23.11.13, 20:03fot. Free Digital Photos

Czy istnieje możliwość stworzenia katolickiej odmiany genderyzmu?

Czy dla katolika, zgłębianie tejże ideologii, może być pożyteczne?

Chciałbym poszukać odpowiedzi na te pytania, chociaż mam wrażenie, że nasuną się one same, kiedy uświadomimy sobie, bez wchodzenia w jakieś głębsze szczegóły, z jakim prądem myślowym mamy tu do czynienia. Otóż, nie ulega wątpliwości, iż gender jest młodszą siostrą marksizmu, a podobieństwa w tej „toksycznej rodzinie” są wręcz zaskakujące.

Skonfrontujmy ze sobą tylko niektóre, główne założenia obu tych ideologii:

- jak w marksizmie obecna była walka klas, tak w gender obecna jest walka płci;

- jak klasy społeczne (rządząca, posiadająca, kapłańska, proletariat) zostały ukształtowane pod wpływem tradycji i kultury, tak samo płeć (mężczyzna i kobieta);

- jak marksizm dążył do społeczeństwa bezklasowego, tak gender dąży do płci nieokreślonej (stąd próbuje się wprowadzać permisywną edukację seksualną już na poziomie przedszkolnym, aby w taki sposób dokonać swoistej rewolucji);

- jak klasą zawsze uciskaną i poszkodowaną był proletariat, tak dzisiaj osoby transpłciowe, albo, mówiąc ogólniej, środowiska LGBT (stąd ciągłe zarzuty o rzekomą dyskryminację);

- jeżeli ktoś się sprzeciwiał lub miał inne zdanie niż władza ludowa (PZPR), był nazywany „karłem reakcji” albo „wrogiem ludu”, i za to cierpiał prześladowanie ze strony marksistów, z pobytem w areszcie lub więzieniu włącznie. Natomiast, jeśli ktoś sprzeciwia się lub ma inne zdanie niż „władza genderowska”, której zwolennikami są środowiska LGBT ze swoim lobby (ale i nie tylko), jest nazywany „homofobem” i może mieć wytoczony proces za „wywrotowe” poglądy przejawiające się tzw. „mową nienawiści” (wystarczy powiedzieć, że: „jedynie najzdrowszym środowiskiem dla rozwoju dziecka jest rodzina złożona z mamy i z taty” – bo już tego typu zdania Kampania Przeciw Homofobii uznaje za mowę nienawiści!).

W Polsce za „mowę nienawiści” jeszcze do więzień się nie trafia, pomimo postulatów niektórych genderystów, że „homofobów”, jako chorych psychicznie, należy izolować, ale już np. we Francji za krytykę zachowań (nie osób, tylko zachowań!) homoseksualnych, nawet w prywatnej rozmowie, podlega się karze grzywny, a w kilku innych krajach za publiczne wyrażanie podobnej dezaprobaty, można trafić do aresztu.

Nawiasem mówiąc, etykietka homofoba jest sformułowaniem obraźliwym, gdyż homofobia, w klasycznym ujęciu, to schorzenie psychiczne objawiające się lękiem przed innymi ludźmi, na co wskazuje już sama etymologia tego słowa (homo – człowiek; fobia – strach, lęk), dotykające znikomego procentu populacji. Dopiero w latach 60. propagandowo zaczęto zmieniać jej sens dla celów światopoglądowych, a nie klinicznych. Zatem, przypisywanie choroby psychicznej osobom, które lęku przed innymi ludźmi nie odczuwają, a jedynie nie akceptują zachowań środowisk LGBT (tu uczuciami towarzyszącymi są gniew i wstręt, które wiążą się raczej ze sprzeciwem, a nie strach czy lęk, który mógłby popchnąć do agresji w celu samoobrony), jest zwyczajną obrazą. Pomijam już fakt, że ten celowy zabieg ma na celu zmarginalizowanie ich opinii. A wiec, jak kiedyś mieliśmy „karła reakcji”, tak dziś mamy „homofoba”. Obydwaj uważani są za „wrogów ludu”, których należy izolować razem z ich „wywrotowymi” poglądami.

No dobrze, podobieństwa już poznaliśmy, a teraz zobaczmy, jak w praktyce wygląda sposób działania tych dwóch prądów myślowych. Głównym celem obu ideologii jest przywrócenie stanu pierwotnego (kiedyś było to społeczeństwo bezklasowe, a dziś płeć nieokreślona). Zatem, jeśli chcemy ten stan przywrócić, to najpierw trzeba zniszczyć to wszystko, co stworzyło i podtrzymuje w istnieniu cztery klasy społeczne (dla marksistów) i dwie płcie (dla genderystów). A tym, co je podtrzymuje, jest tradycja i kultura (obecnie chrześcijańska, dlatego jest wycinana). Ale to jeszcze nie wszystko, ponieważ tym, co umacnia tradycję i kulturę jest… religia. A więc, jeśli chcemy dokonać rewolucji i rozbić te całe domino oraz przywrócić stan pierwotny, należy najpierw podporządkować, a następnie zniszczyć religię, która jest przecież „opium dla mas” i „ostatnim bastionem zacofania”, a wtedy tradycja i kultura całkowicie będzie nasza. Tak, w wielkim skrócie, prezentuje się ideologiczna taktyka.

W świetle tego wszystkiego, co zostało dotychczas powiedziane, chyba jasnym jest, że jakiekolwiek próby uczciwego dogadania się z genderyzmem niewiele przyniosą. Wystarczy, chociażby, przypomnieć sobie, jak wyglądały rozmowy z marksistami (czy komunistami) i jakie było ich stanowisko wobec wiary i katolików. Zresztą, trudno, żeby było inne, skoro tamten system, podobnie jak ten, odrzucał istnienie sfery ducha, nadprzyrodzoności (czyli także duszy ludzkiej i Boga), a koncentrował się jedynie na tym, co cielesne, na materii. Wiara była czymś zbędnym, wręcz szkodliwym.

A czy można stworzyć katolicką odmianę genderyzmu? Może niektórzy chcieliby, za pomocą dialogu, niejako „ochrzcić” gender na naszym polskim gruncie i w taki sposób osiągnąć jakiś kompromis. Jednak wystarczy wrócić pamięcią do postaci kard. Stefana Wyszyńskiego, który również, początkowo, próbował stworzyć katolicką, polską odmianę marksizmu. Kiedy w 1953 roku został uwięziony, zrozumiał, że to jest niemożliwe. „Historia nauczycielką życia” – to chyba wystarczająca odpowiedź.

Czy dla katolika pożyteczne jest zgłębianie ideologii gender? Chyba tylko w jednej sytuacji: kiedy chce uchronić siebie i innych przed tym toksycznym prądem myślowym, jeszcze szkodliwszym od poprzedniego. W innym przypadku może dojść do zatrucia, które, niestety, u niektórych występuje.

I już ostanie spostrzeżenie. Ciekawe, że obecnie osoby o światopoglądzie lewicowym, a jeszcze 24 lata temu - marksistowskim, albo takie, które otrzymały go od rodziców, znacznie łatwiej przyjmują genderyzm, czując się w nim jak ryby w wodzie. To również pokazuje, że zewnętrzna różnica pomiędzy tymi dwiema ideologiami jest niewielka, trochę przypominająca wymianę wody w akwarium. Woda z czerwonej zmieniła się w różową, ryby są te same, tylko to akwarium… ono wciąż jest przesiąknięte toksynami…

ks. Rafał Kaniecki


Komentarze

anonim2013.11.23 21:11
Bardzo dobry artykuł, gdy po milionach ofiar komunizmy następny zamordyzm zaczął wołać o "równość" i stało sie jasne, że ludzie dali się znowu nabrać na ta samą sztuczkę niemal nie mogłam w to uwierzyć, a jednak nie tylko hasło równości jest takie samo, ale jak widać mechanizmy i metody także te same, nazwy tylko się zmieniły a ideologia jest nieporównywalnie bardziej kretyńska niż ta która przyświecała komunistom.
anonim2013.11.23 21:19
Czy możliwa jest jakakolwiek wspólnota Chrystusa z Belialem ? Gender to szatański wymysł. W czyjej głowie może się zrodzić pomysł edukacji seksualnej czterolatków ? Jak myślicie ?
anonim2013.11.23 21:27
Tak to juz bywa, że ludzkości musi towarzyszyć zawsze jakaś dyżurna zaraza. Jak nie komunizm- jedynie słuszna linia.... to dziś gender. Te zarazy będą tym silniejsze im mocniejsza będzie "baza".Ta baza to anarchiczna koncepcja wolności, odrzucająca nawet prawdę w bycie, nie mówiąc już o prawdzie poznawczej czy moralnej. Jak tę pierwszą prawdę się odrzuci to dalej to już jest budowanie domków z kart na lotnych piaskach pustyni......... Artykuł dobry. Dzięki. Dobrze, że Ksiądz przywołał podobieństwa miedzy marksizmem a jego najnowszym wydaniem..... Pamietam moich rowieśników, jak kiedyś dali się nabrać na tę głupią ideologię i z zachwytu wyli nad marksizmem. A dziś powtórka z rozrywki.......
anonim2013.11.23 22:12
"Widzę że autor nawet nie przechodził obok książki traktującej o gender..." Skoro o genderowej książce mowa. Simone de Beauvoi "Druga płeć" - przeczytajcie tą sztandarową pozycje, a szybko dowiecie się o co z tym gender tak naprawdę chodzi i skąd ta doza nieufności i niechęci.
anonim2013.11.23 22:19
"gender nie polega na wyrżnięciu płci biologicznych" No tak, przecież domaga się tylko tego, żeby nie była ona w żaden sposób zauważona, a anatomiczne różnice płciowe (psychologiczne mają być uznane za mit) mają być jak kolor oczu, włosów wzrost czy waga. Także brawo, Twój post raz na zawsze obalił propagandę z Ciemnogrodu:)
anonim2013.11.23 22:30
powinno się karać za heterofobię !!!!!!!! Pierwszy :niejaki Zanarkand
anonim2013.11.23 22:33
Rhoda Unger (1979) Toward a Redefinition of Sex and Gender, „American Psychologist" 34 Skoro ksiądz nie ma racji, to dlaczego powyższa publikacja nie została jeszcze przez genderowców wyklęta? Wręcz przeciwnie, wielu ideologów chętnie się na nią powołuje i wciąż do niej wraca. Wygląda na to że jest tak samo jak z homoseksualizmem wrodzonym, który jest jedynie wersją na dyskusje z "zacofanym kołtuństwem".
anonim2013.11.23 22:35
Genesis, a zauważyłeś, że słowo równość ujęłam w tym kontekście w cudzysłów, bo tak jak komunizm tak i obecni nawoływacze jedynie o wolności głośno mówią, a już świat dzielą na równych i równiejszych to też sie nie zmieniło.
anonim2013.11.23 22:39
Nie, nie ma takiej możliwości. Dlaczego? Chciałbym powiedzieć , bo Nie. Jednak tego zrobić nie mogę. Tak samo jak nie mogę powiedzieć, że płeć człowieka zależna jest od środowiska w jakim dorasta. No doć ludzie. Każdy kto choć troszkę miał do czynienia z patofizjologią człowieka na studiach czy choć na lekcji biologii gdy była mowa o momencie "rozwoju płci" płodu, wie że gender jest pisany tak jak budżet Polski. Człowiek rodzi się "zaprogramoway już jako samiec bądź samica" jego DNA o tym mówi. Ja tego nie pojmę. Może dopiero studiuję. Natomiast będę polegał na wiedzy wykładanej przez fachowców a nie zranionych tu i ówdzie ludzi, którzy teraz chcą się podświadomie mścić i opowiadają takie rzeczy. O czym tu rozmawiać?
anonim2013.11.23 22:45
http://www.youtube.com/watch?v=5oGL7njQwrg Macie tu świetny dokument. Jak obejrzycie to zastanówcie się, czy na pewno zajmowanie się tym głupim tematem nie jest tylko marnowaniem czasu:)
anonim2013.11.23 23:27
Każdy kto ma choć odrobinę oleju w głowie intuicyjnie wyczuwa, że "gender" to największy idiotyzm wymyślony przez człowieka. Nie trzeba do tego czytać żadnych książek.
anonim2013.11.24 0:21
Każdy kto ma choć odrobinę oleju w głowie intuicyjnie wyczuwa, że religia to największy idiotyzm wymyślony przez człowieka. Nie trzeba do tego czytać żadnych książek.
anonim2013.11.24 0:37
Religia to idiotyzm, ale żyć bez religijnych portali po prostu się nie da.
anonim2013.11.24 2:25
Trudno oczywiście wyobrazić sobie katolicką odmianę genderyzmu, bo katolicyzm nie potrzebuje tworzyć ideologii. Można natomiast wyobrazić sobie gender studies (niestety nadal brakuje rodzimej nazwy) uprawiane na katolickiej uczelni. Gender studies to zupełnie sensowna gałąź, czy raczej gałązka, nauk społecznych zajmująca się kulturowymi i społecznymi aspektami płci biologicznej. Pod warunkiem, że jest uprawiana uczciwie i w zgodzie ze standardami naukowymi. Niestety, jak dotąd dziedzina ta zawłaszczona jest przez pseudouczonych kierującymi się w swych poszukiwaniach skrajnymi ideologiami jak współczesna odmiana feminizmu czy karykaturalna forma walki o prawa mniejszości. Być może katolicyzm potrzebuje nawet swoich gender studies. Wszystkich, którzy mają co do tego wątpliwości, zapraszam do wysłuchania wystąpienia p. prof. Półtawskiej, zamieszczonego na tym portalu. Już choćby krytyka współczesnych postaw przyjmowanych przez mężczyzn wobec kobiet i rodzicielstwa zawarta w tym wykładzie, mogłaby się stać tematem studiów niesłychanie poważnych oraz początkiem interesującej dyskusji.
anonim2013.11.24 9:22
Jaki cel ma rozmowa ze złem i głupotą. W ideologii gender nie ma kszty rozsądku.
anonim2013.11.24 9:37
Kochani komentujący. Mam wrażenie że większość z was nie ma pojęcia co to jest gender. Powoływanie sir na definicje WHO jest tak samo calne jak powoływanie się na doktrynę komunizmu. Celem ideologii gender jest zaprzeczenie wartościom naturalnym w tym chrześcijańskim. Demoralizacja seksualna od przedszkola i relatywizm w podejściu do grzechu wobec dzieci to krok w kierunku rozbicia rodzin i legalizacji pedofilii. Idziemy w kierunku tworzenia hedonistycznej masy którą łatwo będzie sterować. Tylko głupcy albo zboczeńcy mogą popierać gender.
anonim2013.11.24 11:04
Obie ideologie są oparte na kłamstwie, a ich przesłanie urąga rozumowi i jest kompromitacją ludzkiego intelektu. Zatem jakiekolwiek dyskusje i próby porozumienia nie mają sensu - czy można dyskutować z wariatem. Oczywiście oni powiedzą, że każdy ma swoją prawdę, że nie ma Dobra ani Zła, że wszystko jest relatywne. No cóż pozostaje trwać przy swoim i czekać na owoce.
anonim2014.02.19 16:08
Perspektywa genderowa w Skandynawii funkcjinuje juz od lat 60' Ludzie litości nie wychodowali tam sobie pokolenia homoseksualistów przecież! Mieszkałam w Norwegii podejście ludzi do kwestii równościowych jest tam wspaniałe zarówno w pracy jak i kontaktach prywatnych