27.11.18, 20:27fot. Kremlin.ru

Saulius Peceliunas: ''Długie ręce Kremla'' dosięgają Litwy!

"Mamy sporo agentów rosyjskich. Część z nich mieszka w Litwie już od dawna. Widać to szczególnie wśród rosyjskich kolonistów" - mówi były litewski poseł Saulius Peceliunas, komentując ostatnie poczynania Władimira Putina i rosyjskiej polityki.

Polityk w rozmowie z Wnet FM podkreślił, że obecnie wśród litewskich polityków występują jednostki, które są obrońcami rosyjskich interesów na Litwie.

"Trudno byłoby wskazać osobę, o której można powiedzieć to zupełnie otwarcie. Istnieją jednak politycy lobbujący za sprawami rosyjskimi, natomiast społeczeństwo szybko potrafi się w tym zorientować i na to zareagować" - tłumaczył Peceliunas.

"Musimy selekcjonować również osoby, które przybywają z Rosji, ponieważ agenci rosyjscy próbują lobbować ich na swoją stronę" - dodał.

Zdaniem byłego posła na litewski Sejm, obecnie głównym problemem nie są jednak politycy, a kwestie zależności gospodarczej. Saulius Peceliunas podkreślił, że Kreml jest w stanie "zdobyć" Litwę właśnie poprzez opanowanie lokalnego biznesu i uzależnieniu gospodarki.

"Rosyjski biznes na Litwie nie jest jednoznaczny. Istnieje wielu Rosjan robiących uczciwe interesy u nas i nie ma z nimi problemu. Problem stwarza natomiast rosyjski biznes, który jest sterowany przez Kreml. Owi przedsiębiorcy próbuję wciągać do swoich interesów Litwinów i później przy pomocy propagandy przechwytywać ich na swoją stronę" - podkreślił polityk.

Peceliunas zwrócił również uwagę na fakt podstawowych różnic w myśleniu polityków europy zachodniej i wschodniej. Jego zdaniem, nawet tak podstawowe pojęcie jak "prawo międzynarodowe" jest inaczej pojmowane za wschodnią granicą.

"Prawo międzynarodowe (…), słowa, które mają jakieś znaczenie na Zachodzie, nabierają zupełnie innego sensu na Wschodzie. Kiedy rozmawiamy o demokracji z Polakami, to rozmawiamy o tym samym. Kiedy rozmawiamy o demokracji ze wschodnimi sąsiadami, to widzimy, że oni rozumieją jedynie sterowaną demokrację. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, co to oznacza" - zauważył.

Kończąc rozmowę, Peceliunas podkreślił, że relacje pomiędzy Polską i Litwą ulegają zdecydowanemu polepszeniu.

"Nawet w rodzinie zdarzają się nieporozumienie, ale jeżeli mówimy do siebie otwarcie, mówimy, co nas boli, to można się porozumieć. Obecnie jesteśmy na takim etapie" - podsumował.

mor/Wnet.FM/Fronda.pl