Państwo Tuska, Kosiniaka Kamysza, Czarzastego szpitale położnicze właśnie likwiduje.

W końcu politycznym konkretem PO-numer 9 - nie było wsparcie rodzicielstwa, ale ułatwienie aborcji. Fakt, wystarczy teraz opinia JEDNEGO lekarza psychiatry o zdrowiu psychicznym kobiety i można sięgać po dosercowy zastrzyk z fenolem.

W Gdańsku, w Legnicy, wszędzie.

Zamiast powiatowych centrów zdrowia-konkret numer 31- planowana jest konsolidacja szpitali powiatowych.

Czyli likwidacja.

Zniesienie limitów na przyjęcia do szpitali - konkret nr 30 - urzeczywistnia zniesienie szpitali.

W państwie, które się gwałtownie wyludnia neonatologia jest zbytkiem ponad miarę budżetu.

Do łaski wnet wrócą akuszerki, matrony, powituchy, balie z gorącą wodą. W końcu już w 1521 roku popełniono nad Wisłą dzieło "O rodzeniu dziatek". Katarzyna, żona rajcy krakowskiego Jana Ulla, znana była w XVI wieku ze sprawności w odbieraniu porodów - stosowała przy tym zioła, sporysz, liście laurowe i pieprz. Poręczne były też okłady z łajna koni lub sproszkowane odchody wróbli. W Gdańsku w 1610 roku zarządzono ustanowienie akuszerki miejskiej.

A dziś?

W państwie Tuska i minister Sobierańskiej-Grendy, w państwie z 20 PKB na świecie, rodzić zaś można od teraz w szpitalnych oddziałach ratunkowych, jeśli kobieta przejdzie pomyślnie segregację. O łaskę trzeba zabiegać rywalizując z ofiarami udarów, zawałów, złamań i różnych bolesnych infekcji wewnętrznych. Zdążyć przy tym należy do godziny 18, bo potem nie ma już ginekologa.  Publiczne rodzenie jest nieopłacalne, ale rodzenie komercyjne -szpital samorządowy w Gdańsku przyjmie poród za 5 tys. złotych - jest jak najbardziej opłacalne.

Opieka medyczna dla dzieci, choć prawnie w Polsce bezpłatna, w pomorskich szpitalach publicznych minister Sobierańskiej- Grendy, jest oferowana w katalogu sprzedaży komercyjnej.

Do rządu, przy którym czuła się nieswojo, apelowała o większe datki z budżetu bo koszty, które jej szpitale generowały miały przynosić spółce, której była prezesem, straty. Jednym z elementów tych kosztów były koszty zarządu. Tylko prezes, dziś minister, w latach 2020-2024 zarobiła 2 200 000 zł. Jej koncern medyczny, w imieniu którego tak biadoliła publicznie, zarobił w tym czasie ponad 200 mln zł w ani jednym roku obrachunkowym nie raportując straty.

System, w którym szpitale publiczne zamieniono w spółki prawa handlowego uczynił nie leczenie, lecz wynik finansowy głównym kryterium jego oceny. Uwolnił też polityków od bezpośredniej odpowiedzialności za realizację konstytucyjnych obowiązków państwa. Komercjalizacja, którą ekipa Tuska, Kopacz, Małeckiej-Libery wprowadziła w 2011 roku ustawowo do systemu służby zdrowia, ulżyła jedynie liberalnym technokratom budującym państwo minimum.

Teraz jego ofiarą zaczynają padać rodzice oczekujący potomstwa. To już nie jest państwo, które zważywszy na wyzwania demograficzne - spadek liczby ludności od 2012 roku o 1,2 mln osób - projektuje strategie dzietności, która różne elementy polityk prorodzinnych włącza w politykę gospodarczą i społeczna państwa.

Uznając macierzyństwo za udrękę, udrękę tę powiększając likwidacją oddziałów położniczych, rząd Tuska zdaje się aspirować do roli 'seryjnych zabójców kobiet’.

Gdyby Carlo Collodi spotkał wcześniej polskiego premiera, Pinokio miałby nos... nosorożca.

Marek Formela