26.07.14, 17:49Kard. Gerhard Muller (fot. YouTube)

Ważne przypomnienie dla niektórych tzw. katolików otwartych!

Dziś do włoskich księgarń trafił jego książkowy wywiad „La speranza della famiglia” – „Nadzieja rodziny”. Odnosi się on do najbliższych Synodów Biskupów o rodzinie oraz do dyskusji zainicjowanej wystąpieniami kard. Waltera Kaspera, który zasugerował dopuszczanie do komunii rozwodników żyjących w związkach niesakramentalnych. Kard. Kasper powoływał się właśnie na miłosierdzie oraz fakt, że w sakramencie pokuty każdy grzech może zostać odpuszczony.

Odnosząc się do tego, prefekt Kongregacji Nauki Wiary przyznał, że Bóg przebacza również tak poważny grzech, jak cudzołóstwo, nie pozwala jednak na zawarcie drugiego małżeństwa, co kwestionowałoby istniejące małżeństwo sakramentalne. „Takie powoływanie się na rzekome absolutne miłosierdzie Boga jest grą słów, która nie pomaga w uściśleniu terminologii problemu. W rzeczywistości utrudnia to dostrzeżenie głębi prawdziwego Bożego miłosierdzia” – powiedział kard. Müller. Przypomina on, że to właśnie porządek sakramentalny jest dziełem miłosierdzia. Błędne odwoływanie się do miłosierdzia grozi banalizacją obrazu Boga, tak iż w konsekwencji Bóg nie będzie już wolny, lecz zostanie zmuszony do przebaczenia. Szef watykańskiej dykasterii przypomina, że atrybutem Boga jest nie tylko miłosierdzie, ale również świętość i sprawiedliwość. Lekceważenie tych pozostałych atrybutów prowadzi do banalizowania grzechu i czyni zbytecznym samo miłosierdzie.

Kard. Müller przestrzegł też przed przysposabianiem chrześcijaństwa do oczekiwań świata, tak by nie było już ono religią surową, lecz politycznie poprawną i zredukowaną do wartości tolerowanych przez resztę społeczeństwa. Prefekt Kongregacji Nauki Wiary przypomniał, że Syn Boży nie po to się wcielił, by nam wyłożyć kilka prostych teorii, które uspokajają sumienie i w istocie pozostawiają wszystko w niezmienionej postaci. „Nie można rano chodzić do kościoła, a wieczorem do burdelu” – podsumował dosadnie kard. Müller.

mod/Radio Watykańskie

Komentarze

anonim2014.07.26 17:56
A upijać się wieczorem można, czy też nie?
anonim2014.07.26 18:11
A po co pytasz, jeśli się już upiłeś!
anonim2014.07.26 18:21
@Kjn Pytam, bo interesująca jest obserwacja, jak bardzo Kościół interesuje się grzechami ludzi świeckich, a jak niewiele grzechmi kleru. Na przykład rozwiedzionych biskupów u nas nie ma, ale biskup z chorobą alkoholową już tak...
anonim2014.07.26 18:27
["Takie powoływanie się na rzekome absolutne miłosierdzie Boga jest grą słów, która nie pomaga w uściśleniu terminologii problemu. W rzeczywistości utrudnia to dostrzeżenie głębi prawdziwego Bożego miłosierdzia”] To dokładnie tak, jak z miłością rodzica do dziecka. Oczywiście każdy rodzic wybaczy dziecku, że nie odrobił pracy domowej i dostał jedynkę. Ale miłość rodziców do dziecka nie pozwala, aby dziecko takie jedynki dostawało codziennie. Miłość rodzica polega na tym, żeby wytłumaczyło dziecku, że obowiązki trzeba mieć i trzeba się uczyć, bo to jest dobre.
anonim2014.07.26 18:40
@J.Ty O tak, interesuje się bardzo. Jednak alkoholizm nie jest tak wielkim problemem w kościele powszechnym, jak rozbite rodziny
anonim2014.07.26 18:54
@Kjn A ciekawe ile z tych rozbitych rodzin to efekt alkoholizmu któregoś z małżonków? Myślę, że wieeele procent. I jest chyba oczywiste, że lepiej leczyć przyczynę, a nie objaw. Tylko jak ma z tym probemem mierzyć się kapłan albo biskup, który sam jest alkoholikiem?
anonim2014.07.26 19:38
@J.Ty Wyleczony alkoholik może być najlepszym duszpaterzem alkoholików. A jeśli jest aktywnym alkoholikiem, to nie pozostaje mu nic innego, jak poddaćsię terapii. Nie ma innego wyjścia i tak też jest praktyka kościoła.
anonim2014.07.26 19:46
@Kjn Chyba teoria? Bo kościelni alkoholicy często idą na terapię dopiero wtedy, jak już się nie da dalej sprawy ukrywać. Na przykład biskup Jarecki. Jak ma działać duszpasterstwo trzeźwości w diecezji, w której jeden z biskupów jest czynnym alkoholikiem?
anonim2014.07.26 20:05
Ratisbona "straciła" tak wartościowego katolickiego intelektualistę. Ale za to Kościół powszechny zyskał.
anonim2014.07.27 4:40
No więc co jest grane, jest miłosierdzie czy nie? Czy jest to tylko słowna żonglerka,jak komu pasuje. Wszak dzięki miłosierdziu tak krwawy aborter jak Chazan chodzi w glorii chwały, więc i on "zyskał" na otwartości Kościoła.Nieuczciwy jest tytuł artykułu,bo akurat to kośćiół otwarty,jak go pogardliwie okreśłono jest miłosierny, a kościół Rydzyka,Hosera itp nic z miłosierdziem nie ma wspólnego
anonim2014.07.27 5:52
Święta prawda. Warto by to przypomnieć: Chazanowi, Riczardowi Czarneckiemu, Pazurze (ten to już ma dublet), Cejrowskiemu (panie Wojtku a kiedy kamingałt?), Mariuszowi Kamińskiemu (zarówno pierwszemu jak i drugiemu), Gosiewskiemu (tu już ciszej nad trumną).