08.02.15, 17:09Chrystus Król (fot. media)

Panie Prezydencie! Przede wszystkim służyć Chrystusowi!

Prezydent Rzeczypospolitej służy nie tylko narodowi, ale przede wszystkim: Chrystusowi. Najważniejszą i pierwszą jego powinnością jest działać tak, by nie ująć należnej czci naszemu Panu. Konwencja antyprzemocowa, o czym wyraźnie mówi Kościół, jest dokumentem groźnym, wywracającym do góry nogami naturalny porządek ustanowiony przez Boga. Jako taka jest sprzeczna z wolą Chrystusa i jej ratyfikacja stanowi wobec Niego poważną zniewagę.

Prezydent, będąc katolikiem, nie może przejść ponad tym obojętnie i zachowywać się tak, jakby Boga nie było! Chrystus jest Królem Polski, tak, jak jest Królem całego świata – i Prezydent jest winny Mu posłuszeństwo.

Papież Pius XI przypomina, że rządzący muszą oddawać Chrystusowi należną Mu cześć. „Niechże więc rządcy państw nie wzbraniają się sami i wraz ze swoim narodem oddać królestwu Chrystusowemu publicznych oznak czci i posłuszeństwa, jeżeli pragną zachować nienaruszoną swą powagę i przyczynić się do pomnożenia pomyślności swej ojczyzny” – pisze Ojciec Święty w encyklice „Quas Primas”.

Apelujemy, by Prezydent pamiętał, że jego władza pochodzi od Boga! A „jeżeli panujący i prawowici przełożeni będą przekonani, że wykonują władzę nie tyle na mocy prawa własnego, ile z rozkazu i w zastępstwie Boskiego Króla, to niezawodnie święcie i mądrze używać będą swej władzy i będą mieć na względzie dobro publiczne i godność ludzką poddanych, skoro wydawać będą prawa i domagać się ich wypełnienia” – pisze w tej samej encyklice Pius XI.

"Wtedy zaiste, po usunięciu wszelkiej przyczyny zamieszek zakwitnie spokój i ład: chociaż bowiem obywatel patrzeć będzie na władców i innych rządców państw, jako na ludzi podobnych do siebie, lub nawet z jakiejś przyczyny niegodnych i zasługujących na naganę, to jednak nie odrzuci ich rozkazów, skoro w nich będzie widział obraz i powagę Chrystusa Boga i Człowieka” – tłumaczy nam Ojciec Święty.

Przypominamy wreszcie, by znowu zacytować „Quas Primas”, że władza Chrystusa obejmuje też sprawy doczesne! „Błądziłby zresztą bardzo ten, kto by odmawiał Chrystusowi Człowiekowi, władzy nad jakimikolwiek sprawami doczesnymi, kiedy On od Ojca otrzymał nieograniczone prawo nad stworzeniem tak, iż wszystko poddane jest Jego woli” – poucza nas Pius XI.
Nie wolno usuwać Jezusa Chrystusa z życia publicznego: a ratyfikacja konwencji antyprzemocowej będzie właśnie krokiem w tym kierunku; będzie próbą zdetronizowania naszego Pana i ustanawiania prawa wyłącznie na podstawie ludzkiego rozumu.

Oto, co mówi nam na ten temat Bóg w Piśmie Świętym: Maledictus homo, qui confidit in homine!

„Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku
i który w ciele upatruje swą siłę,
a od Pana odwraca swe serce” (Jr 17,5).

Jakże więc postąpi Prezydent Rzeczypospolitej? Pius XI w „Quas Primas” przypomina, że Chrystus na Sądzie Ostatecznym będzie pamiętał o wyrządzonych Mu zniewagach.

„ Chrystus, nie tylko usunięty z życia publicznego, lecz także przez wzgardę zlekceważony i zapoznany, bardzo surowo pomści tak wielkie zniewagi, ponieważ godność Jego królewska tego się domaga, aby wszystkie państwa tak w wydawaniu praw i w wymierzaniu sprawiedliwości, jak też w wychowaniu młodzieży w zdrowej nauce i czystości obyczajów zastosowały się do przykazań Bożych i zasad chrześcijańskich”.

Fronda.pl

Komentarze

anonim2015.02.8 13:30
Nie oczekujcie że Komorowski zachowa się należycie i odrzuci ten ideologiczny dokument umożliwiający dalsze wprowadzanie zboczonego gender. Komorowski na pokaz jest Katolikiem aby zdobyć zwolenników, to obłudnik sprzyjający degeneratom i konwencja ewidentnie zostanie wprowadzona.
anonim2015.02.8 13:45
Tu Fronda ma rację.
anonim2015.02.8 13:58
Fronda jedzie po bandzie. Przypominam, że Polska nie jest państwem katolickim, tylko świeckim. Nie ma też żadnego króla. Gdyby u nas panował system monarchijny to funkcja prezydenta by nie istniała... Prezydent służy nam, ludziom, obywatelom. A wśród obywateli mamy katolików, wyznawców innych religii i ateistów i prezydent służy wszystkim, bez względu na wiarę! To co tutaj piszecie to istne nawoływanie do dyskryminacji wobez każdego kto nie jest katolikiem! Kiedy widzę coś lub czytam o czymś i wydaje mi się, że nic głupszego już zrobić lub powiedzieć nie można, wchodzę na fronde i szybko jestem wyprowadzony z błędu. Lecz się Terlik!
anonim2015.02.8 14:06
Mieszacie pojęcia. Słuchanie Kościoła jest obowiązkiem katolika, a nie urzędnika państwowego. Poza tym, skończcie wreszcie z tym idiotycznym pomysłem, jakoby władza pochodziła w szczególny sposób od Boga - bo wychodzi na to że Bóg chyba nas Polaków nie lubi za bardzo.
anonim2015.02.8 15:33
Brawo Fronda! Słuszne słowa, słuszne przypomnienie! A wszystkim malkontentom ziejącym nienawiścią do Kościoła naprawdę współczuję zderzenia z Prawdą po śmierci, gdzie już tylko ogień wieczny i zgrzytanie zębów was spotka. Uważajcie, abyście nie zatruli się zbyt wcześnie swoim jadem, bo zejdziecie z Tego świata, zbyt mało robiąc zła, wasz pan będzie niezadowolony, a wówczas to wam już żaden "jegomość zwany Chrystusem" nie pomoże - ani tobie "@jamonie", ani tobie @existenZ, ani tobie @Piogalu... Moja rada: bawcie się w swojej piaskownicy i wypad z Frondy, nie dla was perły wieprze!
anonim2015.02.8 15:38
Prezydent Rzeczypospolitej służy nie tylko narodowi, ale przede wszystkim: Chrystusowi. Oj uważałbym z takimi stwierdzeniami.
anonim2015.02.8 16:13
Piogal Lut 8, 2015, 3:03 po południu Oczywiście Piogalku - tu Jest nie tylko prawnik - ale Prawodawca Najwyższy, Bóg Wszechmogący, Stworzyciel nieba i ziemi...
anonim2015.02.8 17:44
Nie po to podpisywaliśmy z Jezusem konkordat, żeby go teraz łamać mieszając do polityki.
anonim2015.02.8 18:18
To genderowy babo-chłop jest od pouczania hierarchów Kościoła.* Babochłop występuje zwykle w równości, występowanie z pominięciem tego kryterium jest rzadko spotykane w przyrodzie. Bul i genderowa klasa to jest to.
anonim2015.02.8 18:38
Obowiązkiem prezydenta jest strzec konstytucji ,co jest zawarte w rocie przysięgi , obowiązkiem wiernego Kościoła jest trzymać się nauczania tegoż . W przypadku ratyfikacji tej konwencji trudno mówić o jakimś konflikcie ,a nawet zauważalna jest raczej zbieżność . Bo i konstytucja RP jak i nauczanie Kościoła mówi o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny ,a nie o niestereotypowych związkach ,mających być remedium na przemoc .
anonim2015.02.8 18:44
Tylko dlaczego ten wizerunek "Chrystusa" ma uniesioną dłoń w masońskim znaku ? - Frondo !!!
anonim2015.02.8 19:27
Nie no wreszcie Frondo , taki artykuł to rozumiem, jeszcze powołanie się na Piusa XI , pięknie, wreszcie widać, że to portal katolicki ;)
anonim2015.02.8 19:44
Verra pozwól, że wyjaśnię Ci 2 sprawy. Pierwsza: To, że wyznaję inne wartości, niż Ty nie znaczy, że jestem człowiekiem złym. Wręcz przeciwnie, uważam się za bardzo dobrego człowieka. Nie trzeba być wierzącym, aby móc odróżnić dobro od zła. Każdy ma sumienie, bez względu na wyznanie i każdy może się nim kierować. Po drugie mogę i będę czytać frondę, mimo, że wielu opinii, jak chociażby w powyższym artykule, nie podzielam. I chciałbym to wszystkim wyjaśnić, żeby skończyli z tekstami typu: jak Ci się nie podoba to nie musisz tu wchodzić, spadaj. Otóż właśnie muszę, z bardzo prostego powodu. Fronda, Terlikowski i wszyscy jego wyznawcy są wrogami racjonalnego myślenia, racjonalizmu jako takiego. Z powyższego artykułu, w którym nawołują do dyskryminacji nie katolików, wnioskuję, że są wrogiem wszystkich, którzy właśnie katolikami nie są. Są wrogiem współczesności i normalności. A swojego wroga trzeba znać, chociażby po to, żeby wiedzieć przed czym się bronić. I widzę, że nie bezpodstawnie, bo Terlik chciałby wprowadzić w Polsce jakąś katolicką dyktaturę i przed tym trzeba się bronić!
anonim2015.02.8 20:14
A ja się modlę o powrót Króla. Zapisy w świeckim prawodawstwie nie zmieniają faktu, że każda władza pochodzi od Boga, ani nie stoją w sprzeczności z nim.
anonim2015.02.8 21:09
@marekwu Oczywiście ,że każda władza pochodzi do Boga ,tak samo jak wszyscy ludzie też pochodzą od Boga ,co więcej lucyfer i szatan także pochodzą od Boga ,tylko się zbuntowali . A tak się niestety składa ,że najczęściej rządzi książę tego świata i chętnie zaprasza do "współpracy" , wystarczy złożyć pokłon .
anonim2015.02.8 22:13
jamon"Fronda, Terlikowski i wszyscy jego wyznawcy są wrogami racjonalnego myślenia, racjonalizmu jako takiego.Są wrogiem współczesności i normalności." Maria Valtorta"Koniec Czasów" "Spójrz, moja duszo. Niewiele rzeczy potępiam tak surowo jak RACJONALIZM, który zadaje gwałt, bezcześci i zabija Wiarę. Mówię: Wiarę, z dużej litery, aby powiedziedż o Wierze prawdziwej, absolutnej, królewskiej.Potępiam racjonalizm, jako najemnego mordercę.To on Mnie zabija w sercach, to on przygotował iprzygotowuje bardzo smutne czasy dla Kościoła i dla świata.Przekląłem inne sprawy, lecz żadnej nie potępiłem tak jak racjonalizmu. To ziarno, z którego wyszło tak wiele różnych trujących doktryn. To on, podstępny, otwarł drzwi nieprzyjacielowi. W rzeczywistości otwarł drzwi szatanowi, który -odkąd racjonalizm króluje nigdy nie panował w takim stopniu.Powiedziano:, „Kiedy Syn Człowieczy przyjdzie, nie znajdzie wiary w sercach". Racjonalizm, bowiem dokonał swego dzieła. [Ale] Ja dokonam mojego. Zaprawdę powiadam ci, że przytulę do serca nieszczęśnika, który popełnił ludzką zbrodnię i nawrócił się z niej-oby tylko zawsze uznawał, że Ja wszystko mogę. Będę jednak miał oblicze Sprawiedliwości wobec tego, kto bazując na doktrynie ludzkiej nauki zaprzeczy przejawom nadprzyrodzoności, które ukazuję z woli Ojca. Głuchy od urodzenia nie słyszy, prawda? Ten, kto ma bębenki uszkodzone w wyniku jakiegoś nieszczęścia, też nie może słyszeć. Tylko Ja mógłbym przywrócić mu słuch, dotknięciem moich rąk. Jakże jednak mogę dać słuch głuchemu duchowi, skoro ten duch nie pozwala, abym Ja go dotknął? "
anonim2015.02.9 10:03
Dlaczego prezydent miałby służyć akurat Chrystusowi??? Konstytucja mówi o "bezstronności religijnej" państwa, tak więc jego głowa winna służyć wszystkim bogom w tym Allahowi, Jehowie i wielu innym. Winien służyć przede wszystkim obywatelom, w tym ateistom, agnostykom i osobom niereligijnych. Na jakiej podstawie katolicy z Frondy domagają się uprzywilejowania swojego Boga??? Czyżby sądzą, że jest on bardziej "ichrzy"??????
anonim2015.02.9 11:25
Czyżby obecnie prezydentura była namaszczana przez kościół , czy prezydenta nadal wybiera się w wolnych demokratycznych wyborach? Dawno nie byłem w Polsce, sporo się w takim razie zmieniło.
anonim2015.02.9 12:02
noooo nieźle... tylko nigdzie jakoś nie widzę wypowiedzi ex-catedra dotyczącej Konwencji. a zatem niekoniecznie ZDANIE BISKUPÓW (a nie Świętego Kościoła, jak tu ktoś sugeruje) jest NIEOMYLNE i niekoniecznie jest ZDANIEM CHRYSTUSA. nie, żebym popierał Konwencję. dla mnie dyskwalifikuje ją artykuł 12, p.1: "Strony podejmą działania niezbędne do wykorzenienia zwyczajów, tradycji oraz praktyk opartych na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn" - dziękuję bardzo, jak to w życie wejdzie... ale, żeby takie armaty wytaczać, to Autor trochę przegiął.
anonim2015.02.9 12:33
@jamon "....Przypominam, że Polska nie jest państwem katolickim, tylko świeckim. Nie ma też żadnego króla...." Dokładnie podobna dyskusja miała miejsce 2000 lat temu !!! kiedy jeszcze nie znano internetu a było to na dworze Heroda Wielkiego i nic się od tej pory nie zmieniło. Herod bardzo bał się utraty władzy i nie był w stanie znieść konkurencji ze strony przyszłego Zbawiciela. Poncjusz Piłat nie znalazł w Chrystusie żadnej winy - wszakże królestwo Chrystusa pochodzi nie z tego świata i jest ponad prawem ludzkim, jednakże za namową TAKICH JAK WY, czyli lewackiego odłamu Frondziarzy wydał nakaz ukrzyżowania NIEWINNEGO człowieka który jest równocześnie Bogiem.
anonim2015.02.9 12:43
@"OZ" Masoński znak wygląda zupełnie inaczej. Jesteś w błędzie.
anonim2015.02.9 12:44
@jamon "...Nie trzeba być wierzącym, aby móc odróżnić dobro od zła...." Teraz Jamon głosisz najlepiej sprzedające się hasło wyborcze szatana który tak właśnie podpowiada...."skoro można być dobrym człowiekiem nie wierząc w Boga, to...po co wierzyć w Boga". Czy ty sam wierzysz w to co piszesz? Dobro pochodzi JEDYNIE od Boga. Nie ma innej opcji. "....Są wrogiem współczesności i normalności...." Teraz cytujesz Masonerię - jak Ciebie łatwo rozgryźć :)
anonim2015.02.9 13:42
@Nieznajoma_200 mylisz się i to bardzo. Ani kościół, ani żaden bóg nie ma monopolu na dobro i zło. Każdy człowiek ma rozum, sumienie, przedstawia różny system wartości i odróżnienie dobra od zła zwykle nie jest dla niego trudne nawet jeśli jest niewierzący. I nie wmawiaj mi, że propaguję tutaj ideę szatana, bo ludzie, którzy w boga nie wierzą, nie wierzą również w szatana. I jeszcze jedno. Nie mam nic wspólnego z masonami ale nie będę Ci tego udowadniać bo znając takich ludzi jak Ty, w moje słowo, które jest stosunkowo łatwo udowodnić nie uwierzysz. Łatwiej jest Ci wierzyć w bożków wymyślonych 2000 lat temu, ale to już Twoja sprawa.
anonim2015.02.9 16:18
".... bo ludzie, którzy w boga nie wierzą, nie wierzą również w szatana...." I to jest głównym celem szatana aby nie uwierzyć w jego istnienie (to kłamca nad kłamcami) gdyż on ujawnia się jedynie w sytuacjach ekstremalnych gdy zostaje zdemaskowany o czym wiele ludzi może poświadczyć ....ale...wolna wola, możesz sobie żyć w tej swojej błogiej nieświadomości, na razie luz blues lecz po tamtej stronie nie jednemu oczy się otworzą jak już będzie za późno. Nie twierdzę że jesteś opętany czy coś w tym rodzaju (do tego jeszcze daleka droga i to jest cały proces) gdyż nie jestem nawiedzona jedynie stwierdzam iż twoja czujność jest nieco uśpiona jakbyś był po praniu mózgu przeprowadzonym przez lewaków. Może jesteś zwykłym przeciętniakiem który jeszcze mało doświadczył w swoim życiu i może wobec kościoła jesteś jedynie obojętny czy jak inni mówią neutralny / poprawny politycznie itp ale: po jaką ...cholerę...zadawać się z kudłatym? Czy to ma jakiś sens? Obiecuje może złote góry? jeśli już to tylko pewne profity związane JEDYNIE z życiem doczesnym w zamian za rezygnację z chrześcijańskich wartości, zgodę by mógł manipulować naszym życiem (przecież nic w życiu nie jest za darmo) a życie jest zbyt krótkie by je spaprać a ostatecznym celem człowieka jest cała wieczność....no ale każdy jest kowalem własnego szczęścia :). Sumienie? Nawet na ból sumienia wymyślono środki znieczulające jak narkotyki, alkohol itp by je zagłuszyć. Sumienie niewierzącego jest jak zdolność postrzegania kierowcy w stanie wskazującym. "....I jeszcze jedno. Nie mam nic wspólnego z masonami ..." To była tylko moja hipoteza, najwyraźniej Cię przeceniałam :D, jeśli nie jesteś Masonem to sorry ;).
anonim2015.02.9 16:25
@jamon Jeszcze jedno co do sumienia. Każde sumienie wymaga pewnej renowacji. Jeśli chcesz być np dobrym informatykiem musisz być zawsze na bieżąco i rozwijać się zawodowo. Jeśli chcesz być dobrym chrześcijaninem to nie wystarczy że zamkniesz się w czterech ścianach ale musisz posilać się słowem Bożym. Sumienie dawno nie używane może zacząć szwankować..tak jak wiedza zawodowa dawno nie używana.
anonim2015.02.9 16:30
@jamon Raczej nie . Jeśli ktoś wierzy ,że istnieją ( obiektywne ) Dobro , Zło , Prawda , Fałsz ,to po prostu może utożsamić (tak jakby na mocy definicji ) Dobro , Prawdę z Bogiem . Możliwe są także inne podejścia np. pojęcia prawda ,dobro nie mają sensu , bądź nie ma uniwersalnej prawdy , dobra , każdy ma "swoje" .
anonim2015.02.9 17:29
@Nieznajoma_200, widzę, że dla was katolików wszystko jest bardzo jasne. Po prostu albo czarne, albo białe, a pomiędzy zupełnie nic. Potrafisz ocenić mnie po 2 - 3 komentarzach kompletnie mnie nie znając, mówisz o "faktach" z mojego życia, o których sam nie miałem pojęcia, np. że mam mózg wyprany przez lewaków. Najbardziej zawsze bawi mnie to, kiedy inni, podobnie jak Ty przestrzegają mnie, że oczy otworzą mi się po tamtej stronie, ale będzie już za późno. Czyżby? Załóżmy zatem, że ten Wasz bóg istnieje. Załóżmy, że istnieje św. Piotr, który otwiera bramy raju. Załóżmy, że rzeczywiście mocno się tym zdziwiłem. Św. Piotr robi "sito", kogo do raju wpuścić, a kogo nie. I jak myślisz, kto miałby pierwszeństwo wstępu do tego upragnionego przez wielu raju. Atesista, który przez większość życia nie miał nic wspólnego z kościołem, ale przez całe życie był poczciwym, dobrym człowiekiem (w ogólnym rozumieniu tego słowa). Często zdarza się, że taki ateista sam pomaga innym osobom przejść przez życie. Czy zagorzały katolik, który co niedzielę klęczy w kościele w pierwszym rzędzie, ale w tygodniu molestuje 10-latków, bo wie, że pójdzie do spowiedzi, powie, że żałuje za grzechy, że ma mocne postanowienie poprawy i grzechy zostaną mu odpuszczone? Jakie jest wtedy pojęcie "sprawiedliwości"? Jeśli brak wiary, mimo, że po śmierci przekonałem się, że nie miałem racji, miałby mnie eliminować z życia w waszym raju, chociaż życie ziemskie spędziłem, powiedzmy, nawet nieświadomie spełniając większość "boskich" kryteriów, to ja nawet nie chcę do takiego raju. Mam wtedy gdzieś taką sprawiedliwość. Mówisz, że na ból sumienia wynaleziono lekarstwo w postaci narkotyków, czy alkoholu. Jak widzisz potrafię rozmawiać merytorycznie. Nie uciekam się do epitetów, tylko przedstawiam swoje racje. Ty z resztą postępujesz podobnie, jednak tym argumentem mnie rozbroiłaś. Na prawdę nie sądzisz, że taki argument uwłacza inteligencji człowieka rozumnego? Alkohol i narkotyki są tylko środkami doraźnymi, które lekarstwem nie są i nie trzeba być geniuszem, aby o tym wiedzieć. Nie zgadzam się również ze stwierdzeniem, że sumienie niewierzącego jest jak zdolność postrzegania kierowcy w stanie wskazującym. To ma trochę wspólnego z Twoim kolejnym postem, w którym piszesz, że sumienie wymaga renowacji. Owszem wymaga, ale to przychodzi z wiekiem, z kolejnymi doświadczeniami, z każdą decyzją, którą w życiu podejmujesz. Nawet zwierzęta są wyposażone w coś takiego jak "poczucie winy", a do kościoła nie chodzą... Własnego sumienia nie oszukasz upijając się albo zażywając narkotyki. To wcale nie jest tak, że sumienie dawno nie używane może zacząć szwankować. Dlaczego? Dlatego, że to nie jest fizyczny narząd, jak noga, czy ręka, która traci mięśnie, kiedy przez miesiąc jest w gipsie. Sumienie to jest wypadkowa wyznawanych przez nas wartości, naszych doświadczeń podejścia do życia, do świata i tak na prawdę nie da się go nie używać. No, trochę się rozpisałem i wiele jeszcze miałbym ochotę napisać, ale to i tak temat na dużo ,dużo obszerniejszą dyskusję
anonim2015.02.10 0:38
@jamon, to twoja sprawa, jakie wyznajesz wartości; to też twoja sprawa, że masz wysokie mniemanie o sobie, ale może ktoś powinien ci powiedzieć, że z tą nadęciem pychą wydajesz się wręcz śmieszny. Zauważyłam, że ci co mówią o sobie: "jestem człowiekiem bardzo dobrym" albo "jestem bardzo wierzący" itd. nie mają w ogóle pojęcia, co to jest dobroć albo wiara. Jesteś człowiekiem NIE bardzo dobrym, ale BARDZO PYSZNYM, bo dobry nigy nie powie o sobie, że jest dobry - to taka mądrość życiowa (poczytaj sobie troszkę literatury - np. klasyki, dobrze ci zrobi). A ja mam prawo powiedzieć ci "wypad stąd", bo nikt nie będzie tolerował wroga we własnym domu, a ty - jak sam się przyznałeś bez ogródek - jesteś wrogiem Frondy i osób wierzących. Na dodatek obrażasz innych. Może sam skorzystał ze swojej rady, aby iść się leczyć... ? "BARDZO DOBRY" człowieku.
anonim2015.02.10 0:40
@Przeciw_gender - cóż za złota myśl! Cóż za elokwencja! Jaka bystrość umysłu..., chyba tobie już nawet proszki nie pomogą, ani drzemka, jesteś tak doskonały! WOOOW!
anonim2015.02.10 0:57
@jamon - "Każdy człowiek ma rozum, sumienie"... Jamon, o jakim ty sumieniu piszesz...??!! Widziałeś kiedyś to sumienie? Czy jakiś "racjonalny" naukowy umysł stwierdził istnienie sumienia?? Błagam, zastanów się, co piszesz! Dla ciebie Bóg nie istniej ani szatan, bo go nie pomacasz, nie powąchać, pod mikroskopem nie zobaczysz, a istnieje sumienie??? Udowodnij mi, że sumienie istnieje! Udowodnij mi też TY masz sumienie! Tobie mocno się coś miesza: piszesz mi o racjonalizmie, racjonalnym myśleniu, normalności i... wyjeżdżasz z sumieniem! A w ogóle, jaką miarą mierzyłeś swoją dobroć? No i na jakiej podstawie twierdzisz, że istniej dobro i zło...? No bo skoro jesteś bardzo dobrym człowiekiem, więc wg ciebie dobro istnieje? A skoro istnieje to gdzie jest jego odniesienie, miara??? Jak wytłumaczy to racjonalista taki jak ty? Skoro nie ma - wg ciebie Boga - to rozumiem, że odniesieniem dobra jest człowiek, tylko jak to możliwe, że tyle mordów na ziemi..., a jesli nie człowiek, to CO? KTO? No a jeśli jeśli odniesieniem dobra jest teoretycznie - wg ciebie - człowiek, to co jest odniesieniem zła? Też człowiek? A skąd wiesz, że dobro nie jest złem, a zło dobrem? Wytłumacz to, racjonalisto, "bardzo dobry człowieku"
anonim2015.02.10 3:47
To tak na serio? Ilość błędów logicznych, merytorycznych...wow! Już zaczynałem pisać jakąś konstruktywną polemikę, ale wyszłaby chyba dłuższa od samego artykułu. Po prostu...wow! Gdy już wątpiłem we Frondę - stanęła na wysokości zadania i pokazała, że ten latający cyrk potrafi szybować jeszcze wyżej. Swoją drogą - wszyscy wiemy, że lubicie teorie spiskowe. Ktoś powinien w końcu wpaść na to, że redakcja Frondy to tak naprawdę ateiści/Żydzi/masoni/komuniści/wszystkie powyższe, których celem, poprzez tego typu artykuły, jest przekonanie wszystkich dookoła, że Katolicy mają tyle wspólnego z racjonalnym myśleniem, co schizofrenik po LSD.
anonim2015.02.10 3:57
P.S. Nie żeby Katolicy we własnym zakresie nie starali się tego bardzo gorliwie udowodnić. Celuję tutaj w komentarze, argumentację i ogólną konstrukcję przemyśleń Nieznajomej i Verry. To już nawet nie schizofrenik na LSD, to przypadek zespołu Korsakowa po koktajlu z LSD, PCP, heroiny i grzybów.
anonim2015.02.10 11:36
To dzieło ma jakiegoś autora? Czy nikt nie miał odwagi się pod tym bełkotem podpisacć:) Uwielbiam te ostrzeżenia, że miłosierny, kochający Chrystus "surowo pomści".
anonim2015.02.10 11:55
@Verra, widzę, że w moim poprzednim poście to jednak ja Ciebie przeceniłem. Twoje ostatnie zarzuty są śmieszne, pokazujesz, że nie czytasz ze zrozumieniem, bo zadajesz pytania, na które odpowiedziałem już wcześniej, a momentami wciskasz mi w usta słowa, których nie powiedziałem, nie napisałem. Słabo to wygląda. Ja nie powiedziałem, ze jestem wrogiem katolików, osób wierzących, ani Twoim. Każdy ma prawo wierzyć, w co chce, każdy ma prawo również nie wierzyć i absolutnie nic mi do tego. Ale staje się ten ktoś moim wrogiem, kiedy z buciorami wpycha się w moje życie i próbuje narzucić mi swoje zasady wbrew mojej woli, a do tego Fronda nawołuje w powyższym artykule. Nie powiedziałem, również, że wierzę tylko w rzeczy, które mogę pomacać, powąchać albo obejrzeć pod mikroskopem, a takie słowa też mi wciskasz w usta. Ja Ciebie nawet nie zamierzam „nawracać”, na drogę, którą sam podążam. Nawet mi to przez myśl nie przeszło. Dlaczego tak bardzo uzurpujesz prawo do określania, co jest dobre, a co złe tylko katolikom? Naprawdę tylko katolicy mają monopol na takie definicje? Więc pozwól, że przytoczę dosyć prymitywny przykład, który jest już oklepany, ale widzę, że inaczej Tobie wytłumaczyć niż łopatologicznie pewnych rzeczy się nie da. Ten przykład to mianowicie głupie morderstwo. Kiedy człowiek, w afekcie zabija drugiego człowieka. Bez powodu, „dla zabawy”. Zabija kompletnie niewinnego człowieka. I wg Ciebie człowiek niewierzący nie może powiedzieć, że to, co ten morderca zrobił było złe? Naprawdę? Wg Ciebie o takich rzeczach wiedzą TYLKO katolicy, a cała reszta, to biedne, zbłąkane owieczki, które z definicji właściwie nawet nie powinny wiedzieć, co o tym myśleć? Sorry, ale takie podejście jest po prostu śmieszne do granic absurdu. Czy jestem pyszny? Nazwij to jak chcesz. Ja po prostu jestem bardzo świadomym człowiekiem, który jest świadomy również poczucia własnej wartości. Jeżeli uważasz to za pychę, Twoja sprawa, nie czuję tym urażony w najmniejszym stopniu. Wg mnie po prostu mylisz pojęcia pychy, z poczuciem własnej wartości i pewności siebie. Generalnie im więcej piszesz, tym bardziej obnażasz się ze swojego braku wiedzy lub też ignorancji. I co raz bardziej irytuje mnie to, jak bezczelnie katolicy uzurpują sobie prawo do określania spraw, które dotyczą wszystkich, bo przecież nie tylko katolików. I mając na uwadze moje ostatnie zdanie przyjmij do wiadomości, że ja, jako osoba niewierząca uważam, że dobro i zło istnieje. Często są to subiektywne pojęcia, ale są też określone w ogólnie przyjętym znaczeniu przez społeczeństwo. Najprościej mówiąc, bo to w ogóle temat – rzeka. Ja, jako osoba niewierząca oczywiście jak najbardziej uważam, że sumienie istnieje. I uważam, że sumienie osób niewierzących „działa” dużo lepiej, niż Was, katolików. Bo tak jak we wcześniejszym poście pisałem, widzę, że wg Ciebie wszystko jest czarne albo białe i nic pomiędzy. Z tego, co piszesz mogę wywnioskować, że dla Ciebie sumienie jest granicą między Tobą, a Twoim Bogiem. Określasz dobro i zło, wg tego, co mówi Ci Twoja religia, a Twoje postępowanie zwykle wynika ze strachu przed karą boską, a nie z tego, że po prostu jesteś dobrym człowiekiem. Bardzo dużo katolików tak ma, ale nigdy się nie przyzna. Taka jest różnica miedzy nami. Ja jestem dobry, bo taki jestem z natury, bo chcę żyć dobrze, a Wy jesteście dobrzy ze strachu przed bogiem. Pamiętaj tylko, że ludzie tacy jak ja, budują sami swój system wartości, na podstawie własnych doświadczeń, obserwacji, zgodnie ze swoim sumieniem i często trzymają się go przez całe życie. A kościół zmienia system swoich wartości jak chorągiewka na wietrze. Przykładem jest chociażby papież Franciszek. Jako człowiek niewierzący bardzo szanuję tego człowieka. Polski kościół go nie trawi, bo idzie pod prąd i pokazuje, że system wartości, który do tej pory dyktował Ci polski kościół można o kant d… potłuc :) Zarzucasz mi, że być może to co uważam za dobre jest złe i odwrotnie. Przypominam, że w historii kościoła takich sytuacji, kiedy kościół uznawał coś za dobre, a później zmieniał zdanie i uważał za złe były wręcz niezliczone ilości. Dlatego proponuję trochę pokory i przyjąć do wiadomości, że ludzie niewierzący mogą być dobrymi ludźmi. Tak po prostu!
anonim2015.02.10 12:58
@jamon "Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza" (Łk 11, 23). Zbawiciel mówi tu o połowiczności, której nie znosi w swej służbie. Nie chce żadnej polityki kompromisowej. Wstrętna mu jest wszelka dwoistość i woła na tych, którzy jej hołdują: "Dopókiż będziecie chwiać się na obie strony? Jeżeli Jahwe jest prawdziwym Bogiem, to Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu!" (1 Krl 18, 21). A mimo to iluż to jeszcze takich chwiejnych! Idą tacy w niedzielę na Mszę św. a zarazem płacą z największym spokojem serca za niekatolicką lub obojętną gazetę. Modlą się tacy w gronie rodzinnym przy stole, obchodzą z pompą pamiątkę pierwszej Komunii św., śpiewają w okresie Bożego Narodzenia kolędy, a równocześnie z największym spokojem serca przy urnie wyborczej dają głos na kandydata z partii niekatolickiej lub nawet nastawionej wrogo do katolicyzmu. Należą oni do szeregu różnych bractw i związków, biorą udział w gremialnych Komuniach św., przemawiają szumnie na zebraniach, a równocześnie zastrzegają sobie bardzo energicznie, by nie żądano od nich katolickiego myślenia i postępowania w życiu publicznym. Może często przystępują tacy do Komunii św., klęczą może godzinami w kościele, a dom, dzieci i męża, lub żonę pozostawiają swemu losowi i nie mają tacy słowa sprzeciwu przeciw mieszanemu związkowi małżeńskiemu syna lub córki. Słuchaj przestróg. Bez połowiczności! Bez ślepego małpowania! Idź śmiało w otwartej akcji katolickiej drogami Chrystusa i żyj życiem Chrystusa. Idź drogami Chrystusa i żyj jego życiem zawsze i wszędzie. Zawsze i wszędzie niechaj ci brzmi w uszach to katolickie napomnienie: "We wszystkim - słyszysz? - we wszystkim! - dawaj wzór dobrych uczynków" (Tt 2, 7).
anonim2015.02.10 21:03
@jamon "....To ma trochę wspólnego z Twoim kolejnym postem, w którym piszesz, że sumienie wymaga renowacji. Owszem wymaga, ale to przychodzi z wiekiem, z kolejnymi doświadczeniami, z każdą decyzją, którą w życiu podejmujesz..." Domyślałam się że musisz być osobą bardzo młodą i to Cię trochę tłumaczy. "....Nawet zwierzęta są wyposażone w coś takiego jak "poczucie winy", a do kościoła nie chodzą..." To chyba każdy wie że zwierzęta są lepsze od co niektórych ludzi. Mają instynkt nie zabijania własnego potomstwa. "....Każdy ma prawo wierzyć, w co chce, każdy ma prawo również nie wierzyć i absolutnie nic mi do tego. Na tym właśnie polega wolna wola. "....Ale staje się ten ktoś moim wrogiem, kiedy z buciorami wpycha się w moje życie i próbuje narzucić mi swoje zasady wbrew mojej woli, a do tego Fronda nawołuje w powyższym artykule..." Katolicy czynią to po prostu z litości wobec braci ateistów ;) bo na tym właśnie polega ewangelizacja która nie jest żadnym przywilejem ale obowiązkiem każdego katolika. A tak poza tym to po co wchodzisz na portal katolicki skoro coś Ci tu nie gra? Nie nudzisz się tu przypadkiem? ;) Sądzę że pragniesz poznać poglądy innych od siebie tak więc przygotuj się na polemikę. "....Ja Ciebie nawet nie zamierzam „nawracać”, na drogę, którą sam podążam...." Jakby ktoś nie kumał to Jamon mówi tu o "nawracaniu" na Drogę Ateizmu !!!! hehehehehehh Toś Ty Jamon - przedstawiciel Nowej Ewangelizacji tylko ...ATEISTYCZNEJ. Kurczę, nie wiedziałam że coś takiego powstało. Jakaś stronka www? Może i tam się zaloguję by nawracać zabłąkane owieczki? Mogłoby być ciekawie :)
anonim2015.02.10 21:05
@jamon "....Załóżmy zatem, że ten Wasz bóg istnieje. Załóżmy, że istnieje św. Piotr, który otwiera bramy raju. Załóżmy, że rzeczywiście mocno się tym zdziwiłem. Św. Piotr robi "sito", kogo do raju wpuścić, a kogo nie. I jak myślisz, kto miałby pierwszeństwo wstępu do tego upragnionego przez wielu raju. Atesista, który przez większość życia nie miał nic wspólnego z kościołem, ale przez całe życie był poczciwym, dobrym człowiekiem (w ogólnym rozumieniu tego słowa). Często zdarza się, że taki ateista sam pomaga innym osobom przejść przez życie..." Bardzo ciekawa dywagacja ale człowieku: ja nie mówię o pseudokatolikach tylko o ludziach którzy zawsze chcą być Ok wobec innych i przede wszystkim wobec Boga. Sama przynależność do katolicyzmu nie gwarantuje zbawienia bo taka wiara jest po prostu martwa. Za poglądami i deklaracjami muszą iść uczynki. Jakie są zatem "notowania" uczciwego wierzącego w konfrontancji z uczciwym niewierzącym? Dam taki przykład: Są dwie fabryki. W obu ciężko pracują uczciwi ludzie na utrzymanie swoich rodzin. W fabrykach dochodzi do awarii/ wypadku. W fabryce nr 1 ludzie w wyniku wypadku tracą zdrowie ale otrzymują odszkodowanie z firmy ubezpieczeniowej na pokrycie kosztów leczenia, ewentualnie uprawnienia rentowe. W fabryce nr 2 ludzie w wyniku wypadku tracą zdrowie i pomimo wielu lat uczciwej pracy nie otrzymują kompletnie nic z firmy ubezpieczeniowej (tak więc pozostają bez środków do życia i na koszty leczenia) GDYŻ: nie mieli wykupionej polisy ubezpieczeniowej. Czym jest ta polisa? Otóż naszą wiarą - czyli świadomą deklaracją jeszcze za życia iż chcę podążać przez życie z Bogiem i stosować się do jego wskazówek. Wiara to nie jakiś tam sentymentalizm ale rozumna i świadoma decyzja jak chcę pokierować moim życiem i kogo chcę uważać za mojego przewodnika (Boga). W mojej metaforze - ludzie z fabryki nr 1 to byli wierzący nie wstydzący się Boga natomiast ludzie z fabryki nr 2 to niewierzący nie chcący mieć nic wspólnego z Bogiem
anonim2015.02.10 21:10
@jamon "....Jeśli brak wiary, mimo, że po śmierci przekonałem się, że nie miałem racji, miałby mnie eliminować z życia w waszym raju, chociaż życie ziemskie spędziłem, powiedzmy, nawet nieświadomie spełniając większość "boskich" kryteriów, to ja nawet nie chcę do takiego raju. Mam wtedy gdzieś taką sprawiedliwość....." Twoja deklaracja to bluźnierstwo przeciw Bogu. Jesteś chyba szalony skoro masz odwagę pisać takie słowa bo mnie po prostu...zatkało. Wiesz dlaczego pomimo Twojej pozornej uczciwości nie zostaniesz doceniony na tamtym świecie? Dlatego iż już wiesz o istnieniu Boga więc twoim usprawiedliwieniem nie może być NIEWIEDZA gdyż Ty świadomie odrzucasz wyższość Boga nad człowiekiem. I z tego co widzę to jesteś całkowicie poczytalny, tak więc świadomy swoich słów i czynów. Nic nie można znaleźć na Twoje usprawiedliwienie. W innej sytuacji znajdują się mieszkańcy Afryki czy odległych wiosek azjatyckich którzy jeszcze nigdy nie usłyszeli o Jezusie Chrystusie. W przypadku ich zgonu nie będzie można powiedzieć że świadomie odrzucili Boga (o tym też pisze katechizm KK). Co ich czeka? Z pewnością nie potępienie ale też i nie wieczna szczęśliwość gdyż nigdy nie ujrzą Boga twarzą w twarz choć będą znajdować się w miarę bezpiecznym miejscu (z uwagi na brak chrztu) zwanym LIMBUS https://marucha.wordpress.com/2013/04/02/teoria-pustego-limbusa/ W tym samym miejscu będą znajdować się abortowane dzieci które nie zostały ochrzczone czyli nigdy nie ujrzą Boga twarzą w twarz lecz...nie będzie się im działa krzywda. Co będzie z dziećmi poczętymi in vitro pomimo iż są ochrzczone (choć i ze chrztem są czasem problemy)? Świat tak bardzo się zagalopował w samodzielnym podejmowaniu decyzji (bez Boga) że na to pytanie to odpowiedź zna tylko Bóg gdyż posiadanie duszy przez dziecko wyprodukowane przez człowieka bez udziału Boga jest bardzo bardzo problematyczne. Bóg jest miłością więc liczymy iż znajdzie odpowiednie rozwiązanie. Wszystko co posiadamy: rozum, inteligencję, urodę, zdrowie, błyskotliwość, to wszystko pochodzi od Boga i nie jest naszą własnością jedynie bierzemy te dary jakby w dzierżawę. Nie jesteśmy tacy doskonali abyśmy mieli poradzić sobie sami. Bez Boga nie możemy NIC. Jeśli załóżmy uważamy się na przyzwoitych ludzi, także uczciwych, którzy chcą dla świata czynić jakieś dobro, tego celu nie osiągniemy mimo licznych starań bo....nie jesteśmy samowystarczalni i mniej inteligentni od Boga. Sami z pewnością sobie nie poradzimy bo zawsze będzie nam rzucać kłody pod nogi inna niewidzialna inteligencja przebiegła i sprytniejsza od nas która reprezentuje całkiem przeciwny nurt (wiadomo kto).
anonim2015.02.10 21:12
@jamon "....Ten przykład to mianowicie głupie morderstwo. Kiedy człowiek, w afekcie zabija drugiego człowieka. Bez powodu, „dla zabawy”. Zabija kompletnie niewinnego człowieka. I wg Ciebie człowiek niewierzący nie może powiedzieć, że to, co ten morderca zrobił było złe? Naprawdę? Wg Ciebie o takich rzeczach wiedzą TYLKO katolicy, a cała reszta, to biedne, zbłąkane owieczki, które z definicji właściwie nawet nie powinny wiedzieć, co o tym myśleć? Sorry, ale takie podejście jest po prostu śmieszne do granic absurdu. Czy jestem pyszny? Nazwij to jak chcesz. Ja po prostu jestem bardzo świadomym człowiekiem, który jest świadomy również poczucia własnej wartości. ..." Ależ nie, nie ma ludzi zupełnie złych i zupełnie dobrych. Niewierzący jeśli nie jest to szpiku kości zdemoralizowany, może postrzegać morderstwo jako morderstwo. Przecież z każdego człowieka można wykrzesać jakieś resztki pozytywnych wartości. W przeciwnym wypadku resocjalizacja która ma miejsce w więzieniach byłaby całkowicie bezcelowa. Zabicie człowieka w obronie własnej zawsze jest postrzegane jako okoliczność łagodząca zarówno w oczach Boga jak i prokuratora gdyż grzech ciężki charakteryzuje się celowym i umyślnym czynieniem zła więc tutaj nie mamy działania umyślnego.
anonim2015.02.10 21:14
@jamon "....Czy zagorzały katolik, który co niedzielę klęczy w kościele w pierwszym rzędzie, ale w tygodniu molestuje 10-latków, bo wie, że pójdzie do spowiedzi, powie, że żałuje za grzechy, że ma mocne postanowienie poprawy i grzechy zostaną mu odpuszczone? Jakie jest wtedy pojęcie "sprawiedliwości"?..." Jeśli w porę przyzna się do winy to naturalnie grzechy zostaną mu odpuszczone ale na SIELANKĘ to będzie musiał sobie jeszcze dłuuuuuugo, dłuuuuuugo poczekać gdyż czeka go czyściec który do niczego przyjemnego nie należy i nie wiadomo ile lat tam spędzi i ile cierpień będzie musiał znieść. To tak jak z kryminalistą. Na rozprawie przyzna się do winy, nawet gdy pokrzywdzony mu wybaczy to załóżmy że trochę odetchnie z ulgą ale za kratkami to sobie posiedzi oj posiedzi. Samo Boże wybaczenie to etap nr 1, lecz odbycie kary to etap nr 2 i każdy rozsądny człowiek chciałby tego drugiego etapu uniknąć. To nie jest takie proste jakby się ateistom wydawało że pójdziemy do konfesjonału, ksiądz powie aby odmówić jakąś modlitwę i sprawa załatwiona. A gdzie naprawienie krzywdy wobec kogoś kogo skrzywdziliśmy? Czasem trudno taką krzywdę naprawić jeśli załóżmy pijany kierowca przejechał człowieka ze skutkiem śmiertelnym. I jak myślisz jak on wtedy się czuje? Czy myślisz że nawet to wyjściu z konfesjonału czuje się lepiej? Czasem nawet jak Bóg wybacza, a ten człowiek przez wiele lat nie jest w stanie wybaczyć samemu sobie. Życie jest bardziej skomplikowane. On do czyśćca jak do pralni chemicznej pójdzie z radością mimo czekających go tam licznych niewygód (bo już jest uratowany) ale czekać go będzie jeszcze wiele, wiele lat cierpień po tamtej stronie za to że był mało przewidujący i skrzywdził drugiego człowieka.
anonim2015.02.10 21:18
@jamon "....Atesista, który przez większość życia nie miał nic wspólnego z kościołem, ale przez całe życie był poczciwym, dobrym człowiekiem (w ogólnym rozumieniu tego słowa). ..." Zarówno w niebie jak i piekle nie ma demokracji tylko monarchia i każdy będzie oceniany według zasług. A skoro monarchia, a Ty całkiem ostentacyjnie "wypinasz" się na Króla Wszechświata i nie przejawiasz najmniejszej skruchy to nie widzę tego w różowych kolorach. Do piekła jakby się komuś wydawało nie idą ludzie o określonych poglądach politycznych czy moralnych którzy będą sobie tam tak fajnie żyli na luzie tak jak na ziemi kierując się swoimi własnymi ateistycznymi zasadami bo tam NIKT Z NIKIM nie będzie się kumplował ani przyjaźnił i zapanuje wzajemna nienawiść. Czy mógłbyś żyć przez wieczność w atmosferze wzajemnego mobbingu? Tam nie będzie adwokatów i nikt do nikogo nie wyciągnie ręki. Nadzieja na lepsze jutro będzie czymś kompletnie nieosiągalnym. Możesz teraz powiedzieć "A ja nawet w piekle będę ludziom pomagał bo...jestem dobrym człowiekiem". Problem polega na tym że to nie Ty będziesz ustalał tam reguły gry lecz szatan. I co wtedy? Czynienie dobra będzie czymś nagannym (na ziemi teraz wcale nie jest inaczej). Kolejnym cierpieniem duszy w piekle jest to że nigdy nie ujrzy Boga. Prześladować ją będą własne najczęściej popełniane grzechy oraz nie zazna spokoju bo tam już nie będzie nadziei lecz beznadziejność. Wydaje mi się że gdyby szatan w momencie stworzenia świata wiedział że Bóg wyda co do niego nieodwołalny wyrok to przenigdy by się Bogu nie przeciwstawił. Wiedząc że nie ma już odwrotu zazdrości teraz człowiekowi który taką szansę na niebo cały czas posiada i właśnie z tej przeraźliwej zazdrości znienawidził człowieka do tego stopnia że wszelkimi podstępnymi metodami próbuje go przerobić na swoją stronę przedstawiając mu zło jako dobro. A człowiek jako mniej inteligentna istota daje się manipulować, no chyba że jest w stanie łaski uświęcającej wtedy jego czujność jest pod kontrolą. Życie ludzkie na tej ziemi jest niczym innym jak umową o pracę na okres próbny (gdzie poddawani jesteśmy licznym próbom) z zapłatą zaraz po śmierci (gdy sytuacja jest klarowna) i wyrównaniem w dniu Sądu Ostatecznego (w bardziej skomplikowanych przypadkach). To nie są wakacje gdyż nie ma wakacji od Boga. Jezus Chrystus po to się narodził aby przez męczeńską śmierć wykupić człowieka z grzechu pierworodnego oraz nakłonić do walki ze złem - bo od momentu chrztu działamy już na własny rachunek i samodzielnie się rozliczamy z Bogiem.
anonim2015.02.10 21:21
@jamon "....Załóżmy zatem, że ten Wasz bóg istnieje. Załóżmy, że istnieje św. Piotr, który otwiera bramy raju. Załóżmy, że rzeczywiście mocno się tym zdziwiłem. Św. Piotr robi "sito", kogo do raju wpuścić, a kogo nie. I jak myślisz, kto miałby pierwszeństwo wstępu do tego upragnionego przez wielu raju. Atesista, który przez większość życia nie miał nic wspólnego z kościołem, ale przez całe życie był poczciwym, dobrym człowiekiem (w ogólnym rozumieniu tego słowa). Często zdarza się, że taki ateista sam pomaga innym osobom przejść przez życie..." Bardzo ciekawa dywagacja ale człowieku: ja nie mówię o pseudokatolikach tylko o ludziach którzy zawsze chcą być Ok wobec innych i przede wszystkim wobec Boga. Sama przynależność do katolicyzmu nie gwarantuje zbawienia bo taka wiara jest po prostu martwa. Za poglądami i deklaracjami muszą iść uczynki. Jakie są zatem "notowania" uczciwego wierzącego w konfrontancji z uczciwym niewierzącym? Dam taki przykład: Są dwie fabryki. W obu ciężko pracują uczciwi ludzie na utrzymanie swoich rodzin. W fabrykach dochodzi do awarii/ wypadku. W FABRYCE NR 1 - ludzie w wyniku wypadku tracą zdrowie ale otrzymują odszkodowanie z firmy ubezpieczeniowej na pokrycie kosztów leczenia, ewentualnie uprawnienia rentowe. W FABRYCE NR 2 - ludzie w wyniku wypadku tracą zdrowie i pomimo wielu lat uczciwej pracy nie otrzymują kompletnie NIC z firmy ubezpieczeniowej (tak więc pozostają bez środków do życia i na koszty leczenia) GDYŻ: nie mieli wykupionej polisy ubezpieczeniowej. Czym jest ta polisa? Otóż naszą wiarą - czyli świadomą deklaracją jeszcze za życia iż chcę podążać przez życie z Bogiem i stosować się do jego wskazówek. Wiara to nie jakiś tam sentymentalizm ale rozumna i świadoma decyzja jak chcę pokierować moim życiem i kogo chcę uważać za mojego przewodnika (Boga). W mojej metaforze - ludzie z fabryki nr 1 to byli wierzący nie wstydzący się Boga natomiast ludzie z fabryki nr 2 to niewierzący nie chcący mieć nic wspólnego z Bogiem.
anonim2015.02.10 23:17
@Verra, nie bez powodu napisałem "nawracać" w cudzysłowie, Twoja kpina jest zatem zbędna. A czemu tu wchodzę i dlaczego czytam od czasu do czasu frondę? To też już wyjaśniłem, nawet to cytowałaś wcześniej... Zgadzam się, każdy ma wolną wolę i naprawdę wierz sobie w co chcesz, absolutnie nic do tego nie mam. Tylko ta wasza ewangelizacja... Dla mnie jest to nic innego, jak próba narzucania własnej woli wszystkim dookoła, ubrana w ładne słowo. A będę z tym walczył zawsze, bo nie chcę np. żeby ktoś na siłe próbował "ewangelizować" moje dziecko kiedy pójdzie do szkoły, a jak wiadomo młode umysły są na różne manipulacje podatne. Ta ewangelizacja kiedyś obróci się przeciwko Wam. Z resztą już się obraca. Ludzie stają się co raz bardziej niechętni wobec religii, a wierzący nawet wobec kościoła. I nie dziwie się, bo przy tej nachalności to naturalne. Ja nie wchodzę tutaj i nie piszę komentarzy po to, żeby namawiać innych do odstąpienia od wiary, albo od kościoła. Ja rozumiem, że każdy jest inny. Niektórym łatwiej się żyje wierząc. I nie mam nic do tego. Powtarzam się już. Mi chodzi tylko o to, żeby nikt nie wtrącałwiary w politykę, w kraj, w sprawy państwowe. Bo to są sprawy które dotyczą wszystkich! A Polska jak wiadomo nie składa się w 100% z katolików. Jesteś katolikiem? Ok, wyznajesz pogląd, że in vitro to zło i nikt Cię nie zmusza do korzystania z tego. Ale nie odbieraj tego prawa innym!
anonim2015.02.10 23:37
@Verra co do Twoich kolejncyh wpisów powiem tak. Ta dyskusja i tak zmierza donikąd. Ja nie przekonam Ciebie, a Ty nie przekonasz mnie. Tym co napisałaś w kolejnych postach tylko utwierdzasz mnie w moich dotychczasowych przekonaniach, czyli takich, że wielu katolików tak naprawdę wierzy ze strachu lub na wszelki wypadek (metafora z fabrykami i polisą ubezpieczeniową), oraz że definicja katolickiego boga jest absurdalna sama w sobie. Tutaj pojawia się klasyczny paradoks kamienia, czyli czy bóg jest na tyle wszechmogący, żeby stworzyć kamień tak ciężki, żeby sam go nie mógł podnieść. Takie porównanie można zastosować w zasadzie do wszystkiego co tutaj napisałaś. Wychodzi na to, że jest miłościwy i mściwy jednocześnie. Wszechmogący i nic-nie-mogący jednocześnie. Wyrozumiały, a zarazem bez serca. Bardzo łatwo szufladkuje ludzi. Generalnie jeden wielki paradoks. Mam jeszcze jedno słowo do kolegi @marekwu - bardzo się cieszę, że wrzuciłeś tutaj ten cytat. Teraz przeczytaj go ze zrozumieniem, a dowiesz się, ze ta religia potrzebuje ludzi, którzy stano się niewolnikami i to na ochotnika. Owszem nikogo nie zmuszają, ale na ochotnika szukają ludzi, którym zakładają klapki na oczy, lejce i jeszcze obrożę z paralizatorem jak dla psa, który za głośno szczeka. Wasza waira, wasz wybr, naprawdę nie mam nic do tego. Tylko nie narzucajcie takich poglądów innym!
anonim2015.02.11 1:23
@jamon Nie wiedziałam że mam na imię VERA. Tak się składa że mam tu tylko jedno konto bo drugie jest mi do niczego nie potrzebne (przy czystym sumieniu) :P
anonim2015.02.11 1:40
@jamon "....wyznajesz pogląd, że in vitro to zło i nikt Cię nie zmusza do korzystania z tego. Ale nie odbieraj tego prawa innym!..." Czyli nie odbieraj prawa do morderstwa innym mordercom? (oczywiście w majestacie prawa). I Ty nadal śmiesz nazywać siebie DOBRYM człowiekiem? Co za kpina. Jest takie powiedzenie: "Dzieci i ryby głosu nie mają". Już to widać po dzieciach nienarodzonych których nikt się nie pyta o zdanie. Piszesz że sam jesteś ojcem więc w takim razie kompletnie Ciebie nie rozumiem. "...Mi chodzi tylko o to, żeby nikt nie wtrącał wiary w politykę,..." To dlaczego polityka wtrąca się w wiarę nazywając zło dobrem? a człowieka płodem który zdaniem pewnej amerykańskiej aktorki (głupiej blondynki) stanie się człowiekiem w momencie jak zacznie chodzić i mówić ...;) Dlaczego polityka i nowo ustanowione prawo pragnie modyfikować przykazania Boskie? Czyżby miała do tego odgórne przyzwolenie? Jak widzisz owo wtrącanie się działa w obie strony a my występujemy w obronie koniecznej tych bezbronnych którzy sami bronić się nie mogą. I ty nazywasz się Dobrym człowiekiem? Wolne żarty. "....np. żeby ktoś na siłe próbował "ewangelizować" moje dziecko..." Czyli chcesz uczyć dziecko że może mieć dwóch tatusiów oraz że jego przyszły braciszek lub siostrzyczka otrzyma status człowieka w momencie kiedy o tym zadecydują jego biologiczni rodzice?
anonim2015.02.11 9:32
Sorry @Nieznajoma_200, Z Verrą toczyłęm tutaj długo dyskusję i jej nick. Skąd taki wniosek, że chce uczyć dziecka, że może mieć 2 tatusiów? BZDRURA KOMPLEMTNA! Przy całej swojej tolerancji do wielu rzeczy nie jestem zwolennikiem "Rodzin" jednopłciowych i nie popieram prawa do adopcji dzieci parom homoseksualnym. Możesz mi wyjaśnić skąd taki wniosek? Widać coś mocno nadinterpretowałaś... In Vitro pomaga rodzić dzieci, nie zabijać!
anonim2015.02.11 9:33
Miało być *jej nick wpisałem tutaj z roztargnienia ;)
anonim2015.02.11 20:36
@jamon - przepraszam, ale to co piszesz i mi zarzucasz, to jeden bełkot! Po pierwsze odpowiadasz mi na pytania, których nie zadałam, a te, które zadałam przemilczasz. Wkładasz mi w pióro zdania, których nie napisałam... Chyba jednak skierowałeś do mnie myśli, którymi chciałeś zaatakować kogoś innego i wszystko ci się poplątało, co kto tu pisał. Trudno ciągnąć taki dyskurs. Co do Twojego stwierdzenia, że ja nie jesteś wrogiem katolików ani moim... i że niby ja nie czytam ze zrozumieniem - zatem przypominam ci twoje słowa: "Fronda, Terlikowski i wszyscy jego wyznawcy są wrogami racjonalnego myślenia, racjonalizmu jako takiego. Z powyższego artykułu, w którym nawołują do dyskryminacji nie katolików, wnioskuję, że są wrogiem wszystkich, którzy właśnie katolikami nie są. Są wrogiem współczesności i normalności. A swojego wroga trzeba znać..." Co niby znaczą te słowa?? To ja niby czytam bez zrozumienia, czy ty nie rozumiesz swoich własnych wywodów?? Poza tym atakujesz mnie, że niby zabieram ci prawo rozróżniania dobra od zła... Że podobno zasugerowałam, iż tylko wierzący odróżnia dobro od zła, a ja nic takiego nie napisałam. Zrozumiałeś mój wpis wg stereotypowego myślenia ateisty, który na siłę chce widzieć w wierzących wrogów zagrażających egzystencji innych. Nawet wprost przyznajesz się do tego. Więc dowiedź się, że miałam zupełnie coś innego na myśli i gdybyś, czytając tekst, nie ślizgał się po literkach, a próbował odczytać zawartą w nim myśl, odczytałbyś, że sugerowałam ci, iż kierujesz się podszeptem bożym... Tak, dla mnie jako osoby wierzącej, jest jasne, że każdy nosi w sobie ducha bożego i wierzący, i niewierzący... I to co ty nazywasz sumieniem, to nic innego, jak duch boży, który pozwala ci odróżnić dobro od zła. Problem w tym, że ty alergicznie odrzucasz taką odpowiedź. Ale to twój wybór, twoja historia... Natomiast ciekawe, że w ogóle nie odpowiedziałeś mi na pytania, które realnie ci zadałam! Uciekłeś od nich! Bałeś się skonfrontować z problemem sumienia. I proszę cię nie szukaj teraz na wikipedii rozwiązania tego problemu, co by tu napisać na temat sumienia, bo już pokazałeś, że sam z siebie nie umiesz na to odpowiedzieć, że to cię przerasta! Logika ateistyczna po prostu upada... Co do ewangelizacji, to nikt nikogo na siłę nie ciągnie do wiary, ale każdy ma prawo mówić, co myśli i nie zabraniaj swoim dzieciom słuchania innych, bo to tylko tyle oznacza, że nie jesteś pewien tej swojej życiowej mądrości, a jeśli ona jest prawdziwa, to sama się obroni. Na koniec dwie rzeczy. Po pierwsze to TY atakujesz na tym portalu - katolickim portalu - osoby wierzące i mające takie, a nie inne poglądy, to TY jesteś gościem tego portalu; druga sprawa: Kościół w rozumieniu takim, jakim się posługujesz pisze się wielką literą i nie chodzi tu o szacunek do wierzących i Kościoła (które - oczywiste - nie masz), ale o reguły języka polskiego, aby odróżnić Kościół (żywy) od kościoła budynku - zatem dostałbyś pałę z ortografii!
anonim2015.02.11 22:27
@Verra jak zwykle bardzo się mylisz. Odpowiedziałem Ci na Twoje pytania jak umiałem, w dodatku naprawdę bardzo rzeczowo. Może rzeczywiście któreś pytanie pominąłem, bo nie wszystko jestem w stanie w tym bełkocie wychwycić. A, że pomyliłem się w odpowiedzi do kogoś innego, stosując Twój nick, owszem, przyznaję się, pomyliłem się. Nie było to celowe i myślę, że to nie jest tutaj największy problem. I oczywiście potwierdzam, że NIE CZYTASZ ZE ZROZUMIENIEM! Albo specjalnie mnie głupio prowokujesz. Zarzucasz mi, że piszę, że nie jestem wrogiem katolików i zestawiasz to z innym moim cytatem, o tym , że fronda to mój wróg. Więc powiem tak. Ten post będzie moim ostatnim postem pod tym artykułem, bo albo udajesz głupią, albo próbujesz ze mnie zrobić głupiego, albo rzeczywiście czytanie ze zrozumieniem to dla Ciebie wyczyn nieosiągalny. Powtórzę to ostatni raz. Nie jestem wrogiem ani katolików, ani innowierców. Możesz sobie wierzyć, w co chcesz i mam to gdzieś. Ktoś staje się moim wrogiem, kiedy próbuje mi narzucić swój światopogląd i swoje zasady wbrew mojej woli, a do tego fronda w tym artykule nawołuje! Nie przeszkadza mi Wasz światopogląd do póki nie zmuszacie mnie do jego podzielania! Właśnie o to chodzi. Ja Ciebie do niczego nie namawiam. Nie każe Ci zapomnieć o bogu, ani o kościele. Szanuję Twoje wybory i Twoje decyzje. I oczekuję od katolików tego samego. Żeby uszanowali to, że Polskie społeczeństwo składa się również z ludzi, którzy katolikami nie są i jest to bardzo duża część społeczeństwa. Logika ateistyczna ma się bardzo dobrze. Wyjaśniłem czym jest wg mnie sumienie chyba ze 3 razy, więc albo tego nie doczytałaś, albo jest to kolejny dowód na to, że nie można od Ciebie wymagać zbyt wiele… A wychowywanie moim dzieci zostaw mi. Nie pytałem Cię w tym wypadku o zdanie. Jeśli będzie miało ochotę poznać religię na własną rękę, jeśli skończy 18 lat i będzie chciało się ochrzcić to droga wolna. Ale ja ręki do tego prania mózgu nie przyłożę. Naprawdę Twoja arogancja jest na tyle irytująca, że nie mam już ochoty pisać w kółko tego samego. Jeżeli masz jeszcze jakieś „mądre” pytanie, to zamiast pisać, przeczytaj moje wcześniejsze posty, odpowiedź na 90% już tam jest, tylko zrób to z kimś mądrzejszym obok siebie, z kimś, kto potrafi czytać ze zrozumieniem. Wiem, że teraz oczywiście wylejesz na mnie swoją całą katolicką żółć, będę tym najgorszym i w ogóle, ale ile w kółko można pisać o tym samym? Teraz to pisz sobie co chcesz, ja tak jak pisałem wcześniej już pod tym artykułem się nie odezwę, bo nie ma to sensu. Możesz sobie próbować mnie prowokować.
anonim2015.02.12 11:32
@jamon Abstrahując od etycznej strony procedury in vitro, to fakt, że właśnie "dzięki" niej rodzi się tak dużo dzieci zdefektowanych genetycznie nie skłania do zadania podstawowego pytania? Może Matka Natura po prostu wie lepiej niż ludzie, kto powinien rodzić zdrowe dzieci? Wielu naukowców to podkreśla. Teologia mówi to samo nazywając to pychą - ulubionym grzechem szatana... Mam sąsiada, który w takiej sytuacji po prostu adoptował dziecko. Identycznie uczynił mój rodzony brat. W dzisiejszych czasach jest mnóstwo niechcianych dzieci, które można obdarzyć miłością.
anonim2015.02.12 18:27
Panie Prezydencie sluzyc przede wszystkim obywatelom ! Chrystus sobie poradzi. Na prawde poradzi. Wiem, ze redaktor krolik sie martwi czy bez niego, ale nawet Bog sobie poradzi bez terlika.
anonim2015.02.12 19:45
@jamon - tyle żółci już wylałeś, że już wystarczy. Naprawdę z tobą nie jest dobrze, a ile nienawiści siedzi w tym jakże dobrym człowieku, którym się mienisz??!! Twierdzisz, że ja nie czytam ze zrozumieniem, bo TY już o sumieniu pisałeś...? Ale nie do mnie pisałeś, jesli w ogóle pisałeś... Więc nie obrażaj mnie. Jeśli nie jesteś w stanie ogarnąć, co do kogo piszesz, trudno, ale konsekwencją swoich błędów nie obarczaj innych, a ja nie muszę czytać wszystkich twoich postów, bo i szkoda mi na to życia. Przeczytałam uważnie te skierowane do mnie i może ze dwa inne poza tymi i wystarczy. Co do czytania bądź pisania ze zrozumieniem, to nie martw się o mnie a o siebie raczej, bo to kiepsko ci wychodzi. A ja jestem naukowcem i twoje ataki i dogryzanie naprawdę nie umniejszą wartości mojego dorobku naukowego potwierdzanego na bieżąco przez tęgie głowy nauki, czyli nie takie jak twoja :(, jak widać. O tym, kto jest twoim wrogiem napisałeś jasno i nie ma to znaczenia, że nie w tym poście, ale w jakiś innym. Myślę, że jesteś integralną całością i pogląd z jednego postu nie może zaprzeczać poglądom z innego. Zatem w poście do mnie, w którym piszesz, że nie jesteś moim wrogiem, robisz zwykłą ściemę - mówiąc brzydko potocznie. Czytasz na Frondzie artykuły i wpisy, bo chcesz poznać swoich wrogów..., jasno to napisałeś. I jeszcze jedno, bardzo dobry człowieku - oto twoje słowa: "Nie przeszkadza mi Wasz światopogląd do póki nie zmuszacie mnie do jego podzielania!" OK, ale dlaczego ta zasada ma działać w jedną stronę??? To znaczy mi możesz narzucać przyjęcie swojego światopoglądu, tak?? Ja mam pogodzić się z postawą prezydenta Polski, który będzie uderzał w wartości osób wierzących i - wg ciebie - nie mam prawa nic powiedzieć i nic zrobic, tak? Zresztą nie chodzi tutaj tylko o wartości wierzących, ale o ingerencję w podstawy kultury europejskiej, czy komuś się to podoba czy nie, stworzonej przez kulturę chrześcijańską. To właśnie chrześcijaństwo wywindowało cywilizację na wysoki poziom, a teraz jakieś lobby masońsko genderowe próbuje to zniszczyć i ja nie mam prawa nic powiedzieć? To wasze pieski z G-Wybiórczej mogą wyszczekiwać na okrągło swoje pseudo mądrości, a my - osoby wierzące - nie mamy prawa głosu? Tak uważasz? Wy ateiści zawłaszczyliście media - 99% kanałów i czasu w TV należy do was, więc odczep się od Frondy. I pamiętaj jedno, że za wami - owszem - stoi kasa, dlatego jesteście siłą medialną, ale za nami stoją ludzie! Nas, wierzących, jest więcej! Dlatego nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy siedzieć cicho i pozwolić, aby mniejszość narzucała swoją "ewangelizację", swój światopogląd i porządek w państwie!
anonim2015.02.13 10:05
Prezydent jest strażnikiem konstytucji , a nie strażnikiem Kościoła. Po raz kolejny ponosimy porażkę, która bierze się z zacietrzewienia i braku zdolności do kompromisu. Zamiast zaakceptować to co słuszne w konwencji dotyczące przemocy wobec kobiet , a skupić się na znalezieniu odpowiednich sformułowań wobec treści "gender", to powstał podział na dwa fronty i w efekcie przyjęto "konwencję " tak jak była. Czyli ... nie osiągnęliśmy nic. To samo przy "in vitro". Brak kompromisu oznacza funkcjonowanie "starego prawa" (a właściwie bezprawia), w którym "wszystko" wolno (zabijać, mrozić niszczyć zarodki). A nowego nie będzie, a jeśli premier Kopacz się wkurzy , to będzie takie jakie uzgodni wspólnie z lewicą (pomimo rozdzierania szat PIS). Czyli co osiągną Katolicy ? NIC !!! Tyle zawdzięczamy naszym "nieprzejednanym" posłom prawicy.