1 lutego ruszył Krajowy System e-Faktur. Była to niedziela i wszystko działało dobrze. Wczoraj jednak, pierwszego pracującego dnia, pojawiły się ogromne problemy. Przedsiębiorcy nie mogli zalogować się do systemu.
- „W związku z bardzo dużym zainteresowaniem logowaniem do systemu KSeF 2.0, który został uruchomiony przez Ministerstwo Finansów 1 lutego, mogą występować czasowe utrudnienia w logowaniu do Profil Zaufany”
- poinformowało Ministerstwo Cyfryzacji.
Awarię przy samym starcie systemu, który miał być przełomem, skomentował w mediach społecznościowych Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak.
- „Rządzący jak zwykle nie słuchali nikogo. M.in. my, tj. Związek Przedsiebiorców i Pracodawców, apelowaliśmy o odsunięcie wprowadzenia KSeF w czasie, gdyż wszystkie informacje, jakie posiadalismy, wskazywały, że system nie jest dostatecznie przygotowany”
- przypomniał na Facebooku.
- „Natomiast brak odpowiednich testów wydajnościowych – kompromituje rząd”
- dodał.
Przedsiębiorca wskazał też m.in. na „kuriozalne” rozwiązania „właściwe raczej dla wczesnych lat 90, takie jak nie pamiętanie użytkownika i konieczność wielokrotnego wpisywania NIP czy też nie nadawanie kolejnym dokumentom kolejnych numerów”.
Kaźmierczak zauważa też, że KSeF ma ograniczyć fraudy na VAT. Zaznacza jednak, że oszustwami zajmują się przestępcy.
- „Nie ma jednak najmniejszego sensu obejmować systemem KSeF 95,4% firm w Polsce, bo to mikrofirmy, które odpowiadają zaledwie za około 10% wpływów VAT w Polsce. 2 875 994 mikrofirm w ogóle nie powinno być w tym systemie i właśnie przez ich włączenie do niego system teraz klęczy”
- pisze.
- „Około 90% wpływów VAT to małe, średnie i duże firmy. Po co zatem Ministerstwo Finansów ciemięży kowala czy krawcową wystawianiem i odbieraniem faktur w komputerze, mimo że nie ma to żadnego sensu fiskalnego dla budżetu? Bo w Ministerstwie Finansów ton nadają młodzi neomarksiści, którzy kochają Intela i Microsoft, i uważają, że mikrofirmy, to zakała gospodarki, janusze biznesu i najlepiej jakby ich w ogóle nie było i były tylko Fejsbuki i Urzędy Państwowe. I wbrew najbardziej oczywistym faktom (tylko 10% wpływów, powtarzam!) wmawiają politykom, że większość fraudów w Polsce, to właśnie polski mikrobiznes odpowiada! A politycy im wierzą. Niestety”
- dodaje.
