02.09.13, 18:55Ks. Piotr Kieniewicz (fot. archiwum prywatne ks. Kieniewicza)

Okres próbny dla zmieniających płeć? Ks. Kieniewicz dla Fronda.pl: Podążanie za ideologią gender, w której człowiek sam określa przynależność płciową

Problem z transseksualizmem jest taki, że nie znamy etiologii ani natury tego schorzenia. Wiemy tylko o pewnym konflikcie osoby w kwestii autoidentyfikacji płciowej. Jeżeli mamy brak solidnej diagnozy, poza końcową konkluzją opartą o deklarację danej osoby, to trudno stwierdzić, czy zaproponowana terapia jest drogą do rozwiązania problemu, czy też tylko próbą jego ukrycia. Skłaniałbym się raczej ku tej drugiej opcji. To wygląda na próbę zamiecenia problemu pod dywan.

Jeśli mamy człowieka w zdrowym ciele, ale z konfliktem osobowości, to nie wyobrażam sobie jako rozwiązania problemu podążenia za autodiagnozą tej skonfliktowanej wewnętrznie, a więc w jakimś sensie chorej (pod względem autoidentyfikacji) osobowości. Oparcie się na własnym doświadczeniu takiej osoby sugerowałoby raczej wątpliwą jakość samej diagnozy, a siłą rzeczy – także przyjętych rozwiązań rzekomo terapeutycznych.

W moim przekonaniu, jeżeli rzeczywiście chcielibyśmy pomóc osobom transseksualnym, powinniśmy dążyć do solidnej diagnostyki w kwestii etiologii i natury zjawiska, ale takich badań w gruncie rzeczy nie prowadzi się ani w Polsce, ani na świecie. Akceptacja faktu wystąpienia konfliktów i przyjęcie rozwiązania w kierunku procedury tzw. zmiany płci (a w tym kierunku idą przecież zaproponowane rozwiązania z tzw. okresem próbnym) skłania do konstatacji, że jest to podążanie za ideologią gender, w której to człowiek sam, na podstawie jakiegoś widzi-mi-się (lub bardziej ustabilizowanych odczuć) określa przynależność płciową.

Not. MBW

Komentarze

anonim2013.09.2 19:37
Jeżeli tzw. autoidentyfikacja w sprawach płci będzie ostatecznym punktem odniesienia to nie wyobrażam sobie co powinno się dziać w szpitalach psychiatrycznych.............. Pierwsze próbki "autoindentyfikacji" na płaszczyznie narodowej, wprawdzie nie dotyczące płci, mamy już za sobą- Fracuzom wyszło, że ślimak winniczek jest rybą śródlądową, a Hiszpanom, że marchewka jest owocem .......Co ponoć potwierdziła UE.
anonim2013.09.2 19:50
Pisanie o tzw. operacyjnej zmianie płci z medycznego punktu widzenia jest zwykłym kłamstwem (albo błędem wynikajacym z ignorancji -zawinionej lub niezawinionej) Płeć to nie kwestia genitalna , tylko genetyczna. Nie słyszałem aby do tej pory aby komuś na świecie wymieniono geny. W medycynie, tej nie zatrutej ideologicznie, mówi się jedynie o UPODOBNIENIU ciała meżczyzny do kobiety, czy odwrotnie- taka to jest ta operacja "zmiany płci".
anonim2013.09.2 20:41
Ja czuję się prezydentem (otrografię mam nawet nieco lepszą) należy mi się okres testowy. Pół roku wystarczy. Większego pośmiewiska raczej nie zrobię.
anonim2013.09.2 21:05
Do poprzedniego mojego wpisu chcialbym dodać, że tzw. operacyjna zmiana płci, to tak mniej więcej jakby za pomocą kartonu barkę rzeczną zmieniać w okręt wojenny. Przykład: Thomas Beatie, 2008, -"mężczyzna", którego stworzyła własna wyobraźnia( czytaj : autoidentyfikacja), chirurg i orzeczenie sądowe ( podziwiać niezawisłość sądów- nawet od prawdy...) urodził dziecko .....!!!
anonim2013.09.3 9:04
To nie człowiek sam określa przynależność płciową! Ogranijcie się. To Bóg tym ludziom określa przynależnośc płciową dając im jednocześnie np. narzędy płciowe męskie i żeńskie....