Rosja już od ponad roku prowadzi ofensywę na Donbasie z pomocą małych, rozproszonych grup szturmowych piechoty. Koordynacja tego typu operacji jest bardzo trudnym zadaniem, więc Rosjanie potrafią używać Starlinka bardzo blisko linii frontu, instalując systemy na różnego rodzaju lekki transport. Poza tym Rosjanie zaczęli używać Starlinka na swoich dronach uderzeniowych. Zapewnia to tym dronom trudną do zakłócenia tradycyjnymi środkami walki radioelektronicznej łączność, która pozwala ręcznie sterować dronem daleko za linią frontu i precyzyjnie atakować obiekty ukraińskiej infrastruktury.
Pewna ilość tego typu dronów została użyta podczas zmasowanego ataku na ukraińską infrastrukturę energetyczną około tygodnia temu. Ukraińskie Ministerstwo Obrony wykorzystało tę sytuację, żeby spróbować zablokować Rosjanom możliwości korzystania z tego systemu. Firma SpaceX od początku wojny wprowadziła zakaz eksportu swoich urządzeń do Rosji. Mimo to, tak samo jak i w wypadku wielu innych ważnych komponentów, Rosjanie są w stanie zdobyć te urządzenia w dużej liczbie z wykorzystaniem pośredników z państw trzecich. Skoro więc taki zakaz nie działa, to ukraiński MON postanowił skontaktować się z kierownictwem SpaceX, żeby wspólnie opracować nowe metody blokowania urządzeń wykorzystywanych do atakowania celów cywilnych. Ukraińska dyplomacja nie zaczęła się wykłócać z właścicielem SpaceX Elonem Muskem na platformie X, a zamiast tego zwróciła się do SpaceX z argumentacją, że podobne użycie ich systemu mocno szkodzi reputacji firmy. I pomimo różnych zgrzytów i prób wykorzystania Starlinków jako lewaru nacisku na Ukrainę w przeszłości, teraz firma SpaceX wyraziła pełne otwarcie na współpracę z Ukrainą. Bardzo szybko znaleziono tymczasowe rozwiązanie, które przewiduje ograniczenie dla prędkości poruszania się urządzeń Starlink na terytorium Ukrainy. Włączone urządzenia nie mogą się przemieszczać szybciej niż 75km na godzinę, inaczej są po prostu blokowane. To ma pozwolić zredukować użycie Stalinków zainstalowanych na dronach.
Chwilę później źródła ukraińskie poinformowały, że jest to tylko tymczasowe rozwiązanie, podczas gdy docelowo planowane jest zablokowanie pracy wszystkich rosyjskich Starlinków używanych na froncie i instalowanych na dronach. Opracowano specjalny mechanizm rejestracji i dodatkowej weryfikacji wszystkich używanych na Ukrainie Starlinków, tak wojskowych, jak i cywilnych. W ten sposób ma powstać „biała lista” urządzeń, co pozwoli na zablokowanie wszystkiego, co jest poza listą. Ten proces weryfikacji już trwa i Rosjanie już zgłaszają problemy z użyciem internetu satelitarnego po swojej stronie.
Jaki skutek może to przynieść dla sytuacji obu stron na froncie? Może dać solidną przewagę w koordynacji i zarządzaniu wojskiem stronie ukraińskiej. Rosyjskie siły zostaną cofnięte do sytuacji z pierwszych lat wojny, gdzie masowo używano na froncie tanich chińskich urządzeń, dość podatnych na przechwycenie sygnału i jego zagłuszanie. Oczywiście blokowanie Starlinków nie zatrzyma całkowicie rosyjskiej ofensywy, ale z pewnością mocno utrudni koordynację wojsk, szybkość reakcji na zmieniającą się sytuację i utrudni wsparcie swoich walczących na pierwszej linii grup szturmowych ogniem artylerii, czołgów i dronów uderzeniowych. Starlinki przecież były również używane na tzw. czołgach-żółwiach, które bez tego systemu były ślepe, jak również i do koordynowania ognia artyleryjskiego. W praktyce zablokowanie internetu od SpaceX przyczyni się do wzmocnienia ukraińskiej obrony i zwiększenia strat po stronie rosyjskiej. Więc bez wątpienia jest to sukces strony ukraińskiej o znaczeniu strategicznym dla przyszłości toczącej się na wschodzie wojny.
