30.08.13, 11:08

Abortowane dziecko umarło w ramionach matki, czyli praktyka chińskiej polityki jednego dziecka

Ta historia rozpoczęła się od wizyty siedmiu urzędników od planowania rodziny, którzy zadali jej pytanie o to, czy ma zgodę na urodziny dziecka. Gdy okazało się, że nie, wywieziono ją do szpitala i tam poddano okrutnej, przymusowej, późnej aborcji. - Po zastrzyku zostawiono mnie samą, a ja czułam się jak świnia czekająca na rzeź – opowiada kobieta, która po narodzinach dziecka trzymała je jeszcze żywe w rękach...

Z wyjaśnień urzędników wynika, że dziecko zostało zabite na zlecenie byłej żony męża Lily Zeng. To ona poinformowała władze o tym, że jej mąż ma mieć drugie dziecko, a to urzędnicy uznali za złamanie zasad, które musi być ukrócone. I dlatego dziecko zostało zabite, a życie Lily Zeng złamane. Kobieta przyznaje, że po zabiciu jej dziecka trzykrotnie próbowała już popełnić samobójstwo.

Takie sytuacje w Chinach nie są wyjątkiem. Media, co jakiś czas informują o przymusowych zabójstwach dzieci w dziewiątym miesiącu życia płodowego.

TPT/LSN

Komentarze

anonim2013.08.30 13:07
Gdzie leżą granice?? Jak potężnie rozpościera się sfera umiaru i równowagi?? Nie ustawaj a wciąż wypatruj i szukaj , człowiecze... Pozdrawiam , Przyjaciele :):)