24.11.19, 14:00Zdj. Pixabay, domena publiczna, CC0

Czy człowiek może zbawić się sam?

Czy poglądy o wolnej woli człowieka, która pozwala wybrać dobro albo zło i o tym, że do zbawienia potrzebny nam jest Bóg, dają się pogodzić? Zdaniem Anny Connolly, ekonomistki interesującej się teologią- zdecydowanie nie. 

"Po cóż byłaby konieczna Boża pomoc, jeśli człowiek sam z własnej woli umiałby czynić dobro, wybrać Boga i zbawić się? Dlatego aksjomat o wolnej woli, tak uporczywie powtarzany w Kościele, należy odrzucić, zwłaszcza, że nauki psychologiczne już dawno mu zaprzeczyły. Mamy tylko trochę wolnej woli, jedni nieco więcej, inni nieco mniej, ale nigdy nie mamy w pełni wolnej woli. Chodzi tylko o to, aby zakres wolności możliwie powiększać. Prawdziwą wolnością dla chrześcijanina jest pełnienie woli Boga, co w pełni, jak sądzę, nie udało się nikomu na tym świecie"-pisze w artykule "Augustyn contra Pelagiusz- czy czlowiek może zbawić się sam", opublikowanym na blogu teologicznym portalu Deon.pl, "Kleofas". Autorka rozpisuje się o konflikcie między Augustynem a Pelagiuszem. Kościół przyznaje rację temu pierwszemu. Connolly zauważa, że "wielu ludzi zupełnie nieświadomie wyznaje uznane przez Kościół za heretyckie poglądy Pelagiusza". 

"W tym ważnym konflikcie chodzi o to, że Augustyn za świętym Pawłem powtarza, że człowiek nie ma wolnej woli (Augustyn upiera się czasami, że jednak ma wolną wolę, ale sam się trochę gubi w gąszczu swoich poglądów). Zatem człowiek nie może zbawić się sam, a jedynie przy pomocy Bożej łaski. Pelagiusz z kolei jest zdania, że każdy człowiek ma wolną wolę i żadna łaska nie jest mu potrzebna do czynienia dobra. Wynikają z tego daleko idące konsekwencje, jak zaraz zobaczymy"-przekonuje. W ocenie autorki artykułu, wolna wola pozwoliłaby ludziom przez samo postanowienie czynić wyłącznie dobro i postępować według Ewangelii. A zawarte w niej nakazy są przecież bardzo wymagające. 

"Jeżeli miałabym w pełni wolną wolę, to mogłabym przez samo proste postanowienie i siłą woli czynić dobro, postępować zgodnie z moralnymi nakazami Ewangelii. Nakazy te jednak, zwłaszcza w interpretacji Jezusa są bardzo wymagające. Faryzeusze mogli poprzestać na zachowywaniu prawa Mojżeszowego, które było bardzo szczegółowo opisane w przepisach. Jezus był zdania, że takie proste postępowanie według spisanych w książce nakazów nie jest wystarczające, aby wejść do Królestwa Niebieskiego. Prawo mówiło, aby prostytutki kamienować. Wiemy, jak Jezus postąpił wobec jawnogrzesznicy. Prawo nakazywało powstrzymywać się od wszelkiego działania w szabat. Wiemy, że Jezus wymyślał faryzeuszom od obłudników za krytykowanie Go z powodu Jego uzdrowień właśnie w szabat"-pisze ekonomistka. Connolly podkreśla, że trzymanie się w sposób doskonały "suchej litery Prawa" nie doprowadzi nas samo do Boga. W tym kontekście przytacza przykład cudzołóstwa wewnętrznego, czyli np. pożądliwego spojrzenia na kobietę, które według Jezusa było grzechem. 

"Jezus przeniósł pojęcie grzechu głębiej w psychikę człowieka. Do tej pory uważano, ze grzeszy ten, kto postępuje niezgodnie z Prawem. Teraz ten, który czuje niezgodnie z miłością, też grzeszy. Jak spełnić takie wyśrubowane normy?"-zastanawia się autorka. 

"Przecież grzeszę tym, że zazdroszczę, że nie umiem wybaczyć, że pożądam rzeczy, że nienawidzę. Świadomie bardzo chcę być święta i czuć same święte uczucia, być łagodna, wybaczająca, wyrozumiała. Nie potrafię jednak tego osiągnąć. Wiem, że złe uczucia skumulowane we mnie niszczą mnie i innych, a jednak nie potrafię zamienić ich na dobre. W pewnym momencie uznałam więc chrześcijaństwo za „mission impossible”. Wiedziałam, że coś ma nade mną władzę, coś ogranicza moją wolę bycia dobrą, coś mnie blokuje, przeszkadza mi być świętą"-wskazuje. Anna Connolly podkreśla, że zmuszona jest stwierdzić z przykrością, iż nie ma wolnej woli, a wolność człowieka jest bardzo ograniczona. 

"Mogę powtarzać za świętym Pawłem, że w mojej mocy jest pragnąć dobra, ale nie czynić dobro. Nie czynię dobra, którego chcę, ale zło, którego nie chcę"-czytamy na blogu. W ocenie Connolly, aby stać się świętym, aby wyzwolić się od grzechu, nie wystarczą własne wysiłki czy zasługi, potrzeba tu Bożej łaski, bo przecież święty Paweł i Augustyn sami w sobie także byli zbyt słabi i potrzebowali interwencji Boga. 

"Na pewno istnieją tacy ludzie z silną wolą, którzy czują, że mają dużą władzę nad swoim ciałem, swoim sercem. Nie wykluczam, że to możliwe. Nie wierzę jednak, że ktokolwiek może mieć całkowitą władzę nad swoim postępowaniem, przeżyciami, a tym bardziej nad swoim życiem. Nie można do końca być kowalem własnego losu"-pisze ekonomistka, tłumacząc, że chrześcijanin całą nadzieję pokłada w Bogu. Dlatego Kościół Katolicki opowiedział się po stronie Augustyna a przeciwko Pelagiuszowi, który mocno wierzył w wolną wolę. Człowiek jest marnością i potrzebuje pomocy w postaci Bożej łaski. 

"Augustyn wychodzi z założenia, że ludzkość do czasu przyjścia Chrystusa była więziona w okowach grzechu pierworodnego. Ludzie sami z siebie nie mieli mocy, by się z niego wyzwolić. Jedynym wyzwolicielem naszym z niewoli grzechu jest Chrystus. Augustyn jest przekonany, że sami z własnej woli możemy czynić tylko zło. Natomiast dobro możemy czynić tylko z pomocą łaski. „Padamy z własnej woli, ale z własnej woli nie możemy się podnieść.” Łaska ta jest niezasłużona, jest darem danym przez Boga. Nie wiemy jakie są powody, dla których Bóg obdarowuje jednych swoją łaską, a innym jej odmawia. Ludzie nie mają żadnego wpływu na to, czy Bóg zechce ich obdarzyć łaską"-pisze Connolly, powołując się również na Świętego Pawła, który prezentował w tej kwestii poglądy podobne do Augustyna. 

"Zakładam bowiem, że każdy ma w sobie jakąś cząstkę wolności do wyboru dobra. Wykorzystując tę cząstkę wolności, musimy poszerzać jej zakres. Powiększanie naszej wolności związane jest też z naszym rozwojem psychicznym. Jeśli dobrze obserwujemy samych siebie, nie boimy się prawdy o sobie, staramy się skonfrontować z naszym cieniem, bolesnymi sprawami, wtedy obszar wolności powiększa się w nas. Już samo uświadomienie sobie prawdy o sobie, o naszych związkach z ludźmi, przyczynach naszych emocji i zachowań – sprawia, że te rzeczy mniej nas więżą, nie mają nad nami takiej władzy. Poznanie i zrozumienie samego siebie powiększa zakres naszej wolności. Końcem tego poznania siebie będzie zintegrowanie woli własnej z wolą Boga. To jest prawdziwa wolność: pełnić wolę Boga, czyli to, co dla nas najlepsze, bo Bóg to wybrał"-podkreśla Connolly. 

Jak podsumowuje, człowiek nie ma absolutnej wolności woli, wszystko zależy od łaski Bożej. 

yenn/teologia.deon.pl, Fronda.pl

Komentarze

anonim2019.11.25 7:46
Lenin, Stalin..........Pol-Pot, Honecker, Jaruzelski odrzucili "opium dla Ludu". Sutkiem było wymordowanie przez wyznawców ideologi bez "Boga" : 150 000 000 istnień ludzkich
JONASIK2019.11.24 22:32
"Czy człowiek może zbawić się sam?" Może, nazywa się to onanozbawienie, albo masturbowniebowzięcie.
nikt2019.11.24 21:10
Od teraz przestaję pisać we Frondzie gdyż ktoś podszył się pod mój nick . Wcześniejszy komentarz jest jeszcze mój .
skuter2019.11.24 21:00
Szczera spowiedź św i komunia Miłowanie bliźniego To droga do zbawienia
nikt2019.11.24 20:30
Czy człowiek może zbawić się sam ? Co za głupie pytanie a wywód pewnie jeszcze głupszy i tendencyjny . Prokościelny. Człowiek MUSI to zrobić sam . Przecież ksiądz nie stanie jako adwokat u jego boku podczas rozliczeń . Bóg ciągle o tym wspomina w Starym Testamencie a Jezus w Nowym . KK i jego owieczki uważają inaczej ? Nie moja sprawa , nie mój problem . Każdemu Bóg dał to samo . Każdy ma możliwości i wybór .
andrzejhahn32019.11.24 18:00
czy czlowiek moze byc takim kretynem aby wierzyc w podobne idiotyzmy.................
Ciekawy2019.11.24 17:38
Ekonomistka wyrocznią nie ma już innego autoryteru
andrzejhahn32019.11.24 16:33
UWAGA.......JEST TO OSTRZEZENIE DLA WSZYSTKICH ROZUMNYCH LUDZI...................wystrzegajcie sie ciemnoty i zacofania poganskiej sekty katolickiej
mendy mendy2019.11.24 15:55
Mendy blogowe, teolodzy z PRL-u powyłaziły z nor. Menda obrzezana 𝐋𝐞𝐜𝐡 𝐊𝐞𝐥𝐥𝐞𝐫-𝐊𝐫𝐚𝐰𝐜𝐳𝐲𝐤 żyd-𝐁𝐣𝐨𝐫𝐧 𝐊𝐚𝐫𝐥𝐬𝐬𝐨𝐧 - 𝐧𝐢𝐤𝐭 - gudłaj 𝐚𝐧𝐝𝐫𝐳𝐞𝐣𝐡𝐚𝐡𝐧 - 𝐉𝐏𝐈𝐈𝐈 - 𝐨𝐟𝐢𝐜𝐞𝐫 𝐋𝐖𝐏 (co za żart? żyd-pedał "oficer"), .
HordaKleruchaczyWyłudzaMiliardyZaPośrednictwo2019.11.24 15:54
50 tysięcy kleruchaczy w Polsce zapewnia, że bez ich pośrednictwa pambuk, bozia, jezusiek i jamiołki nie zbawią nikogo! Utrzymanie tej watahy kosztuje miliardy rocznie. Głównie z budżetu świeckiego państwa, bo na tacę rzucają bilon już tylko te radiomaryjne jędze, które mają demencję.
anonim2019.11.24 16:42
Te,, radiomaryjne jędze'' wypraszają dla ciebie łaski nawet nie zdajesz sobie sprawy ,kiedyś będzie ci wstyd jak staniesz przed Bogiem ,bo być może ta ,,jedza''zdemencją wyprosi ci łaskę zbawienia i ocali cię przed potępieniem. Nie dajesz na tacę to co ciebie boli ,że ktoś daje ,daje bo chce.
Michał Pasierb 2019.11.24 15:32
Samozbawienie to herezja.Wtedy żaden Zbawiciel nie jest już potrzebny....."Jak podsumowuje, człowiek nie ma absolutnej wolności woli, wszystko zależy od łaski Bożej"
Katolicka Kretynizacja Polski2019.11.24 14:52
Kościół jest siedliskiem szatana, zła, hipokryzji, teatru i udawania! Boga tam nie ma!
Katolicka Kretynizacja Polski2019.11.24 14:21
Zbawienie może jedynie przyjść przez jakiegoś księdza pedofila!
anonim2019.11.24 16:32
Nie bluźnij przeciw Bogu .
JanPapierzTrzeci2019.11.24 14:20
OPIUM DLA MAS
Marek212019.11.24 14:13
Wszystko zależy od Łaski? Mistrz Marcin Luter by się z tym w pełni zgodził...
Ateista2019.11.24 14:11
DLACZEGO STALE IMPUTUJECIE LUDZIOM WINĘ, CIERPIENIE, STRACH I TO, ŻE SAMI NIC NIE MOGĄ I NIC NIE ZNACZĄ? Ludzie szczęśliwi i dorośli nie potrzebują pana z brodą który żyje w chmurach, albo gdzieś tam w kosmosie. Zamiast próbować głosić dobrą nowinę, próbujecie ludzi utrzymać przy sobie przez strach. To nie średniowiecze, dziś ludzie mają gdzieś bajeczki o diabełkach, demonach i tak dalej. Dziś ludzie patrzą na waszych kapłanów i widzą co oni robią. Dziś ludzie patrząc na episkopat po prostu odchodzą z kościoła, wiedzą że ich datki i pomoc nie idą do potrzebujących tylko do bogatego kleru tonącego w złocie. Pozdrawiam Ateista
anonim2019.11.24 15:18
Czy to jest imputowanie, a może jedynie przypominanie prawdy o nas, ludziach? Bo czy ludzie są niewinni skoro kradną, cudzołożą, zbijają, kłamią, obmawiają innych itd. Nikt nie chce krzywdzić swoich najbliższych, ale okazuje się, że w kilka lat po ślubie ci, którzy wcześniej nie mogli bez siebie żyć, obecnie nie mogą na siebie patrzeć bez nienawiści, itd. Można byłoby to wyliczanie ciągnąć bez końca i gdzieś wśród tych rozmaitych win, każdy mógłby się odnaleźć, gdyby tylko zechciał zobaczyć siebie w prawdzie. Grzech jest powszechną przypadłością ludzi, obejmuje nie tylko duchownych, nie tylko wierzących, ale również ateistów. A zbawienie, które jest tu rozważane - to zbawienie polegające na osiągnięciu wiecznego trwania razem z Bogiem. Dlaczego Bóg miałby mnie zaakceptować? Są dwie możliwości. Albo ja sam będę bez winy - ale omawiany tekst, i moje życiowe doświadczenie mówi mi, że jest to niemożliwe. Drugą możliwością jest, że skorzystam z tego, co zrobił dla mnie Chrystus, czyli wziął na Siebie moją winę oraz obdarzył mnie Swoją sprawiedliwością (por. 2 Kor 5,21). Pozdrawiam również Były ateista, obecnie wierzący w Chrystusa
Ateistyczna Polska2019.11.24 15:36
Gdzie ta prawda o nas? Skoro tylko jezus zbawiać, to co z większością ludzi, którzy nigdy nawet nie słyszało o Jezusie? Wiesz że chrześcijaństwo nie stanowi większości, to nawet nie jest najliczniejsza grupa wyznaniowa na świecie. Więc wasz bóg skazuje na potępienie miliardy ludzi, tylko dlatego że urodzili się na złym kawałku ziemi? A co z milionami ludzi którzy żyli przed wymyśleniem Jezusa? Ludzkość istnieje od jakichś 200 000 lat, Jezus powstał w okolicy 3-4 wieku. Przypomnę ci też, że nie wspominasz o innych normalnych, czasem nawet zdrowych rzeczach, które wg was są grzechem ciężkim i prowadzą do potępienia. Chociażby masturbacja, która ma bardzo dobry wpływ na uspokojenie, no i która redukuje szanse raka prostaty. Ale wg was to straszne zło, no chyba że ministrant robi to księdzu. Tak samo brak wiary w waszego bożka, czy podważanie jego istnienia to grzech bardzo ciężki, więc to świadczy o waszym poziomie. Ja nie grzeszę, moi znajomi też nie. Grzech to coś co kler wmawia ludziom, by ci czuli potrzebę do spowiadania się i padania na kolana przed klechami. Większość ludzi nie grzeszy. Tylko wy katolicy jesteście tak moralnie upośledzeni że musicie mieć napisane na kamieniu że nie wolno zabijać czy kraść, bo inaczej czeka was wieczne potępienie. No i z którym bogiem to wieczne trwane, patrz pierwszy akapit, i mliardy które nawet nie słyszały o waszym bożku. Jezus nie umarł za mnie, umarł za własne grzech i zgodnie z własną wolą. Jezus jest bogiem, wszystko jest częścią boskiego planu, Jezus zmarł żeby zmazać grzechy które sam bóg narzucił na ludzi, więc sam zmarł żeby potem samemu ożyć i uznać że teraz już grzechy są wymazane, ale nie są bo i tak trzeba za nie przepraszać klechy. Durne to. Pozdrawiam Wyleczony katolik, teraz ateista
anonim2019.11.24 23:59
Ja nie pisałem o potępieniu, pisałem o zbawieniu ludzi. Bóg chce zbawienia ludzi (1 Tm. 2.4) i wynika to jedynie z Jego miłości do ludzi. Jezus może zbawić również tych ludzi, którzy o nim nigdy nie słyszeli (por. Mt. 25,31-46). Tyle, że wielu ludzi nie chce tego zbawienia. Odnoszę wrażenie, że Ty też tego zbawienia nie chcesz. I co Bóg ma w tej sytuacji zrobić? Zmusić Cię? Bóg tego nie robi. On chce, by człowiek sam zapragnął bliskości swojego Stwórcy. By człowiek Go wybrał i pokochał - tak jak zakochany chłopak chce, by jego wybranka odwzajemniła jego uczucie. Piszesz: "Jezus powstał w okolicy 3-4 wieku". Skąd bierzesz takie informacje? Albo ktoś wprowadził Cię w błąd, albo sam siebie oszukujesz. Nawet wielka encyklopedia radziecka po śmierci Stalina uznała Jezusa za postać historyczną. Piszesz: "Ja nie grzeszę, moi znajomi też nie". Powinienem Ci pogratulować, tyle że nie wierzę Ci. Tak może twierdzić bardzo młody człowiek, bez wielkiego życiowego doświadczenia (pewnie takim jesteś, poniekąd świadczy o tym Twoja obrona masturbacji), albo hipokryta, taki jakimi w czasach Jezusa bywali faryzeusze. Praktycznie w każdym miejscu i środowisku znajdują się ludzie noszący w sobie poczucie krzywdy, oraz ci, którzy do tego ich skrzywdzenia się przyczynili. Możemy mówić o skażonej naturze człowieka, omijając użycie słowa "grzech". Czy więc to dlatego ludzie się nienawidzą i krzywdzą, bo istnieje ktoś, kto nazywa to grzechem? Nie żartuj! J Jak każdy miewasz poczucie krzywdy i bywasz krzywdzicielem. Za swoje grzechy nie musisz "przepraszać klechy". Ale przede wszystkim stań w prawdzie przed Bogiem. Jeśli Tobie Twój własny grzech uwiera - to będziesz się chciał go pozbyć, tak jak to robisz z małym kamyczkiem uwierającym w bucie. Wtedy Jezus może Ci pomóc. Ale jeśli z własnym grzechem ci wygodnie, albo nawet nie masz poczucia grzechu - w takiej sytuacji Bóg wciąż pozostaje cierpliwy (por. 2 P. 3,9).