17.03.20, 16:25fot. Peter Nguyen Minh Trung, lic. CC BY-SA 2.0 via Flickr

To ważna prawda. Jest dwóch Benedyktów XVI

Jest dwóch Benedyktów XVI, widziałem na własne uszy. To wpisuje się zresztą w pewną tradycję oszustw wydarzających się w Watykanie. Wiadomo, co prawda z niepewnych objawień, że już Paweł VI miał sobowtóra. Prawdziwego od fałszywego Montiniego można było odróżnić między innymi po znamieniu przypominającym pieprzyk a znajdującym się między lewym okiem a lewym uchem. Zaś fałszywego Benedykta XVI wyróżnia pieprzyk pomiędzy jego ustami a uszami tych, którym się popieprzykowało, i gdy papież mówił o „hermeneutyce reformy”, podstawiono sobowtóra postulującego „hermeneutykę ciągłości”.

Skutkiem tego mamy dwie pary hermeneutyk, jedną wymienioną przez Benedykta XVI w czasie przemówienia wygłoszonego do kardynałów, biskupów i pracowników Kurii Rzymskiej w 2005 roku, a drugą z „integrystycznym znamieniem”. Przypomnijmy, że prawdziwy papież w temacie recepcji soborowego dziedzictwa wskazał na kwestię wyboru właściwego „klucza” interpretacyjnego spośród dwóch zaistniałych: „hermeneutyki nieciągłości i zerwania z przeszłością”, będącej w istocie nie kluczem lecz progresistowskim wytrychem, oraz „hermeneutyki reformy”. Sfałszowana para hermeneutyk powstała przez podmianę tego klucza na „hermeneutykę ciągłości”.

Paradoks polega na tym, że ten ruch wymagał właśnie „hermeneutyki zerwania” z tym, co papież miał do powiedzenia w temacie hermeneutyki. Z perspektywy wiary, która nie daje się oczywiście sprowadzić do ideologicznych gierek pomiędzy, jak to nazywa George Weigel, „postępozą” i „lamusozą”, jawi się oczywiste, że dynamika i wierność nie tylko że sobie nie przeczą, ale właśnie podczas Soboru mają się stawać jednym. Dlatego przeciwieństwem hermeneutyki nieciągłości nie jest i nie może być hermeneutyka ciągłości, nawet jeśli komuś, w odruchu mentalnego Pawłowa, samonasuwa się takie skojarzenie, ani tym bardziej wtedy, gdy sam podsuwa innym takie skojarzenie świadomie, w imię właśnie ideologii wyrosłej na gruncie niewiary.

Mamy więc do wyboru — pobawmy się w poważne gry słowne — z jednej strony „nieciągłą nieciągłość”, czyli zerwanie oraz „ciągłą nieciągłość”, czyli reformę; z drugiej zaś strony każe nam się wybierać pomiędzy „zrywającą nieciągłością” a... „zrywającą ciągłością”! Bo w „hermeneutyce ciągłości” w gruncie rzeczy chodziłoby o zakopanie skarbu w „ziemi przeszłości”. Jednak z samej natury Kościoła oraz powierzonego mu daru wynika konieczność jego pomnażania. Chodzi o „dynamikę wierności” czy „wierność dynamiczną”, bez której to dynamiki następuje zerwanie z wiernością czy nawet z wiarą, jedyną możliwą perspektywą w odczytywaniu „Soboru wiary”.

Ci, którym brakuje wiary, nie przyznają że „Sobór ojców urzeczywistniał się w obrębie wiary” (Benedykt XVI), a oceny spuścizny soborowej dokonywać będą nie według „hermeneutyki wiary”, ale w zgodzie z „hermeneutyką nie wiary, lecz podejrzeń”, własną niewiarę rzutując na rzekomą nieciągłość SWII, w bezsilności niewiary nie potrafiąc usłyszeć ciągłości znajdującej się na głębszym poziomie niż elementy nieciągłe. Aggiornamento odsądzane od czci i wiary nie oznacza wcale, jak chcieliby krytycy Vaticanum Secundum wmówić nam, niżej podpisanemu (pluralis maiestaticus), „dostosowanie” się Kościoła do świata. „Udzisiejszenie” wynika z przekonania o tym, że, jak podkreślał Benedykt XVI (ten bez znamienia), „za pośrednictwem Kościoła tajemnica wcielenia pozostaje obecna na zawsze”, a „Chrystus nadal wędruje przez czas i wszystkie miejsca”.

Soborowa reforma oznaczała również rozbicie „murów, które przez zbyt długi czas trzymały Kościół w zamknięciu jak w uprzywilejowanej cytadeli” (Franciszek, papież prawdziwy — dopisek dla wyznawców Antonio Socciego). Zaprawdę ortodoksyjne było z punktu widzenia wiary odrzucenie niebezpiecznego dualizmu Kościół-świat, bo nawet jeśli ceną za konieczne wychylenie wahadła w drugą stronę była „symetryczna” herezja monistycznego pomieszania Kościoła ze światem wyznawana przez tych „nawróconych na świat” (Hans Urs von Balthasar), to przecież ona również sprzeciwiała się wierze i wyrosła na tym samym gruncie niewiary.

Znamienne, że kto miecz „hermeneutyki ciągłości” chowa do pochwy, ten od miecza „hermeneutyki reformy” musi zginąć. W tym sensie dziedzictwo Ojców Vaticanum II również musi poddać się procesowi oddzielenia „ziaren ciągłości” zasad (do których należy relacja istniejąca między Kościołem a światem) od „plew nieciągłości” wynikających z konkretnych uwarunkowań (nadmierny optymizm Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym). Według Balthasara rezultatem Soboru było „bezbronne wystawienie Kościoła na świat. Zburzenie bastionów; rozplantowanie wałów obronnych i uczynienie z nich bulwarów”. Całkiem jednak możliwe, że ta droga spacerowa okaże się dla Kościoła Drogą Krzyżową. „Nagi” Kościół zostanie ukrzyżowany przez ten świat, z którym chciał się, bez wzajemności, jak wskazuje okres posoborowy, bratać.

Wydaje się, że modlitwa Jana XXIII o nowe Zesłanie Ducha Świętego została wysłuchana, tyle że Duch, jak przystało na Boga, wieje kędy chce; słychać szum, gdy przyłożyć odpowiednie ucho. Dwie są bowiem Pięćdziesiątnice: pierwsza uzdalniająca Kościół do wyjścia ku światu, a druga przygotowująca do ukrzyżowania przez świat. Jak ze śmierci Chrystusa na Krzyżu zrodziło się życie Kościoła, tak być może dopiero Pascha Chrystusa żyjącego w bezbronnym Kościele przyniesie życie Boże światu. Kto wie, może usłyszymy to na własne oczy? Dwóch jest Benedyktów XVI, przy czym tylko jeden prawdziwy papież i jedna „hermeneutyka wiary”. „Okulary wiary” pozwalają z kolei rozpoznać, że dwie Pięćdziesiątnice napełniają Kościół tym samym jednym Duchem, który „Drogą-Chrystusem” prowadzi pielgrzymujący w czasie Kościół ku wieczności.

Sławomir Zatwardnicki

mod/opoka.org.pl

Komentarze

Za Trudny2020.03.27 22:06
Dr Sławomir Zatwardnicki (ur. 1975). Doktor teologii (specjalizacja: teologia dogmatyczna). Obecnie sekretarz redakcji Wrocławskiego Przeglądu Teologicznego. Autor kilkuset artykułów oraz dwunastu książek, m.in.: Abraham. Meandry wiary (Poznań 2011), Tata strongman. O integralnym wychowaniu i prawdziwym ojcostwie (Kraków 2012), Katolicki pomocnik towarzyski, czyli jak pojedynkować się z ateistą (Warszawa 2012), Ateizm urojony (Kraków 2013), Hermeneutyka wiary w nauczaniu papieża Benedykta XVI (Wrocław 2014), Pomoc przeciw nieprzyjaciołom Twoim, czyli jak chwalić Maryję i bronić Jej godności (Kraków 2014), Okularnica na wydaniu. O katolickiej nauce społecznej poważnie, bo z humorem (Kraków 2015). Członek Towarzystwa Teologów Dogmatyków w Polsce oraz Stowarzyszenia Teologów Fundamentalnych w Polsce. Laureat nagrody „Pro Redemptione” (2014). Ukończył teologię na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu, napisał doktorat na tej uczelni. Zainteresowania teologiczne: chrystologia (przede wszystkim Chalcedon), mariologia (zwłaszcza styk chrystologii z mariologią), meteteologia, relacje rozum-wiara, apologetyka, eschatologia (przebóstwienie człowieka). W planach książki pt. „Teologia, głupcze!” oraz „Elementarz katolika”. Zaangażowany w działalność ewangelizacyjno-formacyjną. Żonaty, ma czwórkę dzieci, mieszkaniec Wałbrzycha.
dd2020.03.18 12:11
co to za dziwna strona nawet po polsku i gramatycznie nie umiecie napisac jak mozna widziec na wlasne uszy ludzie szkola podstowa sie klania nie ma innego paieza Beneykta XVI po za Razingerem kolejna sstrona do zgloszenia ze pierdy pisze i klamie do tego wyrazenia stsowane na tej stronie w artykule to jest porazka ludzie leczcie sie
Stani2020.03.18 9:46
Czyli mamy trzech papieży - dwóch B16 i jednego F1. To prawie jak trójca święta tylko do kompletu jakiejś dziewicy im brakuje.
R2020.03.18 6:48
bełkot ale jeśli sobowtóry kradły tożsamość papieży włącznie z Ratzingerem - to jak zakłamany jest katolicyzm i jak tchórzliwe są/były oryginały że nie ujawniają prawdziwej sytuacji chciałoby się dodać - wszyscy won
L.2020.03.17 23:47
Jak chcecie się nabijać z ludzi którzy są zatroskani o swój Kościół, to proszę.Przeżyjemy jeszcze jeden "onet czy interię" Ale nie nazywajcie tych wypocin "Portalem Poświęconym"
L.2020.03.17 23:41
WTF???
Robert2020.03.17 22:58
Matko Boska ratuj! Czy ktoś normalny odpowiada jeszcze za ten portal??? Jestem księdzem, doktorem teologii - więc chyba coś umiem przeczytać ze zrozumieniem. Proszę wybaczyć, ale tego tekstu nie jestem w stanie zrozumieć. Dwukrotna lektura i wrażenie, że czyta się tekst paranoika. Redakcjo! Zmiłujcie się! Co Wy publikujecie?!
L.2020.03.17 23:51
Tego się nie da czytać!
L.2020.03.17 23:54
Tego się nie da czytać, proszę Księdza!
Autor powinien2020.03.17 21:05
odstawić narkotyki. Natychmiast.
anonim2020.03.17 20:16
Co za bełkot.
Sprytny ninja2020.03.17 18:41
Autor powinien iść do szkoły cyrkowej. Po co tak cudaczyć z tekstem? Chyba, że to jakaś część pracy licencjackiej i trzeba było błysnąć. Współczuję recenzentom.
abiturient2020.03.17 18:07
Czytam, czytam i myślę sobie, że cholernie zestarzałem się i percepcja już nie ta. Ale zerknę jeszcze w komentarze i tu zaskoczenie. Nie jestem sam. Sławomir Zatwardnicki, czy ty jesteś po szkole tuska - bo tylko on mógł tak mącić?!
Mikołaj 2020.03.17 20:25
Oraz kierowca Bolka !.
HALO FRONDA !!2020.03.17 18:02
CO Z WAMI? CO TO ZA RZYGI? AUTOR PŁYNĄŁ RYNSZTOKIEM CZY SPAŁ NA WYSYPISKU? NIE ZATRUDNIAJCIE JUŻ PACJENTÓW Z TWOREK BO SIĘ NIE DA CZYTAĆ TYCH GŁUPOT.
M.a2020.03.17 17:33
Można widzieć na własne uszy to można i słyszeć na własne oczy.
Samanta2020.03.17 17:05
Albo ja mam wirusa, albo autor. Tylko tak mogę to wyjaśnić.
ka2020.03.17 16:53
Panie zatwardnicki coś za twardo napisane, nic nie zrozumiałem
emigrant2020.03.17 16:48
Przeczytać, przeczytałem. Mimo wykształcenie teologicznego - nic nie zrozumiałem. Co to jest lamusoza??? Co to jest postępoza? Jeli to choroby, to autor ma jedną czy drugą? Czy obydwie? Czytałem Ratzingera, ale widocznie żadnego z tych dwóch, których czytał autor. Wniosek taki , ze teza o dwóch jest mało uprawniona. Musi być przynajmniej trzech, może więcej. Dwóch to w jaźni autora.Co do Balthasara to się poddaję, widocznie nie czytałem. Mam pytanie: Od jak dawna autor ma te objawienia? I czy próbował je leczyć? Merytorycznie można dyskutować z tezami merytorycznymi. Z jakimś logicznym wywodem. Niestety Fronda od dłuższego czasu takich artykułów raczej nie zamieszcza. Tylko artykuły w stylu: Polsce będą się kłaniały narody (bez logicznego uzasadnienia). Jeśli redakcja mam problem natury medycznej to trzeba do lekarza zamiast publikować swoje problemy. Do tego redakcja nie moderuje komentarzy, które często w sposób obelżywy dla katolików korespondują z treściami artykułów. Być może jest to problem rozdwojenia jaźni - Na czym polega "poświęcenie portalu" i czemu on jest poświęcony? W każdym razie produkcja tego wszystkiego przypomina "ruskie trolowanie" i nie ma większego sensu, oprócz siania zamętu. Papier wszystko przyjmie. Niestety. Mam pytanie: Jaki jest cel istnienia tego portalu?
Po 11 NIE BADZ OBOJETNY2020.03.17 22:28
Współczuję braku wykształcenia, ale reszta wpisu, sensowna. Gratuluję. Dla mnie cel, misja tego portalu jest jasna. To schlebianie najprymitywniejszym narodowo-katolickim paranojom w celu zarabiania na reklamach poprzez pompowanie i podsycanie kontrowersyjnych komentarzy. Jestem przekonany, że 90% odwiedzających, czyta tylko tytuły i komentarze. Ja komentując robię podobnie, czytam tylko tytuły i przelatuję po tekście i czytam komentarze. Taką mam poświęconą misję od Stwórcy. Misję obrony Prawdy, Dobra i Piękna. Tu na frądlu to niełatwa misja.
Szatan (pisane z wielkiej litery)2020.03.18 9:47
Szanujemy, doceniamy i również trwamy w wysiłkach.
anonim2020.03.17 16:48
Przyznam, że nie bardzo rozumiem wynurzenia, ale jeżeli jakieś decyzje okazują się katastrofalne w skutkach, to może trzeba się nad tym głęboko zastanowić, bo gdzieś popełniono poważny błąd i starać się błąd naprawić. Nie zaś brnąć w chocholim tańcu śmierci!