce...