14.12.15, 09:30

Zakonnicy więzili go, głodzili i bili

Przełożeni uznali go za niesubordynowanego i wtrącili na 9 miesięcy do więzienia. To tam powstały jego najważniejsze pisma mistyczne, w których tłumaczy, po co jest cierpienie. Dziś Kościół wspomina św. Jana od Krzyża.

 

Jan de Yepes pzyszedł na świat w 1542 r. w Fontiveros, niedaleko Avili (Hiszpania). Miał dwa i pół roku, gdy zmarł jego ojciec. Wkrótce potem Jan został oddany do przytułku. Potem pracował w szpitalu, by następnie próbować różnych zawodów. Mając 21 lat, wstąpił do karmelitów i wtedy obrał sobie imię Jan od św. Macieja. W zakonie napotkał na znaczne rozluźnienie. Dlatego gdy składał śluby, czynił to z myślą o profesji według dawnej obserwancji. Po ukończeniu studiów filozoficznych i teologicznych w Salamance, w 25. roku życia otrzymał święcenia kapłańskie (1567).
W dniu swojej Mszy prymicyjnej spotkał św. Teresę z Avila, która podjęła się dzieła reformy żeńskiej gałęzi Karmelu. Jan próbował robić to samo w męskim zakonie. W 1568 r. wspólnie z dwoma przyjaciółmi złożył ślub zachowania pierwotnej reguły. Przybrał sobie wówczas imię Jana od Krzyża. Postanowił pozostać wierny reformie, choćby "miał to przypłacić życiem". W latach 1569-1571 został wybrany na mistrza nowicjatu. W roku 1570 musiał jednak przenieść klasztor do Pastrany. W roku 1571 został rektorem pierwszego klasztoru karmelitów w Alcali, który przyjął reformę. Równocześnie pełnił obowiązki spowiednika karmelitanek zreformowanych w Avila (1572-1577).
W postępowaniu Jana przełożeni dopatrzyli się niesubordynacji. Obawiali się rozkładu zakonu. Jan nie reagował na ich zakazy. Z związku z tym został wtrącony do więzienia klasztornego w Toledo. Był nie tylko pozbawiony wolności, ale skazany na głód i częstą chłostę. Nie załamał się jednak. Jak sam pisał, w "paszczy wieloryba" przebył 9 miesięcy. Pan Bóg w tych miesiącach udręki zalewał go potokami pociech mistycznych. "Noce ciemne" długiego więzienia wykorzystał dla doświadczenia nie mniej bolesnego stanu, kiedy Pan Bóg pozornie opuszcza swoich wybranych, by ich zupełnie oczyścić i ogołocić z niepożądanych pragnień, uczuć i przywiązań. To w więzieniu powstała jego „Pieśń duchowa”.
15 sierpnia 1578 roku udało mu się uciec z więzienia. Bracia z własnego klasztoru przyjęli go z wielką radością. Wkrótce został wybrany przełożonym konwentu w Jaen, w Andaluzji. W roku następnym (1579) otworzył nowy dom reformy, w Baeza, gdzie pozostał jako przełożony do 1582 r. W roku 1581 z domów zreformowanych karmelitów utworzona została osobna prowincja. Zezwolił na to papież Grzegorz XIII specjalnym breve z 22 lipca 1580 roku.
Cierpienia Jana podjęte dla reformy zaczęły owocować. Gorliwi zakonnicy widzieli w nim męczennika sprawy i zaczęli przekonywać się do reformy. Mnożyły się także nowe fundacje dzięki hojności panów duchownych i świeckich. W roku 1582 Jan został mianowany przełożonym domu w Granadzie, a trzy lata później kapituła wybrała go wikariuszem prowincji Andaluzja. W 1587 r. zrzekł się tego urzędu i został ponownie mianowany przełożonym konwentu w Granadzie.
Kiedy liczba zreformowanych klasztorów zaczęła rosnąć i powstawały nowe prowincje, papież Sykstus V zezwolił na wybór osobnego wikariusza generalnego dla prowincji zreformowanych, ale generał miał być jeszcze wspólny dla obu rodzin karmelu. Papież miał nadzieję, że niebawem cały zakon przyjmie reformę, ale stronnictwo złagodzonej reguły wzięło górę. Jan został usunięty ze wszystkich urzędów i jako zwykły zakonnik zakończył niebawem życie w klasztorze w Ubedzie 14 grudnia 1591 roku w wieku zaledwie 49 lat. Umierał zupełnie osamotniony, bowiem św. Teresa z Avila dawno nie żyła od 1582 r.
Pisma św. Jana od Krzyża spalono po jego śmierci. Pozostały 22 dzieła, w tym kilkanaście bezcennych utworów poetyckich. Najważniejsze są dwa z nich: Noc ciemna i Pieśń duchowa. Są one perłą w światowej literaturze mistyki. Oba dzieła początek swój wywodzą z więzienia w Toledo. One też przysporzyły Janowi tytuł doktora Kościoła; dzięki nim zwany jest on także doktorem mistycznym. Dzisiaj jego dzieła są przełożone na wszystkie znane języki świata i należą do klasyki dzieł mistycznych. Karol Wojtyła uczył się języka hiszpańskiego specjalnie po to, by czytać dzieła św. Jana w oryginale.
Nie mniejszym powodzeniem cieszą się dotąd Droga na Górę Karmel i Żywy płomień. Nikt dotąd nie poddał stanów mistyki tak subtelnej analizie, jak właśnie Jan od Krzyża. Św. Teresa z Avila zostawiła wprawdzie także poważne dzieła z zakresu mistyki chrześcijańskiej, ale podeszła ona do problemu raczej od strony praktycznej, podczas gdy Jan wskazał na podstawy teologiczne mistyki. Miał także wybitne zdolności plastyczne. Umiał rysunkiem, poglądowo, przedstawić nawet bardzo skomplikowane drogi mistyki (np. szkic Góra doskonałości). Chyba to jedyny wypadek w dziejach mistyki katolickiej. Najsłynniejszym rysunkiem, zachowanym do dziś (i przechowywanym jako relikwia) jest szkic Ukrzyżowanego Chrystusa, utrwalona na kartce wizja z objawienia w Avila (1572-1577). Rysunek ten stał się inspiracją dla współczesnych twórców (m.in. Salvadore Dali namalował obraz zatytułowany Chrystus św. Jana od Krzyża).
Relikwie Doktora Mistycznego znajdują się w kościele karmelitów w Segovii. Beatyfikowany został przez papieża Klemensa X w 1675 r., a kanonizowany w 1726 r. przez Benedykta XIII. Pius XI ogłosił go doktorem Kościoła w 1926 r. Jest patronem karmelitów bosych.

W ikonografii św. Jan od Krzyża przedstawiany jest w habicie karmelitańskim. Jego atrybutami są: otwarta księga, krucyfiks, lilia, orzeł u jego stóp.

 

Za: brewiarz.pl

Komentarze

anonim2015.12.14 10:29
Nie chce mi sie tego czytac, jak jacys zakonnicy kogos bili i glodzili to sory ze tak powiem... ale dupa a nie chtrzescijanie znich. Ja jestem chrzescijanka a nawet biedronki staram sie nie skrzywdzic, ani komara! Nie mam sil komentowac, ide moze okna sie uda dzis pomyc, choc pogoda do niczego, a swieta za pasem : ) A tak juz innej beczki, wlasnie ida swieta. Ludzie do kosciola nie chodza latami, miesiacami, bija swoje zony, robia awantury, oszukuja swoich pracownikow... I przychodza swieta ludzie w sobie nie mysla nic zmienic... tylko by byl karp, oplatek, i sianko pod obrusem. Sory, ale takie robienie bożka z tradycji, a pomijanie Boga i Jego nauki prowadzi wlasnie do zła. Pomijam ze te karpie tez cierpia w sklepach i potem kolejna torture przezywaja wedrujac do domu w reklamowkach. No nic swiata sie przy porannej kawie nie zmieni. Z Bogiem:>
anonim2015.12.14 12:17
Ufam Polecam zapoznać się z historią Kościoła, zwłaszcza z tą do XVIII w. Z przerażeniem będziesz czytać o tych wszystkich okropieństwach i stwierdzisz że 90% z nich, delikatnie mówiąc nie zasługuje na nazywanie ich chrześcijanami.
anonim2015.12.14 12:19
@ufam - a na temat św. Jana od Krzyża masz może coś do powiedzenia? Bo - "sorry" - ale przy Jego dorobku mistycznym sprowadzanie przez ciebie chrześcijaństwa do nie krzywdzenia komara, jest nie tyle spłyceniem chrześcijaństwa, ale absurdem. Dziś mamy mnóstwo takich domorosłych teologów chrześcijańskich od nadstawiania drugiego policzka oraz ekologii - tylko że z chrześcijaństwem ma to niewiele wspólnego. Ciekawe, co byś powiedział/a o Jezusie, który wypędzał kupców ze świątyni, faryzeuszów nazywał pobielanymi grobami, a drzewo figowe (o zgrozo - cóż za nieekologiczne zachowanie) przeklął, aby nie wydało więcej owocu. Cóż, może rzeczywiście idź napić się kawy i umyj okna.
anonim2015.12.14 12:20
@Dod Andrik - masz jakiś problem? Chcesz nam o nim opowiedzieć?
anonim2015.12.14 12:47
W ogole to ten Sw Jan od Krzyza jest wielkim Swietym, i na pewno z Nieba patrzy iu nie podoba mu sie ze tyle zla na tym swiecie. Ja nie tylko staram sie nie krzywdzic owadow, ale i pomagac innym, np z chrzescijanami z mojego miasta robic spotkania dla bezdomnych, kanapki, czy jak sama spotkam na ulicy glodnego - pomoc mu. Oczywiscie wiem, ciagle pomagam za malo i wybacz mi to Jezu. Zas Bog stworzyl przyrode i chce by o nia dbac, dal nam zwierzeta i rosliny na pokarm i odzienie, a nie by niszczyc bezmyslnie stworzenie Boze. Ile lasow jest wycinanych, takze tych tropikalnych co sa płucami Ziemi i jest tam najwieksze bogactwo fauny i flory. Ale ja mowie teraz o sercach ludzkich co sa złe, w ktorych co roku nie narodzi sie Jezus w Boze Narodzenie tylko pojedza i popija. Prawda jest taka, ze ja jestem przeciwko zabijaniu: i przeciwko aborcji, i karze smierci, i eutanazji, szczegolnie gdy jest wbrew zgodzie i WIEDZY pacjenta, gdy lekarz swiadomie przedawkowuje leki pacjentowi. Plakac sie chce ze jakas babcia ufnie patrzy na lekarza, moze polyka tabletki, patrzy oczami pelnymi milosci i ufnosci, wierzac ze lekarz chce jej pomoc.. Nie wie ze dostaje przepustke na tamten swiat. Oczywiscie mowie o tym co dzieje sie na zachodzie, sa osoby co uciekaja do Polski, bojac sie eutanazji wbrew ich woli. Mowimy o Sw Janie od Krzyza, jest wielkim i wspanialym swietym jakich jest cale Niebo i my z nimi spedzimy wiecznosc, do tego mamy dążyć. : ) Spotkamy i Mojżesza i Krola Dawida i bliskich zmarlych ; ) Tylko mowie o czyms innym, ze mozna podziwiac zaslugi swietych a nie zmienic nic w swoim sercu, obgadywac bliznich. I miec caly dom w obrazach, a w sercu nic nie zmieniac swoim... Wlasciewie to do ostatecznej oceny kto jest chrzescijaninem, zostawie Boga. Kazdy moze sie opamietac nawet w ostatniej chwili zycia. Wiec wybacz mi Jezu jesli niechcacy kogos ocenilam. Tylu ludzi te swieta spedzi w smutku, łzach, samotnosci, glodzie i zimnie - a przesladowani chrzescijanie czesto w niewoli, w strachu o swoje zycie. Jesli Jezus ma sie naprawde narodzic w naszych sercach - zrobmy cos dobrego dla swiata okazmy Milosc Bogu i blizniemu pomagajac innym i modlac sie za innych. Inaczej beda to kolejne swieta wielkiego pana z broda, i objadania sie... z 1000 kanalow w tv, Kevinem itp. A swiat nie stanie sie ani odrobine piekniejszy... Wiec moze warto zrobic cos by stal sie piekniejszy. Z Bogiem ; )
anonim2015.12.14 12:52
MAriuszKW - z historia Kosciola sie raczej narazie nie zapoznam, choc wiem ze byly dobre i zle strony, bo Kosciol to wspolnota ludzi wierzacych i upadajacych. I jak wsrod apostolow byl Judasz, wszdzie sie znajda czarne owce. Tylko taki ze mnie grzesznik, ze nawet Pisma Sw nie poznalam, nie mowiac o zglebieniu dokladnie, wiec mysle ze lepiej jesli bede swoja wiare rozwijac a nie czytac co kto komu. Od tego moja wiara nie wzrosnie. Zywoty swietych nieraz czytam kocham Sw Maksymiliana Kolbe : ) W ogole czytanie zywotow swietych i swiadectw to wspaniala sprawa bo umacnia nasza wiare. : ) A ja wole karmic sie tym co dobre. Tylko cel ma to taki aby samemu cos w sobie zmienic, pozwolic by Jezus nas zmienil i współdziałać z łaska Boga. Z Bogiem. : )
anonim2015.12.14 12:53
Z powodu chrzescijan zlych uczynkow, poganie bluznia Imieniu Boga - te slowa mi zaswitaly w sercu, wiec postanowilam je napisac...
anonim2015.12.14 13:38
@ufam - po pierwsze, przepraszam za ostry ton. Po drugie istotnie problemem jest, że ludzie nie chcą się poprawić, tylko pozostają na pozorach. Jednak propozycje zmiany (w stylu skrzywdzonego karpia), które podałaś w pierwszym poście do złudzenia przypominają te, którymi karmią nas politpoprawne media, nie rozumiejące kompletnie nic z chrześcijaństwa. Zajmują się one właśnie pouczaniem chrześcijan, jakimi powinni być. Jak już wspomniałem, niewiele one mają wspólnego z chrześcijaństwem. Po trzecie - w chrześcijaństwie istotne jest nie tyle, aby się zmieniać, ale aby pozwolić Bogu się zmieniać. Aby z Nim się zaprzyjaźnić, do Niego zbliżać. Wtedy i tylko wtedy możliwa jest zarówno trwała zmiana, jak i świętość. Po czwarte, skoro czytasz żywoty świętych, to sięgnij do źródła ich inspiracji, czyli do Pisma Świętego. Nie trzeba wiele - choćby mały fragment Ewangelii, albo czytania z danego dnia - byle tylko systematycznie, najlepiej - codziennie. Wystarczy 5 minut. To naprawdę wiele zmienia. I po piąte - życzę błogosławionych i radosnych Świąt Narodzenia Pańskiego.
anonim2015.12.14 13:42
Dod Andrik - kiedy się to zaczęło? Ta obsesja? Nie przejmuj się, obsesja jest wyleczalna, ale trzeba jak najszybciej udać się do odpowiedniego specjalisty. Najlepiej prywatnie, bo w NFZ są duże kolejki.
anonim2015.12.14 13:54
Solidarny - tez Ci zycze Blogoslawionych Swiat Bozego Narodzenia : ) I jesli moje slowa zabrzmialy zle, to sie poprawiam. Raczej jestem ostatnia osoba, ktora litowała by sie nad karpiami w sklepie tylko po to by popierac aborcje. Jestem zdecydowanie WROGIEM aborcji, w przeciwienstwie do lewicowcow ktorzy potrafia bronic glodnych pieskow, a zabijac zycie poczete : ( W kazdym razie slow moich nie kierowalam ani do ciebie Solidarny ani do innych wierzacych tu osob, ale do tych co wiare swoja sprowadzaja do karpia i choinki.... oraz swiecenia pisanek. Bo tradycja jest piekna ; ) Ale jesli zostawimy sama tradycje Bozego Narodzenia - a pominiemy to co w wierze najwazniejsze - najwieksze przykazanie Milosci Boga i blizniego - to lipine widze to wszystko. : ) Ale wiem, i jestem w peni przekonana ze jest w Polsce wielu ludzi wierzacych i w to nigdy nie watpilam : ) Z Bogiem. : )
anonim2015.12.14 22:01
Glupie pytanie mam, moze doczekam sie i glupiej odpowiedzi ;) Jak w przykazaniu Kosciola jest "Nie bedziesz zabijal", a wierny zabija, to wierny grzeszy czy Kosciol?
anonim2015.12.14 22:29
@Dod - jak nazista mówił, że żyd jest be, to nazista miał obsesję, nie żyd :-).
anonim2015.12.15 13:58
Koniecznie trzeba poznawać prawdziwą historię zakonów na przestrzeni dziejów, a nie tylko tę wygładzoną,wymuskaną, jakby dla delfinatu. Pięknie ujęła rzecz siostra benedyktynka Małgorzata Anna Borkowska. Zapoznajcie się proszę z jej publikacjami.Problemem było, że młodsze dzieci nie dziedziczyły majątku po rodzicach i aby mogły przeżyć nie wchodząc na drogę grzechu i rozboju rodzice przeznaczali je do zakonów. łatwo przewidzieć, że bez powołania, było im tam trudno wytrwać. Stąd zbyt często zakony "wyradzały się", a obyczaje w nich przypominały bardziej ówczesne życie świeckie niż umartwione mnisze. O tym ostatnim nie chciano nawet słyszeć, a cóż dopiero podporządkować się.
anonim2015.12.16 3:57
@ufam- odnośnie pierwszego wpisu: Ten współczesny, zniewieściały, "humanitarny" model Chrześcijaństwa, który przyjmujesz jest naprawdę żałosny. To, co cie gorszy, w tamtych wiekach było prozą życia i wierz mi, pod wieloma względami były to normalniejsze czasy niż teraz. No ale cóż, jak strachliwe kobietki i hipisi mają za dużo głosu w Kościele, to tak się dzieje.