15.11.13, 12:14Marsz Niepodległości 2013 (fot.Monika Nowak/Fronda)

Kto skorzystał na chuligańskich incydentach Marszu Niepodległości?

Liderzy Ruchu Narodowego konsekwentnie od lat zapewniają, że zależy im na spokojnym przebiegu imprezy. I odcinają się od bandyckich wybryków. Że robią to, zdaniem niektórych, zbyt mało wyraziście, to sprawa nieco inna, do której zaraz wrócę. Przyjmując jednak, że Robertowi Winnickiemu et consortes zależy na budowie poważnej siły politycznej, a nie grupki zadymiarzy i krzykaczy, trudno nie zauważyć, iż negatywny rozgłos wokół Marszu jest na tej drodze przeszkodą.

Nie od tego tygodnia obserwujemy, jak prorządowe media i politycy obozu władzy nakręcają histerię wokół zarówno Marszu, jak i samego Ruchu Narodowego. To oni zrobili z małej, biednej i mało znaczącej organizacji ogólnopolski temat. I obiekt społecznego lęku przed maszerującymi radykałami.

W miarę wyczerpywania się anty-PiS-owskiego paliwa, na którym tak długo „jechała” Platforma Obywatelska, strachem przed nieobliczalnym Kaczyńskim uzasadniająca potrzebę swojego trwania u władzy, wzrastanie nowego, jeszcze gorzej wyglądającego zagrożenia, jest sporym prezentem. Prezentem, który obóz dominujący sam sobie podarował.

Tak więc, im więcej kamieni i płomieni podczas Marszu Niepodległości, tym – z propagandowego punktu widzenia – lepiej dla głównego nurtu politycznego i medialnego.

Jednocześnie medialne pompowanie Ruchu Narodowego jako wroga publicznego może być też na rękę PiS. Bo odzyskuje ono przy tej okazji – po raz pierwszy od marginalizacji Ligi Polskich Rodzin – możliwość prezentowania się jako ta bardziej umiarkowana prawica.

Co do samych zarzutów pod adresem organizatorów marszu, to trudno odmówić racji liderom RN, gdy wskazują, że trzy z czterech tegorocznych incydentów miały miejsce poza trasą marszu. W związku z czym narodowcy umywają od nich ręce. Jednak już od podpalenia budki przy rosyjskiej ambasadzie nie są w stanie tak łatwo się odciąć. A, pomimo braku tym razem bijatyki z policją, symboliczny i międzynarodowy wymiar zdarzenia jest dla RN dużo bardziej niekorzystny, niż były zeszłoroczne rozruchy.

„Fatalnie… Marsz wygrał z lewactwem i mediami salonu, a przegrywa z »elementem«, który się do niego przykleił” – tak sprawę skomentował na gorąco na Twitterze Rafał Ziemkiewicz. Nie wiemy jeszcze wprawdzie, kto podpalił budkę przy ambasadzie, ale problem „przyklejenia” do Marszu i Ruchu wątpliwej proweniencji „elementu” jest ewidentny.

Znana m.in. psychologom społecznym zasada stygmatyzacji mówi, że osoba naznaczona negatywnie przez otoczenie może z czasem zacząć zachowywać się w sposób odpowiadający fałszywym wyobrażeniom o niej. Tak jak dziecko napiętnowane jako klasowy nieudacznik, widząc, że jego próby wykazania się i zaprzeczenia uprzedzeniu spełzają na niczym, przestaje się starać i stopniowo staje się nieudacznikiem, tak polityk konsekwentnie przedstawiany przez media jako nieodpowiedzialny z czasem może się taki stać.

Ruchowi Narodowemu przyprawiana jest gęba organizacji radykalnej, faszyzującej, chuligańskiej. To powoduje, że ciągną do niej – dodajmy, że przy co najmniej kilkudziesięciotysięcznej imprezie takiej jak Marsz Niepodległości nie sposób przeprowadzić selekcji – ludzie pasujący do tych określeń. A sami narodowcy odczuwają zapewne pokusę dopasowania się do nich.

I w tym sensie tegoroczne incydenty podczas Marszu są sukcesem przeciwników narodowców. Bo – oprócz podtrzymania atmosfery zagrożenia – zapędzają tych ostatnich w pułapkę naznaczenia. Nazywani chuliganami, mimo całorocznych starań o spokojną imprezę, zobaczyli, że w oparciu o jeden wybryk pod rosyjską ambasadą i tak będą w ten sposób piętnowani nadal. Ich mało wyraziste odcięcie się od autorów incydentu zdaje się potwierdzać skuteczność metody.

A jednak oparcie się stygmatyzacji jest możliwe (choć trudne). Wymaga świadomości problemu, konsekwentnego uporu w zaprzeczaniu złej famie i zdolności dotarcia z tym przekazem do odbiorców.

Narodowcy też nie są tu bez szans. Jeśli mimo to ulegną, staną się chodzącym prezentem dla PO i PiS, dla których chcieliby być alternatywą.

Bartłomiej Radziejewski

Artykuł ukazał się w internetowym Tygodniku "Nowa Konfederacja", który współpracuje z portalem Fronda.pl.

Komentarze

anonim2013.11.15 12:27
Zadymy (szczególnie pod ambasadą) były niepotrzebne - to fakt. Nie zmienia to tego że różni prawicowi politykierzy myśleli że będą mieli chłopców na posyłki - białych murzynów. A okazało się że młodzi nacjonaliści wystąpili jako samodzielna siła. I co ważniejsze wystąpili przeciw całemu zgniłemu Systemowi bez rozróżniania na skorumpowanych politykierów z "lewicy i prawicy". I to do tej młodzieży należy przyszłość. Marsz Niepodległości stał się już zjawiskiem pokoleniowym. Można już bez przesady mówić "Pokoleniu Marszu" A oportunistów, zdrajców czy karierowiczów młodzież zostawi za sobą idąc ku Wielkiej Polsce.
anonim2013.11.15 12:30
Tymczasem w sieci popularność zdobywa taki wesoły filmik z Marszu: http://www.youtube.com/watch?v=CfUqbXSnNKE
anonim2013.11.15 13:12
@ Domejko Dlaczego marnie? Bartoszewski w komentarzu do Marszu porównał zadymy do roku 68 we Francji i Niemczech. Dzisiaj tamto pokolenie rządzi Zachodnią Europą. Jutro (czyli za kilkanaście - dziesiąt) lat Polską będzie rządziło pokolenie młodych narodowców. Rewolucja na Zachodzie była lewacka, w Polsce będzie Narodowa Rewolucja. A czy młodzież nie ma programu to proszę poczytać czasopisma takie jak Polityka Narodowa i inne wydawane przez młodych nacjonalistów. Albo portale np. narodowcy.net nacjonalista.pl itd. itp. Poziom intelektualny o wiele wyższy niż w mainstreamowej prasie
anonim2013.11.15 13:42
" Baggins " świetne komentarze , razem zmieniajmy naszą Ojczyzne ..Dziwne że media nie widziały dziesiątków tysięcy normalnych ludzi spokojnie maszerujących ulicami swojej stolicy , a udało się zauważyć kilku chłopaków szukających wrażeń . A tak naprawde to ile lat mogą dać się tzw. " kibole " traktować jako tania siła robocza we własnym kraju i na emigracji . To odwet i protest za to poniżanie w codziennym życiu młodych ludzi .Pozdrawiam wszystkich którym droga jest Polska i nie możemy tracić nadzieji że odzyska swoją dawną wielkość i dume . Zbyt wielka jest danina krwi naszych przodków , aby ich ofiara zostala zmarnowana przez nasze pokolenie .
anonim2013.11.15 13:47
Kto korzysta na tych zadymach ? Ruch Narodowy oczywiście. Marsz Niepodległości to ostrze wbite bardzo blisko serca PiS. Frekwencja zbliżajaca się do bariery 100 tyś uczestników wytrąca Kaczyńskiemu argument mówiacy o tym że jego partia to jedyna alternatywa dla Tuska. Ten ostatni zresztą zauważył to i na ostatniej konferencji prasowej puścił oko do narodowców wspominając że tegoroczny marsz był spokojniejszy od poprzednich. To było zaskakujące i zastanawiajace. Ruch Narodowy czy ktoś chce czy nie będzie samodzielną siłą polityczną. Mam nadzieję że lepiej zorganizowaną niż niesławny LPR.
anonim2013.11.15 14:13
Marsz prezydencki musiał lepiej wypaść.
anonim2013.11.15 15:19
Nikt nie skorzysta, a już na pewno nie ruch narodowy. Żeby się liczyć w polityce to trzeba mieć kupę kasy. Nawet Lenin zrobił rewolucję za miliony niemieckich marek.
anonim2013.11.15 15:33
http://stopdyktaturze.pl/
anonim2013.11.15 15:39
Redakcjo! Czy ktoś zhackował konto Częstochowskiego Poety, czy ktoś się pod niego podszywa? Piszę tu już ze dwa lata chyba, tak jak i CzP i nigdy nie widziałem, aby ten kogoś idiotą nazwał...
anonim2013.11.15 15:48
@Lukasz Media widziały spokojnie maszerujących ludzi. Ale tym ludziom trzeba w końcu zadać pytanie, czy nie wstyd im maszerować w takim towarzystwie. Jeśli nie jesteś jednym z tych dewiantów, którzy poszli podpalać tęczę, rzucać w squat kamieniami, nosili transparenty "white power" itp., to masz dwa wyjścia. Pierwsze: wysyłasz jasny komunikat, że ten marsz nie jest dla bandytów, tzn. kiedy widzisz, że jeden kretyn z drugim zabierają się do swojego bandyckiego dzieła, wołasz policjanta albo przynajmniej straż marszu, że bandytę zatrzymać albo wygonić. Drugie: zostajesz w domu. Jeśli idziesz w marszu z rasistami i bandytami, to swoją twarzą legitymizujesz bagno. A z tym żaden patriota nie powinien się godzić.
anonim2013.11.15 18:30
Oczywiście zyska na tym establishment. Znowu można straszyć społeczeństwo, "faszystowskim zagrożeniem" i tego typu dyrdymałami. Kolejny przykład jak zadymiarska praktyka garstki kolesi szkodzi sprawie i wizerunkowi tysięcy pokojowych uczestników.
anonim2013.11.15 18:41
"sami narodowcy odczuwają zapewne pokusę dopasowania się do nich" - TA, JASNE, NIE MAJĄ CO ROBIĆ? CO TO ZA BREDNIE?
anonim2013.11.15 19:43
Spalenie polskiej budki strażnika i kilka rac w ogród to żaden incydent międzynarodowy, niech autor nie pompuje propagandzistów rządowych, bo oni sobie bez niego poradzą sami.
anonim2013.11.16 0:58
chyba najbardziej skorzystali mieszkancy stolicy na cenie mleka skoro sie tyle bydla zjechalo, a moze nie?
anonim2013.11.16 21:29
Budka się spaliła ruska wina Tuska !!! ;-)))