26.07.14, 08:52

Skandal! Gazeta.pl promuje aborcję dla młodzieży!

Artykuł, który ma na celu pomóc młodym kobietom pozbyć się dziecka, nieplanowanego, poczętego np. na wakacjach z co dopiero poznanym chłopakiem. Na początku pojawia się informacja: „Seks bez zabezpieczenia i lato to częsty tandem. Szczęśliwie, nie musi kończyć się dramatem”. Już sam fakt, nazwania aborcji farmakologicznej szczęściem, powoduje że mamy do czynienia z osobą piszącą tekst jawnie zdemonizowaną. Jest to pani Eliza Dolecka, która pisze:Miało być tylko buzi buzi, ale zabrnęliście znacznie dalej. Niekoniecznie w ślepy zaułek. Po niezabezpieczonym antykoncepcyjnie stosunku nie ma powodu wpadać w panikę. Trzeba działać!”. I podaje rozwiązanie jak zabić poczęte dziecko!

„Przepłukiwanie pochwy wodą nie pomoże. Podobnie jak zastosowanie plemnikobójczych środków dopochwowych (spermicydów), skoro plemniki ruszyły już do celu. Żadna globulka czy krem ich nie dogoni. Nie polecamy również liczyć na ślepy los i wierzyć, że "może jednak się uda. Przecież to pierwszy raz". Gdyby nie wymienione wcześniej metody, zapewne wskaźnik dzietności w Polsce byłby jeszcze niższy... Jeśli kochaliście się nie stosując antykoncepcji, a nie planujecie dziecka, trzeba udać się do ginekologa po receptę. Ważny jest czas” – pomaga „doktor śmierci” pani Dolecka.

Później następuje najbardziej dramatyczna część artykułu. Pani Dolecka krok po kroku informuje, do kogo należy udać się by zabić dziecko, pisze jak zażyć i kiedy tabletkę aborcyjną „po”, która może przepisać jedynie lekarz. Wszystko na granicy prawa, czasami poza nim. Pani Dolecka pisze: „Jeśli termin wizyty jest odległy, a dla ciebie liczy się przecież czas, w placówce, która nie może cię przyjąć, powinnaś uzyskać informację, gdzie w okolicy szukać pomocy. Tyle teoria: w praktyce bywa, że pozostaje ci wizyta w prywatnym gabinecie, bo o tym, czy twój stan jest "nagły" decyduje lekarz”, czyli wszystko w rękach ginekologa.

Pani Dolecka to wyznawczyni aborcji farmakologicznej, czyli środków poronnych. Służy pomocą w tej materii jak mało kto. „Na świecie jest również dostępna aborcja farmakologiczna, czyli możliwość usunięcia ciąży za pomocą tabletek doustnych do 9. tygodnia po niezabezpieczonym stosunku do terminu następnej miesiączki, polegająca na zablokowaniu hormonów i wywołaniu krwawienia. W Polsce te metody są prawnie zakazane”. W tym miejscu Dolecka, propagatorka zabijania dzieci, podaje dwa preparaty z nazwy, które służą do zabicia dziecka. Stosowane są do 5 dni po stosunku seksualnym.

Tekst Doleckiej to reklama środków antykoncepcyjnych, poronnych, które zabijają już poczęte życie. Czy publikacja tego artykułu nie łamie polskiego prawa? Po drugie, pojawienie się tego typu informacji, z podaniem nazw preparatów aborcyjnych, nie powinno się spotkać ze społeczną krytyką? Nie dziwię się, że tekst pojawił się na portalu gazeta.pl, który jest bastionem propagandy aborcyjnej. Dziwię się, że redakcja umieściła aż tak jawną reklamę, konkretnych zabójczych preparatów. Tu już nie ma mowy o tradycyjnej antykoncepcji, która również w wielu przypadkach ma działanie aborcyjne. Ale propagowanie „antykoncepcji po”, czyli aborcji!

Sebastian Moryń

Komentarze

anonim2014.07.26 8:59
Rozumiem wzburzenie tematem, ale co to za język? Do książek!
anonim2014.07.26 9:07
Dlatego seks powinien mieć miejsce TYLKO w małżeństwie, które z miłością przyjmie każde poczęte życie. Cała reszta to zwykłe kur....wo i powinno być karane!!!!! Każda aborcja to morderstwo niewinnej istoty ludzkiej! Za dokonanie aborcji musi być w końcu kara i to bardzo dotkliwa! STOP ABORCJI! STOP MORDOWANIU BEZBRONNYCH!!!
anonim2014.07.26 9:11
Smutek, książki to nie wyrocznia i każdy człowiek ma jeszcze rozum. Zrozumiano?!
anonim2014.07.26 9:45
Przecież autorka nie doradza tabletek poronnych ale tabletki nie dopuszczajace do zapłodnienia. Zawsze zastanawia mnie dlaczego fanatycy religijni najpierw przekrecaja słowa i poglądy swoich oponentów a pózniej z tymi wymyślonymi poglądami walczą. To samo jest z gender czy z wychowaniem seksualnym. A niby prawda wyzwala?
anonim2014.07.26 9:55
Być może rzeczywiście tak było, jak pisze CzęstochowskiPoeta, ale w uczciwość tego internauty nie bardzo bym wierzył. W swoim czasie na portalu "Frondy" Częstochowski oświadczył, że Jerzy Robert Nowak był stalinowcem. Zapewne liczył na to, że nikt tej informacji nie sprawdzi. Tymczasem JRN, jaki jest, taki jest, ale w dniu śmierci Stalina miał 12,5 roku! I jak tu takiemu wierzyć?
anonim2014.07.26 9:56
CzęstochowskiPoeta musiałeś chodzić do tego liceum w oświeconym PRL-u, dziś panna w ciąży w liceum, a nawet gimnazjum nikogo nie dziwi, przynajmniej na dolnym śląsku gdzie mieszkam.
anonim2014.07.26 10:25
pewnie Michnik przeleciał Jaruzelską i taką wpadkę w młodości "zabił"
anonim2014.07.26 12:07
@CzęstochowskiPoeta Jerzy Robert Nowak (nie jestem jego fanem, ale trzeba być uczciwym) nie pisał wierszy na cześć Stalina, jak Szymborska, Ważyk, Brzechwa i wielu innych, nie wstąpił do partii komunistycznej w najgorszym okresie stalinowskim (1950) jak Bronisław Geremek, nie był też, tak jak Geremek, sekretarzem komunistycznej organizacji partyjnej w Instytucie Historii... i tak dalej, i tak dalej. A dyplomatą PRL przez dwa lata (1972-74) Nowak oczywiście był, pisywał do komunistycznej "Polityki" chociaż jej dziennikarzem chyba nie był - byli np. Mieczysław Rakowski, Daniel Passent, Jerzy Urban, Dariusz Fikus, Michał Radgowski - wspominam tylko "wierchuszkę" tego komunistycznego, jak piszesz, tygodnika. Dobrze, że wycofałeś się z określenia "stalinowiec". Dobrze, że to sprawdziłem, bo inaczej nie sprostowałbyś tego sam. Nauka dla mnie i dla innych uczestników forum jest taka, że zawsze trzeba sprawdzać to, co piszesz.
anonim2014.07.26 16:52
Poziom tej społecznej degrengolady, tej pustki moralnej, jest już tak wysoki, że kiedyś to się skończy po prostu upadkiem europejskiej cywilizacji. Sięgamy dna. Nic się już nie liczy poza wysokim statusem materialnym i bezrefleksyjną realizacją prymitywnych żądz. I w dodatku młodzież jest do takiej postawy zachęcana ze wszystkich stron - reklamy, telewizja, artykuły w poważnej prasie. Nikt nie przemawia młodym ludziom do rozumu, a wręcz przeciwnie - są oni jeszcze bardziej nakręcani przez takie właśnie artykuły, jak ten, o którym pisze tutaj pan Moryń. To takie smutne i żałosne...
anonim2014.07.26 17:10
I bardzo dobrze ktos musi wreszcie oswiecic mlodziez,
anonim2014.07.26 17:37
Hieronimus, KEFAS nigdy nie został poczęty, bo KEFAS ISTNIEJE OD ZAWSZE NA ZAWSZE! Kto ma uszy niechaj słucha!!!! BHO!!!
anonim2014.07.26 20:23
Głupi facet który taką sobie bierze. Tyle razy jakiś syfiasz w nią wchodził. Fuj
anonim2014.07.27 8:20
A może po prostu zacząć używać niektórych części ciała odpowiedzialnie? Konsekwencją niezabezpieczonego seksu może być ciąża-to chyba jasne dla tak wyedukowanych i uświadomionych zwolenników uprawiania seksu przez gówniarstwo
anonim2014.07.27 21:33
Czy ten artykuł pisał idiota bez matury? Antykoncepcja po stosunku bazująca na dużej dawce progestagenów może być podana do 72h po stosunku ale działa tylko i wyłącznie jeżeli jest podana przed owulacją. Nie jest to środek antynidacyjny tylko środek antyowulacyjny. FIGO Levonorgestrel-only emergency contraceptive pills: - Interfere with the process of ovulation; - May possibly prevent the sperm and the egg from meeting. Implications of the research: - Inhibition or delay of ovulation is LNG ECPs principal and possibly only mechanism of action. - Review of the evidence suggests that LNG ECPs cannot prevent implantation of a fertilized egg. Language on implantation should not be included in LNG ECP product labeling. - The fact that LNG ECPs have no demonstrated effect on implantation explains why they are not 100% effective in preventing pregnancy, and are less effective the later they are taken. Women should be given a clear message that LNG ECPs are more effective the sooner they are taken. - LNG ECPs do not interrupt a pregnancy (by any definition of the beginning of pregnancy). However, LNG ECPs can prevent abortions by reducing unwanted pregnancies.
anonim2014.08.10 9:23
Jak Pan Bóg chce kogoś pokarać to mu rozum odbiera. Ten przypadek zdarzył się chyba Sebastianowi Moryniowi. Autor oskarża panią Dolecką o zabijanie dzieci a ona tylko wyjaśnia młodzieży, że powinni tego unikać zabezpieczając się przed niepożądaną ciążą. Z drugiej strony autor pewnie jest obrońcą pana Chazana, który własnoręcznie zabił kilkaset zdrowych płodów aby teraz wejść na sztandary obrońców prawa życia dla "potworków" skazanych na śmierć przez samego Stwórcę.