25.09.15, 20:56

Polityka prorodzinna – ukarać „nadliczbowe” dzieci

Wielodzietne rodziny kojarzą się nam z radością, gwarem i miłością. W dzisiejszej opłakanej sytuacji demograficznej można by wręcz powiedzieć, że są na wagę złota. Dlatego też wydaje się zupełnie absurdalne to, że Państwo robi wiele, by ukarać „nadliczbowe” dzieci.

Kilka miesięcy temu urzędnicy odebrali rodzinie z Pruchnika ośmioro dzieci, powołując się na chorobę matki, potrzebę remontu domu oraz biedę panującą w rodzinie. Co ciekawe nie przeszkodziło to państwu wydać blisko 110 tysięcy złotych na kilkumiesięczne utrzymanie dzieci, rozdzielonych po 3 różnych placówkach. Najmłodsze 2-letnie znajduje się samo w rodzinie zastępczej, bez kontaktu z rodzeństwem. Czy przebywając tam od kwietnia pamięta jeszcze swoich rodziców?

Takie sprawy często wydają się nam odległe; trudno jest bowiem uwierzyć, że poza sytuacjami patologicznymi ktoś ma czelność wyrwać dziecko z objęć matki. Tymczasem jeśli tylko rozejrzymy się wśród znajomych, łatwo możemy wskazać takie rodziny, gdzie ktoś na 30 metrach kwadratowych mieszka z trójką dzieci. W ilu domach potrzeba remontu, w ilu ktoś z rodziców choruje? Gdy tylko spodoba się to urzędnikom, wszystkim takim rodzicom dzieci będą odebrane.

Mimo to naszym rządzącym wydaje się jednak, że prowadzą politykę prorodzinną. „Polityka prorodzinna oznacza troskę o wszystkie pokolenia” – zapewniała niedawno premier Ewa Kopacz. Odbieranie dzieci rodzicom, cierpienie rodzin – ciekawe które z powyższych w rozumieniu Ewy Kopacz oznaczają „troskę”.

Aleksandra Musiał

www.stopaborcji.pl

Komentarze

anonim2015.09.25 22:12
"Wielodzietne rodziny kojarzą się nam z radością, gwarem i miłością. W dzisiejszej opłakanej sytuacji demograficznej można by wręcz powiedzieć, że są na wagę złota. " Mnie tam się kojarzą z lokalną rodzinką, gdzie dziećmi opiekuje się 70-cioletnia babcia, a mama co i rusz spotyka się z nowym wujkiem, albo z koleżanką ze szkoły - dziewczyna z rodziny wielodzietnej - która na spotkaniu klasowym po 5 latach od skończenia szkoły pojawiła się z rocznym synkiem. Tatki, oczywiście, niet. Rodziny wielodzietne są na wagę złota, ale pod warunkiem, że nie będzie w nich dziedziczenia biedy oraz siedzenia na zasiłkach. "Dlatego też wydaje się zupełnie absurdalne to, że Państwo robi wiele, by ukarać „nadliczbowe” dzieci." - jak konkretnie? Nie wiadomo. Ciekawostka na boku: zła i niedobra PO chce reformy w naliczaniu podatku, w której najmniej zapłacą wielodzietni, a najwięcej bezdzietni single. "Kilka miesięcy temu urzędnicy odebrali rodzinie z Pruchnika ośmioro dzieci, powołując się na chorobę matki, potrzebę remontu domu oraz biedę panującą w rodzinie. Co ciekawe nie przeszkodziło to państwu wydać blisko 110 tysięcy złotych na kilkumiesięczne utrzymanie dzieci, rozdzielonych po 3 różnych placówkach." Widocznie rodzice zostali uznani za niezdolnych do wychowania dzieci, (wszak chora mama, bieda i dom potrzebujący remontu są problemami w opiece nad dziećmi) i niezaradnych, w związku z czym 110 tys. zostanie lepiej wykorzystane w takiej formie, niż gdyby dać je do ręki rodzicom, którzy nie będą umieli wykorzystać tych środków. "Tymczasem jeśli tylko rozejrzymy się wśród znajomych, łatwo możemy wskazać takie rodziny, gdzie ktoś na 30 metrach kwadratowych mieszka z trójką dzieci." Chyba wiedzieli, ile metrów ma ich mieszkanie zanim zdecydowali się na dzieci. One nie pojawiają się znikąd, trzeba je najpierw spłodzić. A wątpię, żeby ktokolwiek rozsądny decydował się na troje dzieci wiedząc, że nie ma lub w przyszłości prawdopodobnie nie będzie miał warunków na utrzymanie rodziny. "W ilu domach potrzeba remontu, w ilu ktoś z rodziców choruje? Gdy tylko spodoba się to urzędnikom, wszystkim takim rodzicom dzieci będą odebrane." Nie przesadzajmy. Po pierwsze: najpierw remont, potem dziecko. Jeżeli kogoś nie stać na remont, to tym bardziej nie będzie go stać na dziecko. O chorobie nikt nie decyduje, ale myślę, że każdy rodzic ma obmyślany jakiś plan awaryjny: rodzinę lub znajomych, których można poprosić o pomoc, pieniądze na czarną godzinę.
anonim2015.09.26 7:45
Za PRL pod tym względem było normalniej. Przede mną jakieś Anity i jakieś Lucki próbują bagatelizować dramatyczną sytuację, w jaką patologiczne państwo wplątało normalną rodzinę; wplątują tu przy okazji znienawidzonych Terlikowskich mających bodajże pięcioro dzieci sugerując jakoby to była rodzina patologiczna. Anitka żąda dowodów: "Przydałby się jakiś przykład..." ale już sama nie raczy zobrazować przykładem własnych słów, że "dla państwa lepiej propagować dziecko drugie, trzecie, niż ósme" Tymczasem w okresie gdy moi rodzice się rodzili, normą było 5 dzieci w rodzinie. Ja podam przykład z mojej dalszej rodziny. Mam kuzynkę, mamę siedmiorga dzieci, normalna kobieta mieszkająca na wsi z mężem, żyją w miarę dobrze, nie ma tam pijaństwa. Dwójka dzieci jest już dorosła, a chłopak nie tylko studiuje ponad 100 km od domu zaocznie, to jeszcze pomaga swojej starszej już cioci, której śmierć w ub. rok zabrała 35-letniego syna, do tego stopnia, że właściwie u cioci mieszka, by podtrzymywać jej gospodarkę. Dzieci z wielodzietnych rodzin nauczone są odpowiedzialności za siebie wzajemnie i za innych. Tępe pustaki usiłujące bezmyślnie bronić haniebnych aktów terroru wobec polskiej rodziny zadawanego jej przez sługusów komunistów z zachodniej Europy nie rozumieją, że takich sędziów i urzędników powinien spotkać los panny Kędziorek z filmu "Zakazane piosenki".
anonim2015.09.26 7:55
Z perspektywy komunisty, także frondowego, rodzina w ogóle jest patologią. A państwo - bogiem
anonim2015.09.26 10:31
Dzieci i szklanek nigdy nie jest za dużo... "Została uznana za patologię" Przez ludzi, którzy mają tak samo zryte łby jak wy! Nic nie rozumiecie. To co dzisiaj się dzieje w Europie, a za dziesięć lat będzie polem bezwzględnej walki cywilizacyjnej, walki na ŚMIERĆ I ŻYCIE, to właśnie pokłosie tej obsranej ideologii wbijanej wam przez lewackie media dzień i noc... Wtedy zrozumiecie.
anonim2015.09.26 15:44
Mnie się za to kojaży wpis niejakiego "ES11" z głupotą i lemingozą.
anonim2015.09.26 16:03
Mamy politykę antyrodzinną, a kryzys demograficzno-emerytany jest na początku.
anonim2015.09.27 9:51
@Anita "Kompetencje rodzicielskie"- to jest wyborne.