04.02.12, 08:39

Policja inwigilowała biskupa

Prokuratura w Gliwicach wystąpiła o takie dane biskupa płockiego przy okazji śledztwa w sprawie Komisji Majątkowej. Jednak hierarcha oburza się na takie działania. „Jak każdy obywatel mam prawo do poszanowania prywatności” – podkreśla bp Piotr Libera, który złożył zażalenie do Sądu Okręgowego w Gliwicach na postępowanie prokuratury. Komunikat w tej sprawie ogłosiła w piątek płocka kuria diecezjalna. „Na polecenie Prokuratury Okręgowej w Gliwicach biskup płocki Piotr Libera poddany był inwigilacji obejmującej okres od 30.12.2004 r. do 30.12.2009 r.". W dokumencie czytamy też: „Zakres zbieranych informacji dotyczył nie tylko wykazów rozmów telefonicznych (w tym danych osób, z którymi biskup rozmawiał), ale również wychodzących i przychodzących wiadomości SMS i MMS". Prokuraturę interesowało również, gdzie bp Libera przebywał między 30 grudnia 2007 a 30 grudnia 2009 r.- informuje „Rzeczpospolita”.


Prokurator Radosław Woźniak z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach odrzuca oskarżenia. „Żądaliśmy danych, do których jesteśmy uprawnieni przez kodeks postępowania karnego. Nie wykroczyliśmy poza obowiązującą procedurę. Wystąpienie o te dane było uzasadnione potrzebami śledztwa” – zapewnia „Rz". Prokurator dodaje, że prokuratura  nie żądała i nie otrzymała treści rozmów prowadzonych z numeru telefonu należącego do bp. Libery ani treści SMS, na co zgodę musiałby wydać sąd. Śledczy otrzymali natomiast  billingi rozmów od 2007 do  2009 r. Prokuratura wystąpiła też o rachunki szczegółowe rozmów w okresie  2004 – 2007 (billingów tak długo operatorzy nie przechowują). „Postępowanie, w ramach którego prokuratura zwróciła się o dane dotyczące telefonów bp. Libery, dotyczy nieprawidłowości w działalności Komisji Majątkowej. Było ono prowadzone od jesieni 2008 r. W kwietniu 2011 r. bp Libera był przesłuchiwany w prokuraturze jako świadek. Śledztwo zakończyło się w listopadzie ub.r. skierowaniem do sądu aktu oskarżenia przeciwko dziewięciu osobom. Są to członkowie byłej Komisji Majątkowej oraz Marek P., pełnomocnik jednej z kościelnych instytucji. – Zarzuty dotyczą przestępstw przeciwko dokumentom oraz wyrządzenia szkody majątkowej w wysokości około  27 mln zł przez nadużycie uprawnień. Są zagrożone karą do dziesięciu lat więzienia – mówi „Rz" prok. Woźniak”- czytamy w „Rzeczpospolitej”.


Ł.A/rp.pl

Komentarze

anonim2012.02.4 9:17
<p>Czy już tęsknić za białoruskimi standartami?&nbsp;</p>
anonim2012.02.4 10:20
<p>Ale o co chodzi? To biskupa nie wolno podsłuchiwać, jeśli się ma podejrzenia, bo to biskup?</p>
anonim2012.02.4 11:09
<p>Czyli żadnych realnych r&oacute;żnic - nie ważne kto u władzy...</p>
anonim2012.02.4 11:33
<p>A nam Tusk wciskał informację, że państwem policyjnym kierował Jarosław Kaczyński.</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2012.02.4 13:57
<p>Polska pod rządami tuska = Rosja za Stalina!</p>
anonim2012.02.4 16:18
<p>Dźwiedź - tak jak powinno być. Z punktu widzenia Państwa biskup jest takim samym obywatelem jak przysłowiowy Jan Kowalski. Nie może być tak że jeden rząd biskupa podsłuchuje a drugi nie, bo to biskup. Jeśli są wobec biskupa podejrzenia, to organy ścigania mają obowiązek to sprawdzić, bez zważania na fakt że podejrzany jest biskupem.</p>
anonim2012.02.4 16:43
<p>@Szarlej - \"Z punktu widzenia Państwa biskup jest takim samym obywatelem jak przysłowiowy Jan Kowalski.\"</p> <p>&nbsp;</p> <p>Tzn. ma prawo do prywatości, ma prawo do kandydowania w wyborach np. do Senatu, ma r&oacute;wnież prawo powiedzieć, że polityk X.Y. nie zasługuje na jego poparcie ze względu na .... ,&nbsp; albo m&oacute;wić, że burmistrz X.Z.&nbsp; nie dotrzymuje obietnicy danej przed wyborami ... i marnuje publiczne pieniądze.</p>
anonim2012.02.4 22:54
<p>Tylko że to co proponujesz oznacza że państwo ma prawo podsłuchiwać KAŻDEGO kogo tylko sobie zażyczy. Jak? Bierzemy Kowalskiego, oskarżamy go o cokolwiek (Kowalski może być czysty jak łza ale to nie ma znaczenia: oskarżyć można zrobić bez jakichkolwiek podstaw - do oskarżenia żadne dowody nie są potrzebne, dopiero do skazania), zbieramy bilingi od operatora, wycofujemy oskarżenie. Całe szczęście nawet w naszym faszystowskim kraju tak nie jest, przynajmniej w teorii - trzeba mieć UZASADNIONE podejrzenie żeby kogoś podsłuchiwać. Oczywiście tyle w teorii, bo w praktyce jak widać siepacze Tuska mogą podsłuchiwać każdego kogo im się podoba.</p>
anonim2012.02.4 22:54
<p>Tylko że to co proponujesz oznacza że państwo ma prawo podsłuchiwać KAŻDEGO kogo tylko sobie zażyczy. Jak? Bierzemy Kowalskiego, oskarżamy go o cokolwiek (Kowalski może być czysty jak łza ale to nie ma znaczenia: oskarżyć można zrobić bez jakichkolwiek podstaw - do oskarżenia żadne dowody nie są potrzebne, dopiero do skazania), zbieramy bilingi od operatora, wycofujemy oskarżenie. Całe szczęście nawet w naszym faszystowskim kraju tak nie jest, przynajmniej w teorii - trzeba mieć UZASADNIONE podejrzenie żeby kogoś podsłuchiwać. Oczywiście tyle w teorii, bo w praktyce jak widać siepacze Tuska mogą podsłuchiwać każdego kogo im się podoba.</p>
anonim2012.02.5 8:49
<p><span \"font-size: x-small;\">&bdquo;Żądaliśmy danych, do kt&oacute;rych jesteśmy uprawnieni przez kodeks postępowania karnego. Nie wykroczyliśmy poza obowiązującą procedurę. Wystąpienie o te dane było uzasadnione potrzebami śledztwa&rdquo;&nbsp; - - Ot i mamy przykład jak to będzie z ACTA</span></p>