28.10.11, 08:48

Adamski: Religijny supermarket zabija prawdę

- Cierpią z powodu Jego braku, poszukując tego, co prawdziwe i dobre, wewnętrznie są na drodze ku Niemu. Są „pielgrzymami prawdy, pielgrzymami pokoju”. Zadają pytania zarówno jednej, jak i drugiej stronie. Odbierają walczącym ateistom ich fałszywą pewność, z jaką uznają się za wiedzących, że Bóg nie istnieje, i zachęcają ich, by nie byli ludźmi polemizującymi, ale by stawali się tymi, którzy poszukują, którzy nie tracą nadziei, że prawda istnieje i że możemy i powinniśmy czynnie nią żyć. Zwracają się jednak również do wyznawców religii, aby nie traktowali Boga jak własność, która do nich należy do tego stopnia, że mogą czuć się upoważnieni do przemocy wobec innych. Te osoby szukają prawdy, szukają prawdziwego Boga, którego obraz nierzadko jest ukryty z powodu sposobu, w jaki religie częstokroć są praktykowane. To, że oni nie są w stanie odnaleźć Boga zależy również od wierzących, którzy mają zredukowany albo wypaczony obraz Boga. W ten sposób ich walka wewnętrzna i ich dociekliwość są także dla wierzących wezwaniem do oczyszczania własnej wiary, aby Bóg – prawdziwy Bóg – stał się dostępny. Dlatego celowo zaprosiłem przedstawicieli tej trzeciej grupy na nasze spotkanie w Asyżu, które nie gromadzi jedynie przedstawicieli instytucji religijnych. Chodzi raczej o to, by być razem na tej drodze ku prawdzie, o zdecydowane zaangażowanie na rzecz godności człowieka i o wspólne podejmowanie sprawy pokoju przeciw wszelkim rodzajom przemocy niszczącej prawo - powiedział papież w Asyżu.


Mimo agresywnej propagandy laicystów, klasyczny ateizm pozostaje w mniejszości i się kurczy. Ostatnie dane pokazują, że każdego dnia populacja niewierzących zmniejsza się o 300 osób. Trudno się temu dziwić. Ateizm jest zupełnie nieracjonalnym wierzeniem, że doskonały świat kierowany przez prawa natury został stworzony przez jakiś mityczny powiew wiatru. Trudno jest zresztą wytrwać w prawdziwym ateizmie. Człowiek jest bowiem z natury osobą wierzącą. Nawet nihiliści, tacy jak Nietzsche, dzielili się swoimi przemyśleniami ze społeczeństwem próbując je zarazić wiarą w „coś”. „Gdy odrzucimy Boga, wszystko wolno” - mówi mądra maksyma. Odrzucenie Boga powoduje postawienie w miejscu tej pustki czegokolwiek. Prowadzi to do relatywizmu, który zakłada, że wszystkie systemy wartości są sobie równe. A skoro tak jest to co nas powstrzymuje przed zabijaniem słabszych czy kradzieżą? Co nas powstrzymuje przed egoizmem i hedonizmem, który rozbija każde społeczeństwo? Skoro wszystkie systemy wartości są sobie równe, to z jakich powodów ma zwyciężać ten, który każe miłować bliźniego? Przecież prawo dżungli mówi, że musi przetrwać tylko najsilniejszy więc miłość do każdego bliźniego jest nieopłacalna. Jednak nawet ci, którzy odrzucili Boga w imię rozumu, szybo Go zastąpili zupełnym brakiem racjonalizmu i zabobonem.


„Racjonalni” jakobini postawili Najwyższą Istotę, naziści nadczłowieka i nordycką rasę, zaś komuniści fatalnie pojętą równość i swoją wersję robotnika. Dziś w miejscu Boga stawia się wiele pogańskich bożków, takich jak ekologia, demokracja czy wypaczony egalitaryzm. W skali mikro widzimy jak coraz więcej ludzi stawia w miejscu Boga różnego rodzaju materialne złote cielce: nowy samochód, telewizor, różne gadżety czy kult młodości. Jednak religijność tli się w każdym z nas. Dlatego tak często, szydzący sobie z zabobonów Kościoła, współcześni ludzie korzystają z wróżek, horoskopów, magów czy jasnowidzów. Ludzie szukają również religijności w groźnych sektach, a nawet w satanizmie. Wszystko by wypełnić pustkę. Nie przez przypadek rośnie dziś zapotrzebowanie na egzorcystów. Zagubieni w duchowym supermarkecie, którzy chcą bez przerwy próbować czegoś nowego nie dopuszczają do siebie myśli, że prawda istnieje i nie podlega prawom wolnego rynku.


Niestety zbyt wielu dziś  przyzwyczajonych do szerokiego wyboru towarów i usług traktuje wiarę jak jeden z produktów. Nawet katolicy traktują chrześcijaństwo jak półkę supermarketu, z której można zdejmować sobie tylko to co nam pasuje i odpowiada. Tak nie jest. Chrześcijaństwo to nie tylko miłość i szczęście, ale również ból, śmierć i poświęcenie. Dziś co dzień 270 wyznawców Jezusa oddaje życie za wiarę. W ciągu ostatnich 10 lat Kościołowi przybył milion męczenników. Umierają za krzyż, który symbolizuje prawdę.


Dlatego tak wielu ten krzyż przeszkadza na ścianie. Przypomina on nie tylko o prawdzie i miłości Boga dla każdego grzesznika, ale również o tym, że w pewnym momencie życia ktoś wystawia nam rachunek. To przerażająca wizja dla hedonistów, którzy zapominają jednak, że miłość Boga jest nieograniczona. Z tego powodu nie możemy pozwolić im na schowanie krzyża do katakumb. Zbyt wiele osób czeka na zbawienie i ratunek. Benedykt XVI przypomina o tym na każdym kroku. 

 

Łukasz Adamski

Komentarze

anonim2011.10.28 9:28
<p>Święte słowa! Potwierdza się po wielekroć, że kto nie wierzy w Boga, uwierzy w cokolwiek. My słuchajmy Benedykta, kt&oacute;ry nieustannie przypomina RACJONALNOŚĆ wiary: -----------------</p> <p class=\"MsoNormal\" \"margin: 0cm 0cm 0pt;\"><span \"font-size: 13pt;\"><span \" : Times New Roman;\">Człowiecze, w świecie, co w pogański</span></span></p> <p class=\"MsoNormal\" \"margin: 0cm 0cm 0pt;\"><span \"font-size: 13pt;\"><span \" : Times New Roman;\">szybko się supermarket zmienia,</span></span></p> <p class=\"MsoNormal\" \"margin: 0cm 0cm 0pt;\"><span \"font-size: 13pt;\"><span \" : Times New Roman;\">zachować masz obyczaj Pański</span></span></p> <p class=\"MsoNormal\" \"margin: 0cm 0cm 0pt;\"><span \"font-size: 13pt;\"><span \" : Times New Roman;\">i wiarę, co żąda myślenia.</span></span></p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.10.28 9:46
<p>Za wyznawanie Jezusa Chrystusa dzisiaj&nbsp; w XXI wieku&nbsp; posyła się na śmierć. Ratujmy dzielną pakistańską chrześcijankę Asia Bibi . Tu link&nbsp; z instukcja po polsku&nbsp;&nbsp;do wysłania petycji w jej sprawie. <a href=\"http://www.gpch.pl/index.php/akcje/48-akcje-wsparcia/575-pomoz-uwolnic-asie-bibi\">http://www.gpch.pl/index.php/akcje/48-akcje-wsparcia/575-pomoz-uwolnic-asie-bibi</a> Kr&oacute;luj nam Chryste !!!!!!!!!!</p>
anonim2011.10.28 10:22
<p>@Doppler: To jest właśnie moralność ateist&oacute;w. Opłacalne/nieopłacalne. Dlatego powstawały dyktatury walczące z wiarą: Stalina, Hitlera, Mao Tse Tunga, Pol Pota i innych. Dzisiaj krzywdzenie ludzi w stylu tych dyktator&oacute;w jest nieopłacalne, za to opłacalne jest innego typu: aborcja, eutanazja, promowanie zboczeń. Ciekawe co będzie opłacalne za 100 lat.</p>
anonim2011.10.28 10:23
<p>@Doppler&nbsp; ###<span \" : Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px;\">@<em \"padding: 0px; margin: 0px;\">\"A skoro tak jest to co nas powstrzymuje przed zabijaniem słabszych czy kradzieżą?\" </em></span><span \" : Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px;\">A Pan potrzebuje do tego nakazu z g&oacute;ry, bo nie rozumie, że krzywdzenie innych jest po prostu nieopłacalne?### Proszę rozwinąć temat. Dlaczego nieopłacalne? Jakoś historia świata pokazuje że jest to opłacalne i działo się wielokrotnie i na największą skalę. Z tym że człowiek wewnętrznie zawsze wiedział że jest to złe. Wewnętrzny głos sumienia o tym m&oacute;wi! Duch Boży głęboko stłumiony, jednak woła. Boisz się to przyznać? Rachunek ekonomiczny tu nie ma nic do rzeczy.&nbsp; A poza tym zał&oacute;ż tylko że Jezus Chrystus zmartwychwstał i jest Synem Bożym! Przecież to nie boli przyjąć taką hipotezę. A teraz zr&oacute;b rachunek strat i zysk&oacute;w... Co tracisz, a co zyskujesz. To jest dopiero opłacalne!!! Zainwestować siebie Chrystusowi! Masz 500 świadk&oacute;w w Ewangelii naocznych, i milliony tych co oddali swoje życie jako Męczennicy. A najważniejsze: Chrystus m&oacute;wi (w swoim nieskończonym Miłosierdziu) jeżli trudno Ci uwierzyć ze względu na Niego, to chociaż uwierz ze względu na Dzieła kt&oacute;re czyni.&nbsp; Poszukaj znak&oacute;w, a znajdziesz ich całe mn&oacute;stwo. Poproś Chrystusa o cud, a dostaniesz to! &nbsp;</span></p> <p><span \" : Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px;\"> <p \"margin-top: 0.1em !important; margin-right: 0px !important; margin-bottom: 0.1em !important; margin-left: 0px !important; padding: 0px;\">&nbsp;</p> </span></p>
anonim2011.10.28 10:36
<p>@Doppler: znam takiego jednego, o poglądach identycznych z Twoimi, wyrazonymi w Twoich postach. Skrzywdził mnie, okradł z 3-ch lat pracy i poświęcenia a teraz ma pięknie kwitnącą firmę. I nie musi dzielić się zyskiem. I krzywdzenie bliźnich mu się nie opłaca?</p> <p>Też m&oacute;wił, że nie potrzebuje moralności z zewnątrz, bo on jest takim herosem, że moralność, to on ma w sobie, a nakaz&oacute;w moralnych z zewnątrz to potrzebują słabe i głupie jednostki.</p> <p>Nic to, piszę to tylko po to, żeby nikomu nie przyszło do głowy idealizować siebie samego. A dla Boga mu to daruję i nie będę szukał rewanżu ani zemsty. Dlatego, że B&oacute;g tak mi kazał. Ten, z g&oacute;ry, nałożył mi moralność. On na moim miejscu prawdopodobnie by się na mnie zemścił (kilka razy mi powiedział, że krzywd wyrządzonych jemu nie daruje nikomu i ma kilka os&oacute;b, kt&oacute;rym by do...ał ile tylko się da, gdyby m&oacute;gł a nienawiść jest całkowicie naturalnym i dobrym uczuciem, bo zwiększa szanse przetrwania).</p> <p>Nigdy więcej z nikim niewierzącym interes&oacute;w robić nie zamierzam. Wolę jeść jednego ziemniaka dziennie, popić wodą i się modlić. To są ludzie bez moralności. Moralność to coś \"z zewnątrz\", człowiek sam w sobie moralności nie może wypracować - przykład masz powyżej: mojemu ex-wsp&oacute;lnikowi skrzywdzenie mnie się opłaciło, i to bardzo, bo ja zamierzam go zostawić w spokoju zmniejszając tym swoje szanse przetrwania a zwiększając jego szanse.</p> <p>Co więcej, taki trąbił na wszystkie strony, jak to wady i grzechy są dobre, bo zwiększają szansę przetrwania i się opłacają - egoizm, lenistwo, nienawiść...</p> <p>Dość mam wyznawc&oacute;w diabła wok&oacute;ł siebie. Duchowość nie znosi pr&oacute;żni - albo się kocha, albo nienawidzi. Kto nie kocha, ten nienawidzi, kto nie nienawidzi - ten kocha. Albo się oddaje cześc Bogu, albo czci diabła bezwiednie. Bo jak inaczej nazwać ub&oacute;stwienie praktyczne samego siebie i pielęgnowanie wad i grzech&oacute;w gł&oacute;wnych jak cnot? Nie trzeba słowami wypowiedzieć a nawet myślami uwierzyć w diabła, wystarczy np. tylko siebie (mamonę, przyjemnośc, naukę, rozum, etc, etc.) postawić na pierwszym miejscu a Boga uznać za nieistniejącego. I jest się satanistą praktycznym. Wiarę wyraża się przede wszystkim swoim postępowaniem, nie formalnym wypowiedzeniem pewnych formułek, czy nawet przyjęciem dogmat&oacute;w.</p>
anonim2011.10.28 11:00
<p>Piękny artykuł i piękne przesłanie.</p> <p>Słuchajcie: ja bym tam się w og&oacute;le nie przejmował Dopplerem i poglądami jego. Ateizm to porażka i szkoda o nim nawet gadać. Istotniejszy jest inne przesłanie tego artykułu. Ot&oacute;ż papież zwraca się do nas wierzacych abysmy Boga nie traktowali jak swoją własność. Abyśmy wyznawali Go w taki spos&oacute;b aby inni mogli a nie musieli Go przyjąć. Wydaje mi się że Benedykt ma w tym duzo racji. Nie tylke walka z ateistami ile własnie autentyczne wyznawanie wiary, kt&oacute;re prowadzi innych do spotkania z Chrystusem.</p> <p>Pozdrawiam..</p>
anonim2011.10.28 11:13
<p>Nihil novi sub sole...</p> <p>Kr&oacute;lowie babilońscy, kr&oacute;lowie francuscy, władcy Albionu (patrz Henryk VIII) wszyscy oni zatrudniali hordy wr&oacute;żbit&oacute;w , astrolog&oacute;w i alchemik&oacute;w.</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.10.28 11:42
<p>Też chciałam Dopplera podobnie skomentowąć.Krzywdzenie ludzi jest opłacalne:kradzież , korupcja, aborcja -lekarzom za to płacą, przejmowanie sp&oacute;łek za bezcen, surogatki, handel ludźmi, narządami, prostytucja etc.wszystko to sie opłaca i będzie jeszcze bardziej się opłacało.Bo człowieka można podzielić na cząsteczki, atomy, przerobić na karmę , autostradę, enrgię, mydło , abażur...</p>
anonim2011.10.28 11:58
<p>Początek wiary to może jest i strach przed karą.Kolejne etapy to stopniowe zbliżanie sie do Boga , wprowadzające&nbsp; w zachwyt , dające radość cierpliwość i łagodność i siłę aby innych obdażać&nbsp; dobrem.Jest to trudna droga bo ludzie są niewdzięcznym materiałem do zmiany. Są egoistami , złośliwymi, wygodnymi , pożądliwymi, zaborczymi, chciwymi. Czas spędzony z Bogiem ich zmienia (modlitwa, sakramenty) przemiana trwa całe życie.</p>
anonim2011.10.28 12:15
<p>Pokręć</p> <p>Zło powr&oacute;ci do krzywdziciela,jak nie w życiu zawodowym, to w osobistym, nigdy nie wiesz co moze go spotkać -</p> <p>\" pomstę zostaw Bogu..\", samemu&nbsp; lepiej pomodlic się za takich głupc&oacute;w ,żeby ich sumienie obudziło</p>
anonim2011.10.28 12:31
<p>A ja znam jednego Boga ,ale w trzech osobach.</p>
anonim2011.10.28 13:24
<p>@Doppler:</p> <p>1) nic nie mam ochoty Ci dowodzić.</p> <p>2) A interesowne krzywdzenie jest OK? Ukraśc komuś, oszukać, żeby samemu miec więcej, człowiek, kt&oacute;ry dał sie oszukać - sam sobie jest winien, za słaby na przetrwanie, niech ginie. Ewolucja, Panie, tak działa ewolucja! Bezinteresowne szkodzenie innym ludziom to jest objaw choroby psychicznej i nie ma to nic wsp&oacute;lnego z moralnością. Jak jesteś zdrowy na umyśle, to nie będziesz strzelał do losowych os&oacute;b na ulicy tak, jak się strzela z wiatr&oacute;wki do puszek po niskoalkoholowym napoju wyskokowym.</p> <p>3) Wg. niego to nie była brzydka zagrywka. Wg. niego to była uczciwość. Deklarował jasno i wyrażnie, że jego postepowanie jest uczciwe, sprawiedliwe i pytał retorycznie czego ja od niego chcę. Podparł swoje posunięcie swoim systemem moralnym, co go ma sam z siebie i ze swojej łaski. Taką moralność to ja mam gdzieś. Nie chcę miec z takimi ludźmi do czynienia.</p> <p>4) Wierzę Ci, on też się stara nie krzywdzić ludzi. I święcie wierzy w to, że nikogo nie skrzywdził. I ja mu wierzę, że jego uczucia są szczere. Ale co z tego, skoro zyje w kłamstwie bez Boga? Choćby nie wiem, jak się starał, to będzie ludzi krzywdził. Nasz (a m&oacute;j ex) trzeci wsp&oacute;lnik jak się dowiedział, co chce ten człowiek zrobić, utrzymał jego stronę (bo za dużo prywatnej kasy utopił w przedsięwzięciu i byłby \"w plecy\" dośc sporo), ale wymusił na nim przynajmniej odkupienie ode mnie za symboliczna kwotę udział&oacute;w (mniej więcej r&oacute;wnowartośc p&oacute;ł roku pracy) i dał firmie na to pozyczkę (bo akurat w kasie było niezbyt wiele - forsa w biznesach zamrożona). No, ale ten trzeci deklaruje, że w Boga wierzy i praktykuje religię.</p>
anonim2011.10.28 13:28
<p>@Piano: ja o nim zapomniałem. I niech mu B&oacute;g odpuści. Ja nie mam ochoty z nim po prostu miec więcej do czynienia. Jesli zdecyduje się B&oacute;g na ukaranie go, to niech zrobi to tak, aby uratowac jego duszę. Ja nie chcę zemsty ani nawet tego, żeby B&oacute;g to pomścił. Skreślam jakikolwiek dłużny zapis, targam weksle i zapominam. Nic nie było. Chyba, że B&oacute;g to \"pomści\"&nbsp; w spos&oacute;b \"chrześcijański\" - niech go nawr&oacute;ci.</p>
anonim2011.10.28 13:33
<p>@Canossis: A skąd taka teza, że B&oacute;g stwarza wciąż jakieś światy? Widziałeś jakiś świat poza naszym? Stworzył raz a teraz może na \"full time\" się nim opiekować. B&oacute;g niczego nie kontroluje. Dając nam wolną wolę sam \"pozbawił się\" mozliwości kontroli. Jego opatrznośc działa tak, że w odpowiedniej chwili podsuwa nam to, co nam jest potrzebne, ale nie zmusza nas do korzystania z tego. Po prostu na koniec odbierzemy to, co nam się nalezy wg. naszego postepowania. Żadnej kontroli nie ma - co chcemy - to bierzemy.</p>
anonim2011.10.28 18:45
<p>Chciałbym, aby każdy myślący doszedł do takich wniosk&oacute;w.</p>
anonim2011.10.28 19:07
<p>I czym niby ta bakteria mogłaby wnioskować ,zwiniętym w kłębek DNA czy może otoczką. Gdzie ta wiedza miałaby być przechowywana, rozpuszczana w cytoplazmie? ,a wykorzystanie technologii ? Tak bakterie oświetlające własne biblioteki publiczne za pomocą energii jądrowej. M&oacute;j prof od mikrob&oacute;w umarłby ze śmiechu.</p>
anonim2011.10.28 20:20
<p>@Canossis: a jesteś pewien, że te skutki kt&oacute;re wymieniłeś nie sa przypadkiem konsekwencjami naturalnymi ludzkich grzech&oacute;w, kt&oacute;re dzieją się niezaleznie od ingerencji Boga? Jestes pewien, że znamy wszystkie prawa rządzące nasza rzeczywistością? A może B&oacute;g te prawa zna i zakazał nam grzeszenia właśnie po to, żeby skutki tych grzech&oacute;w nam nie zaszkodziły nie tylko w wymiarze wiecznym, ale i doczesnym?</p>
anonim2011.10.28 20:31
<p>Wszelkie Wasze dywagacje z ateistami na temat istnienia Boga nie mają większego sensu. Dobrze napisał Pokręć pisząc że nie ma zamiaru niczego ateistom udowadniać. Udowadnianie ateiście istnienia Boga to jest praca Syzyfa.</p> <p>Dobrze napisała Kamykowa (chyba) pisząc że lęk przed karą lub obietnica nagrody w niebie to nie są wystarczające motywy wiary religijnej. Motywem podstawowym jest doświadczenie kontaktu z Bogiem kt&oacute;ry jest dla człowieka Przyjacielem, Ojcem, Osobą kt&oacute;ra jest Miłością i to miłością doskonałą. Nie ma żadnych racjonalnych podstaw aby odrzucić relacje z Bogiem tak doświadczanym i tak pojmowanym.&nbsp; Negacją istnienia Boga wynikająca z braku empirycznej i jakiejś bezpośredniej weryfikacjijego istnienia jest tylko pozornie racjonalna.&nbsp; Taka&nbsp; negacja jest bardziej aktem ludzkiej woli niż aktem ludzkiego rozumu.Taka negacja jest bowiem odrzuceniem głęboko ludzkiej postawy zawierzenia i zaufania. Taka postawa zawierzenia i zaufania jest przecież istotnym elementem ludzkiej egzystencji. Odrzucenie takiej postawy&nbsp; na rzecz jakiejś postulowanej jedynie a nigdy nie osiągalnej absolutnej pewności jawi sie jako irracjonalny nonsens.</p> <p>Ateiści odrzucając Boga najczęściej odrzucają jakiś jego obraz i to obraz skrajnie karykaturalny. Doppler odrzucił karykaturę Boga pojmowanego jako mściwego policjanta, (kto sie narazi Bogu - Policjantowi ) będzie surowo ukarany. Najczęściej błąd ateist&oacute;w polega na tym że odrzucają pierwszą lepszą karykaturę Boga rezygnując ze szczerego poszukiwania Boga. W miejsce po odrzuconej karykaturze Boga wstawiają jakieś przemijające dobra doczesne i tym pr&oacute;bują wypełnić pustkę egzystencjalną, jaka powstaje po odrzuceniu nawet pragnienia poznania Boga.</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.10.29 11:48
<p>Myślę, że prawda wiary o tym, że B&oacute;g za dobro wynagradza a za zło karze jest interpretowana źle. Albo - źle sformułowana. Bo człowiek przychodzi na świat i zostaje ochrzczony. od tej pory ma \"zaklepane\" dziedzictwo Boga Ojca. Po prostu, nowoochrzczony człowiek, jak umrze zanim zdąży zgrzeszyć, p&oacute;jdzie do Nieba \"w butach\". Nie dostanie żadnej nagrody - bo za co? To, co dostanie to stan, w jakim go B&oacute;g po prostu stworzył i tak, jak B&oacute;g przewidział dla swoich stworzeń. Chrzest to po prostu zanurzenie duszy w odkupieńczą Mękę Pana Jezusa i to dzięki niej grzech pierworodny nie ma skutk&oacute;w wiecznych. Natomiast to, co w tej prawdzie wiary jest nazywane \"karą\" to nie kara w sensie takim że Sędzia nas nie wpuszcza do Nieba, bo nagrzeszyliśmy. Nic podobnego. On by nas wpuścił nawet obciążonych winą za wszystkie mozliwe grzechy świata! Gdybyśmy chcieli wejśc do Nieba. Problem w tym, że to nie B&oacute;g karze, ale konsekwencje naszych grzech&oacute;w powodują, że to my nie chcemy. Znacie sytuację, kiedy na kogoś się obrażacie i m&oacute;wicie \"łaski bez\"? Identycznie będzie z zatwardziałym grzesznikiem i Bogiem po smierci tego pierwszego. Grzesznik po prostu nie będzie chciał łaski od Boga. A ponieważ człowiek jest wolny i tą wolnośc człowiekowi B&oacute;g dał w stopniu doskonałym i idealnym - nie zwiąże takiego grzesznika i nie wsadzi go do czyścca, żeby go przemocą i przymusem wyszorować z grzech&oacute;w, tak, jak rodzice robią z dzieckiem, kt&oacute;re odmawia kąpieli. Decyzja, jaką człowiek podejmuje w chwili śmierci trwa na wieczność - po to mamy całe życie, żeby do takiej decyzji dojrzeć a po smierci czas znika, wszystko jest wieczne.</p>