19.07.13, 18:06fot. tomskidyvesxc.hu

Antyterrorysta czy umundurowany bandyta?

Obrona bandytów mieniących się antyterrorystami przypomina obronę policjanta-bandyty, który 11 listopada 2011 r. kopał w twarz przechodnia na Nowym Świecie w Warszawie. Wtedy też szukano usprawiedliwień dla przemocy i braku profesjonalizmu kopiącego funkcjonariusza. Były policyjny „negocjator” Dariusz Loranty twierdził, że był to wynik stresu funkcjonariusza oraz obawa przed możliwością użycia niebezpiecznego narzędzia przez zatrzymywaną osobę.

Nie mam oporów, by przedstawicieli organów państwa nazywać „bandytami” i nie czekam na prawomocne wyroki, by wiedzieć, czy taki język jest uprawniony, czy nie. Nazywam ich „bandytami”, bo posiadana wiedza wskazuje na działania bandyckie, a to co najbardziej bulwersuje, to akceptacja dla takich zachowań ich przełożonych, obecnych i byłych kolegów, niektórych polityków i przedstawicieli mediów oraz części opinii publicznej.

Czego zatem spodziewam się w demokratycznym państwie po funkcjonariuszach (umundurowanych i po cywilnemu), którzy muszą stosować środki przymusu bezpośredniego, które– co nieuniknione – mogą czasem prowadzić do uszczerbku na zdrowiu osób, wobec których są stosowane? Ano tego, że będą skuteczni, ale w ramach obowiązującego prawa.

Znakomicie rozumiem, że zdecydowane, a nawet brutalne zachowanie policjanta czy antyterrorysty, prowadzi do skutecznego zneutralizowania zatrzymywanej osoby, a co za tym idzie zwiększa skuteczność akcji i zapobiega różnym nieprzewidzianym konsekwencjom typu użycie broni przez zatrzymywanego lub samobójstwo, jak w przypadku Barbary Blidy. Ale w tym katalogu działań nie może być kopania w twarz osoby leżącej na chodniku, gdy tuż obok stoi kilku kolegów policjantów, ani tłuczenie głową o podłogę osoby zatrzymywanej bez względu na to, czy to niewinna kobieta „w nie tym mieszkaniu”, czy groźny bandyta w „tym” mieszkaniu.

Nie zbulwersuje mnie zbyt gwałtowna czy zbyt silna blokada przedramienia zatrzymywanej osoby skutkująca złamaniem kończyny ani złamanie mu żeber po przygnieceniu kolanem przez funkcjonariusza. Nie bulwersuje mnie wyłamanie drzwi czy okien, ani demolowanie mieszkań, bo funkcjonariusz nie musi analizować, czy wysłano go do kobiety z „nie tego mieszkania”, czy niebezpiecznego bandziora, który może mieć przy sobie niebezpieczne narzędzie lub jest mistrzem walki wręcz, który mając chwilę swobody skręci kark zatrzymującemu go funkcjonariuszowi. Ale działania opisane przez media, zarówno te z ubiegłego roku jak i 11 listopada 2011, znamionują ogromne braki w wyszkoleniu funkcjonariuszy oraz ich całkowitą bezkarność, bo nie chce mi się wierzyć, że jedyne przypadki „porachowania kości” przypadkowej osobie przez funkcjonariuszy to te, które pokazano w telewizji…

Antyterrorysta oraz policjant po cywilnemu musi potrafić unieszkodliwić zatrzymywaną osobę nie „bezboleśnie”, a skutecznie. Ale kopanie w twarz czy walenie głową o podłogę będzie „skuteczne” jedynie wobec przechodnia na ulicy lub kobiety z „nie tego mieszkania”. Prawdziwy bandyta kopany w twarz zabije kopiącego, bo ma wolne ręce, którymi wyjmie nóż lub pistolet.

Co zatem mówią nam, między wierszami, obrońcy funkcjonariuszy-bandytów - „antyterrorysta” Dziewulski i „negocjator” Loranty? Ano to, że w III RP nie ma właściwego szkolenia policjantów i antyterrorystów w zakresie sztuk walki, powalania na ziemię zatrzymywanej osoby, krępowaniu mu kończyn i skuwaniu kajdankami oraz, że nie ma pracy psychologów z funkcjonariuszami, by w stresowej sytuacji zachowali się tak, jak należy.

I to chyba najważniejszy komunikat, jaki do nas dociera przy okazji procesu antyterrorystów, który właśnie się rozpoczął.

Piotr Strzembosz

Komentarze

anonim2013.07.19 18:40
Ja bym jeszcze dodał do listy grzechów naszych służb służalczość wobec władzy. 11.11.2012 policjanci w cywilu na potrzeby władzy wzbudzili zamieszki narażając życie i zdrowie uczestników marszu. Głupota brak profesjonalizmu służalczość.
anonim2013.07.19 20:11
@Apso44 Nie próbuję zsumowywać "grzechów" policji, a jedynie poruszam jeden aspekt sprawy. O Marszu Niepodległości AD 2011 pisałem w oddzielnej notce (opublikowanej ok. 10.11.2012), gdzie dowodzę, że zadymy były - moim zdaniem - wynikiem prowokacji.
anonim2013.07.19 20:12
@armil70 Chętnie podyskutuję, jak zobaczę choćby cień krytycznej polemiki z moim tekstem.
anonim2013.07.19 21:12
Zdecydowanie bandyci, tylko w mundurach.
anonim2013.07.19 23:16
Takie rzeczy się zdarzają. W tzw. "normalnym państwie" poszkodowani dostali by odszkodowanie wysokości takiej, żeby się cieszyli, że na nich padło i żadne tam "środki masowego przekazu" by sobie gąb państwowymi służbami nie wycierały. A u nas musi jaka reforma służb się szykuje, że tak trąbią.
anonim2013.07.19 23:19
Dziewulski akurat w tym przypadku ma 100% racji. Antyterrorysta, który będzie się zastanawiał czy lepiej złamać potencjalnemu bandycie rękę czy żebro nie pożyje za długo. za akcję w Katowicach (abstrahuję od ewidentnych prowokacji 11.11) powinni beknąć pseudospece od logistyki. No chyba że antyterroryści z Katowic mieli taki stopień inteligencji jak mundurowi w niegdysiejszej MO. Tamci chodzili bowiem na patrole tylko parami, gdyż jeden umiał tylko czytać, a drugi pisać.
anonim2013.07.20 0:26
Zza biurka, w wyprasowanej koszuli i zawiązanym krawacie łatwo krytykować. Jak się wchodzi do mieszkania, w którym – według wiedzy którą się posiada – mogą przebywać uzbrojeni ludzie, to nastawienie i zachowanie jest zupełnie inne. To ułamki sekund, które mogą decydować o życiu lub śmierci. Tu nie ma miejsca na zastanawianie się czy to może nie pomyłka. Tu nie ma czasu na deliberowanie ile siły należy użyć. Oczywiście w przypadku pomyłki powinno być bezwzględnie wypłacone odszkodowanie przez Skarb Państwa (który nie powinien się w takich oczywistych sytuacjach procesować), a osoby które do tejże pomyłki doprowadziły powinny ponieść konsekwencje służbowe, a w odpowiednich przypadkach również karne (niedopełnienie obowiązków). Zachowanie Policjanta podczas Marszu oczywiście naganne i zasługujące na karę. Ale nie łączyłbym tego z akcją antyterrorystów. To zupełnie inne sytuacje.
anonim2013.07.20 0:47
Za takie pomyłki to powinny odrazu lecieć głowy ale niestety nie żyjemy w państwie prawa.
anonim2013.07.20 2:56
Prymitywni, zdemoralizowani psychopaci służący bandzie złodziei. To nasza władza, które rozebrała Polskę, a naród doprowadziła do nędzy i biologicznego wyniszczenia. Genocyd.
anonim2013.07.20 11:24
@armil70 "Nie ma pola do dyskusji z kimś,kto nazywa bez oporów bandytą osobę,której nie udowodniono jakiegokolwiek przestępstwa." 1. Jeśli nie ma pola do dyskusji, to po co komentarz? Widzę, że jednak pole do dyskusji jest. 2. "Bandytą" nie jest ten, kogo skazano prawomocnym wyrokiem ale ten, kto zachowuje się w bandycki sposób. I odwrotnie - bandytą nie musi być osoba skazana, bo bywają wyroki na osobach niewinnych. "Nie wiem,jakie sporty walki Redaktor uprawia,sądząc po fotografii,żadnych sportów,a walki w szczególności,więc nie wiem,skąd wiedza o obezwładnianiu." 1. Obecnie nie uprawiam czynnie żadnego sportu. 2. Nie jestem "redaktorem". 3. Nie znam się na obezwładnianiu, ale wiem, że kopnięciem w twarz czy waleniem głową o podłogę obezwładnia się słabo...
anonim2013.07.20 11:28
@CaminoCanis Jeśli dobrze rozumiem komentarz, to jedyną winą służb jest wskazanie nie tej osoby, a zatem walenie głową "właściwej osoby" o podłogę jest zgodne z prawem. Proszę zatem o podanie ustawy czy rozporządzenia, z którego to wynika.
anonim2013.07.20 11:34
@abolicjant "Takie rzeczy się zdarzają." Owszem. Zdarzają się nawet gorsze rzeczy - gwałty czy szwadrony śmierci stworzone przez służby specjalne, ale co z tego ma wynikać? "A u nas musi jaka reforma służb się szykuje, że tak trąbią." Ja "trąbię", bo uważam, że łamanie prawa należy nagłaśniać. Jeśli z tego wyniknie nowelizacja prawa w obszarach, gdzie jest ono złe, to znakomicie. Problem zasadniczy jednak nie w kształcie prawa, a w jego egzekwowaniu.
anonim2013.07.20 11:40
@Quis ut Deus? Proszę jeszcze raz przeczytać mój tekst. Piszę wyraźnie, że nie bulwersuje mnie brutalna siła funkcjonariuszy, wyłamywanie drzwi ani nawet obrażenia, jakie mogą mieć osoby, wobec których działają służby. Problem tkwi w tym, że przyzwolenie na zdecydowane a nawet brutalne działania nie jest przyzwoleniem na działania brutalne a bezsensowne,
anonim2013.07.20 11:48
@Liberte "Za takie pomyłki to powinny odrazu lecieć głowy" Zgadzam się z zastrzeżeniem, że przez określenie "lecieć głowy" rozumiemy różne rzeczy, od procesu karnego, przez postępowanie dyscyplinarne, po różne symboliczne kary czy upomnienia. Ale konsekwencje, adekwatne do winy, być muszą.
anonim2013.07.20 11:50
@...eee Zbytnie uogólnienie...
anonim2013.07.20 12:00
@Semper-Fidelis "Frondowe chwdp" Naprawdę nie dostrzega Pan(i) merytorycznych elementów mojego tekstu?
anonim2013.07.20 12:27
Nie ma państwa. Jest przestrzeń geograficzna na której żyjemy