30.08.15, 13:04

Ojciec Knabit: Tradycja i postęp. Dlaczego JEZUS krytykuje tradycje religijne?

Dzisiaj wszystko, co jest nowoczesne, światłe, innowacyjne, uważa się za postępowe, ubogacające rzeczywistość i zapowiadające wspaniałą przyszłość. Oczywiście jest i tradycja, czy mówiąc ściśle, wiele tradycji. Tradycyjne potrawy, tradycyjne pieśni i piosenki, tradycyjne wianki, Lajkonik, hejnał krakowski, a nawet wielkosobotnia święconka i wiele innych temu podobnych, to wszystko ma prawo obywatelstwa także w XXI wieku.

Mamy jednak i tradycje, które są nie w smak wielu ludziom uważającym się za postępowych. Choćby tradycja zawierania dozgonnego związku małżeńskiego z jedną osobą płci przeciwnej. I w ogóle tradycyjna wiara w Boga, religia w szkołach, religijne procesje po ulicach, krzyże w miejscach publicznych czy skromność w ubiorze.

 

Zresztą Jezus w dzisiejszej Ewangelii też krytykuje pewne tradycje, i to religijne. Warto się przyjrzeć, w jakim kontekście to czyni.

 

Gani On tradycyjne przepisy, jeśli nie służą człowiekowi, ale stanowią obłudną przykrywkę dla działań szkodliwych. I my zgadzamy się z tymi wszystkimi, którzy krytykują powierzchowne przywiązanie do tradycji, także religijnych, jeśli za nim nie idą postawy i działania dla dobra człowieka.

Problem rodzi się wtedy, kiedy nie ma zgody na określenie tego, co jest, dobrem człowieka. Np. ktoś powie, że wiara w Boga i tradycje z nią związane są przeciw człowiekowi, gdyż ograniczają jego wolność. Ktoś inny nie chce uznać rodzącej się tradycji pracy przez okrągły tydzień, uważając, że to niszczy człowieka i uwłacza jego godności. Co robić w analogicznych wypadkach? Jezus radzi, by sięgać do serca. Może warto posłuchać i motywy do działania czerpać z oświeconego wnętrza. Zawsze dla prawdziwego dobra człowieka.

Leon Knabit OSB/www.ps-po.pl

Komentarze

anonim2015.08.30 13:13
Podjąłem próbę pewnej syntezy wiar. Wyszło na to, że istotą kazdej religii jest ofiara z żywego organizmu człowieka lub zwierzęcia. Obojętnie dobrowolnie czy przymusowo. Otóż kiedy z jednej strony naszej kuli Chrystus jako Bóg-człowiek ofiarował się jako zbawca z drugiej strony kuli łapali ludzi mocowali ich i wyrywali im żywcem serca na ofiarę Bogu. Właściwie to Chrystusowi tez prawie wyrwali serce - dokładnie przebili wł ócznią. To co wspólczesna teologia zaczyna głosić to namawianie ludzi aby w imię swojej wiary najlepiej zawiśli na krzyżu jak ich mistrz. Czy nie widzicie tu pewnej analogii do czasów kiedy z tamtej strony kuli bez zgody ofiary wywrywano im serce na żywca a teraz coś podobnego proponuje się wyznawcom aby zrobili to dobrowolnie.
anonim2015.08.31 7:00
Analiza, analizą a masz serce? Synteza, syntezą, lecz czy potrafisz kochać bezinteresownie...........może na tym polega ofiara Chrystusa? Przesłanie Śmierci na Krzyżu może być prozaicznie proste.....
anonim2015.08.31 8:14
optymista12345 Nie wdając się w uczucia i ich rolę, dla mnie interesująca jest analogia w postępowaniu rytualnym tamtych prymitywnych, a może nie, kultur do kulminacji jaką jest chrześcijaństwo, które stworzył sam Bóg. Serce jako kawałek mięśnia stanowi istotę sprawy w każdej religii czy nawet krwiożerczych systemach- rewolucja francuska, komunizm czy nazizm.