17.06.19, 08:00

Abp Marek Jędraszewski: Kard. Stefan Wyszyński pokazuje, jak żyć w trudnych czasach

- Zagłębiając się dzisiaj w trynitarną tajemnicę miłości, wspominając świadectwo tego człowieka który tutaj modlił się, pracował i cierpiał dla Kościoła, kapłanów i naszej Ojczyzny, prośmy Boga by jak najszybciej Kościół w Polsce mógł radować się wyniesieniem kard. Stefana Wyszyńskiego do chwały ołtarzy - powiedział metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. w intencji beatyfikacji Czcigodnego Sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego, odprawionej w Grocie Lurdzkiej w Prudniku.

Na początku homilii metropolita przypomniał etapy internowania prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Był to niezwykle trudny czas dla polskiego Kościoła, ponieważ zabrakło jego duszpasterza. Jego najbliższy współpracownik, bp Antoni Baraniak, który udzielił święceń kapłańskich także abp. Jędraszewskiemu, był uwięziony i poddany torturom, miał być świadkiem w procesie wytoczonym przeciw ówczesnemu episkopatowi o zdradę stanu. Konferencji Episkopatu Polski został narzucony przez władzę nowy zarząd, idący na dalekie ustępstwa z partią komunistyczną.

Dla prymasa był to czas bardzo trudny, ponieważ został oddzielony od swojej diecezji i był przekonany, że już nigdy nie wróci do Warszawy i Gniezna. Musiał odnaleźć się w zupełnie nowych warunkach. Notatka z jego „Zapisków więziennych” z 20 października 1953 roku pokazuje w jaki sposób prymas narzucał sobie tryb życia, oparty na haśle „ora et labora”. Wstawał bardzo wcześnie, dzień zaczynał od modlitwy i Mszy św. W ciągu całego dnia towarzyszyły mu różne modlitwy, w wolnych chwilach pisał „List do moich kapłanów”.

Składał się on z trzech części. Pierwsza, „Wspólnie z Trójcą świętą” wskazuje, że fundamentem życia kapłańskiego jest osobista relacja z Bogiem. Kardynał pisał „Całe więc nasze życie kapłańskie, zarówno to osobiste, wewnętrzne jak i społeczno-apostolskie, upływać powinno na posłudze Trójcy Świętej, której mamy śpiewać – wyznaniem wiary, posługą kapłańską, żarliwością apostolską- nieustanne Gloria Tibi Trinitas”. Druga część listu „Wspólnie z moim Kościołem” nawiązuje do polityki komunistycznego rządu, który chciał oddzielić wiernych od Kościoła. Kardynał przypominał kapłanom, że przede wszystkim należy budować wspólnotę Kościoła poprzez głoszenie prawdy o Chrystusie i życie w łasce wypływającej z udziału w Eucharystii i innych sakramentach. Ostatnia część „Listu do moich kapłanów”, „Wspólnie z moim biskupem” przypominała, że komuniści chcieli oddzielić kapłanów od biskupów, a zadaniem duchownych jest utrzymywanie jedności z biskupem, ponieważ przyrzekali to podczas święceń. Należy zachować pasterską czujność, postawę męstwa, optymizmu, radości i nadziei na lepsze czasy.

Arcybiskup powiedział, że uroczystość Trójcy Świętej jest okazją do modlitwy za Kościół i kapłanów. – Ten „List do kapłanów” prymasa polski sprzed 65 lat staje się fundamentem tego jak mamy się wszyscy w tych trudnych czasach zachowywać i jaką postawę przyjąć – wskazał. Przywołał jego fragment, w którym kard. Stefan Wyszyński zauważył jakie są zadania kapłana: czcić Trójcę Świętą i dawać wiernym obraz życia Bożego. „Syn zawsze ma prowadzić do Ojca, by nie przysłaniać Tego, którego przyszedł objawić. Duch Święty tak żywo działający w katakumbach duszy Kościoła, musi w pracy naszej żyć nie tylko w okresie Zielonych Świątek, ale w całym roku liturgicznym” – pisał prymas. Arcybiskup stwierdził, że kapłan otwarty na łaski Ducha św. ma być wpatrzony w Jezusa Chrystusa i wskazywać światu Ojca. W ten sposób następuje zderzenie dwóch serc: ludzkiego i Jezusowego, które do końca umiłowało świat. Na początku nabożeństw czerwcowych w 1954 roku kard. Stefan Wyszyński pisał, że serce jest największą nieznaną człowieka, ponieważ mimo że jest mdłe, szalone, naiwne i sprzeczne, Bóg wciąż o nie zabiega. Na krzyżu ludzie otworzyli serce Boga, by poznać jego zamysły. W „Zapiskach więziennych” kard. Wyszyński pisał o tajemnicy Trójcy Świętej: „Ojciec ma Serce i dlatego Synowi dał Serce (…) Duch jest miłością Ojca i Syna. Serce Ducha z Serca Ojca i z Serca Syna. Te trzy Serca jednym są Sercem, które bije miłością wzajemną. Z tej miłości żyjemy, w niej się poruszamy i jesteśmy”.

Metropolita powiedział, że zanurzając się w tę trynitarną tajemnicą miłości należy prosić Boga o wyniesienie kard. Stefana Wyszyńskiego do chwały ołtarzy. – Jednocześnie prośmy dla siebie o to, by w ogniu Bożego Serca spalało się w nas to, co jest słomą, a oczyszczało to, co jest złotem – wskazał.

Na zakończenie Eucharystii gospodarz miejsca biskup opolski Andrzej Czaja zwrócił się do zebranych, podkreślając że ich liczna obecność i pobożny udział w liturgii jest ogromną radością. Do członków stowarzyszenia „Civitas Christiana”, którego patronem jest kard. Stefan Wyszyński skierował apel, by trwali w postawie zaangażowanego bycia wiernym świeckim, ponieważ współcześnie wiele osób jest poza Chrystusową owczarnią i trzeba ich szukać. Świadectwo codzienności może budzić w innych głód Boga i rozwoju duchowego.  Podkreślił, że trzeba trwać przy Bogu, czerpiąc z Jego miłości i dając świadectwo. Podziękował także arcybiskupowi za obecność, mężne świadectwo i zapewnił o modlitwie w jego intencji.

Proces beatyfikacyjny kard. Stefana Wyszyńskiego został zapoczątkowany przez św. Jana Pawła II 29 maja 1989 roku. 6 lutego 2001 roku zakończył się jego etap diecezjalny. 18 grudnia 2017 roku papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności jego cnót. 29 listopada 2018 konsylium lekarskie w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud uzdrowienia za wstawiennictwem Czcigodnego Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego.

Komentarze

JAGODA2019.06.19 2:21
OD POWIETRZA,GŁODU OGNIA I WOJNY ORAZ OD TAKICH BLUŹNIERCÓW ZACHOWAJ NAS PANIE .AMEN
andrzejhahn32019.06.18 16:12
chyba jak byc koscielnym nierobem i pasozytem spolecznym
KINGA2019.06.19 2:24
kELLER, PRZEGINASZ ! PAMIĘTAJ ART. 196 KK CI GROZI ZA TE BLUŹNIERSTWA ! LEPIEJ SIĘ ZAMKNIJ !
NowyBożekDlaKatoCiemnotyWspinaSięNaCokół2019.06.17 10:19
Parawan dla klero-pedofilów Wojtyła idzie do lamusa, bo Watykan musi uśmiercać potwory.. Dlatego polski kler musi na szybko osadzić na piedestale jakiegoś nowego bożka spośród siebie. Najlepszy byłby Głódź, ale on konserwuje się w spirytusie tak dobrze, że sprawa może się przeciągać. Trzeba więc sięgnąć po stare trupy: Wyszyński albo Hlond. Hlonda mało kto zna, poza tym uciekł przez Zaleszczyki jak prymas-szczur i to już w połowie września'39. No więc Wyszyński. Otrzepać z prochów, omieść z pajęczyn, wykombinować cuda i heroizmy. I totem gotowy. Ale gdzie w Polsce pomieszcza się pomniki Wyszyńskiego, skoro wszystkie skwery, place i błonia zawalone są Wojtyłami? Trzeba będzie strącać Wojtyły i korzystać z cokołów.