30.07.15, 11:58

Terlikowska: czas upomnieć się o swoje prawa

„Pracujesz czy siedzisz w domu?” – powiem szczerze, że to pytanie powoduje, że coś się we mnie zaczyna gotować. Bo przy piątce dzieci siedzenie to ostania rzecz, na jaką sobie mogę pozwolić. Regularnie to pytanie słyszę. Osoba je stawiająca oczekuje zazwyczaj tłumaczeń, wyjaśnień. A ja naprawdę nie muszę zwierzać się obcym ludziom z naszych rodzinnych wyborów. Nie muszę opowiadać, dlaczego 12 lat temu zrezygnowałam z etatu w ogólnopolskiej rozgłośni radiowej.  Zrezygnowałam z przecudownej pracy, by oddać się innemu pasjonującemu zajęciu – wychowywaniu dzieci. W końcu takie moje prawo. Mam wybór, więc wybrałam. I nie życzę sobie, by mnie, czy inne matki nazywać darmozjadami, leniami czy utrzymankami. A z takimi określeniami matek niepracujących zawodowo regularnie się spotykam.

Więcej, zarzuca się też niepracującym zawodowo kobietom, że wykorzystują biednego mężczyznę, który jak wół musi harować, podczas gdy żona w tym czasie oddaje się zabiegom fryzjersko-kosmetycznym albo ogląda niezbyt mądre seriale (bo przecież matki mają tyle czasu, że same nie wiedzą, co z nim zrobić). I nie chodzi teraz o to, żeby opowiadać o swoich lekturach, pasjach czy zaangażowaniu. Chodzi o to, by wreszcie powiedzieć „dość” tym wszystkim, którzy z taką łatwością oceniają wybory matek.

Dyskusja na temat kobiecych wyborów wróciła ze zdwojoną siłą wraz ze spotem Fundacji Mamy i Taty na temat macierzyństwa. Swoje zdanie na temat kampanii wyraziła wówczas minister Małgorzata Fuszara. Instytut Ordo Iuris postanowił spytać pełnomocniczką rządu ds. równego traktowania, jakie działania podejmuje, by matki nie czuły się dyskryminowane w społeczeństwie. Co się okazuje? Liczba podjętych działań w tym zakresie wynosi ZERO. Zero zaangażowania, by zmienić postrzeganie macierzyństwa. Zero zaangażowania, by powalczyć o zmianę mentalności pracodawców. Zero zaangażowania, by dowartościować macierzyński trud. Zamiast tego minister Fuszara serwuje genderowy bełkot jakoby niedowartościowanie pracy domowej kobiet oraz nadawanie jej niższej wartości niż pracy zawodowej spowodowane było „negatywnymi wzorcami kulturowymi””. Ciekawe, prawda? A takim negatywnym wzorcem jest choćby przekonanie, że „opieka matki nad nowo narodzonym dzieckiem jest naturalnym elementem jej funkcjonowania w społeczeństwie”.

I choć możemy dorabiać do tego rozmaite ideologie, nie da się ukryć, że to kobieta jest tak stworzona, że tylko ona może najpierw nosić pod sercem swoje dziecko, potem je urodzić i wykarmić. To kobieta ukierunkowana jest na relacje i posiada silny instynkt opiekuńczy. Dlaczego w imię ideologii nie pozwolić jej się realizować w macierzyństwie? Dlaczego krytykować taki wybór?

Dowartościowanie macierzyństwa nie jest w żaden sposób równoznaczne z zamknięciem kobiety w domu i zmuszaniem jej do rodzenia kolejnych dzieci. To jakiś absurd, który próbuje się włożyć w usta tym, którzy pokazują, że praca matki jest ważna i potrzebna, a „siedzenie w domu” to tak naprawdę stan umysłu, a dzieci bynajmniej nie uwsteczniają, tylko mobilizują do pracy i kreatywności. Przecież dzieci rosną, idą do przedszkola, szkoły i wówczas można ten czas sensownie zagospodarować. Tyle że jeszcze sporo musi się zmienić, by pracodawcy docenili elastyczne godziny pracy, pracę zawodową w domu (da się), telepracę. Z badań przeprowadzonych przez organizację Mouvement Mondial des Mères-Europe wynika, że zaledwie 11% matek w Europie chce być zatrudniona w pełnym wymiarze czasu pracy. Znacznie więcej kobiet chciałoby całkowicie poświęcić się opiece nad dzieckiem i pracy w domu (26%). Najwięcej kobiet (63%) chce mieć możliwość elastycznego kształtowania czasu pracy, by móc dostosować go do obowiązków rodzinnych wynikających z konieczności opieki nad dziećmi. To nie są jakieś niemożliwe do zrealizowania postulaty, często w grę wchodzi tak naprawdę dobra wola pracodawcy. A tej niestety brakuje.

Skoro moje podatki idą także na urząd ds. równego traktowania, to jako matka chcę być równo traktowana. Nie jako osoba gorsza, mniej ambitna, czy leniwa. Dlatego przyłączam się do apelu Instytutu Ordo Iuris, by w końcu matki chronione były przed dyskryminacją. A jak trzeba będzie, idźmy pod urząd i pokażmy, jaka w nas tkwi moc. I walczmy wspólnie o własne wybory. Bo mamy do nich prawo. A co więcej prawo do nich maja nasze dzieci i mężowie. I proszę te wybory szanować.

Małgorzata Terlikowska

 

 

 

Komentarze

anonim2015.07.30 12:48
Szkoda, że nie było tego artykułu, kiedy zwolennicy PiSu krytykowali Annę Komorowską za to, że zrezygnowała z pracy, żeby zająć się dziećmi. Nie wiem, o jakich feministkach mówi autorka, ale te, które ja znam, postulują o szacunek dla kobiet, które pracują w domu i wyliczają, ile ta praca jest warta.
anonim2015.07.30 12:55
@LiczbaPi No to do głosu w mediach dochodzą pewnie jakieś inne feministki, może z Marsa.
anonim2015.07.30 13:34
Nie ma nakazu pracy zawodowej - jeśli rodzic (niekoniecznie matka) ma możliwość zająć się wyłącznie dzieckiem, to jak najbardziej ten wybór ma. Elastyczny czas pracy? Prawo tego nie zabrania, wszystko zależy od dobrej woli pracodawcy. A że jej brakuje, to tu żaden święty nic nie zdziała. Żaden polityk nie może NAKAZAĆ pracodawcom, by poszły na rękę rodzicom i wychyliły się poza kodeks pracy. No jasne "Liczba podjętych działań w tym zakresie wynosi ZERO. Zero zaangażowania, by zmienić postrzeganie macierzyństwa. Zero zaangażowania, by powalczyć o zmianę mentalności pracodawców. Zero zaangażowania, by dowartościować macierzyński trud." - wg autorki to zapewne takie proste - zmienić mentalność, zmienić postrzeganie... Oczywiście, niech walczy o swoje prawa matki zaangażowanej wyłącznie w wychowanie dzieci (jakby ich nie miała), ale jeżeli liczy na to, że swoimi działaniami zmieni mentalność pracodawców, zmieni postrzeganie macierzyństwa, sprawi, że społeczeństwo zacznie dowartościowywać rodzicielski trud, to najprawdopodobniej srodze się zawiedzie.
anonim2015.07.30 16:07
Teksty Pani Terlikowskiej sa coraz bardziej monotematyczne, Pani naprawde nie potrafi czy nie chce zabierac glosu w innych tematach? Brzmi to jak wylewanie zali...nic wiecej- i to nawolywania do pojcia pod urzad... zgadzam sie ze kazdy ma wybor jak zyc, jedne kobiety chca pracowac, inne rodzic dzieci, inne rodzic dzieci i pracowac, w domu badz nie... nikogo dyskryminowac nie wolno, i niech ta cytowana przez Pania fundacja tez o tym pamieta wypowiadajac sie w kwestii macierzynstwa, bo jak narazie to tej instytucji zdarza sie hejtowac Polki swiadomie nie rodzacych dziecii...ich wybor, tak jak Pani styl zycia jest Pani wyborem
anonim2015.07.30 17:14
"Mam wybór, więc wybrałam. I nie życzę sobie, by mnie, czy inne matki nazywać darmozjadami, leniami czy utrzymankami" - a Polacy maja wybor czy poddac sie in vitro czy nie, czy postepowac zgodnie z nauka kosciola czy nie i wieksza czesc z nich nie zyczy sobie aby nazywac ich mordercami, szatanami itp itd. Dotarlo Towarzyszko Terlikowska? A teraz biegiem do domku: posprzatac, ugotowac cos, na pewno na dobre wyjdzie czytelnikom, bo lekkiego piora brak ;D
anonim2015.07.30 21:59
"Najwiecej kobiet (63%) chce mieć możliwość elastycznego kształtowania czasu pracy, by móc dostosować go do obowiązków rodzinnych..." No zupelnie mnie to nie dziwi, jednak niestety nie ma az tak wielu miejsc pracy, gdzie swoje obowiazki mozna wykonywac wtedy, kiedy akurat ma sie czas, bo dzieci poszly spac, bawia sie, sa w szkole itd. Niestety wiekszosc prac musi zostac wykonana w okreslonym terminie. Poza tym przychylnosc pracodawcy wobec matek wychowujacych dzieci odbija sie niekorzystnie na tych, ktorzy akurat dzieci nie maja i niedyspozycyjnosc matek uderza w zycie prywatne nie-matek (nadgodziny) bo przeciez nie zatrudni sie na zawolanie nikogo na zastepstwo. Pozostaje samozatrudnienie Pani Malgorzato i wtedy moze sobie Pani decydowac kiedy sobie popracowac zarobkowo,a kiedy zajac sie dzieciakami.