23.02.17, 12:59Fot. Tadeusz Rudzki via Wikipedia, CC 4.0

Matka Kurka: Niereagowanie na 'artystyczne prowokacje' to prawnie i społecznie szkodliwa patologia

Który to już raz jakieś beztalencia bez nazwisk organizują prowokację z udziałem chrześcijańskich symboli religijnych unurzanych w ideologicznych ekskrementach? Nikt chyba tego nie jest w stanie policzyć, podobnie jak podawania złotych recept na takie zjawiska. Nie reagujmy na to, bo im tylko o to chodzi, tak brzmi jedna z najczęściej powtarzanych i niestety mało rozsądnych propozycji. Identyczne głosy słyszę po „sztuce” w Teatrze Powszechnym i stanowczo się tej szkodliwej naiwności sprzeciwiam. Czym innym jest mimowolne, czy świadome nagłaśnianie szmiry, a czym innym egzekucja prawna, moralna i intelektualna. Nie ma w tym żadnego przypadku, że „artystycznie” jest profanowana nie religia jako taka, ale konkretna religia chrześcijańska. Bezkarnie można na warszawskiej scenie teatralnej za pieniądze publiczne udawać seks oralny z papieżem i ocierać się gołą dupą o krzyż.

Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele i tym się nie chcę w tej chwili zajmować, ale jednym z nich jest chrześcijańskie nastawianie drugiego policzka. Brak reakcji to nic innego jak przyzwolenie i trzeba sobie zadać pytanie na co? Z całą pewnością na łamanie prawa i zasad współżycia społecznego, które pozwalają normalnie funkcjonować. Moich uczuć religijnych chałturnicy nie urazili, ponieważ nie jestem człowiekiem religijnym, ale to nie znaczy, że nie mamy do czynienia z ewidentnym złamaniem kodeksu karnego:

Art. 196

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Zacznijmy od definicji przedmiotu czci religijnej, zazwyczaj wszyscy o tym mówią i niewielu wie o co konkretnie chodzi.

Pod pojęciem przedmiotu czci religijnej należy rozumieć każdy przedmiot, który przez daną wspólnotę religijną uważany jest za przedmiot kultu, godny najwyższego szacunku, poważania i uwielbienia. Bez wątpienia mogą to być takie przedmioty materialne, jak: figura przedstawiająca uosobienie bóstwa lub osobę uznaną za świętą, obraz, przedmiot liturgiczny, szaty rytualne, krzyż, hostia, różaniec, relikwia, szkaplerz, symbol, np. Gwiazda Dawida czy Półksieżyc.

Powyższa definicja to część doktryny prawnej, powtarzana w fachowej literaturze i jako taka jest powszechnie przyjmowana przez sądy. W Teatrze Powszechnym bez cienia wątpliwości doszło do naruszenia art. 196 kodeksu karnego, poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej, którym jest zarówno krzyż, jak i postać św. Jana Pawła II. Nie można zatem nie reagować na prowokację, ponieważ prowokacja przekroczyła granice prawa, co najmniej w jednym artykule kodeksu karnego, a są jeszcze dwa, które trzeba odróżnić i uporządkować.

Art. 256

§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość,

podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.

§ 3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w § 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej.

§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd orzeka przepadek przedmiotów, o których mowa w § 2, chociażby nie stanowiły własności sprawcy.

Pomysł, aby chałturnikom postawić zarzut rozpowszechniania tak zwanej mowy nienawiści, jest pomysłem słabym. W samym przepisie chałturnicy mają alibi zdefiniowane prze § 3, art., 256. Dyskutowanie o tym co jest, a co nie jest sztuką w sądzie nie przejdzie. Wystarczy, że adwokat powała się na dwie okoliczności, mamy do czynienia z zawodowymi aktorami i znanym teatrem, czyli nie doszło do mowy nienawiści, ale mieliśmy do czynienia z działalnością artystyczną. Pozostaje wyjaśnić, co z groźbami karalnymi w związku ze zbiórką pieniędzy na zamordowanie Jarosława Kaczyńskiego? Tutaj znów dochodzi do wielu błędnych interpretacji wynikających z niewiedzy, chociaż przepis jest naprawdę prosty:

Art. 190. Groźba karalna

§ 1. Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona,

podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Nikt inny tylko Jarosław Kaczyński może zawiadomić prokuraturę o przestępstwie i jeszcze będzie musiał udowodnić, że naprawdę się przestraszył deklaracji złożonych przez psychopatów. Z urzędu prokuratura może i powinna ścigać jedynie z art. 196 k.k. i teoretycznie z 256 art. k.k., ale ta ostatnia podstawa prawna w sądzie jest skazana na porażkę. Tak, czy inaczej prowokacja powinna być objęta odpowiedzialnością prawną, co więcej brak reakcji jest nie tylko głupotą, ale też łamaniem prawa. Odrębną sprawa to reagowanie w wymiarze społecznym, gdzie pole do dyskusji jest znacznie większe, proponuję jednak zacząć od podstawowej rzeczy.

Zapanowała bardzo ciekawa moda na wyciąganie kluczyków ze stacyjki pijanych kierowców. Jest to klasyczny przykład reakcji społecznej i jakoś nie słyszę, żeby sprawy nie dotykać, bo tylko potem takich w telewizji pokazują i inni będą ich naśladować. Gdy ktoś robi beznadziejną „sztukę” to rzeczywiście jego sprawa, ale jeśli robiąc „sztukę” łamie prawo i to na granicy realnego zagrożenia dla życia innych, jedynie skrajnie nieodpowiedzialne i zdemoralizowane społeczeństwo może sobie pozwolić na milczenie. Mnie za prowokacje w podstawówce pani od polskiego wstawiała nagany i kazała przyjść z Mamą do szkoły, a pan od ZPT walił po łapach półmetrową drewnianą linijką. No i też mi się wydawało, że to co robię jest sztuką. Prawo i potępienie społeczne to jedyne lekarstwo na prowokacje tandeciarzy, którzy dla sławy i pieniędzy są gotowi dosłownie na wszystko, obojętność jest zbrodnią na poziomie samej „sztuki”.

ZA: KONTROWERSJE.NET

dam/kontrowersje.net